Gość: koper
IP: 83.1.233.*
01.10.11, 10:33
Działania obecnego rządu dotyczące edukacji tak bardzo dały się nauczycielom we znaki, że szczerze wątpię w to aby ta grupa zawodowa zechciała oddać swój głos na PO. Mam tu na myśli rodzącą się w bólach reformę oświaty, która z reformą w całym tego słowa znaczeniu nie ma nic wspólnego, a polegającą na tym, że ktoś kto ma ze szkołą tyle wspólnego co kilkanaście lat własnej edukacji, kierując się wynikami na kalkulatorze zaplanował kształcenie milionów dzieci.
Zachwycająca jest "Nowa" podstawa programowa, którą śmiało mogłoby się nazwać "starą maleńką", ze względu na to, że jest okrojoną starą podstawą programową. Historii przecież się nie zmieni, chociaż niejeden bardzo by tego chciał. Zgodnie z reformą, część nauczycieli będzie miała mniej godzin a rodzice zmuszeni będą do kupienia nowych podręczników. Co sprytniejsi rodzice powinni wyrwać 1/3 kartek z podręcznika i przemalować okładki.
Kolejną sprawą jest niespójność planowania edukacji w Polsce. Z jednej strony promuje się kierunki matematyczno-przyrodnicze, z drugiej strony obcina się nauczycielom przyrody liczbę godzin. Ktoś zdaje się przeoczył fakt, że to w szkole podstawowej rodzą się zainteresowania i pasje, które potem przekładają się na wybór kierunków studiów. Przy planowanych dwóch godzinach tygodniowo wątpię aby którykolwiek nauczyciel miał czas na przeprowadzenie ciekawego doświadczenia czy eksperymentu. Ponadto nauczyciele przyrody nie będą mieli w większości szkół nawet pół etatu i serdecznie dziękują za tak nagłośnioną w mediach podwyżkę.
Wydaje mi się, że ostatnie działania rządu, związane z opublikowaniem wyników pseudo badań (pseudo - ze względu na niepoprawną metodykę tych badań) na temat czasu spędzanego przez nauczycieli w pracy mają za zadanie zdyskredytować nauczycieli w opinii publicznej i zatuszować własne poważne niedociągnięcia.
Odnoszę wrażenie, że wszystkie te działania sprowadzają się do jednego wniosku - głupim narodem łatwiej jest rządzić. Ja wiem, na kogo NIE ODDAM SWOJEGO GŁOSU.