Gość: ypsilon
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.10.09, 21:42
Jestem systematycznym widzem na meczach odradzającej się piłki ręcznej w
Przemyślu i na pierwszy mecz na własnym terenie szczypiornistów Czuwaju
poszedłem mimo tego że TV oferowała pojedynek naszych Siatkarek. No i dostałem
za swoje ... Hala po liflingu lub raczej w jego trakcie nie była przygotowana
na przyjęcie wiernych kibiców na których czekał zaledwie jeden rządek
krzesełek. 30 minutowe opóźnienie którego sprawcami (zapewne niezamierzonymi)
byli goście tylko podgrzało atmosferę. Nie wypowiadam się o wyglądzie i
wykonaniu (pęknięta szyba w nowowstawionym oknie, pozostawione na szybach
nalepki producenta lub wstawione drzwi już po malowaniu ścian) ale
potraktowaniu kibiców jak "oglądaczy" czyli zbędnego dodatku do wydarzenia
jakim jest mecz. Szczytem żenady i wstydu jaki nam kibicom przyniósł gospodarz
spotkania był brak osoby która zajęła by się wytarciem parkietu po upadku
zawodnika. Nikt spośród osób obsługujących spotkanie (a jest ich nie mało) nie
raczył podejść, chwycić się za MOPa i zrobić to co do nich w końcu należy.
Wysyłana po podłodze szczotka w stronę zawodników "żeby sobie sami wytarli jak
im przeszkadza" była równocześnie sygnałem wysłanym w Polskę ze daleko nam do
Polski A, nie mówiąc już o europie. Pomalowane ściany nie ukryją
amatorszczyzny i "bylejactwa". Jedynie zawodnicy nie sprawili zawodu i po
pięknym spotkaniu wygrali wysoko mecz. I tylko dzięki Nim czuję że 60 zł jakie
wydałem na karnet nie poszły w ...