tawnyroberts
20.10.10, 23:05
Aż dziesięć długich lat czekali byli mieszkańcy Gorajca, ich potomkowie, a także cała społeczność ukraińska w Polsce, na upamiętnienie niewinnych ofiar masakry dokonanej 6 kwietnia 1945 r. przez 2. Samodzielny Batalion Operacyjny (SBO) Wojsk Wewnętrznych. Poprzedni sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa - Andrzej Przewoźnik - nie chciał zgodzić się na budowę pomnika, bo wśród zamordowanych Ukraińców ciągle doszukiwał się członków UPA. Tymczasem w ten sądny dzień we wsi nie było partyzantki, a jedynie niewielki oddział ukraińskiej samoobrony. Zostawmy jednak śp. Andrzeja Przewoźnika w spokoju, bo oto w dniu 21 sierpnia 2010 r. upamiętnienie ofiar Gorajca i tak stało się faktem, a walnie przyczynił się do tego nowy sekretarz ROPWiM - Andrzej Kunert. Szkoda tylko, że nie doczekała tej chwili śp. Eudokija Fil - inicjatorka budowy gorajeckiego memoriału, która zmarła w listopadzie 2009 r.
Poniżej tłumaczenie artykułu z "Naszego Słowa", opisującego "święto pamięci" w tej podlubaczowskiej wsi.
"Pamięć i tożsamość ofiar Gorajca"
Na cmentarzu w Gorajcu, powiat lubaczowski, 21 sierpnia odbyło się uroczyste odsłonięcie pomnika poświeconemu Ukraińcom, zwłaszcza 174 mieszkańcom tej wsi, zabitym 6 kwietnia 1945 r. przez żołnierzy batalionu polskich państwowych formacji zbrojnych – Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wspólnymi staraniami Obywatelskiego Komitetu Budowy Pomnika w Gorajcu, przemyskiego oddziału ZUwP i ukraińskiej Państwowej Międzyresortowej Komisji do Spraw Upamiętnienia Ofiar Wojny i Politycznych Represji umożliwiono tego dnia ponad 500 osobom wzięcie udziału w ważnej dla dwóch narodów i państw ceremonii, szczególnie zaś dawnym mieszkańcom wsi i ich potomkom.
*Długie czekanie Eudokiji Fil...*
Ceremonia związana z uczczeniem pamięci niewinnie zabitych gorajczan rozpoczęła się o 10-ej rano Służbą Bożą w miejscowej cerkwi p.w. Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy. Odprawił ją paroch Przemyśla o. Jewhen Popowycz z udziałem wielu innych księży. Potem wierni udali się procesyjnym pochodem na cmentarz położony około 300 metrów od cerkwi, który od 1947 r. zarastał drzewami i krzakami. Przy wejściu na jego teren dawnym mieszkańcom wsi i ich potomkom udało się po dziesięcioletnich staraniach legalnie wybudować pomnik. Nie dożyła tej chwili Eudokija Fil, inicjatorka upamiętnienia i przewodnicząca wspomnianego komitetu. Zmarła 16 listopada 2009 r. w Przemyślu (od tego momentu, aż do końca prac komitetu, przewodniczył mu przemyślanin Stepan Bodnar). Właśnie jej postać złotą nicią wieńczyła całość gorajeckiego święta pamięci.
*Smutek potomków*
Po panachydzie za spokój dusz 207-miu wypisanych ofiar i poświęceniu pomnika, przewiązanego wstęgami w kolorach sztandarów ukraińskich i polskich, w imieniu Obywatelskiego Komitetu Upamiętnienia Ofiar Gorajca przewodnictwo ceremonii przejął Andrij-Wołodymyr Fil, syn p. Eudokiji i także ofiara deportacji z 1947 r., obecny mieszkaniec Białego Boru. Przywitał on licznych gości z Polski i Ukrainy i poprosił przedstawicieli strony ukraińskiej i polskiej, żeby włączyli się do gorajeckiej ceremonii odsłonięcia pomnika (według projektu architekta Jurija Łewosiuka z Przemyśla).
– Możemy uczyć się historii i dzięki temu możemy stać się chociaż trochę mądrzejszymi i lepiej rozumieć jeden drugiego – powiedział Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. – Naszym moralnym obowiązkiem jest zabezpieczenie godnego miejsca pochówku wszystkim ofiarom. I jakie by dyskusje nas nie poróżniały, to właśnie to nie ma prawa u kogokolwiek wywoływać nawet cienia wątpliwości.
I żeby nie pozostawić cienia wątpliwości co do siebie samego, A. Kunert w towarzystwie płastunki ukłonił się przed „pamięcią mieszkańców wsi Gorajec, którzy zginęli śmiercią tragiczną w latach 1942-1947”. Natomiast kolega Kunerta z ukraińskiej strony – Swiatosław Szeremeta, sekretarz Państwowej Międzyresortowej Komisji do Spraw Upamiętnienia Ofiar Wojny i Politycznych Represji, w swoim wystąpieniu najpierw pokłonił się E. Fil za jej postawę i poświęcenie tej szlachetnej sprawie. Podziękował też pracownikom polskiej państwowej i samorządowej administracji i A. Kunertowi za przychylność w zakończeniu starań związanych z upamiętnieniem i za jego pragnienie spoglądania w lepsze jutro ukraińsko-polskich stosunków.
W duchu nauki Jana Pawła II o pamięci i tożsamości przemawiał podkarpacki wojewoda Mirosław Karapyta. Powiedział on, że narody polski i ukraiński zaznały wielkiej tragedii podczas II wojny światowej. Na Podkarpaciu jest wiele krwi ofiar wojny i nieporozumień, ale, zdaniem wojewody, trzeba budować mosty w przyszłość, fragmentem czego jest gorajecka urzoczystość, będąca „wielką lekcją historii”. List od ministra spraw zagranicznych Ukrainy odczytał zebranym radca Ambasady Ukrainy w Warszawie Andrij Sybiha.
*Czekanie było aż zanadto długie*
Prezes ZUwP Piotr Tyma na początku przypomniał dzięki czemu stały się możliwe upamiętnienia po obydwu stronach granicy i zwrócił uwagę na wiodącą rolę dialogu, zapoczątkowanego na emigracji przez ukraińskich i polskich intelektualistów, potem na ukraiński dorobek polskiej antykomunistycznej opozycji. Później powstanie demokratycznej Polski i Ukrainy uwolniło prawdę o dawnych ofiarach, zamkniętą za siedmioma zamkami w okresie komunizmu.
– Upamiętnienie w Pawłokomie, Piskorowicach, a teraz w Gorajcu nie byłoby możliwym bez aktywności dawnych mieszkańców ucierpiałych wsi – kontynuował mówca. – Dzisiaj możemy powiedzieć cokolwiek krytyczniej, że czasowa odległość pomiędzy odsłonięciem tablicy w Piskorowicach i pomnika w Gorajcu była zbyt długa. Bywa także, że pod wątpliwość poddaje się sam sens tego procesu. Robią to niektórzy politycy, część mediów i państwowych urzędników. Bywa, że przyczynę każdego ukraińskiego upamiętnienia niektórzy historycy i dziennikarze pragną zamknąć w formule „odwetu”, jednak historia nie jest taka jednoznacznie czarno-biała. Mimo wszystko nie można jednych ofiar usprawiedliwiać, a innych rozsławiać.
P. Tyma wyraził przekonanie, że dzięki współpracy takie nagatywne postawy uda się przezwyciężyć. Podziękował władzom samorządowym Ciechanowa za to, że prowadzą dialog z Ukraińcami na terenie swojej gminy. Po nim, o niezmierzonym ludzkim bólu Ukraińców z 6 kwietnia 1945 r. mówił akurat burmistrz Ciechanowa Zdzisław Zadworny, który wspomniał i o bólu Polaków z Rudki, wioski w pobliżu Gorajca, zabitych przez żołnierzy UPA w 1944 r. Położył on także nacisk na konieczność przezwyciężenia złej pamięci, żeby w głowach Polaków i Ukraińców nadal nie istniał szkodliwy, emocjonalny obraz polskiego pana i ukraińskiego mordercy.
Po szeregu innych wystąpień głos zabrały kobiety, obecnie obywatelki Ukrainy, które były świadkami wydarzeń z 6 kwietnia 1945 r.: p. Tchoryk i p. Łaszyn. Nie poddały się one bólowi wspomnień – na początku podziękowały za umożliwienie upamiętnienia tych, których życie kiedyś tak tragicznie zostało przerwane.
Oprócz przemów, ceremonia uczczenia ofiar składała się także z części artystycznej. Wiersze urodzonych w Gorajcu Iwana Kota i Iwana Łaszyna oraz Łemka z Uhrynia Ołeksandra Masłeja przedstawili Jełysaweta Popowycz, Andrij Fil i Ołeksandr Fil – wnuki tych, którzy kiedyś narodzili się w tej wsi. Słuchali ich gorajczanie obecni, jak powiedział prowadzący, „na ojczystej, choć już nie swojej ziemi”.
Komitet organizacyjny zadbał też o wydanie specjalnego biuletynu poświęconego temu wydarzeniu – „Pamięci ofiar wsi Gorajec”. Przygotował go Stepan Kołosiwśkyj, prawnik, który wcześniej pomagał załatwiać formalności związane z otrzymaniem zezwolenia na budowę gorajeckiego memoriału (starosta lubaczowski wydał to zezwolenie 3 września 2009 r.).
Bogdan Huk
„Nasze Słowo”, nr 37, 12 września 2010 r.