Gość: andrej
IP: *.toya.net.pl
14.11.11, 01:30
Plakat z oficjalnej strony www.marszniepodleglosci.pl:
marszniepodleglosci.pl/wp-content/uploads/2010/10/5.jpg
Cóż widzimy? Wielkie logo ONR w tle, i mniejsze - obok loga Młodzieży Wszechpolskiej - już bardzo wyraźne.
Dla niezorientowanych: do 2009 r. ONR był głównym organizatorem, który dopełniał wszelkich formalności związanych z marszem. W tym roku po raz pierwszy organizatorzy postanowili podpisać się nie organizacjami, a nazwą niemówiącego nic stowarzyszenia "Marsz Niepodległości". Jednak na oficjalnej stronie informacyjnej marszu nikt nie ukrywa, że faktycznymi organizatorami są Obóz Narodowo Radykalny i Młodzież Wszechpolska.
Czemu to takie ważne?
Bo żal mi tych wszystkich patriotów, byłych AK-owców itd., którzy dali się zmanipulować Ziemkiewiczowi i jemu podobnym. Tych, którzy walczyli z komuną (których ojcowie i dziadkowie ginęli w walce z faszystami) a którzy teraz poszli na marsz firmowany przez profaszystowski ONR - kontynuujący inicjatywę garstki polskich neonazistów. Widziałem jak takie marsze wyglądały przed 2010 r., i choćby ze względu na rodowód Marszu Niepodległości, udział w nim powinien dyskwalifikować moralnie i politycznie.
Dziwi mnie w ogóle, jak zwolennicy "marszu" mogą narzekać na media... Media - zupełnie bezsensownie moim zdaniem - próbują zachować symetrię i opowiadają cały czas o jakichś dwóch podobnych manifestacjach, dwóch obozów - prawicowego i lewicowego.
Tu nie ma - jak próbuje nam się wmówić - symetrii, starcia dwóch równorzędnych racji... Bo jest spora różnica między lewicą a ONR-em, który firmuje Marsz Niepodległości, czy kibolami, którzy zjechali do Warszawy.
Po pierwsze - będąc "lewakiem" - nie poszedłbym na demonstrację z zasłoniętą twarzą - nie jestem bandytą. Po drugie, na co dzień nie mam ochoty wpier**lić komuś za poglądy, za to że należy do Młodzieży Wszechpolskiej czy ONR-u. Nie ganiam z łysymi kolegami po osiedlu wypatrując "pedałów" czy "asfaltów". Nie mam ochoty bić kogoś, za to że urodził się Żydem, czy za to że - nie z własnej woli przecież - jest gejem czy transseksualistą. Słowem - nie ingeruję w czyjąś wolność, toleruję najbardziej absurdalne poglądy, do momentu gdy nie zagrażają one wolności i bezpieczeństwu innych ludzi.
To mnie różni od neofaszystów i kiboli spod znaku ONR-u. Nie czuję bezinteresownej nienawiści.