"... partia przegrała przez Tomasza Lisa."

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.11, 13:47
Poseł PiS wie, że partia przegrała przez Tomasza Lisa. - news.money.pl
    • Gość: wyborca Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.11, 14:15
      wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/aktualnosci/wyborcza-mapa-polski-zobacz-jak-rozlozyly-sie-glos,1,4875743,aktualnosc.html
      Kiedy mój region przestanie być czerwony, a zmieni barwy na niebieskie (:
    • Gość: Hanka,żona Rumcajs Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." IP: *.przemysl.hypnet.pl 10.10.11, 15:38
      Taki ten Lis ,Cypisku :www.styl.pl/gwiazdy/slawni/news-zmierzch-bogow-telewizji,nId,363669
    • venus99 Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." 10.10.11, 20:43
      to bardzo dziwne.czytałem liczne komentarze pisuarów pełne uwielbienia dla wodza,który rozłozył Lisa.
      • fanka_online Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." 10.10.11, 20:52
        ...bo to był nie byle jaki lis, tylko Lis Witalis;

        Znano różne w świecie lisy:
        Był więc lis Ancymon Łysy;

        Pospolity lisek rudy,
        Pełen sprytu i obłudy;
        Lis niebieski - wielka sknera;
        Zezowaty lis - przechera;

        Czarny lisek ogoniasty;
        Lis Patrycy Jedenasty;
        Srebrny lis niezwykle szczwany;
        Lis Mikita spod Oszmiany;

        Lis Telesfor farbowany,
        Niebezpieczny i zawzięty;

        Lis Wincenty, lis Walenty,

        Lecz nie było w świecie lisa
        Ponad lisa Witalisa.

        Miał Witalis taki ogon,
        Że nie było wprost nikogo,
        Kto nie stanąłby zdumiony:
        Taki ogon nad ogony!
        I falisty, i puszysty,

        I niezwykle zamaszysty,
        I ruchliwy na kształt kity -
        Niezrównany, znakomity!

        Gdy Witalis kroczył drogą,
        Wpierw widziano jego ogon,
        Co jak ruda chmura zwisa,
        A dopiero potem - lisa.

        Gdy się lis pogrążył we śnie,
        Dziesięć ptaków jednocześnie
        W tym ogonie wiło gniazda,
        Niosło jajka, potem - jazda!
        Lis się budził niespodzianie
        I - jadł ptaszki na śniadanie.

        Gdy Witalis przed wieczorem
        Kucnął sobie nad jeziorem
        I potrząsnął swym ogonem,
        Wszystkie rybki, zachwycone,
        Wypływały bardzo prędko
        Za ogonem jak za wędką:
        Lis je w sosie wyśmienitym
        Jadł na obiad z apetytem.

        Był Witalis maści rudej,
        Niezbyt gruby, niezbyt chudy,
        Miał na prawym oku bielmo
        I był szelmą. Strasznym szelmą!

        Miał rozumu za dziesięciu,
        Toteż w każdym przedsięwzięciu
        Wprawiał w podziw swoim sprytem,
        Wyrobieniem znkomitym,
        Orientacją doskonałą
        I dowcipem, jakich mało!
        A miał w sobie tyle dumy,
        Jakby wszystkie zjadł rozumy.
        ........................................

        J.B.
        • Gość: bzzz Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." IP: *.toya.net.pl 10.10.11, 21:21
          A i czarny koń też się do tego przyczynił. Odczecie się od lisa. Polujcie na czarne konie.
          • fanka_online Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." 10.10.11, 21:36

            II

            Jest na wschodzie miasto Łomża.
            Gdy na wschód się dalej zdąża,
            Las wyrasta na bezkresie,
            Ciemny wąwóz jest w tym lesie,
            W tym wąwozie lis miał jamę,
            A w tej jamie - dziwy same.

            Więc lusterko posrebrzane,
            Które z tego było znane,
            Że gdy czyhał ktoś na lisa,
            Powstawała na nim rysa.

            Prócz lusterka miał pudełko,
            Dokąd zajrzeć mógł przez szkiełko,
            By ustalić w sposób łatwy,
            Gdzie zimują kuropatwy
            Lub na skraju jakiej łączki
            Zabawiają się zajączki.

            Miał prócz tego srebrną misę
            Z ozdobami i napisem:
            "Misa lisa Witalisa."
            Zawsze pełna była misa
            I nic z niej nie ubywało,
            Choć Witalis jadł niemało.

            Miał ponadto złoty grzebień,
            Bowiem bardzo dbał o siebie,
            I grzebieniem tym starannie
            Czesał ogon nieustannie:
            Rozczesywał raz i wtóry
            Z góry na dół i do góry,
            I raz jeszcze, i na nowo
            Rozczesywał - daję słowo!
            Był Witalis rodem z Polski,
            Lecz kapelusz miał tyrolski,
            W którym było mu do twarzy,
            Choć wyglądał nieco starzej.
            .........................................

            J.B.
            • fanka_online Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." 10.10.11, 22:24
              III

              Raz posłyszał, że niedźwiedzie
              Są w tym roku w wielkiej biedzie,
              Więc nie tracąc chwili czasu,
              Żwawo udał się do lasu.

              Przyszedł grzeczny, miły, gładki:
              - Cóż, robaczki? Cóż, niedźwiadki?
              Krucho z wami? Chodzą gadki,
              Że bezmięsne już obiadki
              Jeść musicie! Ziółka, kwiatki,
              Trawki, listki i sałatki!
              Chodzą gadki, że za miedzą
              Dwa zajączki małe siedzą,

              Które was za chwilę zjedzą!
              Wstyd mi za was! Gdy posucha,
              Niedźwiedź tylko w łapy dmucha.
              Gdzie popatrzeć - chuderlaki!
              Przykry mi jest widok taki!
              Fe! Doprawdy, nie wypada,
              Lepiej, gdy potrzebna rada,
              Przyjść po radę do sąsiada.

              Zawstydziły się niedźwiedzie:
              - Źle się nam ostatnio wiedzie,
              Poradź, poradź nam, sąsiedzie,
              Powiedz, lisie Witalisie,
              Jakie jest twe widzimisię?
              Lis przyczesał sobie ogon
              I powiedział z miną srogą:
              - Chodźcie ze mną! Znam zagrodę,
              W której są prosięta młode.

              Jest was pięciu i dla pięciu
              Będzie dzisiaj po prosięciu!

              Ucieszyły się niedźwiedzie:
              - Prowadź, prowadź nas, sąsiedzie!

              Poszli razem leśną drogą.
              Sam Witalis, prężąc ogon,
              Uroczyście szedł na przedzie.
              A za lisem w ślad - niedźwiedzie:
              Cztery stare, jeden młody.
              Poszli nocą do zagrody,
              Lis obejrzał parkan, chatkę
              I pociągnął za kołatkę.
              - Któż to straszy dzieci nocą?
              Kto przychodzi tu i po co?

              - To Witalis - lis odrzecze. -
              Proszę, otwórz mi, człowiecze,
              Z chlewu zabrać chcę prosiaki,
              Bo mam dziś apetyt taki.

              Po tych słowach lis dał nurka,
              A tymczasem od podwórka
              Psów zjawiła się gromada.
              Każdy szczeka i ujada,
              Każdy groźnie zęby szczerzy,
              Każdy gryzie, gdzie należy,
              Aż niedźwiedzie, pełne trwogi,
              Powiedziały sobie: - W nogi!
              Ratuj, lisie Witalisie!
              Ale psom aż w ślepiach skrzy się
              I popadły w ferwor taki,
              Że fruwały tylko kłaki.

              Lis tymczasem, sunąc boczkiem,
              Wbiegł przez furtkę drobnym kroczkiem,
              Po szelmowsku mrugnął oczkiem,
              Wszedł ostrożnie od kurnika,
              Porwał kaczkę, gęś, indyka,
              Trzy kurczaki i perliczkę,
              Związał wszystko to rzemyczkiem
              I, nie tracąc chwili czasu,
              Pobiegł z łupem swym do lasu.

              A niedźwiedzie, nieszczęśliwe,
              Pogryzione, na wpół żywe,
              Kulejące, głodne, chore,
              Odszukały lisią norę.

              - Przydybaliśmy cię, rybko!
              Dosyć żartów! Wyłaź szybko,
              Wyłaź, lisie Witalisie!

              Lis Witalis już - po rysie
              Na lusterku - poznał snadnie,
              Że nań gniew niedźwiedzi spadnie.
              Widząc, że mu coś zagraża,
              Lis ukazał się w bandażach,
              W plastrach, szmatach i gałganach:
              - Spójrzcie, cały jestem w ranach!
              Ogon strasznie mam zwichnięty,
              Pokąsane wszystkie pięty:
              Narażałem własne życie,
              By was bronić należycie.
              Wojna była nie na żarty,
              Psy walczyły jak lamparty,
              W sposób groźny i zażarty.
              Lecz wyjawić mogę skromnie,
              Że daleko im jest do mnie:
              Gdym wyskoczył zza chałupy,
              Padły pierwsze cztery trupy,
              Jeden pies już po minucie
              W przerażeniu wielkim uciekł,
              Drugi chciał go wziąć w obronę,
              Więc zabiłem go ogonem.
              Cztery dalsze, poranione,
              Położyły się pod płotem
              I skonały wkrótce potem,
              A jedynie niedobitki
              Was napadły w sposób brzydki.
              Cóż, dostaliście po skórze.
              A dlaczego? Boście tchórze!
              Zawstyczyło to niedźwiedzi,
              Brak im byłoodpowiedzi,
              Więc nie żaląc się nikomu
              Poszły głodne spać do domu.
              - Żegnal, lisie Witalisie!

              Spać lisowi ani śni się!
              Do swej jamy szybko wrócił,
              Zdjął bandaże, plastry zrzucił,
              Zerknął w lustro z miną błogą
              I przyczesał sobie ogon.

              Potem przyniósł chrustu wiązkę,
              Żeby upiec sobie gąskę.
              Gąska taka była wściekła,
              Że na ogniu raka spiekła,
              Lecz z natury była miła,
              Więc się pięknie zrumieniła
              I Witalis porcję tłustą
              Zjadł z jabłkami i kapustą.
              ..................................
              J.B.
    • matlak2 Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." 11.10.11, 10:19
      Bardzo lubię, jak taki nieroba [pierwsza uczciwa praca w życiu to posłowanie] wystawia się jak dziecko. Dziś mów o Lisie, kiedy jego guru znalazł winnych gdzie indziej. To ... Ziobro i Kurski, towarzyszu Członek! To kontrrewolucja, spisek, układ, V kolumna, wroga robota wiadomych sił. Na całe jednak szczęście, jest towarzysz Macierewicz i oo to wszystko rozpracuje. A gdzie czujność rewolucyjna innych towarzyszy? A gdzie wyście byli, towarzyszu Członek, gdy układ kwitł pod waszym nosem? Na całe szczęście towarzysze Hoffman i Płaszczak też mogą być wicemarszałkami!
      • Gość: 69 Re: "... partia przegrała przez Tomasza Lisa." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.11, 12:13
        Nie lubię red. Lisa, ale...
        lubię każdego, kto dopie... kaczystom :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja