Gość: .
IP: *.e-gco.pl
25.11.12, 02:30
" W Polsce reform Tuska, ograniczana jest nauka historii ojczystej, a młody Polak nie może być dumny z dziedzictwa kraju, w którym mieszka. Jest wychowywany przez polityków, szkołę i media w poczuciu wstydu i odpowiedzialności za grzech antysemityzmu, z którego miał słynąć nasz kraj.
Życiorys Pileckiego to jedno pasmo świadectw patriotyzmu i polskości. I dlatego do dziś film o nim nie powstał, podobnie jak obrazy o bohaterach AK i II Konspiracji, ot choćby o „Ponurym”. Polskość jest niemodna i pozostaje retorycznym pytanie, czy dziś powstałyby nakręcone w PRL: „Zamach”, „Akcja pod Arsenałem”, „Orzeł”, czy „Gdziekolwiek jesteś Panie Prezydencie” z niezapomnianą kreacją Tadeusza Łomnickiego. Otóż nie, bo po co ludziom wpajać dumę z bycia Polakiem? Niech oglądają „M jak Miłość”, różne „Szpilki na Giewoncie” z aktorami-celebrytami, którzy „są znani z tego, że są znani”. No i co, że to chałtury, że rzeczywistość skrzeczy? Wystarczy, że skutecznie piorą mózgi, tak jak propagitki stalinowskie, tyle że w wydaniu fabularnym. Mechanizm pozostał ten sam tylko kobietę na traktorze, zachwalającą ustrój wprowadzony na bagnetach przez „wodza narodów”, zastąpili celuloidowi zadowoleni ż życia i robiący karierę młodzi biznesmeni, a w innym z licznych „tasiemców” – „Na dobre i na złe” - możemy oglądać bogato wyposażony szpital, w którym pacjenci mają jedno lub dwuosobowe sale i nie ma dostawek łóżek na korytarzach, ośmiu termometrów na cały oddział"
piotrjakucki.salon24.pl/465689,spadek-po-sasiadach