Dodaj do ulubionych

Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapusia?

IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.13, 12:47
Taki marsz pod patronem tajnego współpracownika SB zakrawa na skandal.

www.nowiny24....ORY01/934048091
Choma Robert Jan złożył następujące oświadczenie: byłem współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu ustawy z dnia ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U z 2007 r. Nr 63, poz. 425, z późn. zm.)

wybory2010.pk...201.html#tabs-5
Idea słuszna, ale błagam nie pod patronatem kapusia.
Obserwuj wątek
    • Gość: Historyk Można przewidzieć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.13, 12:59
      Zastanawiałeś się ilu potomków lokalnych bandytów brało udział w tym marszu.Krewni też dopisali.
      W naszym regionie byli tylko i wyłącznie bandyckie oddziały leśne.Innych nie było.Bandytka/tak to nazywano/była bardziej rozbudowana ilościowo jak dzisiaj ruch kiboli w każdym mieście.
      Tylko tamci rabowali i zabijali.Dzisiaj kibole jeszcze nie zabijają/były w naszym mieście przypadki śmiertelne/ ale już mają pochodnie,kaptury,pały,noże i apetyt na życie cudzym kosztem.
      Teraz żyją kosztem młodzieży zaopatrując ich w prochy.A jak to się skończy a apetyt wzrośnie to co będą robić.Chyba łatwo przewidzieć.
    • Gość: wyklęty Re: Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.13, 03:50
      A ja tak czytam te różne inicjatywy pod którymi się podpisuje władza i myślę sobie, że nie ma ona rozumu. Zamiast szukać rozwiązań aby dać ludziom pracę angażuje się w pierdoły. Komu są potrzebne te marsze? Ludziom o poglądach nacjonalistycznych, bo kogo to obchodzi co było tyle lat temu? No ale nasza władza to rozumu nie ma od lat, czepia się wszystkiego by zdobyć punkty. Proponuję, by władza dokonała jakiejś rozruby na stadionie, to zyska uznanie kiboli. A to już da jej upragnionie głosy w wyborach. Jak się nie ma rozumu to się kombinuje, co nie?
          • Gość: gość Skandal IP: *.adsl.inetia.pl 03.03.13, 23:40
            Skandal! Marsz pod patronatem tajnego współpracownika SB!
            Wy nazywacie się Polakami? narodowcami? patriotami? a promujecie współpracownika SB?
            Czy jeden z organizatorów kolaboruje? z tw licząc, że coś mu kapnie na jakąś rekonstrukcje dla jego stowarzyszenia z kasy miasta?

            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

            wybory2010.pkw.gov.pl/geo/pl/180000/186201.html#tabs-5
            Choma Robert Jan złożył następujące oświadczenie: byłem współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu ustawy z dnia ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U z 2007 r. Nr 63, poz. 425, z późn. zm.)

            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

            www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101108/NWYBORY01/934048091
            Żółkiewicz do Chomy: donosiłeś dobrowolnie SB. Jesteś zdrajcą!

            Stanisław Żołkiewicz, pierwszy po upadku PRL wicewojewoda przemyski, w wydanym oświadczeniu, w ostrych słowach opisuje współpracę prezydenta Przemyśla Roberta Chomy ze Służbą Bezpieczeństwa.
            W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych ub. wieku prezydenta Przemyśla Robert Choma był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie "Krzysiek”.

            W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych ub. wieku prezydenta Przemyśla Robert Choma był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie "Krzysiek”.

            Żółkiewicz ma status osoby pokrzywdzonej przez SB, nadany mu w 2005 r. przez Instytut Pamięci Narodowej.

            - Donosiłeś dobrowolnie SB. Jesteś zdrajcą! – tytułuje swoje oświadczenie Żółkiewicz. Kolportował je m.in. podczas debaty kandydatów na prezydenta Przemyśla w Wyższej Szkole Prawa i Administracji.

            - W znajdujących się w IPN aktach jest własnoręcznie napisane przez Chomę podanie o podjęciu współpracy z SB w charakterze tajnego współpracownika – twierdzi Żółkiewicz.

            W IPN widział akta dotyczące Chomy.

            - W jednym z donosów zwraca uwagę swym mocodawcom, by przyjrzeli się sprawie dysponowania przez jednego ze studentów większą ilością pieniędzy, które według Chomy otrzymuje on od swojego ojca, który jest badylarzem – należy sprawdzić interesy tego badylarza (tak w PRL określano prywatnych przedsiębiorców – przyp. nz). Można się domyśleć, że SB chętnie z tej podpowiedzi skorzystała – twierdzi Żółkiewicz w piśmie.
      • Gość: nri Re: Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.14, 20:16
        Bardzo daleko mi do "nacjonalisty", jednak szanuje działaczy Zrzeszenia WiN za walkę o prawdziwą niepodległość, więc dla mnie jest ten marsz. To tak jakbym powiedział: "Po co komu święcenie palmy w kościele, skoro u nas palmy nie rosną". Tak długo jak są osoby, które szanują polską historię, tak długo takie marsze należy robić. Państwa zapraszam do przeczytania lektury książek, zanim wypowiedzą się na temat podziemia.
    • Gość: coś z sieci Re: Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.13, 14:58
      Ze wspomnień żołnierza AK Stefana Dąmbskiego

      Gdy wchodziliśmy do ukraińskiego domu, nasz „Wi­luśko” dostawał dosłownie szału. Zbudowany jak dobrze rozwinięty goryl; gdy tylko zobaczył Ukraińców, oczy wychodziły mu na wierzch, z otwartych ust zaczynała mu kapać ślina i robił wrażenie człowieka, który dostał obłędu.

      Ja z „Luisem” przeważnie obstawialiśmy drzwi i okna, natomiast półprzytomny „Twardy”, stary nożownik z lwowskich Pasiek, rzucał się na skamieniałych ze stra­chu Ukraińców i krajał ich na kawałki. Z niesłychaną wprawą rozpruwał im brzuchy lub podrzynał gardła, aż krew tryskała po ścianach. Silny niesamowicie, często zamiast noża używał zwykłej ławy stołowej, którą gru­chotał czaszki, jakby to były makówki.

      Pewnego razu zebraliśmy trzy rodziny ukraińskie w jednym domu i „Twardy” postanowił wykończyć je „na wesoło”. Założył sobie znaleziony na półce kapelusz i – wziąwszy leżące na stole skrzypce – zaczął przygrywać na nich Ukraińcom. Podzielił ich na cztery grupy i przy dźwiękach muzyki kazał im śpiewać na głosy: „Tu pagó­rek, tam dolina, w dupie będzie Ukraina…”. I pod groź­bą trzymanego przeze mnie pistoletu śpiewali biedacy, aż szyby w oknach drżały, łudząc się, że nasza brać par­tyzancka będzie miała więcej sumienia od nich samych. Niestety, była to ich ostatnia piosenka na tym padole. Po skończonym koncercie „Twardy” tak się żywo wziął do pracy, że obaj z „Luisem” uciekliśmy do sieni, ażeby też nas czasem przez pomyłkę nie zarąbał. [...]

      W dywersji działy się czasem rzeczy, które nawet mnie samemu się nie podobały. Zgoda, nieraz podczas wojny trzeba było za jakąś zdradę kobietę pod ścianę postawić i wyrok wykonać. Sam brałem udział w takich likwida­cjach i o to nie mam pretensji; wtedy uważałem to za rzecz konieczną, za coś normalnego. Ale „Twardy”, któ­ry kochał się w torturowaniu Ukraińców, pod względem kobiet nie robił żadnych wyjątków.

      Raz, idąc przez wieś z „Twardym” i „Luisem”, weszli­śmy do domu, w którym mieszkały trzy dziewczęta. W czasie nawiązanej konwersacji okazało się, że jedna z tych panienek jest Ukrainką. Ponieważ była bardzo młoda i bardzo ładna, „Twardy” zadecydował, że najlep­szą karą za jej ukraińskie pochodzenie będzie, gdy wszy­scy trzej dopuścimy się na niej gwałtu.

      Byłem tym pomysłem niemile zaskoczony, ale nad­rabiałem miną, bo nie ma nic gorszego dla 19-letniego chłopaka, jak przyznać się, że się „dupy boi”. Nikt nie protestował, dziewczyna została zabrana do osobnej sypialni, w której pierwszy został z nią sam pomysło­dawca, kapral „Twardy”. Przyszedł do nas po dziesięciu minutach spocony jak mysz i „Luis” zajął jego miejsce. Wreszcie przyszła moja kolej.

      Po wejściu do sypialni, zastałem biedną dziewczynę leżącą zupełnie nago na łóżku i szlochającą histerycznie. Zrobiło mi się głupio, zacząłem jej rzeczywiście żałować i nie wiedziałem, co robić. W końcu usiadłem na skraju łóżka i zacząłem delikatnie głaskać ją po długich, czar­nych jak aksamit włosach. Zacząłem ją prosić, aby prze­stała płakać i nawet próbowałem jej wmówić, że może się jeszcze wszystko dobrze skończy, choć w głębi duszy, znając już dobrze „Twardego”, wiedziałem, jaki ten ko­niec będzie. Jednak zrobiło mi się bardzo przykro.

      Dziewczyna była śliczna i taka młoda jeszcze, w życiu na pewno nikomu krzywdy nie zrobiła i miała takie samo prawo do życia, jak każdy z nas. Jedynie to, że miała pe­cha urodzić się Ukrainką – przez to jedno los jej był już przypieczętowany.

      Ja byłem za bardzo zajęty swoją karierą partyzancką i swoim „patriotyzmem”, aby wtedy wyjść i oświadczyć „Twardemu” prosto w nos, że robimy wielkie świństwo i że tę dziewczynę należy uniewinnić. Posiadałem ten sam stopień wojskowy co „Twardy”, więc o dawaniu jakichkolwiek rozkazów mowy nie było. Tylko że mój sposób myślenia wtedy był tak wypaczony… Uważałem, że pierwszy stopień do bohaterstwa to być twardym, tak jak „Twardy”. Trzymając się tej zasady, nie myślałem wcale o poważniejszym ratowaniu dziewczyny.

      Nie zgwałciłem jej jako trzeci, to prawda, ale głównie dlatego, że gwałt nie działał na mnie podniecająco, a hi­steryczny płacz dziewczyny wprowadzał mnie raczej w na­strój depresyjny. Poburzywszy sobie odpowiednio włosy, zziajany jak nieszczęście, ocierając z potu suche czoło, wkroczyłem z powrotem do mieszkania, gdzie koledzy tymczasem zabawiali się rozmową z dwiema Polkami.

      Oświadczyłem, że jestem już „załatwiony” i że oddaję dziewczynę do dyspozycji „Twardego”, z lekką jednak su­gestią, ażeby jej życie darować. „Twardy”, choć popatrzył na mnie jak na wariata, zgodził się na to niespodziewa­nie łatwo, zaznaczając jednak: „Ty, «Żbik», to masz zawsze idiotyczne pomysły”.

      Jednak na samym gwałcie się nie skończyło i choć „Twardy” rzeczywiście darował jej życie, to przedtem przyciągnął ją nagą do kuchni i rozgrzawszy do czerwo­ności pogrzebacz, na goły tyłeczek takie jej smary spra­wił, że aż czerwone pręgi zaczęły się pokazywać. I w ta­kim stanie, zupełnie nagą, wyrzucił biedną dziewczynę na dwór. Ratując ostatkiem sił swoje życie, w śniegu po kolana, w trzaskający mróz pobiegła do sąsiadów.


      ----
      Błazen z Mielca niech już się nie wysila na komentarz, już to uczynił na forum Rzeszowa.
        • Gość: pytanie Re: Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.13, 15:35
          www.youtube.com/watch?v=n8czARUwLu8 a posłuchasz tego Zenuś?
          Ciekaw jestem twej opinii.
          Mieszkasz w Mielcu, kiedyś nawet byłem obok twego domu, ale to nieważne, wyjaśnij jak to było z tym wymordowaniem swoich przez AK w Mielcu.
          Tu cytat:
          "Historyk (dr Ostasz z Politechniki Rzeszwoskiej - moja uwaga) podkreśla, że w dziejach AK dochodziło do wielu wydarzeń, o których głośno się nie mówi. Takie zdarzenie miało miejsce w Mielcu na przełomie 1943 i 44 roku, kiedy egzekutorzy zlikwidowali komendę obwodu, czyli swoich szefów, bo było przypuszczenie, że mogli dopuścić się działań kryminalnych. Zlikwidowano wówczas trzech oficerów, w tym komendanta obwodu i ciężarną żonę jednego z nich."

          Domyślam się, że dr Ostasz to też jakiś ukryty banderowiec. Popraw mnie, jak się mylę.
        • Gość: coś z sieci Re: Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.13, 15:45
          Oczywiście przepraszam, że to ja piszę bo wolałbyś żeby to napisał jakiś nieuk, prostak i banderowski kłamca. Cóż niektórzy lubią w takim towarzystwie bywać.
          I tu podaję niektóre fakty akowskiego bandyty:
          „Żbik I”

          Stefan Dąmbski ps. „Żbik I” wstąpił do Armii Krajowej w 1942 r., w wieku zaledwie 16 lat. Dosłużył się stopnia plutonowego, był odznaczony Krzyżem Walecznych. Jeżeli wierzyć podanym przez niego informacjom, podczas okupacji niemieckiej jego bojowe konto było niezwykle bogate:

          - osobiście wykonał wyrok na swym koledze, Jurku, winnym współpracy z Gestapo;

          - wziął udział w potyczce z Niemcami na folwarku w Hyżnem (wynik: zabitych 2 żołnierzy niemieckich, wzięty do niewoli kierownik wydziału rolnictwa w Rzeszowie, Pillman);

          - na rozkaz dowódcy zabił strzałem w tył głowy wspomnianego Pillmana;

          - uczestniczył w krwawym starciu z polską, „granatową” policją w Rzeszowie (zginęło 3 policjantów, w tym komendant z Tyczyna, notabene współpracownik wywiadu AK);

          - dokonał samodzielnie czterech akcji rozbrojeniowych pojedynczych Niemców w Rzeszowie;

          - brał udział w zamachu w Rzeszowie na volksdeutscha Barana, winnego wysyłania Polaków do obozów koncentracyjnych;

          - wykonał wyrok na niejakiej Jadzi Pierożance z Hart, za denuncjowanie na Gestapo polskich patriotów;

          - udzielał się w tzw. „babskich robotach”, polegających na strzyżeniu i biciu kobiet zadających się z Niemcami; w jednym wypadku partyzanci mieli zastrzelić ojca karanej dziewczyny, który zaatakował ich siekierą;

          - bił się z Niemcami w Borku Starym, gdzie zlikwidowano załogi dwóch czołgów;

          - ranił w zasadzce, a następnie dobił pułkownika SA;

          - wziął udział (wraz z czterema kolegami) w ataku na niemiecki samochód w Borku Starym, gdzie zabito 4 Niemców, w tym generała Wehrmachtu;

          - w następnych dniach (dalej w towarzystwie wzmiankowanych czterech kolegów) zlikwidował ok. 20 Niemców, w większości oficerów, zniszczył 20 samochodów i zdobył 3 dalsze;

          - uczestniczył w zastrzeleniu 10 niemieckich jeńców (zabici strzałami w tył głowy) na terenie folwarku dylągowskiego (tu pojawia się informacja, że w takich egzekucjach w owym czasie Dąmbski uczestniczył „po kilka razy dziennie”);

          - samowolnie zamordował niemieckiego jeńca w Dylągówce, wcześniej obdartego przez chłopów z munduru;

          - brał udział w rozstrzeliwaniu małych patroli pepeerowców („wykonując ściśle rozkazy Komendy Głównej Armii Krajowej”).

            • Gość: coś z sieci Re: Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.13, 16:06
              O proszę, potrafisz jak chcesz i poczytać i zauważyłeś jednak mój błąd, który celowo zrobiłem. Chciałem sprawdzić czy potrafisz czytać ze zrozumieniem.
              Jak już mówisz, ze jestem upowskim kłamcą, to może podam ci swój adres żebyś mnie dorżnął jak i twoi idole, żołnierze wyklęci to czynili. Ostatecznie mogę się zgodzić byś mi rozpruł brzuch. Mam tak duży, że będziesz miał chociaż satysfakcję z dobrze wykonanej roboty imię Ojczyzny i swego drewnianego boga.
              • lechowski51 Re: Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapu 05.03.13, 18:12
                Odpowiedz upowski kłamco na moje pytanie a potem będziesz dalej bredzić o tym,ze AK-wcy podobnie jak zwyrodnialcy z UPA rozpruwali niewinnym kobietom i dzieciom brzuchy.Nie robili to wobec takich zbydlęconych bojcow z SS i UPA,to tym bardziej nie czynili tego wobec tych,ktorzy im jak upowcom zawinili tyle,ze byli Polakami.
                • Gość: Historyk Jest mała różnica. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.13, 18:59
                  Pytasz Lechowski czym się różnił żołnierz UPA od AK-owca.
                  Widzisz UPA strzelała i walczyła ze swoimi wrogami o wolne państwo Ukraina.
                  Głównym wrogiem UPA byli Sowieci z którymi walkę toczyła śmiertelną.W pewnym okresie czasu za wroga uznano także hitlerowskie Niemcy z którymi uprzednio współpracowała.
                  Toczyła też walkę z AK z którą też w pewnych kwestiach współpracowała.
                  AK jak to AK pochowało się po kontach zostawiając swoich obywateli na pastwę losu i to tych co w latach 1938 totalnie zaczeli niszczyć Rusinów paląc ich cerkwie,utrudniając życie gdzie tylko było można.
                  AK natomiast w głównej mierze toczyła wojnę ze swoimi obywatelami czyli Polakami.Osiągnięć żadnych w walce z UPA nie miała,osiągnięć żadnych w walce z Sowietami nie miała,osiągnięć żadnych w walce z Niemcami też nie miała.
                  Miała natomiast osiągnięcia w mordowaniu a to Franki od Jóźwiaków,która podobno doniosła,że pomocnik młynarza okrada swojego pryncypała.A to kierownika gorzelni za to,że nie chciał na aprowizację dać spirytusu,a to sołtysa że pilnował by bogaci też oddawali kontygent dla Niemca tak samo jak biedny.
                  W chwilach wyjątkowego zrywu zabili czasami żandarma niemieckiego ale to już był wyjątkowy akt odwagi pokazywany na cały dystrykt i opisywany w podziemnej prasie bo taka istniała do opisywania chwalebnych czynów AK
                  Zamachy,które wykonywała AK były bardziej niż śmieszne i nie przemyślane a jedynie powodowały masowe rozstrzelania oczywiście Polaków.Ponadto wyjątkową zasługą AK w szczególności w okręgu lwowskim było wzajemne donoszenie na siebie oczywiście do Niemców,którzy to skutecznie trzebili to środowisko.A kto donosił.Kochanki oficerów AK na żony tych oficerów lub odwrotnie,oficerowie wzajemnie na siebie szczególnie gdy kasa z Londynu była wyższa itd wynikające z ludzkich słabostek.Taka to była walka AK

                  Takich zdarzeń nie było ani jednego w UPA.Chyba,że dysponujesz faktami.
                  A o rozcinaniu brzuchów ,wiązaniu dzieci itp to już dyskutowaliśmy,kto i po co tak przedstawiał.Niektórzy ze środowiska Wołyniaków by pokazać jak cierpieli.I jak należy im współczuć
                  Owszem na Wołyniu walka była na widły i siekiery.Ale to broń palną mieli Polacy jako osadnicy,chociaż też posługiwali się siekierami i widłami.Tu jest kłopot tylko w jednym Ukraińców na Wołyniu było kilka razy więcej jak Polaków to wyniki potyczek,zajazdów,podjazdów i napadów był taki a nie inny.

                  Pamiętać też musimy ,że ci co broń palną na Wołyniu posiadali czyli AK to wraz z bronią uciekli do Lwowa i już ich na Wołyniu nikt nie widział.

                  Zapewne teraz Lechowski zrozumiałeś jak jest różnica.
                  AK-owiec to był żołnierz papierowy do statystyki,paradowania w oficerkach co nawet Niemcy się śmieli,że wszystkim AK-owcom butów nie zabiorą ,bo co to za przeciwnik walczący na bosaka.Uwłaczało by to wiesz komu.
                  AK-owiec był po to by wyciągnąć jak największą kasę od Anglików przeznaczoną na ruch oporu w Europie.
                  A gdy Anglicy kasy dać nie chcieli to nawet potrafili zorganizować powstanie warszawskie.
                  A takie UPA żadnej kasy licząc tylko na siebie walczyli z Sowietami,Polakami i Niemcami.
                  Powiem ci jedno lechowski w AK nigdy nie było ducha walki.Jak nie ma ducha walki to można być tylko sługą.

                  • Gość: pysio Re: Jest mała różnica. IP: *.alfaks.com 05.03.13, 19:37
                    Lechowski ja się przekonałem o jednym; gdy nauczyłem się czytać to podobnych bzdur w ówczesnej prasie. agitkach partyjnych czy obowiązkowych lekturach była masa i przedruk histeryka służy tylko do tego aby propaganda banderowska podsycała dalej nastroje anty. Chyba sam widzisz ilu dzielnych partyzantów zostało już zrehabilitowanych! Propaganda bunkrowa z przerażeniem na to patrzy bo Ukraińcy się u nas pojawiają i mogą zacząć wątpić w brednie im wpajane. Wielu banderowców żyje z tego a w razie normalności źródełko wyschnie.
                      • Gość: pysio Re: Jest mała różnica. IP: *.alfaks.com 06.03.13, 08:15
                        Jeśli powstanie warszawskie to bandytyzm to możemy z całą pewnością przyjąć że każde wystąpienie przeciw władzy nie ma sensu bo skąd mamy wiedzieć czy się powiedzie! Wiele przegranych powstań wywierało wpływ na przyszłe losy świata. Powstania niewolników, chłopskie czy wolnościowe. Gdyby przyjąć punkt widzenia że tylko na kolanach to gdzie bylibyśmy dzisiaj? Chyba nie chciałbyś, solist, żyć w monarchii absolutnej? Nie pomyślałeś nigdy że Polska tak jak Ukraina mogła zostać wcielona do sowietów? Wielki cwaniak stalin wiedział że lepiej nadać nam pozory wolności z całkowicie uzależnionym od niego rządem. Dlatego uważam że to powstanie uświadomiło mu że Polacy nigdy się z tym nie pogodzą.
                        • lechowski51 Re: Jest mała różnica. 06.03.13, 09:04
                          Po co pysiu z niewolnikiem rozmawiasz o Wolności?!
                          ..a dla upowskich opluwaczy taki mały wycinek tego co robili "bandyci z AK".
                          www.youtube.com/watch?v=BmlcviBa2qM&feature=youtu.be
                          No i sylwetki tych "polskich faszystow" ktorzy uratowali tysiace istnień ludzkich.
                          pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Lazarowicz
                          rusal.dobroni.pl/media/grh,grh-rusal,0,1513,412.html
                          • Gość: Historyk. Re: Dopisujemy się do sukcesu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.13, 09:32

                            Kolejne bzdury lechowski wypisujesz.
                            Bliznę nie zlokalizowała AK lecz wywiad angielski w którym także pracowali Polacy ale nigdy nie związani z AK. Do tego celu został też przez Anglików pozyskany Lis zwany Mścicielem,który to wykonywał kilka zadań dla Anglików na terenie poligonu.Prawdopodobnie na podstawie danych Lisa i jemu podobnych było bombardowanie Blizny.
                            A AK jak zwykle przypisuje sobie każdy sukces co był sukcesem na terenie Polski.
                            Anglicy w swoich opracowaniach na temat V 1 i V 2 gdzie opisano też działania wywiadowcze nigdzie ale to nigdzie nie wspomina się o dzielnej AK i jej pomocy w rozpracowaniu V1 i V2.
                            Legenda AK w temacie została opracowana później dla podniesienia znaczenia AK.
                            A najciekawsza jest pomoc naszych naukowców w opisaniu pocisku.
                            Problem w tym,że polska myśl naukowo techniczna o tym temacie nie miała zielonego pojęcia.

                            A widzę,ze piszesz o o kolejnych bandytach z których trzeba zrobić bohaterów.

                            • Gość: pysio Re: Dopisujemy się do sukcesu. IP: *.alfaks.com 06.03.13, 10:25
                              Jak widać z postów histeryka to AK musiała zdrowo dać popalić upowcom że tak ich do dzisiaj nienawidzą! Z drugiej strony wydaje się bardzo prawdopodobne że Anglicy nie znali niuansów polskiego podziemia i wszyscy dla nich byli ruchem oporu tak samo jak to ma miejsce przy opisywaniu ruchu oporu np. we Francji.
                              • lechowski51 Re: Dopisujemy się do sukcesu. 06.03.13, 10:40
                                Pysiu!.Upowski nieuk nie ma pojęcia o polskim podziemiu.Tutaj np.odkrywca V-1 robi Lisa Mściciela ktory ze swoim oddziałem nie ruszał sie poza Toporów i otaczające go lasy.Upowski prostak nie ma pojęcia gdzie był ten poligon z tego filmu.
                                Kłamie jak Ci oprawcy,ktorzy zakatowali właśnie Lazarowicza
                                www.youtube.com/watch?v=rAcaYc9_354
                                • solist Re: Dopisujemy się do sukcesu. 06.03.13, 10:58
                                  Zadałem wyżej pytanie - niektórzy mieszkańcy Kanczugi i okolic wpominają czasy gdy AK mordowało Żydów koło Kańczugi, oczywiście dla zysku. Czy zachowały się jakieś wspomnienia z tamtych okolic spisane przez któregoś z historyków?
                                    • lechowski51 Re: Dopisujemy się do sukcesu. 06.03.13, 11:12
                                      Tu znalałem coś o Zydach z Kańczugi.Nie oczekuje ;podziękowań...

                                      Inne tragiczne wydarzenie dotyczyło rodziny Izaaka Billeta ur. 1904 r. (rolnika), która mieszkała w Krzywczy w obecnym zabudowaniu nr 116 wspólnie z polską rodziną Pietruszków. Była to rodzina żydowska 4 osobowa. Żona Estera ur. 1912 r. oraz dwójka dzieci Eliasz ur. 1934 oraz Dawid ur. w 1936 roku. Byli ubodzy i nie uciekli przed zbliżającymi się Niemcami. Do egzekucji doszło pewnego popołudnia. Billet pasł krowę koło domu. Przyjechali Niemcy w towarzystwie Ukraińca Rakoczego. Zabrali go i rozstrzelali w domu. Jego żona ukryła się z dwójką dzieci w piwnicy. Ponieważ dziecko płakało zostali odnalezieni przez Niemców i rozstrzelani. Jedno z dzieci było ranne Rakoczy, który miał prawdopodobnie zadanie zakopania zwłok, włożył owo dziecko do worka i kilkakrotnie uderzył w mur piwnicy powodując jego śmierć. W tej chwili trudno ustalić czas zdarzenia i miejsce pogrzebania zwłok, gdyż relacja owej tragicznej sytuacji jest z drugiej ręki. Njaprawdopodobniej było to w maju 1942 r.

                                      Większość ludności pochodzenia żydowskiego uciekła za San, który był naturalną granicą między terenami zajętymi przez Niemców, a Rosją Sowiecką inni zostali przewiezieni do Getta w Przemyślu. Kilka rodzin mimo wielkiego terroru pozostało w Krzywczy. W maju 1943 r. zostali oni rozstrzelani na Kirkucie wspólnie z żydami z Kańczugi w sumie 11 osób. Tak zakończyła się kilkusetletnia historia zamieszkiwania w Krzywczy ludności pochodzenia żydowskiego.
                                      www.krzywcza.eu/historia-zydzi-w-krzywczy.html
                                      • solist Re: Dopisujemy się do sukcesu. 06.03.13, 11:29
                                        Mimo wszystko dzięki.
                                        Zdanie "W tej chwili trudno ustalić czas zdarzenia i miejsce po grzebania zwłok, gdyż relacja owej tragicznej sytuacji jest z drugiej ręki." trochę przypomina mi opowieść o "Twardym", nie sądzisz? Nie zastanawiam się nad tym?
                                          • solist Re: Dopisujemy się do sukcesu. 06.03.13, 12:23
                                            Nie za bardzo wiem pysio do kogo ta gadka? Nie napisałem, że tak było, ale że niektórzy mieszkańcy tak opowiadają. Jest to, mimo, że tyle lat minęło, nadal temat tabu, a ci ludzie boją się. Nie wiem czego, prawdopodobnie o swoje rodziny, które mogły brac w tym udział.
                  • Gość: mat120 Re: Jest mała różnica. IP: 109.110.193.* 08.03.13, 22:12
                    Gość portalu: Historyk napisał(a):
                    Pytasz Lechowski czym się różnił żołnierz UPA od AK-owca.

                    Organizacja, która ma na sumieniu wymordowanie kilka razy więcej bezbronnych cywilów niż sama liczy członków już chociażby z tego powodu jest zbrodniczą i przestępczą. Za taką zresztą została uznana w Polsce.
                    Reszta bredni godna jest intelektu ukraińskiego faszysty.
    • Gość: Historyk. Re: Marsz Żołnierzy Wykletych pod patronatem kapu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.13, 14:08
      W tym wątku rozmawiamy o bandytach zwanych dzisiaj bandytami wyklętymi.
      O Żydach zamieszkałych w Polsce też nie popisaliście sie wiedza.
      Nawet "szanowny tatuś" lechowskiego nie był w temacie ponieważ był bandyta wraz z braćmi i zajmował się pospolita grabieżą.Stryjowie lechowskie chłopi zadźgali widłami jak prosiaki.
      A lechowski z tej przyczyny chce być patriotą.A zadźgany widłami to nie licuje z patriotyzmem.
      A siekierą jak by zadźgali to już by byli bohaterami.Ale widłami to chłopi dzigali szczury,i lechowskiego stryjów.Mieli pecha.
    • Gość: Historyk Wielcy bandyci przeklęci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.13, 10:49
      Trzeba pamiętać o tych o których zapomnieliśmy lub udajemy,że zapomnieliśmy.Tych co niby służąc Polsce na Zachodzie sprzedawali Polaków o których wiedzieli,że są w ruchu oporu.
      Zacznijmy od zdrajców z samego najwyższego świecznika Rządu Londyńskiego.
      Powiedzmy wreszcie prawdę o Feldorfie,którego uznajemy za "patriotę'
      Zapewne zapomnieliśmy,że Feldorfa wydał w łapy UB i NKWD jego przełożony z kampanii wrześniowej gen. GUSTAW PASZKIEWICZ,od 15 września 1939 zastępca dowódcy Armii "Karpaty", od czerwca 1940 zastępca dowódcy Związku Walki Zbrojnej ZWZ.Po ucieczce do Anglii dowódca 1 Brygada Strzelców,później dowódca 4 Dywizji Strzelców,później dowódca 2 Samodzielnej Brygady Pancernej i na koniec z-ca dowódcy I Korpusu Polskiego.Jeden z najważniejszych wojskowych przy Rządzie Londyńskim.Ważniejszy od Andersa.
      Ale wrócił do kraju i został dowódcą 18 Dywizji Piechoty w Białymstoku.Pełnił jednocześnie funkcje przewodniczącego Wojewódzkiego Komitetu Bezpieczeństwa co było jednoznaczne z kierowaniem UB ,milicją i KBW na swoim rejonie działania.
      Ba za sprzedanie Feldorfa został wyróżniony.Został Dowódcą Warszawskiego Okręgu Wojskowego.
      Jak więc można zapomnieć o prawdziwych"patriotach" Przecież im pamięć się też należy.
      Tych "patriotów" mieliśmy pod dostatkiem albo jeszcze więcej.Zasłużeni dla Kraju i Narodu.
      Szkoda tylko,że przemilczani,schowani pod dywan.
      To nich powinniśmy szczególnie pamiętać i ich oddaniu ojczyźnie .
      Takich co to dla michy są zdolni do największej podłości.
      Taki album hańby narodowej wielotomowy z takimi "bohaterami" powinien być biblią naszych narodowców i "prawdziwych patriotów"
      • Gość: Historyk Re: Wielcy bandyci przeklęci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.13, 10:51
        Może dalej o wielkich "patriotach"walczących z bandytów wyklętych.Poznaliśmy już "wielkiego patriotę"generała Gustawa Paszkiewicza a teraz następna "wielka" chluba bandytów przeklętych
        Oto i on.
        Jan Rzepecki w marcu 1945 po powrocie z niewoli wstępuje do organizacji "NIE"/czytaj Niezawisłość,Niepodległość jak kto woli/ gdzie zostaje zastępcą komendanta..7 maja 1945 "Nie" zostaje rozwiązane.
        Ale natychmiast powstaje Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj.I tutaj dowódca zostaje ten sam Jan Rzepecki.Nazwa niezbyt się przyjmuje i jest niezrozumiała dla większości walczących.
        Posługują się wiec nieformalnie nazwą WiN jako bardzo patriotyczną i pod taką nazwą zbrojne bandy są znane.
        Wobec utraty 14 sierpnia 1945 kasy organizacji/podejrzany ale bez dowodów oczywiście JR/ i licznych awanturach personalnych kolejna zmiana nazwy.
        2 września 1945r w Warszawie powstaje formalnie WiN. WiN przejmuje całą strukturę organizacyjną, kadry, majątek a także oddziały leśne dotychczas występujące pod nazwą Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj.
        I jego prezesem zostaje oczywiście Jan Rzepecki.Trzon tej organizacji stanowi oczywiście dowódcy Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj.Dowódcy dotychczasowych obszarów Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj zostali tym razem prezesami obszarów WiN.I wiele wiele bardzo ciekawych zdarzeń i faktów związanych z tą organizacją.
        A Jan Rzepecki po aresztowaniu przez UB ujawnił wszystkich swoich współpracowników nawołując jednocześnie do ujawniania się działających w podziemiu.
        Po zwolnieniu z więzienia Jan Rzepecki zostaje przyjęty do LWP,gdzie jako pułkownik jest wykładowcą w Akademii Sztabu Generalnego.
        Ponownie aresztowany po wyjściu na wolność zostaje pracownikiem naukowym PAN/Polska Akademia Nauk/.Pracuje aż do emerytury w Instytucie Historii .Umiera w 1983r.
        Niespotykanie spokojny prawdziwy "patriota" jak przystało na wykletych bandytów.
        Pytanie ilu sprzedał. Na pewno Prezesów wszystkich obszarów WiN jak też prawdopodobnie swojego kolejnego następcę płk Franciszka Niepokólczyckiego.
        Następny Prezes to znany w regionie ppłk Łukasz Ciepliński też nie miał szczęścia nie mówiąc o jego kolejnych następcach.
        Wszyscy zginęli a płk.Rzepecki tak samo jak generał Gustaw Paszkiewicz umiera w dobrobycie komunizmu jaki im zagwarantowano.

        A później mamy męczenników WiN.Place ,ulice,skwerki,pomniki i wiele innych"patriotycznych"
        bzdetów a prawdziwych "patriotach" ze świecznika ani słowa.
        A szkoda.Oni naprawdę byli "wielcy"
          • gladysek Re:w kolejce do wyklecia 10.03.13, 01:59
            lechowski, historyk raz po raz cie nokautuje. Z twoich hymnow pochwalnych na czesc wykletych wiora leca. Nie obronisz sie, a PISowska propaganda skierowana do przygluchej i zasluchanej w radio maryja czesci spoleczenstwa jest funta klakow warta.
            lechowski daj ludziom zyc. Pozwol niech czytaty i pisaty narod sam dobiera literature i sam decyduje co dla niego najlepsze. Twoje "patriotyczne" kohorty doprowadzily kraj do ruiny, moze wiec wystarczy twoich kazan choc szczerze mowiac ty nigdy nie napisales niczego od siebie i z sensem. Jedyne co stosujesz w swojej forumowej robocie to gotowce. A tak przy okazji jak sie maja corki ? Czy biedne sierotki nie chodza z torbami na glowach ? To manifestacyjna forma wstydu.
            Swoja droga to jestes jednak podkarpackim oryginalem, szkoda tylko ze nie mozna brac cie powaznie. Ale czy Kaczynskiego mozna? , albo ojca Tadeusza ?.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka