fikumiku2
29.10.12, 23:46
Motto:
Ignorant równie bezkrytyczny co ciemny.
Respons jest w punktach.
Nieznajomość polskiego języka literackiego.
Posługiwanie się żałosnym żargonem, którego żaden wykształcony człowiek nie tylko, że nie zna, ale i nie ma obowiązku być z nim otrzaskany. Jest to leksyka miejskich slumsów i mieszkających w nich meneli.
Przykłady lumpiarskiego słownictwa:
Ency =
Stube =
Analfabetyzm kulturalny, m.in. nadużywanie cudzysłowu, np. „na prośbę”, kiedy się nie umie napisać, o co chodzi.
Anonimowy, czyli bezkarny.
Rzekomy „politicus” nie ma odwagi podać swego imienia i nazwiska, wykształcenia i stanowiska. Jest nędznym tchórzem.
Żądają podawania źródeł, a nawet nagród. Po pierwsze, jakim prawem? Kim są, by formułować takie dezyderaty? Są nikim, żałosnymi zerami intelektualnymi. Zgromadzono wszystko: nagrody zostały wyliczone w porządku chronologicznym. Źródeł jest bardzo dużo: a) drukowanych, b) w recenzjach profesorów z książek.
Kwestia niszowości : dla ignorantów z tego portalu książka wydana w małym wydawnictwie, np. w liczbie stu egzemplarzy nie liczy się. Nieuki! Od dwudziestu kilku lat rynkiem wydawniczym rządzi prawo popytu i podaży. Gdyby pierwsi drukarze krakowscy przyjęli takie opłakane założenie jak ci żałośni ignoranci, czytelnik polski nigdy by nie poznał dzieł Platona, Arystotelesa, Plutarcha, Tacyta. Już nie mówiąc o nieco lżejszym Swetoniuszu. Antyczna kultura, literatura i sztuka przepadłaby w mrokach dziejów. Gdyby tak wszyscy rozumowali jak oni, świat nigdy by nie usłyszał ani o Mikołaju Koperniku, ani o Albercie Einsteinie, ani o Marii Skłodowskiej – Curie. Taki Mikołaj Sęp – Szarzyński nie miałby u nich najmniejszych szans, gdyż jego dorobek poetycki przepadł u wydawcy we Lwowie, a brat młodo zmarłego geniusza ocalił zaledwie około 30 sonetów i innych wierszy. Jest to rozumowanie prymitywne i niebezpieczne. A jakie szanse miałby nich świetny poeta łacińsko – polski, Klemens Janicjus? Zostawił mały dorobek, drukowany w wydawnictwach „niszowych”. Według ignorantów – do kosza z nim! A Cyprian Norwid? Umarł w całkowitym opuszczeniu i zapomnieniu. Odkryto go dla poezji polskiej jakieś ćwierć wieku po jego śmierci. Takiego „Promethidiona”, genialny poemat religijno – estetyczny, wydał w śmiesznie małym nakładzie własnym sumptem w Paryżu. Dla Katonów z wikipedii absolutnie by się nie liczył – był za mało znany, ściślej: prawie wcale nieznany. Obecnie tylko kryminały i komiksy mogą liczyć na wysokie nakłady. Na całym świecie rzeczy wartościowe są wydawane w małych ilościach, bo nie ma na nie popytu. Człowiek wychowany na serialach telewizyjnych, reklamach i bzdurnych „forach” lekceważy każdą myśl, której nie rozumie. A nie rozumie niczego, gdyż został całkowicie zmanipulowany i wychowany na matoła. Jego zachwyca toczenie beczki na czas, bazgroły na murach bloków mieszkalnych, licytacje w krzykach i wrzaskach; wygrywa ten (ta), kto (która) wrzeszczy najdłużej i najgłośniej. Z całą premedytacją jest szerzony debilizm. Żaden to zaszczyt mieć hasło autorskie w takim nędznym portalu jak polska wersja wikipedii. Gdy sprawdzamy hasła, na których znamy się wybornie, od razu okazuje się, że są one pełne błędów i przekłamań . Żyjcie, ignoranci, we własnym kręgu. Polska intelektualna wami gardzi, nie istniejecie dla niej.
Nasze dzieła znajdują się we wszystkich wielkich bibliotekach polskich. Zamiast telefonować do Biblioteki Narodowej „politicus” powinien wziąć do ręki którekolwiek z nich. Prawie w każdym, na stronie 4 okładki jest biografia autora. Nie dowiedział się nieuk, że pracował on także dwa lata w filii UJK (Kielce). Jego dzieła są uwielbiane przez studentów i co uczciwszych profesorów. Przekonał się o tym osobiście, gdy egzaminował młodzież studencką z polskiej literatury współczesnej. Studenci recytowali jego prozę naukową jak heksametr Homera. Mało tego, dla niejednej rozprawy doktorskiej jego książki stanowią podstawę merytoryczną, ale nie wszyscy się do tego przyznają.
Stube (wymowa: stab) – ogryzek, koniec, kikut, końcówka. Ang.
Zobacz plik Kornik. Jest tam artykuł o neologizmach w liryce Juliana Przybosia.
Autorka powołuje się na trzy nasze książki.