Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.13, 21:36
Zgodnie z tym nastawieniem należało członkom AK likwidować Żydów, jeśli tacy pojawili się na danym terenie. Na to nie było wyraźnego rozkazu, lecz w rozmowach dawano do zrozumienia i nawet wyraźnie o tym mówiono, że tak należy robić. Mówił o tym do mnie [Michał] Pytlak
[ps. „Łom”, szef wywiadu AK w tym rejonie – A. S.] i inni członkowie AK.

www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1539327,1,jak-polacy-niemcom-zydow-mordowac-pomagali-recenzja-ksiazki.read
    • Gość: from logica Jak powieściopisarze Niemcom manewrować pomagali IP: *.200.159.231.internetia.net.pl 25.11.13, 21:54
      Historycy zapewne mieliby do opowieści Zgliczyńskiego wiele krytycznych uwag profesjonalnych, jednak publicystyka historyczna ma większą swobodę manewru, co autor sugestywnie wykorzystał.

      Więcej pod adresem www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1539327,2,jak-polacy-niemcom-zydow-mordowac-pomagali-recenzja-ksiazki.read#ixzz2lh0k54cp
      • Gość: pysio Re: Jak banderowcy sami mordowali IP: 185.18.135.* 26.11.13, 07:28
        Propaganda Bandery

        autor: jozef|
        kategoria: Polityka, Polska, Świat|
        dodano: 12.06.2013, 22:41








        Zajmuję się konfliktami zbrojnymi od kilku lat. Naczytałem się dużo o wielkich władcach którzy nie byli zawsze tacy wielcy, o wojnach które nie były sprawiedliwe i o ofiarach. Wiem że na wojnie zanikają wszelkie hamulce a im dłuższa wojna tym bardziej krwawa. Wszystko dobrze kiedy jeszcze między sobą biją się tylko żołnierze ale gdy do wojny wchodzą czynniki etniczne i religijne to robi się naprawdę krwawo.


        Zdarza się jednak czas że po ferworze walk żołnierze opłakują ciała swoich towarzyszy broni jak i wrogów. Zazwyczaj jest to spowodowane widokiem pola bitwy lub przemyśleniami po wielu latach od zakończenia wojny. Mamy również coś co można porównać do „przeciągnięcia liny” czyli jeśli dana strona wie że zrobiła coś naprawdę złego, próbuje usprawiedliwić ten czyn tym że druga strona była tak samo jak nie jeszcze gorsza. Idealnie pasuje do tego próba wybielania Rzezi Wołyńskiej. Nie mam zamiaru porównywać historii Armii Krajowej do UPA ponieważ mija to się z celem, ale jest to jeden z ulubionych wybiegów miłośników Stefana Bandery. Nie dość że UPA zabijało cywilną ludność to jeszcze wypomina się kresowiakom że w ogóle się bronili, bo jak to można było w obronie własnej rodziny zabić Ukraińca z nożem. ?

        Nie jest to tylko cynizm czy hipokryzja ale także bezczelność bo jak ktoś to kiedyś ujął „ Karykaturą dumy jest arogancja” Mamy tutaj młody naród który potrzebuje dumy, nacjonalizmu jako energii do budowania swojego własnego losu. Zgadzam się że taka energia narodowa jest potrzebna ale czy musi to być akurat na kościach naszych przodków ? Usprawiedliwianie się tym że Ukraińcy byli słabi dlatego musieli zabijać cywili a, że UPA to jedyne źródło i symbol niepodległości Ukrainy, dlatego nie można negować tej organizacji – jest bardzo chorym wyjaśnieniem. Nawet antykomunizm Ukraińców nie pomaga, ponieważ czy antykomunizm usprawiedliwia eksterminację ludzi ? czyli w sumie to samo co robili komuniści czy naziści.

        Usprawiedliwianie się okresem wojny też nie za bardzo wychodzi sympatykom UPA. Na wojnie walczy żołnierz z żołnierzem ale nawet wtedy dochodzi często niewinnych ofiar. Różnica jednak jest w stosunku do ofiar, inaczej jest gdy ktoś specjalnie chce zabijać cywili a inaczej gdy dochodzi do tego przypadkiem. Pierwsza strona będzie żonglowała życiem kobiet, dzieci i starców – dowolnie do swojej swoich upodobań. Druga będzie unikała takich sytuacji jako niedopuszczalne. Zorganizowane na masową skalę, mordy cywilnej ludności jakoś trudno nazwać przypadkiem. Żadne zaszłości historyczne, polityczne i etniczne nie usprawiedliwiają takich rzeczy, otwiera się wtedy drogę do piekła w przenośni i jak w rzeczywistości. Wtedy nie wiadomo jak szlachetne intencje topią się w krwi niewinnych ofiar.

        Obecnie mamy atak propagandy na kilku frontach, trudno już negować zbrodnie UPA więc zniża się Polaków do ich poziomu. Każdą odpowiedź na mord przerysowuje się jako ludobójstwo ze strony polskiej żeby jak najbardziej oczernić Polskę. Jednocześnie mówi się że skoro wszyscy byli źli to czas się pogodzić. W taki sposób ktoś chce zrobić wodę z mózgu i zamazać przeszłość.



        Wymienione poniżej metody tortur i okrucieństw stanowią tylko przykłady i nie obejmują pełnego zbioru, stosowanych przez terrorystów OUN-UPA metod pozbawiania życia - polskich dzieci, kobiet i mężczyzn w męczarniach. Pomysłowość tortur była nagradzana.

        001. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy.
        002. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie).
        003. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy.
        004. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło.
        005. Wyrzynanie na czole "orła".
        006. Wbijanie bagnetu w skroń głowy.
        007. Wyłupywanie jednego oka.
        008. Wybieranie dwoje oczu.
        009. Obcinanie nosa.
        010. Obcinanie jednego ucha.
        011. Obrzynanie obydwu uszu.
        012. Przebijanie kołami dzieci na wylot.
        013. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha.
        014. Obrzynanie warg.
        015. Obcinanie języka.
        016. Podrzynanie gardła.
        017. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz.
        018. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty.
        019. Wybijanie zębów.
        020. Łamanie szczęki.
        021. Rozrywanie ust od ucha do ucha.
        022. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar.
        023. Podcinanie szyi nożem lub sierpem.
        024. Zadawanie ciosu siekierą w szyję.
        025. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy.
        026. Skręcanie głowy do tyłu.
        027. Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą.
        028. Obcinanie głowy sierpem.
        029. Obcinanie głowy kosą.
        030. Odrąbywanie głowy siekierą.
        031. Zadawanie ciosu siekierą w szyję.
        032. Zadawanie ran kłutych w głowie.
        033. Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców.
        034. Zadawanie innych ran ciętych na plecach.
        035. Zadawanie ciosów bagnetem w plecy.
        036. Łamanie kości żeber klatki piersiowej.
        037. Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca.
        038. Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś.
        039. Obcinanie kobietom piersi sierpem.
        040. Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą.
        041. Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej.
        042. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską.
        043. Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem.
        044. Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem.
        045. Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych.
        046. Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha.
        047. Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku - kipiącej wody.
        048. Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki.
        049. Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do wnętrza potłuczonego szkła.
        050. Wyrywanie żył od pachwiny, aż do stóp.
        • Gość: obserwator Re: Jak banderowcy sami mordowali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.13, 07:42
          Ty to musisz jednak mieć nerwy, żeby tak napawać się tym dekalogiem. Ja nie mogę nawet tego czytać .... okrutne są te opisy tortur i zadawania śmierci.
          Czy ty czasem pysio nie masz coś wspólnego z banderowcami? Tak łatwo ci przychodzi wspominanie tego dekalogu. I założę się, że każdą torturę byś nam wyjaśnił ze szczegółami. Od dzisiaj będę cię traktował jako ukrytego banderowca.
    • Gość: Historyk Polacy jako psy gończe faszystów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.13, 09:54
      Faszyści doskonale wiedzieli jak wykorzystać "zdolności " Polaków w eksterminacji Żydow zamieszkałych w granicach II RP.
      Pomogli Polakom tylko w organizacji a ci już w swoje rence przejeli inicjatywę wyłapywania Żydów.

      Nagradzanie i micha dawała niewyobrażalne rezultaty w pozyskaniu Polaków do tego niecnego zajęcia.Nauki KK w czasie II RP też zrobiły swoje czyli uwalniały sumienie od grzechu.

      Niemcy zorganizowali tzw Volksdeutchów w różnych kategoriach i już znalazło się chętnych do tej organizacji 1200 000 Polaków.A obowiązkiem volksdeutcha było niszczenie Żydów.

      Granatowa Policja.Tutaj nawet namawiać nikogo nie trzeba było.Sami się zgłaszali do władz okupacyjnych co wprawiało w zdumienie faszystów./opowiadali bajki,że rozstrzeliwano tych co nie wstępowali/Owszem faszyści rozstrzeliwali w pojedynczych przypadkach,które na palcach jednej ręki można policzyć tych co współpracowali z "podziemiem" a częściej rabowali ponad miarę.A Policja Granatowa w eksterminacji polskich Żydów ma niebywałe osiągnięcia.

      Wykorzystano też narodoą specjalność Polakow czyli donosicielstwo do wladz okupacyjnych.
      Tylko w W-wie w 3 miesiącach 1939r wpłyneło do władz okupacyjnych przeszło 500 000 donosów.
      Szmalcownictwo czyli pogoń za zrabowanymi dobrami.W zasadzie to tylko polska specjalność w czasie IIWŚ w Europie.Inni nie umieli tego robic.Ilu wydali Żydów w/g badań Instytutu Żydowskiego to w granicach od 300 000 do 500 000 Żydów.

      Pospolite bezkarne bandyctwo w dużych rozmiarach trudne do oszacowania,

      "Katolicki patriotyczny obowiązek" za zabicie Chrystusa tutaj rej wiedli żarliwi katolicy,znajomi Żydow,sąsiedziŻydów,a także prawie całe chlopstwo i inteligencja,a nawet arystokracja.
      Co ciekawe szuwar miejski miał swój honor i jako jedyna grupa społeczna nie prześladowała Zydów.

      Niw wspomnę o opisywanej już organizacji "patriotycznej"AK ,która z wielkim poświęceniem likwidowała zydowskich bandytow ukrywających sie w lasach,którzy nawet broni nie miała.

      To tylko kawałek prawdy jak szybko i sprawnie potrafimy się zorganizować by czynić zło innym narodom.W tym przypadku w zdecydowanie przyczyniliśmy sie do całkowitej likwidacji polskich
      Żydów.Tak nam szło dobrze,że nawet po zakończeniu wojny niedobitki Żydów w Polsce sprawnie likwidowaliśmy.I to też się udało.
      • Gość: tez histeryk "Tak nam szło dobrze..." - NAM??? IP: *.um.tczew.pl 26.11.13, 10:11
        To ile Ty masz w końcu lat, że tak Ci dobrze szło z Żydami w czasie wojny?
        • Gość: waluś Re: "Tak nam szło dobrze..." - NAM??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.13, 10:13
          Szanowny urzędniku UM Tczew, nie masz roboty? To poczytaj KPA.
      • Gość: pysio Re: Polacy jako psy gończe faszystów. IP: 185.18.135.* 26.11.13, 10:14
        Mógłbyś podać źródło bo strasznie to śmierdzi banderowską propagandą i wcielaniem w życie nakazów prowydu! Ja jednak potrafię zrozumieć różnicę między szantażem na rzecz współpracy ze szwabstwem a spontanicznym i nacechowanym nienawiścią kolaboranctwem ukraińców i folksdojczów. A to że taka menda miała obywatelstwo polskie nie znaczy że była Polakiem. Ale dla propagandystów z upa to nie ma znaczenia bo istnieje obowiązek wykazania się antypolskością! Jako kolaboranci ukraińcy nie mają sobie równych. Przyszedł rusek to nadawali ruskim - przyszedł szwab to ochoczo rzucili się do nadawania szwabom. Chętnie współpracowali z każdym i przeciwko wszystkim! Nie wyłączając nawet swoich.
        • Gość: Wasyl (II zmiana) Re: Polacy jako psy gończe faszystów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.13, 10:20
          Może co nieco dokładniej o tym teście na to kto jest Polakiem? Bo test na Ukraińca już znamy.
          Na Żyda też, rodzice cię nauczyli jak zaglądać w gacie.

          Wasyl (II zmiana)
          • Gość: pysio Re: Polacy jako psy gończe faszystów. IP: 185.18.135.* 26.11.13, 10:32
            Jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym teście to jedź do Puszczy Białowieskiej. Poszukaj największych ostępów, wykop dół na 10m głęboki zejdź na dno. A tam najciszej jak możesz, wyszeptaj; bandera jest kutafonem, bandytą i gnojem! Jeśli dasz radę to zrobić, czyli szepnąć, to test może być błędny a jeśli nie, to test jest OK!
      • Gość: Rosenbaum Re: Polacy jako psy gończe faszystów. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.16, 16:11
        Żydzi jako psy gończe nazistów. Policja Żydowska i Jedenraty współpracowały w polityce wyniszczania Żydów.
        Powstawały organizacje o znamionach wywiadowczo prowokacyjnym tropiące nie tyle Żydów co tych, którzy im nie bali się pomagać.
        Ciekawa jest też mapa akcji z udziałem Polaków. Okazuje się, że na terenach wcześniej okupowanych przez Sowietów ta skala jest większa. Może dlatego, że powywożono elity polskie, księży katolickich ? Może to zemsta za masową kolaborację, donosicielstwo pewnej rzucającej się grupy pochodzenia żydowskiego ?
    • Gość: wyszło szydło Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.13, 23:30
      Na tym forum widać jak na dłoni po co jest to całe rozpaczliwe nakręcanie Wołynia, ludobójstwa, Ukraińców-zbrodniarzy itp.
      Ano trzeba mieć coś pod ręką na poprawę własnego samopoczucia gdy w końcu Żydzi upomną się z całą stanowczością o prawdę o stosunkach polsko-żydowskich...
      • Gość: pysio Re: Jak banderowcy żonglują faktami IP: 185.18.135.* 27.11.13, 07:18
        Chyba jeszcze nikomu nie udało się wymyśleć nic głupszego niż ten post o potrzebie!!!
        • Gość: sotniowy Re: Jak banderowcy żonglują faktami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.13, 07:25
          Jak tam pies, żyje?
          • Gość: pysio Re: Jak banderowcy żonglują faktami IP: 185.18.135.* 27.11.13, 08:09
            Oprócz tego istniały również inne dokumenty - dla wąskiego grona osób, w których przywódcy OUN-B wyjaśniali zarówno swoje cele jak i sposoby ich realizacji.
            Tak więc, w wydanym w maszynopisie dokumencie: "Wytyczne na pierwsze dni istnienia państwa" (brak daty na dokumencie) ogłaszono "polityczno - militarną dyktaturę OUN jako systemu władzy", "struktura OUN oparta na zasadzie kierownictwa". W stosunku do mniejszości narodowych mieszkających na Ukrainie zasady były następujące:
            Mniejszości narodowe dzielą się na:
            a) przyjazne nam.... b) wrogie, Moskale, Polacy, Żydzi.

            a) mają takie same prawa jak Ukraińcy, oni mogą wrócić do swojej ojczyzny.
            b) niszczone w walce z wyjątkiem tych, którzy przestrzegają prawa: przesiedlane na ich ziemie, niszczyć przede wszystkim inteligencję, której nie wolno dopuszczać do żadnych instytucji rządowych i generalnie uniemożliwiać pojawianie się inteligencji, to jest dostęp do szkół, itp. Na przykład tzw polskich chłopów należy koniecznie asymilować, uświadamiając ich, zwłaszcza w tym gorącym, pełnym fanatyzmu czasie, że są Ukraińcami, tylko obrządku łacińskiego.... Przywódców niszczyć. Żydów izolować, usunąć ich z urzędów państwowych, aby uniknąć sabotażu, tym bardziej Moskali i Polaków. Jeśli będzie nieunikniona konieczność pozostawienia w aparacie gospodarczym Żyda, przydzielić mu nadzór naszego milicjanta i likwidować za najmniejsze przewinienie.
            Kierującymi poszczególnymi dziedzinami życia mogą być tylko Ukraińcy, ale nie obcy - wrogowie. Nasza władza musi być straszna dla jej przeciwników. Terror dla obcych - wrogów i swoich - zdrajców". (Arch. spr. №376, t.6, ark. 294-302).

            W broszurze OUN "Naród jako gatunek" powielonej na typografie, zaznaczono:
            "Prawo do ziemi ukraińskiej, ukraińskiej nazwy i ukraińskiej idei posiadają tylko Ukraińcy ... Mieszane małżeństwa - przezwyciężymy i musimy wyeliminować możliwość ich powstawania. Sam fakt ich istnienia lub tworzenia uważamy za zbrodnię zdrady narodowej". ( Arch.spr. № 376, t.6, ark.I-8).
            W wyniku współpracy OUN-owskiego kierownictwa banderowskiego skrzydła z niemieckimi tajnymi służbami krótko przed wybuchem wojny została utworzona zbrojna

            6)

            formacja "Legion ukraińskich nacjonalistów". Składał się on z dwóch batalionów - "Nachtigall" i "Roland", przeznaczonych do prowadzenia działań dywersyjnych. (Fond. I, opis 4 z roku 1954, por. №3, str. 55-133).

            Początek wojny nazistowskich Niemiec ze Związkiem Radzieckim został powitany jako coś, co przyczyni się do osiągnięcia głównego celu - stworzenia Ukraińskiego Soborowego Niepodległego Państwa (USSD). Już 30 czerwca 1941 r. bez uzgodnienia z Niemcami we Lwowie OUN (b) ogłosił powstanie "Krajowego Zarządu zachodnich obwodów Ukrainy" na czele z Jarosławem Stećko - tymczasowego organu władzy do czasu utworzenia Centralnego Rządu w Kijowie.

            W akcie wydanym podczas tego wydarzenia podkreślono lojalny stosunek OUN do Niemiec:
            "Państwo Ukraińskie będzie ściśle współpracować z narodowo-socjalistycznymi Wielkimi Niemcami, które pod kierownictwem Adolfa Hitlera tworzą nowy porządek w Europie i w świecie... Ukraińska Armia... będzie kontynuować walkę razem z sojuszniczą armią niemiecką o... nowy porządek na całym świecie ...
            Cześć Twórcy i Wodzowi Wielkich Niemiec - Adolfowi Hitlerowi!
            Cześć Niezwyciężonej Armii Niemieckiej!
            (Sprawozdanie ze Zgromadzeń Narodowych Ukrainy Zachodniej, które odbyły się 30 czerwca 1941 r. Arch. spr. №376, t.4 ark. 51).

            szturman.salon24.pl/267856,informacja-sbu-o-dzialalnosci-oun-upa-113-z-dnia-30-07-1993

            Dla ciekawych i niebojących się prawdy, więcej pod tym linkiem!
            • Gość: dark żonglują faktami IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.13, 10:26
              > Cześć Twórcy i Wodzowi Wielkich Niemiec - Adolfowi Hitlerowi!
              > Cześć Niezwyciężonej Armii Niemieckiej!

              Choroba się rozwija.
              • piotrzr Prawda w oczy kole 28.11.13, 10:52
                cytat : Niestety, esej wypełniają dokumenty ukazujące stan faktyczny. To nie tylko mnóstwo relacji naocznych świadków bestialskich wydarzeń, w tym ocalałych Żydów, lecz także sądzonych po wojnie sprawców. To także obszerne cytaty z prasy podziemnej różnych odcieni ideowych i politycznych, ale też z tajnych raportów cywilnych funkcjonariuszy Państwa Podziemnego oraz dowódców wojskowych różnych szczebli, włącznie z najwyższymi. To wreszcie dokumenty polskich władz na uchodźstwie.
                Są to wszystko dokumenty, wypowiedzi, relacje i fakty już znane. Autor jednak skomponował z nich nową narrację o wielkiej sile rażenia. Powstał obraz zatrważający. Wprawdzie nie wszyscy Polacy byli antysemitami, ale wielu było. Nie wszyscy katolicy byli antysemitami, ale wielu było. Historycy zapewne mieliby do opowieści Zgliczyńskiego wiele krytycznych uwag profesjonalnych, jednak publicystyka historyczna ma większą swobodę manewru, co autor sugestywnie wykorzystał. Kreśli bulwersujący współczesnego czytelnika obraz przedwojennego urabiania Polaków przeciwko Żydom nawet przez ludzi, którzy później nie byli żadną miarą kojarzeni z polskim antysemityzmem. Oto na przykład ks. Jan Piwowarczyk, przedwojenny redaktor naczelny katolickiego „Głosu Narodu” (a powojenny „Tygodnika Powszechnego”), pisał, że „hitleryzm miał i ma powody do zdecydowanego wystąpienia przeciwko żydom [pisownia oryginalna – przypis aut.]. Nie pochwalając jego barbarzyńskich metod, uznajemy cel jego walki za słuszny”.
                Nawet potworności wojenne i okupacyjne nie wymusiły głębokiej rewizji postawy wobec Żydów w kręgach inteligencji, Kościoła, działaczy politycznych, a cóż dopiero poza elitami społeczeństwa polskiego. Do tego doszła antyżydowska propaganda i eksterminacyjna polityka Niemców w okupowanej przez nich Polsce. Tragiczny efekt tego splotu różnych rodzajów nienawiści do Żydów jako obcych popycha esej Zgliczyńskiego ku publicystyce o wymowie emocjonalnej: jak to było możliwe, przecież to wstyd i hańba. Trudno nie dzielić tych emocji. Takich jak przerażenie, rozpacz, empatia. Ale czy to dosyć, by ogłosić, że Polacy pomagali Niemcom mordować Żydów? Moim zdaniem nie. Ja czytam esej Zgliczyńskiego inaczej. Bywało, że Polacy mordowali Żydów z poduszczenia Niemców, za ich przyzwoleniem, w poczuciu, że tak można i że to nie jest zło. Jednak dużo częściej mordowali na własny rachunek, dla własnych celów, w imię własnych interesów.
                • Gość: pysio Re: Prawda w oczy kole IP: 185.18.135.* 28.11.13, 11:29
                  Zgadzam się ze nagonka na żydów w Polsce przedwojennej była ale nigdy nie była podobna do dzisiejszej na Ukrainie przeciwko Polakom. Rozpasanie ukraińskich propagandystów banderowskich być może osiągnęło apogeum w ich anty polonizmie! Znając wredność żydów i ich wysługiwanie się kolejnym okupantom na pewno musieli być zwalczani jako zdrajcy którzy przeszli na stronę wroga. Sugerowanie że wszyscy byli niewiniątkami, jest typowym zabiegiem banderowskiej propagandy! Sądząc z tych banderowskich wpisów bardzo się dziwię dlaczego Polska ma najwięcej osób uznanych jako sprawiedliwi wśród narodów świata. Gdyby choć w nikłej części upowskie wpisy odpowiadały prawdzie to na pewno by tak nie było.
                  • Gość: rysio Re: Prawda w oczy kole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.13, 17:39
                    A znając wredność Polaków, co powiesz celebryto z forum gazetki wyborczej o ich działaniach?
                    "Sugerowanie że wszyscy byli niewiniątkami, jest typowym zabiegiem banderowskiej propagandy! " Czy nie dotyczy także Polaków? Oni też uprawiali propagandę, by pomniejszyć swoje "zasługi" w mordowaniu innych?
                    Ty byś nawet współpracował z Werwolfem, jak się przyznałeś, a może powiedz więcej, współpracowałbyś z Hitlerem, z nazistami .... Kim ty jesteś? Brak mi słów na taki pomiot.
    • Gość: XxX Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: *.toya.net.pl 28.11.13, 12:47
      www.wiocha.pl/1030738,Uczciwosc-wymaga-panie-Gross-opisac-wszystko
      • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 28.11.13, 16:46
        Poczytałem sobie i za najciekawsze uważam wpisy dodane w temacie.
    • Gość: Historyk "Łapaj złodzieja"ale nie wszyscy w to wierzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.13, 17:17
      Tylko zlodziej zawsze najgłośniej krzyczy "łapaj złodzieja"
      Dokładnie jest to samo z Polakami.
      Ręce we krwi umazane po same łokcie nie tylko sąsiednich narodów ale takze wlasnych rodaków.
      Przyczynili sie zdecydowanie do krzywdy sąsiednich narodów.
      A teraz widząc ogrom wlasnej zbrodni wrzeszczą na całą Europe,ze to właśnie Polaków mordowano.
      Jak sztandarowe wyciągają Katyń,Wołyń i kilka innych,które też były zbrodniami.
      Ale tymi zbrodniami chcą przykryć własne zbrodnie tak na narodzie żydowskim jak też na Litwinach,Białorusinach,Ukraińcach,Kaszubach,Mazurach,Powiślakach i innych nie wymienionych.
      Same zbrodnie na Żydach tak przeogromne ,ze rzucaja daleko w cień stosunkowo niewielki zbrodnie przeciw Polakom.
      Tam gdzie byli okupantami zbuntowani niewolnicy wycieli okupantów w pień.
      Co parę dni wrzeszcza o pomyłkach w mediach zachodnich,ze to nie oni mordowali tylko na ziemi polskiej.Chcą sprostowań.Ale jak tu prawdę prostować ostatnio zastanawiałi sie w prasie francuskiej.
      • Gość: zonakierowcy On wierzy panie milicjancie, on we wszystko wierzy IP: *.emfme.net 28.11.13, 18:12
        Bóg mnie pokarał takim głupim chłopem.
        www.bareja.neostrada.pl/skrypt.htm#scena6
        • Gość: pysio Re: On wierzy panie milicjancie, on we wszystko w IP: 185.18.135.* 28.11.13, 20:01
          Tylko zlodziej zawsze najgłośniej krzyczy "łapaj złodzieja"
          Dokładnie jest to samo z ukraińcami.
          Ręce we krwi umazane po same łokcie nie tylko sąsiednich narodów ale takze wlasnych rodaków.
          Przyczynili sie zdecydowanie do krzywdy sąsiednich narodów.
          A teraz widząc ogrom wlasnej zbrodni wrzeszczą na całą Europe,ze to właśnie ukraińców mordowano.
          Jak sztandarowe wyciągają Bieszczady,Wołyń i kilka innych,które też były zbrodniami.
          Ale tymi zbrodniami chcą przykryć własne zbrodnie tak na narodzie żydowskim jak też na Litwinach,Białorusinach,Ukraińcach, Czechach, Romach, ruskach i innych nie wymienionych.
          Same zbrodnie na Żydach tak przeogromne ,ze rzucaja daleko w cień stosunkowo niewielki zbrodnie przeciw Węgrom.
          Tam gdzie byli okupantami zbuntowani niewolnicy wycieli okupantów w pień.
          Co parę dni wrzeszcza o pomyłkach w mediach zachodnich,ze to nie oni mordowali tylko na ziemi etnicznej.Chcą sprostowań.Ale jak tu prawdę prostować ostatnio zastanawiałi sie w prasie francuskiej.
          • Gość: pysio Przy wydatnej pomocy ukraińców IP: 185.18.135.* 28.11.13, 20:17
            Masakra w Przemyślu (1939) – masowy mord na żydowskich mieszkańcach Przemyśla, dokonany przez funkcjonariuszy niemieckich Einsatzgruppen podczas kampanii wrześniowej 1939 roku.

            W trakcie inwazji na Polskę funkcjonariusze Einsatzgruppen dokonali szeregu mordów i pogromów na tle antysemickim, których celem było wywołanie masowego eksodusu ludności żydowskiej na ziemie polskie okupowane przez Armię Czerwoną. Punktem kulminacyjnym tej operacji była masakra w Przemyślu. Między 16 a 19 września 1939 roku Niemcy zamordowali w tym mieście co najmniej 500-600 Żydów, czemu towarzyszyły masowe rabunki i palenie synagog. Była to jedna z największych zbrodni popełnionych przez Niemców podczas kampanii wrześniowej, a zarazem pierwsza zakrojona na tak szeroką skalę masakra Żydów podczas II wojny światowej.
            • Gość: pysio Re: Przy wydatnej pomocy ukraińców IP: 185.18.135.* 28.11.13, 20:31
              Pomoc dla ludności żydowskiej trwała od początku okupacji miasta do jej zakończenia. Prezydent miasta Władysław Baldini interweniował u gen. Strecciusa w sprawie aresztowania i egzekucji Żydów we wrześniu 1939 r. Przewodniczący Polskiego Komitetu Opieki Roman Kroguleski zdołał odwlec na przełomie lat 1941/42 przesiedlenie ludności żydowskiej i utworzenie zamkniętej dzielnicy. Biskup Franciszek Barda interweniował w lipcu 1942 roku u komisarza miasta B.Gieselmana w sprawie pozostawienia części ludności żydowskiej poza gettem. Od lipca 1942 do lipca 1944 niesienie pomocy odbywało się tajnie przez polskie organizacje konspiracyjne. Komenda Obwodu Armii Krajowej, Powiatowa Delegatura Rządu, a od września 1943 placówka Okręgowej Rady Pomocy Żydom dostarczały fałszywych dokumentów osobistych i żywności do dzielnicy, a następnie pomagały osobom i instytucjom ukrywającym Żydów oraz osłaniały je przed donosicielami. Główny ciężar ratowania osób pochodzenia żydowskiego spoczywał jednak na osobach prywatnych, a częściowo zgromadzeniach zakonnych. Np. rodzina Piotra Janowskiego ukrywała 18 osób, Józefa Wojdylaka - 9 osób. Edwarda Saluka - 8 osób, siostry Sercanki - 12 dzieci. Działalność ta pociągała za sobą ofiary Pierwsze egzekucje odbyły się na początku lipca 1941 przy ul. Dworskiego za ukrywanie Żydów - komunistów, następnie za ukrywanie rodzin żydowskich - w lipcu i sierpniu 1942 w Grochowcach, w latach 1943 - 1944 przy ul. Iwaszkiewicza i na cmentarzach przy ul. Słowackiego oraz w 1944 w forcie lipowickim. Ofiarami były nie tylko osoby dorosłe, ale nawet małe dzieci. Tak np. rozstrzelano 8-osobową rodzinę polską za ukrywanie 1 dziecka żydowskiego. Również pierwsza publiczna egzekucja ludności polskiej na terenie miasta 6 września 1943 to stracenie Michała Kruka i innych za pomoc Żydom. Ogółem za ukrywanie Żydów rozstrzelali hitlerowcy w Przemyślu 568 osób.

              Jako historyk powinieneś wiedzieć ile szwaby rozstrzelały ukraińców za pomoc żydom np. we Lwowie lub Kijowie.
              • Gość: pysio Re: Przy wydatnej pomocy ukraińców IP: 185.18.135.* 28.11.13, 20:51
                Jawni wrogowie Polaków

                Dziś po ponad półwieczu przemilczeń prawdy o kolaboracji przeważającej części Żydów na Kresach z sowieckimi najeźdźcami niewiele osób pamięta, jak bardzo pamięć o tej kolaboracji była silna w czasie wojny. Jan Błoński zdumiewał się, że nawet tak wielka orędowniczka pomocy dla Żydów w czasie wojny pisarka Zofia Kossak równocześnie uważała ich za wrogów polskich. Czy Błoński tylko udaje głupiego, czy naprawdę nie wie, jak bardzo Polacy po 1939 r. zostali wstrząśnięci nagłym zaprezentowaniem się wielkiej części Żydów jako jawnych, nieubłaganych wrogów Polski. Przecież nawet brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych jednoznacznie uznało, że Żydzi byli głównymi kolaborantami ze Związkiem Sowieckim w latach 1939-1940 (według książki żydowskiego autora Harveya Sarnera General Anders and the Soldiers of the Second Polish Corps, Brunswick Press, Cathedral City 1997, s. 4).

                Jeszcze 27 lipca 1944 r. Delegat Rządu RP powiedział w toku dyskusji z reprezentantami "Żegoty" (Rady Pomocy Żydom), że: Pamięć o zachowaniu się Żydów na terytoriach okupowanych przez Sowietów również wpłynęła na wrogą postawę wobec nich. (Cyt. za tekstem żydowskiego historyka Kermisha The Activities of "Żegota" w Rescue Attempts during the Holocaust. Procededings of the Second Yad Vashem International Historical Conference, Jerusalem April 8-11, 1974, Jerusalem 1977, s. 389.) Żydowski Joseph Kermish stwierdził uogólniająco, iż: Nawiasem mówiąc, skargi na ścisłą kolaborację między sowieckimi władzami a Żydami i oskarżenia, że "Żydzi aktywnie uczestniczyli w komunistycznych ciałach rządzących ustanowionych przez najeźdźcę (Związek Sowiecki)" była podnoszona za każdym razem, gdy dochodziło do spotkań między żydowskimi przywódcami podziemia, a ich polskimi odpowiednikami. A więc przez cały czas podczas wojny polscy patrioci nie zapominali o zdradzieckiej postawie żydowskich kolaborantów z Sowietami. Dziś zapomina o tym z wygody, koniunkturalizmu czy ze strachu przed podpadnięciem jako "niepoprawni politycznie" ogromna część polskich historyków, dotykająca w ten czy inny sposób problematyki stosunków polsko-żydowskich w czasie wojny. Oczywiście są i tacy, którzy milczą o tych sprawach tylko ze względu na swą skrajną filosemicką tendencyjność (np. Garlicki, Friszke, Borodziej).

                Ani jednego goja w tłumie kolaborantów

                Ogromna ilość relacji o sytuacji na Kresach po wkroczeniu wojsk sowieckich we wrześniu 1939 r. zgodnie przeciwstawiała panującą wśród Polaków atmosferę przygnębienia i żałoby nastrojom wielkiej radości i fety, powszechnie panującym wśród żyjących na Kresach Żydów. Polacy z prawdziwym zaszokowaniem reagowali na wszechobecne obrazy fraternizacji rzesz żydowskich z najeźdźczymi wojskami sowieckimi, probolszewickiej ekstazy Żydów. Na wzajemnych stosunkach Polaków i Żydów w tym czasie strasznym cieniem położyły się bardzo liczne wówczas objawy lżenia pokonanej Polski przez Żydów, wykorzystujących swą uprzywilejowaną pozycję w oczach sowieckiego okupanta do spychania dyskryminowanych Polaków na margines życia.

                Żydowski historyk Dov Lewin pisał: Różne świadectwa dowodzą, że niemal wszędzie Armia Czerwona spotykała się z radosnym przyjęciem. Gdy Żydów z Kowla (na Wołyniu) poinformowano, że Armia Czerwona zbliża się do miasta, oni świętowali całą noc. Gdy Armia Czerwona faktycznie weszła do Kowla - Żydzi przywitali ją z nie dającym się opisać entuzjazmem (por. D. Levin The Lesser of Two Evils. Eastern European Jewry under Soviet Rule, 1939-1941, Philadelphia 1995, s. 33).

                Takich opinii i takich świadectw na temat zachowania wielkiej części Żydów wobec Sowietów po 17 września 1939 r. jest bardzo dużo. Przytoczę jeszcze kilka przykładów relacji tego typu, podkreślając, że jest to cząstka z ogromnej ilości świadectw o identycznej wymowie. Żydowski świadek wydarzeń w Wilnie - Gershon Adiv tak wspominał w wiele lat później: Trudno jest opisać emocję, jaka ogarnęła mnie, gdy zobaczyłem na ulicy, naprzeciw naszych wrót - rosyjski czołg z uśmiechniętymi młodymi ludźmi, mającymi jaskrawe gwiazdy czerwone na swych piersiach. Jak tylko maszyny stanęły, ludzie stłoczyli się tłumnie wokół nich. Ktoś wykrzyknął: "Niech żyje rząd sowiecki!" i wszyscy wiwatowali. Trudno było znaleźć jednego goja w tym tłumie (tamże, s. 33).

                W Baranowiczach: Ludzie całowali zakurzone buty żołnierzy. Dzieci pobiegły do parku, narwały jesiennych kwiatów i zasypały nimi żołnierzy... Czerwone flagi znaleziono dosłownie w mgnieniu oka i całe miasto zostało zakryte czerwienią. Miasto Kobryń również zostało zalane czerwonymi flagami, które przygotowali miejscowi komuniści przez oddarcie białego pasa z dwukolorowej flagi polskiej. Wiwatujący tłum rozrzucał ulotki piętnujące faszystowski reżim Polski i wychwalający Armię Czerwoną (tamże, s. 34).

                Podobnego typu świadectwa o prosowieckim zachowaniu ogromnej części Żydów, budowaniu przez nich powitalnych bram triumfalnych dla wkraczających wojsk najeźdźczych, można by długo mnożyć, przytaczając opisy z przeróżnych miast od Brześcia nad Bugiem po Brasław, Ciechanowiec, Różany, Pińsk czy Równe.

                Wizja Stalina jako "nowego Mesjasza"

                Jednym ze świadectw, bardzo charakterystycznych dla prosowieckich oczekiwań wielkiej części młodzieży żydowskiej, była zarejestrowana po latach w 1980 r. na taśmie magnetofonowej relacja Celiny Konińskiej, która w 1939 r. jako uczennica szkoły średniej należała do KZM (Komunistycznego Związku Młodzieży) we Lwowie: Muszę powiedzieć, że jeśli kiedyś człowiek doznał pełnego szczęścia, to był ten dzień wkroczenia Armii Czerwonej. Tak sobie wyobrażam, że Żydzi, którzy czekają Mesjasza, tak się będą czuli, jak przyjdzie kiedyś ten Mesjasz. Trudno znaleźć słowa, które by określiły to uczucie. To jakieś oczekiwanie, jakieś wielkie szczęście. I wreszcie doczekaliśmy się, przyszli do Lwowa. Pierwsze tanki zajechały, zastanawialiśmy się, jak to zrobić, jak to wyrazić: kwiaty rzucać, śpiewać?... (cyt. za J.T. Gross Upiorna dekada. Trzy eseje o stereotypach Żydów, Polaków, Niemców i komunistów 1939-1948, Kraków 1998, s. 68).

                Taki prosowiecki fanatyzm nie ograniczał się jednak tylko do młodszych, ogłupionych sowiecką propagandą pokoleń Żydów. Żydowski autor F. Zerubawel wspominał, jak spotkał w shtetl starego Żyda, który stwierdził: To są czasy Mesjasza i Stalin jest sam Mesjaszem (cyt. za N. Davies, A. Polonszky Jews in Eastern Poland and the USSR, 1939-1946, Londyn 1991, s. 16).

                Jawni wrogowie Polaków

                Sam w sobie ten prosowiecki entuzjazm Żydów nie byłby może zbyt groźny, gdyby nie to, że bardzo często łączył się z nienawiścią do Polaków, ich poniżaniem przez dużą część Żydów, donoszeniem na Polaków, wyłapywaniem polskich oficerów etc. Znamienne było świadectwo Władysława Siemiaszko, w 1939 r. pracownika urzędu gminnego w Werbie, powiat Włodzimierz Wołyński. Siemaszko tak wspominał po latach w relacji spisanej w 1990 r.: Wielu Żydów z miejsca związało się z władzą sowiecką i współpracowało z tą władzą. Występowali jawnie jako wrogowie Polaków (...). Specjalne względy władze sowieckie okazywały Żydom. Propaganda sowiecka na każdym kroku obrażała uczucia Polaków (cyt. za wyborem dokumentów w książce R. Szawłowskiego Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 2, s. 211-212).

                Bardzo ponurą wizję symbiozy prosowieckiego entuzjazmu z nienawiścią do Polski znajdujemy w opublikowanych w 1999 r. wspomnieniach zmarłego w 1946 r. dyrektora gimnazjum w Przemyślu i kustosza Archiwum Ziemi Przemyskiej, Jana Smolki. Z nieukrywaną goryczą tak pisał on o fali żydowskiej kolaboracji z Sowietami we wrześniu 1939 r. w Przemyślu: Wieczorem, gdy się już ściemniło, wyszedłem na miasto i skierowałem się w stronę Placu na Bramie. Panował tam nieopisany zgiełk i ścisk, jakiego Przemyśl chyba nie przeżywał. Masy żydostwa przewalały się na wszystkie strony i nie można było się przez te tłumy przecisnąć. A wszystko to było rozradowane, butne i aroganckie. Zniechęcony zawróciłem do domu. Po drodze aż do ulicy Grodzkiej widziałem wszę
                • Gość: pysio Re: Przy wydatnej pomocy ukraińców IP: 185.18.135.* 28.11.13, 20:54
                  Bardzo ponurą wizję symbiozy prosowieckiego entuzjazmu z nienawiścią do Polski znajdujemy w opublikowanych w 1999 r. wspomnieniach zmarłego w 1946 r. dyrektora gimnazjum w Przemyślu i kustosza Archiwum Ziemi Przemyskiej, Jana Smolki. Z nieukrywaną goryczą tak pisał on o fali żydowskiej kolaboracji z Sowietami we wrześniu 1939 r. w Przemyślu: Wieczorem, gdy się już ściemniło, wyszedłem na miasto i skierowałem się w stronę Placu na Bramie. Panował tam nieopisany zgiełk i ścisk, jakiego Przemyśl chyba nie przeżywał. Masy żydostwa przewalały się na wszystkie strony i nie można było się przez te tłumy przecisnąć. A wszystko to było rozradowane, butne i aroganckie. Zniechęcony zawróciłem do domu. Po drodze aż do ulicy Grodzkiej widziałem wszędzie podobny obraz. Wszelka kanalia, kryminaliści itp. hołota powychodziła z ukrycia i rozpychała się bezceremonialnie, obok mnie przesuwały się katylinarne postacie, których przedtem nikt nie widywał. Był to naprawdę koszmarny widok, który mógł mniej odpornych ludzi moralnie zmiażdżyć. Wystawy sklepowe oświetlone i udekorowane portretami, nawiasem mówiąc marnymi, Lenina, Stalina, Mołotowa, Woroszyłowa i innych dygnitarzy bolszewickich. W następne dni widziało się ten sam obraz. Żydzi się cieszyli. Po sklepach wykrzykiwali pod adresem polskiej publiczności nieparlamentarne wyrazy na Polskę, nawet młode Żydóweczki dawały upust swojej radości. "Ach nie masz pojęcia, jak ja się cieszę, że Sowiety przyszli" mówiła jedna Żydóweczka do drugiej na ul. Franciszkańskiej. Inne znowu wieczorem codziennie przychodziły przed gmach Kasy Skarbowej i wyśpiewywały bolszewikom "jodlery". Kiedy się zaczęły organizować urzędy bolszewickie, wszystkie biura zalali Żydzi (por. J. Smolka Przemyśl pod sowiecką okupacją. Wspomnienia z lat 1939-1941, Przemyśl 1999, s. 34).

                  Nadzorowanie aparatu przemocy

                  Zbolszewizowani Żydzi stali się najlepszymi pomocnikami władzy najeźdźczej, jej swoistymi janczarami. To oni nadzorowali przeważającą część aparatu przemocy, organizując aresztowania i deportacje Polaków na Kresach i rozwijając najróżniejsze formy walki z polskością. Żydzi kontrolowali wielką część nowych sowieckich sądów na Kresach, odgrywali bardzo dużą rolę w "czerwonej milicji", zwłaszcza w miastach i miasteczkach stanowili niemałą część sędziów śledczych oraz więziennych i obozowych katów. Tadeusz Piotrowski w gruntownie udokumentowanej monografii Poland's Holocaust pisał: Świadectwa, pamiętniki i prace historyczne tysięcy Polaków, którzy przeżyli wojnę mówią o żydowskim fetowaniu, o żydowskim nękaniu Polaków, o żydowskiej kolaboracji (donosach, obławach na ludzi i wyłapywaniu Polaków na deportacje), o żydowskiej brutalności i dokonywanych z zimną krwią egzekucjach, o żydowskich prosowieckich komitetach i milicjach, o wysokim procencie Żydów w sowieckich organach przymusu po sowieckim najeździe w 1939 r. Polacy postrzegali to wszystko jako niewdzięczność i zdradę. Żydzi widzieli w tym zemstę i rewolucję (por. T. Piotrowski Poland's Holocaust, Jefferson, North Carolina 1998, s. 51).

                  Warto przypomnieć w tym kontekście oceny żydowskiego historyka Ben-Cion Pinchuka, który akcentował: Według licznych polskich raportów, rewolucyjne komitety składały się niemal całkowicie z Żydów i z niewielkiej ilości Ukraińców. Wykonawczym narzędziem tych komitetów była milicja obywatelska. W obu tych organizacjach Żydzi grali dominującą rolę. Według polskich źródeł (...) Komitety zachowywały się tak, jakby były rządem do czasu wejścia Armii Czerwonej (por. Ben-Cion Pinchuk Shtetl Jews under Soviet Rule. Eastern Poland on the Eve of the Holocaust, Oxford 1991, s. 25).

                  Czesław Blicharski tak opisał rolę Żydów z "czerwonej milicji" w napisanej przez niego popularnej historii Tarnopolu w latach 1809-1954: Wkrótce na ulicach miasta pokazała się milicja, sformowana przeważnie z Żydów z ulicy Podolskiej Niższej, ubrana w lotnicze polskie płaszcze, uzbrojona w polskie karabiny, z czerwonymi opaskami na ramieniu. Przy jej pomocy zaczęła się penetracja domów, poszukiwanie proskrybowanych i zapełnianie więzień (por. C. Blicharski Tarnopol w latach 1809-1945 (od epizodu epopei napoleońskiej do wypędzenia), Biskupice 1993, s. 289).

                  Gdy rządziły "czerwone" męty

                  Wśród ogółu Żydów - "czerwonych milicjantów" na ogół dominowała skrajna agresywność i brutalność, połączona z poczuciem wszechwładzy i pogardy wobec Polaków, których uznawali za nieodwołalnie przegranych. Częstokroć przy tym były to osoby wywodzące się z najgorszych szumowin miejskich i wiejskich, tak jak przeważająca część UB-owców po 1945 r. Żydowski autor Henryk Reiss w swych ciekawych wspomnieniach Z deszczu pod rynnę dał jaskrawy obraz takiego młodego żydowskiego milicjanta-awanturnika. Jak się okazało, był to wiejski półgłówek, biedny i bez zajęcia, który nagle awansował do roli strażnika bolszewickiego "ładu" w okolicy (por. H. Reiss Z deszczu pod rynnę. Wspomnienia polskiego Żyda, Warszawa 1993, s. 17).

                  Inny żydowski autor Mark Verstandig wręcz nazwał mętami ludzi dominujących w milicji i komitecie obywatelskim w mieście powiatowym Mościska w województwie lwowskim. Według Marka Verstandiga: Zmiany były wprowadzane przez milicję i komitet obywatelski, w których większość stanowili Żydzi. Ogólnie biorąc, były to takie męty z shtetl (małych miasteczek żydowskich - J.R.N.), kierowane przez kilku żydowskich komunistów, którzy stanęli na ich czele po uwolnieniu z więzienia (por. M. Verstandig I Rest My Case, Melbourne 1995, s. 98-99).

                  Krzysztof Czubara w artykule Pod sowiecką okupacją w "Tygodniku Zamojskim" z 18 września 1996 r. podał drastyczne wręcz fakty o zachowaniu żydowskich milicjantów w Zamościu we wrześniu 1939 r.: Milicjanci, szczególnie Żydzi, nie mieli żadnych skrupułów. Rozbrajali żołnierzy polskich, a rannych rozbierali do bielizny, zabierali im buty, zegarki, rowery, furmanki i inne cenne przedmioty (...). Niektórych jeńców zabijano. Np. w pobliżu Rotundy rozstrzelano kilku policjantów (cyt. za R. Szawłowski, op.cit., t. 2, s. 434).

                  Pułkownik Stanisław Karliński ps. "Burza" po wojnie na emigracji (między innymi dyrektor zarządu Kongresu Polonii Kanadyjskiej) pisał w relacji z marca 1992 r.: W 1939 r. 21 września dostałem się do niewoli sowieckiej. Już na drugi dzień jeńcy Wojska Polskiego byli nadzorowani w większości przez Milicję Żydowską, która była bardzo rygorystyczna, a czasem nieludzka, szczególnie w stosunku do kadry oficerskiej i policji. Były sytuacje, że żołnierze sowieccy interweniowali w naszej obronie (z relacji płk. S. Karlińskiego "Burzy", otrzymanej za pośrednictwem M. Paula z Kanady).

                  W książce Okrutna przestroga czytamy opisy zachowania się Żydów, którzy wstąpili do "czerwonej milicji" w Kątach w pobliżu Krzemieńca i, korzystając ze swego nowego statusu milicjantów, pobili kilku polskich oficerów za ich rzekome zbrodnie. Bardzo wielu Żydów stało się członkami milicji jako organu pomocniczego dla NKWD w Równem.

                  Feliks Jasiński, były mieszkaniec Kąt na Wołyniu, tak opisywał wydarzenia po 17 września 1939 r. w swojej miejscowości i pobliskich miasteczkach: Zaczęło się nowe życie. (...) Żydzi w miasteczkach lepsze towary pochowali i stosunek Żydów do Polaków z miejsca się zmienił: był ordynarny, obrażający. Wyśmiewali rządy polskie i instytucje społeczne, zatruwali życie Polakom. Młodzi Żydzi wstąpili do milicji i w tej randze przyjeżdżali do nas i bili niektórych strzelczyków (Romka Kucharskiego i innych) za rzekome przestępstwa (chodzi o byłych członków Przysposobienia Wojskowego "Strzelec") (...). W Szumsku powstał region obejmujący poprzednie trzy gminy. Utworzono nowe urzędy i bank, w których urzędnikami byli prawie sami Żydzi (cyt. za Okrutna przestroga, oprac. J. Dębski i L. Popek, Lublin 1997, s. 165).

                  Terror godził głównie w Polaków

                  Znamienne było przy tym, że terror "czerwonej milicji" i innych organów sowieckiej władzy był wymierzony, zwłaszcza w pierwszych miesiącach po 17 września 1939 r., głównie przeciwko Polakom. Jak pisał Zbignie
                  • Gość: pysio Re: Przy wydatnej pomocy ukraińców IP: 185.18.135.* 28.11.13, 20:56
                    Terror godził głównie w Polaków

                    Znamienne było przy tym, że terror "czerwonej milicji" i innych organów sowieckiej władzy był wymierzony, zwłaszcza w pierwszych miesiącach po 17 września 1939 r., głównie przeciwko Polakom. Jak pisał Zbigniew Romaniuk Nowy oficjalny aparat traktował wszystkich Polaków jako potencjalnych wrogów (por. Z. Romaniuk: Twenty-One Months of Soviet Rule in Brańsk w: The Story of Two Shtetl Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, cz. 1, s. 61).

                    Warto przypomnieć również szczere wyznania jednego z ówczesnych żydowskich lokalnych nadzorców czerwonego terroru: Sowieckie władze organizowały lokalną milicję i radę miejską, zapełniając ich szeregi szeregiem moich przyjaciół, którzy byli członkami podziemnej Partii Komunistycznej. W ciągu następnych kilku dni uczęszczałem w wielu politycznych zebraniach i stałem się przywódcą młodych ludzi, którzy podziwiali Związek Sowiecki. (...) Polskie władze i militarny personel, pozostający w mieście, zostały aresztowane wraz z klerem wszelkich wyznań. Wielu obywateli, w tym i moi rodzice, potępiało te akcje, ale mnie się one wydawały logiczne i niezbędne, kler i polskie władze miały bowiem silne nastawienie antysowieckie i antykomunistyczne (por. J. Bardach i K. Gleeson Man is Wolf to Man. Surviving the Gulag, Berkeley and Los Angeles, University of California Press 1998, s. 26, 28).

                    Rządy Josielewiczowej w Zdzięciole

                    Zdominowane przez zbolszewizowanych Żydów tzw. komitety rewolucyjne w miastach i miasteczkach niejednokrotnie skrajnie wyżywały się w brutalności wobec miejscowych Polaków, grabiąc ich i aresztując. Bardzo plastyczny obraz działania typowego takiego komitetu rewolucyjnego, kierowanego przez Żydówkę Josielewiczową, znajdujemy we wspomnieniach byłego burmistrza miasta Zdzięcioł - Henryka Poszwińskiego. Pisał on: Agresor ze wschodu, podobnie jak ten z zachodu, niszczył wszystko, co polskie, a do Polaków odnosił się wrogo i bezwzględnie. W jego akcji zmierzającej do wytępienia narodu polskiego pomagały mu na wezwanie władz sowieckich miejscowe elementy przestępcze i wywrotowe, pośród których w miastach i miasteczkach było wielu młodocianych Żydów. Wezwania zrzucane masowo z bezkarnie krążących nad wsiami i miastami samolotów sowieckich. (...) W Zdzięciole na czele komitetu rewolucyjnego, zorganizowanego jeszcze przed przybyciem wojsk sowieckich, stanęła Żydówka o nazwisku Josielewicz. Policja zdzięciolska opuściła miasto zaraz po przekroczeniu granicy przez wojska Armii Czerwonej. Pod wieczór 17 września doszło do mej wiadomości, że bandy wypuszczonych z więzienia przestępców szykują się do rabunku sklepów. Zarządziłem zbiórkę straży pożarnej i obywatelskiej i obie te organizacje przystąpiły do pełnienia obowiązków bezpieczeństwa w mieście. Do rabunku sklepów nie doszło, ale bandy rzuciły się na bezbronną ludność, która przed Niemcami uciekła z zachodu na wschód kraju. Złoczyńcy obdzierali ludzi z odzieży, obuwia i wszystkiego, co przy sobie mieli. Przydrożne rowy, poza miastem, zasłane były zabitymi. Wielu pomordowanych leżało bez ubrań i obuwia. Komitet rewolucyjny, który wkrótce rozbroił straż pożarną i obywatelską i objął władzę w mieście, przypatrywał się temu bezczynnie. W godzinach rannych 18 września przejeżdżał jeszcze przez Zdzięcioł mały oddział wojska polskiego. Był to zespół szpitala polowego wieziony na kilkunastu wozach o konnym zaprzęgu. W skład transportu wchodziło 30 szeregowych pod dowództwem sierżanta. Komitet rewolucyjny usiłował transport ten zatrzymać i rozbroić. Żołnierze oddali salwę w górę, a komitet w popłochu uciekł za miasto i ukrył się w gąszczach miejskiego cmentarza. (...) W godzinach popołudniowych 18 września wojska sowieckie wkroczyły do Nowogródka, a pod wieczór tegoż dnia trzy pierwsze czołgi sowieckie wjechały do Zdzięcioła. Cały komitet rewolucyjny z przewodniczącą Josielewicz na czele wystąpił na powitanie najeźdźców. Wznoszono okrzyki: "Niech żyje wielki Stalin" (por. H. Poszwiński Spod Łowicza do Londynu, Londyn 1967, s. 112).

                    Poszwiński opisał później podstępny sposób, w jaki został aresztowany przez rewolucyjny komitet Josielewiczowej: W godzinach rannych 19 września przybył do magistratu Żyd, jeden z członków komitetu i oznajmił mi, że komitet prosi mnie o przybycie na zebranie w sprawie spędzonego do Zdzięcioła z zachodu kraju bydła, wśród którego wybuchła epidemia pryszczycy. Wierząc w prawdziwość tego, co mi zakomunikowano, wstałem i ubrany, tak jak siedziałem za biurkiem, udałem się z panem komitetowym na drugi koniec miasta do siedziby komitetu. Zanim dostałem się do pokoju przewodniczącej, czekałem około godziny. (...) Podłogi wewnątrz budynku zalane były papierami i aktami pozostawionymi przez polską policję. W kątach pokojów leżeli pobici dotkliwie ludzie, pośród których większość stanowili uciekinierzy przed Niemcami. Członkowie komitetu w cywilnych ubraniach, z czerwonymi opaskami na rękawach, z gwiazdą sowiecką na czapkach, z karabinami lub rewolwerami w ręku, prześcigali się nawzajem w brutalnym traktowaniu ludzi. To było trudne do zniesienia widowisko.

                    Po godzinnym blisko oczekiwaniu rozwarły się drzwi i polecono mi wejść do pokoju przewodniczącej. Wszedłszy, zobaczyłem trzy lufy karabinowe wymierzone w moim kierunku, a jeden z oprawców wykrzyknął: "Ręce do góry!".

                    Podniosłem ręce i zwróciłem się do przewodniczącej: "Co ja wam złego zrobiłem i dlaczego tak ze mną postępujecie?". Josielewicz, chociaż dobrze znała język polski, odpowiedziała po rosyjsku: "Przyjdzie czas, że wam wszystko będzie wiadome!" (...). (por. tamże, s. 113-114).

                    Przewodnicząca Josielewicz wyjaśniła oficerowi NKWD powody aresztowania Poszwińskiego, wskazując, że jest to polski oficer, polski patriota, były burmistrz miasta, a to już chyba wystarczy. I wystarczyło, by enkawudzista wypełnił odpowiednią rubrykę o Poszwińskim: Biezopasnyj eliment (niebezpieczny element). Wraz z mnóstwem innych aresztowanych Polaków: kierownikami szkół, wójtami gmin, sołtysami, urzędnikami, jakimś księdzem misjonarzem, Poszwiński został powieziony pod eskortą do więzienia w Nowogródku. Jak później wspominał: Przez cały czas tej jazdy, trwającej przeszło godzinę, leżeliśmy na dnie wozu od węgla, a czterech Żydów, członków komitetu rewolucyjnego, stało nad nami z karabinami w rękach, powtarzając co pewien czas ostrzeżenie: "Nie podnosić głowy, bo kula w łeb!".

                    Droga, po której wóz się zwolna posuwał, zatarasowana była w wielu miejscach armatami artylerii sowieckiej jadącej w przeciwnym kierunku. Żołnierze sowieccy zbliżali się w czasie tych zatorów do naszego wozu i zapytywali:
                    bullet

                    Kogo wy i dokąd wieziecie?
                    bullet

                    Wieziemy Polaków do więzienia - odpowiadali konwojenci.
                    bullet

                    A co oni wam złego zrobili?
                    bullet

                    Nic złego nie zrobili, ale wystarczy, że byli Polakami! (por. tamże, s. 115).
    • Gość: ra Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.13, 23:08
      Co do tego, że w czasie wojny więcej Żydów zginęło z rąk Polaków niż zostało przez nich uratowanych, raczej nie ma wątpliwości – uważa prof. Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego. W rozmowie z "Wprost" zaznacza jednak, że "żadnych liczb nie zaryzykuje". - Trudno powiedzieć, czy z rąk polskich zginęło 50 tys., 100 tys. czy może 150 tysięcy Żydów – mówi.
      • Gość: ute Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: *.200.159.231.internetia.net.pl 29.11.13, 06:05
        Skoro prof. Żbikowski nie chce zaryzykować żadnych liczb, to lepiej niech nie zabiera głosu, bo ryzykuje utratą wiarygodności.
        W końcu są jakieś archiwa policyjne w Niemczech z terenów GG i okupowanych. Wypadałoby profesorowi najpierw tam się przejechać i posiedzieć nad aktami, a dopiero potem "ryzykować" liczbami.
        • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 29.11.13, 06:13
          Jak mordowano Polaków

          Gdy rozpoczynałem pisanie książki o antypolskich postawach Żydów na Kresach po 17 września 1939 r., zdawałem sobie dobrze sprawę z rozmiarów kolaboracji Żydów z sowieckimi najeźdźcami w administracji, propagandzie, nadzorze deportacji Polaków czy ogromnej fali żydowskich donosów przeciw Polakom. Nie miałem natomiast pełnego wyobrażenia o ilości zabójstw na Polakach popełnionych przez zbolszewizowanych Żydów. A nierzadko zbrodnie te były dokonywane z wyrafinowanym sadyzmem, jak świadczą niektóre z relacji nadesłanych do mnie przez czytelników. Dodajmy również, że żydowskiego pochodzenia śledczy i kaci więzienni, kresowi Fejginowie i Morele, należeli do najbardziej bezwzględnych i wyrafinowanych oprawców. Szczególnie dużo przypadków mordowania Polaków przez zbolszewizowanych Żydów miało miejsce w dwóch okresach: w pierwszych tygodniach po 17 września 1939 r. i w czasie pospiesznej "ewakuacji" więźniów po napaści Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r. Są wśród tych zabójstw historie zbrodni szczególnie spektakularnych i bezwzględnych, tak jak jawny mord na kilku polskich działaczach studenckich na Politechnice Lwowskiej w październiku 1939 r. zabitych pod zarzutami antysemityzmu czy wymordowanie 8 dominikanów z klasztoru w Czortkowie przez żydowskich NKWD-zistów w czerwcu 1941 r. Znamienny był fakt, że zabójstwa Polaków dokonywane przez skomunizowanych Żydów na ogół wcale nie ograniczały się do osób, z którymi sami Żydzi mieli osobiście poprzednio jakieś konflikty. Częstokroć zabijano przypadkowo wybranych polskich żołnierzy, oficerów, urzędników, duchownych czy po prostu ludzi zamożniejszych - tak jak hrabiostwo Skirmunt. Nierzadko zabójstwa na Polkach były dokonywane przez prosowieckich Żydów wspólnie ze zbolszewizowanymi Białorusinami czy Ukraińcami. Wiązała się z tym sprawa udziału wielu Żydów w wyłapywaniu polskich oficerów, przebranych po cywilnemu lub jako zwykłych żołnierzy, co w rezultacie doprowadziło do ich przyszłej śmierci, powiększając "listę katyńską".

          Bardzo wymowny jest fakt, że właśnie sprawa tych najcięższych zbrodni na Polakach, ich bezpośrednie mordowanie lub wyłapywanie, kończące się później egzekucją w sowieckim więzieniu, jest całkowicie pomijana przez różnych żydowskich lub skrajnie filosemickich historyków, od Grossa, Engela i Korca po Kerstenową i ŻBIKOWSKIEGO. Przemilczają oni w ogóle jakże liczne przykłady tego typu zbrodni, nie próbując nawet podważać relacji o ich popełnieniu. Żydowscy i skrajnie filosemiccy historycy wolą skupiać się na obalaniu wysuwanych pod adresem Żydów oskarżeń o nie - tak jaskrawe i jednoznacznie w swej zbrodniczej wymowie czyny, jak przykłady mordowania Polaków. Koncentrują się głównie na pomniejszaniu odpowiedzialności Żydów za fetowanie sowieckiego najeźdźcy i za udział w najeźdźczej administracji, starając się je całkowicie minimalizować lub tłumaczyć jako przyjęcie rzekomej zasady "mniejszego zła" (z obawy przed nazistowskimi Niemcami). Tego typu postępowanie jest faktycznie praktyką tuszowania zbrodni żydowskich na Kresach.

          Prawdziwie chlubnym wyjątkiem na tle tego dość powszechnego tuszowania zbrodni żydowskich na Kresach był tekst Teresy Prekerowej historyk, niestety już nieżyjącej od paru lat, związanej z Żydowskim Instytutem Historycznym. W dziele zbiorowym Najnowsze dzieje Żydów w Polsce do 1950 r. Prekerowa nie wahała się napisać wprost, że Żydzi na Kresach przyczyniali się do dekonspirowania pozostających w ukryciu oficerów Wojska Polskiego, przedwojennych urzędników, wyższych funkcjonariuszy państwowych i działaczy politycznych, powodując ich aresztowania, a czasem utratę życia (podkreślenie - J.R.N.). Jak duży był zasięg tych zjawisk - trudno powiedzieć. Ze względów oczywistych nie przeprowadzono dotąd pogłębionych badań i prawdopodobnie przeprowadzić ich się już nie da. Liczba zachowanych relacji świadczy jedynie, że nie były to wypadki odosobnione, często zaś nader drastyczne (por. T. Prekerowa Wojna i okupacja w "Najnowszych dziejach Żydów w Polsce (w zarysie do 1950 r.)", Warszawa 1993, s. 304).

          Ciesząc się z tak uczciwego stanowiska zajętego przez Teresę Prekerową, można zakwestionować tylko jej końcowe stwierdzenie, czy rzeczywiście nie da się już "prawdopodobnie" przeprowadzić pogłębionych badań na temat antypolskich zachowań Żydów na Kresach. Trzeba tylko mieć wolę ich przeprowadzenia. Bo inaczej będziemy skazani na coraz częstsze próby zakłamywania całej sprawy w kolejnych publikacjach żydowskich lub skrajnie filosemickich autorów typu Grossa, Korca, Kerstenowej czy Żbikowskiego. Uważam, że najwyższy czas jest dziś, by przełamać dziesięciolecia przemilczeń w sprawie konkretnych zbrodni na Polakach popełnionych przez prosowieckich Żydów w latach 1939-1941 bezpośrednio lub przez "mordercze" donosy. Niżej przedstawiam niektóre przykłady popełnionych na Polakach zbrodni, które wymagają przypomnienia szerokiemu gronu czytelników.

          Zamordowanie lwowskich działaczy studenckich

          Jedną z najohydniejszych zbrodni popełnionych pod hasłem rozprawy z "polskimi antysemitami" było zamordowanie kilku działaczy studenckich na Politechnice Lwowskiej w październiku 1939 r. Inspiratorem całego mordu był rosyjski Żyd, ppłk Jusimow, mianowany komisarzem Politechniki. Zbysław Popławski tak opisał na łamach periodyku "Semper Fidelis" przebieg okrutnej rozprawy z polskimi działaczami studenckimi: Następnie komisarz Jusimow zorganizował "likwidacyjne zebranie". Bratniej Pomocy, które odbyło się między 15 a 20 X 1939 r. Większość obecnych na sali stanowili Żydzi; Ukraińców i Polaków było mało; tzw. likwidacja odbywała się w niezgodzie ze statutem, gdyż dokonywali jej nieczłonkowie.

          Na sali orkiestra wojskowa grała marsze; nie wiedziano wtedy, że były to mundury NKWD. Za katedrą zasiadła grupa 6-8 osób, a wśród nich jako zagajający Żyd rosyjski w skórzanej kurtce i skórzanym kaszkiecie, którego nie zdjął w czasie zebrania. Przedstawił się jako "komisarz Politechniki". Był to właśnie tow. Jusimow, ppłk z zarządu politycznego Armii Czerwonej. Przemawiał po rosyjsku, wykazując, że teraz po upadku "jaśniepańskiej Polski" należy zlikwidować jej nadbudowę, tj. organizację studencką powołaną do gnębienia ludu pracującego; za to wszystko, co było, odpowiedzialni są członkowie kierownictwa tej organizacji, którzy znajdują się na tej sali.

          Jako drugi wystąpił Jan Krasicki, już wtedy II sekretarz Miejskiej Organizacji Komsomołu. Odegrał on tutaj rolę prowokatora do zaplanowanego ludobójstwa (...) omawiając działalność antysemicką i prześladowanie Żydów (...). Następni mówcy - komuniści żydowscy - stwierdzili, że na sali są obecni działacze organizacji antysemickich. Komisarz polecił ich wskazać. Wyciągnięci przemocą z miejsc i bici, doprowadzeni zostali do mównicy, aby się tłumaczyli. Tam zostali znowu pobici i skopani, wreszcie wywleczeni przez członków orkiestry w mundurach na korytarz. W czasie, gdy orkiestra znów grała, usłyszałem wyraźnie strzały na korytarzu. Po zebraniu otworzono drzwi sali; wszyscy musieli przechodzić przez korytarz, a tam za ławkami w kałużach krwi leżeli nieruchomo wyprowadzeni uprzednio studenci.

          Oto nazwiska ofiar, które udało się ustalić: Ludwik Płaczek, stud. IV roku, kierownik I DT, członek Korporacji "Scythia"; Jan Płończak, stud. III roku, członek wydziału "Bratniaka", również należący do korporacji "Scythia"; Henryk Różakolski, stud. IV roku, pochodzący z Wielkopolski (por. Z. Popławski Represje okupantów na Politechnice Lwowskiej (1939-1945), "Semper Fidelis", 1991, nr 4, s. 3-4).

          Szczególnie złowieszcza była atmosfera, w której publicznie zorganizowano swoisty "sąd" nad polskimi działaczami studenckimi za rzekomy "antysemityzm", aby ich wkrótce potem zabrać jako ofiary kaźni. Mark Paul porównał atmosferę zgromadzenia, które faktycznie "skazało" studentów na śmierć, do atmosfery niektórych wieców w nazistowskich Niemczech (por. tekst M. Paula Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland, 1939-1941, publikowany w książce
          • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 29.11.13, 06:34
            Wymordowanie polskich policjantów w Kołkach i w Sarnach

            Były żołnierz Zenobiusz Janicki pisał o przejawach żydowsko-ukraińskiej dywersji antypolskiej w regionie Sarn-Przebraża-Trościanka, pisząc: Na domiar złego bandy dywersantów ukraińsko-żydowskich napadały na wycofujące się wojska (...). Wojsko pomaszerowało do Kołek, gdzie wpadło w zasadzkę. Dywersanci ukraińsko-żydowski ostrzelali oddział z karabinów maszynowych, ukrywając się w dużym murowanym młynie (por. Z. Janicki W obronie Przebraża i w drodze na Berlin, Lublin 1997, s. 11, 12). Walczący z dywersantami żołnierze 3. Pułku Piechoty KOP zdołali się jednak uporać z dywersją, spalono młyn i kilka pobliskich domów. Ppłk Jan Lachowicz, dowódca III Baonu 3. Pułku Piechoty KOP opisywał, jak po zakończeniu walk z dywersantami w Kołkach: Wśród ciemności, na tle dogasającego ognia ukazała się sylwetka jakiegoś człowieka zbliżającego się ku nam. Po chwili stanął przed nami przygarbiony i licho ubrany stary Żyd. Płakał i drżącym głosem pytał, dlaczego jemu nasi ułani podpalili dom i całe gospodarstwo? (...) Skarżył się, że on nie winien, że on nie mordował polskich policjantów w Kołkach, że on kocha Polskę itd. Stał długo przy nas i szlochał (...). Była to pierwsza wiadomość o wymordowaniu policjantów w Kołkach. Adiutant z kierowcą klęli i dosadnym żołnierskim językiem wyrażali swoje oburzenie na morderstwa popełnione przez komunistów. Żal mi było starego Żyda, który przeżył ten dzień 20 września bardziej może tragicznie aniżeli my, żołnierze uzbrojeni jeszcze po zęby, z widokiem wydostania się z matni (por. relacja ppłk. J. Lachowicza zamieszczona w książce R. Szawłowskiego Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 2, s. 142-143). Profesor Ryszard Szawłowski w swej monografii o wojnie polsko-sowieckiej 1939 r. potwierdził fakt wymordowania przez dywersantów miejscowych polskich policjantów (por. R. Szawłowski Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 1, s. 199). Dywersanci schwytani przez polskich żołnierzy po udanym szturmie na Kołki, zostali rozstrzelani.

            Profesor Ryszard Szawłowski zamieścił w swej monografii wojny polsko-sowieckiej 1939 r. relację pani J.R. z Wołynia o prawdopodobnym mordzie na polskich policjantach w Sarnach, wkrótce po wkroczeniu Sowietów do tego miasta. Pani J.R. pisała: Żydzi z bronią krótką w ręku oraz z kilkoma żołnierzami radzieckimi prowadzili polską policję granatową, plując na nich, krzycząc "przepuścić tych psów". Policja szła bez pasów, z rękami w górze, szli na śmierć. Szli w pięciu grupach, około 300 osób. Szli w stronę mostu na rzece Słucz w las.

            Przez te ciężkie lata nigdy żadna wzmianka o ich losie, grobach, nie przywróciła ich pamięci. Więcej w tej sprawie nic nie mogę powiedzieć, ponieważ musieliśmy uciekać w stronę Lwowa na Przemyśl. A po miesiącu tułaczki przed 1 listopada 1939 r. przybyliśmy do Krakowa. Cześć ich pamięci! Chyba w tej sprawie znajdą się inni Polacy, co widzieli (cyt. za R. Szawłowski, op.cit. t. I, s. 390).


            TU MAMY UDOKUMENTOWANY PRZEKAZ O WSPÓŁPRACY ŻYDOWSKO-UKRAIŃSKIEJ!!!

            Teraz wiemy skąd te dzikie i oszalałe z nienawiści, antypolskie wstawki ukraińskich patriotów!
            • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 29.11.13, 07:40
              Plugawienie pamięci o państwie polskim

              Młodzi Żydzi stanowili trzon propagandystów, wygłaszających i wypisujących najskrajniejsze banialuki w służbie sowieckiego reżimu. Jedną z ich ulubionych specjalności propagandowych stało się hucpiarskie opluwanie obrazu rozbitej przez Sowiety niepodległej Polski, przedstawianej przez nich jako kraina więzień i nędzy. "Pomysłowość" antypolskich propagandystów w zniesławianiu II Rzeczypospolitej nie miała dosłownie żadnych granic. Pisarka Beata Obertyńska odnotowała we wspomnieniach z tamtych lat: Mówcą był młody Żyd ze Lwowa, plótł, aż uszy puchły. Na przykład twierdził, że w Polsce każdy hrabia, oficer i pomieszczik mieli prawo przy wyborach oddawać 6 do 10 głosów, podczas gdy chłop i robotnik nie miał ani jednego (cyt. za: J.T. Gross i L. Grudzińska-Gross W czterdziestym Matko na Sybir nas posłali, Warszawa 1989, s. 35).

              Słynny matematyk, Hugo Steinhaus, odnotował w swych wspomnieniach taki jaskrawy przykład prosowieckiego zakłamania propagandowego: Widziałem numer "Czerwonego Sztandaru", w którym jakaś Żydówka wypisała artykuł wielbiący Sowiety za bezpłatną naukę uniwersytecką i wypominający "pańskiej Polsce" opłaty uniemożliwiające synom robotników i chłopów studia wyższe, a na drugiej stronie tejże gazety urzędowe rozporządzenie wprowadzające wysokie opłaty za studia - wysokie, bo uniemożliwiające dostęp do nich synowi robotnika. Uzasadnienie nowej ustawy było podane: dobrobyt robotnika i chłopa rosyjskiego wzrósł tak wysoko, że bezpłatna nauka jest już niepotrzebna (por. H. Steinhaus Wspomnienia z Polski, w oprac. A. Zgorzelskiej, Londyn 1992, s. 169).

              Opisując zwołany na uniwersytecie lwowskim mityng na powitanie nowych władz sowieckich, Steinhaus podkreślił, że Żydzi wyraźnie dominowali wśród przemawiających na cześć nowych władz. I konstatował: Nie było takiej bzdury i takiego kłamstwa, na które by nie dała się nabrać ta część młodzieży żydowskiej, która uważała, że jej marzenia się spełniły. Taki Herzberg, taki Wojdysławski wierzyli po prostu we wszystko, co im powiedziano. Wierzyli w szczerość paktu rosyjsko-niemieckiego (por. tamże, s. 171).

              Do najskrajniejszych bzdur posuwano się w kłamstwach na temat rzekomego oficjalnego polskiego antysemityzmu i uciskania Żydów w II Rzeczypospolitej. W wydanej zaraz po wkroczeniu armii sowieckiej na terenie wschodniej Polski broszurze pt. Zapadnaja Białarus można było przeczytać na przykład, jakoby w Polsce: Żydzi mogli chodzić tylko po niektórych ulicach, po innych nie mieli prawa (cyt. za J. Mackiewicz Droga donikąd, Warszawa 1990, s. 88). W broszurze znalazły się zresztą również liczne inne, równie oszczercze kalumnie na temat Polski, np. stwierdzenia, że: W Polsce istniało takie prawo, że gdy zaskrzypi koło u wozu chłopskiego, niepokojąc sen obszarnika, chłop musiał płacić 7 złotych sztrafu. Obszarnik miał prawo bić chłopa aż do utraty przytomności, zabrać odeń ziemię i cały inwentarz za długi - zupełnie bezkarnie i bez żadnego sądu... Robotnik pracował więcej niż 20 godzin na dobę... W armii panował system kar cielesnych, bito pałkami... (por. tamże, s. 88).


              Pisząc ze propaganda głoszona przez żydów to skrajne banialuki na pewno nic nie słyszał o propagandzie banderowskiej a na pewno o super propagandyście niejakim iczko vel historyk. Prawdę mówiąc iczko powiela wzory i czerpie dużo z ruskiej propagandy ale najbardziej lubi wyolbrzymiać wszystko pisząc w stylu wszyscy Polacy! Żydzi i ruscy mimo wszystko ograniczali się do panów.
              • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 29.11.13, 10:39

                Żydowska policja w służbie Niemiec

                Judenraty i żydowska policja w gettach.
                Na podstawie prac i wspomnień: Hannah Arendt, Baruch Milch, Emanuel Ringelblum, Baruch Goldstein, Klara Mirska, Chaim A. Kaplan

                (...)Ta kolaboracja części Żydów z Niemcami była tym bardziej szokująca i wstydliwa ze względu na społeczny charakter jej uczestników. W przeciwieństwie bowiem do Polaków, wśród których z Niemcami godzili się na ogół kolaborować głównie ludzie z marginesu społecznego, męty, wśród Żydów na kolaborację poszła duża część elit z tzw. Judenratów (rad żydowskich). Przypomnijmy tu, z jak ostrym potępieniem tej kolaboracji wystąpiła najsłynniejsza żydowska myślicielka XX wieku Hannah Arendt w książce "Eichmann w Jerozolimie" (Kraków 1987). Napisała tam m.in. (s. 151): "Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii". Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę. Arend stwierdziła wprost: "O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną władzę do chwili, gdy ich także deportowano" (tamże, s. 151). Arendt pisała, że bez pomocy Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów. [Kolaborancka policja żydowska] W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady. Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie niemieckich rozkazów godzących w ich współrodaków. O tym wszystkim Gross milczy jak grób w swej książce pełnej tak wielu oszczerczych tyrad oskarżycielskich przeciw Polakom. Postarajmy się więc odświeżyć pamięć o sprawach tej kolaboracji Judenratów i żydowskiej policji, od lat tak gorliwie przemilczanej - wbrew prawdzie historycznej - przez różne wpływowe dziś w Polsce media i wydawnictwa. Żeby uniknąć zarzutów stronniczości, ograniczę się tu do podania przykładów wyłącznie w oparciu o autorów wywodzących się z żydowskich środowisk. Oto niektóre z nich. Żydowski autor Baruch Milch tak pisał w przejmującej relacji o losach Żydów na byłych wschodnich kresach Rzeczypospolitej (woj. lwowskie i tarnopolskie): "W każdym razie Judenrat stał się narzędziem w rękach gestapo do niszczenia Żydów, a jak sami członkowie później się wyrażali, są 'Gestapem na ulicy żydowskiej'. Powołali Ordnungsdienst [służbę porządkową - J.R.N.] jako organ wykonawczy składający się z najgorszych elementów (...) w gruncie rzeczy Judenrat zaczął prowadzić politykę rabunkową w celu napełnienia własnych kieszeni, by tymi pieniędzmi przekupić władze i gestapo, ale tylko w celu zabezpieczenia losu swoich i najbliższej rodziny. Nie znam ani jednego wypadku, żeby Judenrat bezinteresownie pomógł któremuś Żydowi (...). Do wykonania swoich niecnych czynów, jak ściąganie ogromnych podatków i nałożonych kontrybucji, łapanie do łagrów i napadów na domy żydowskie, Judenraty używały swojej Ordnungsdienst, której dawali procent z łupu, a ci ludzie w liczbie dziesięciu-piętnastu napadali na ludzi, bijąc w okrutny sposób, niszcząc i rabując, cokolwiek się dało, i to ze straszną bezwzględnością". (Por. B. Milch: "Testament", Warszawa 2001, s. 106-107).
                [Żydowscy policjanci, kolaboranci przyjmują odznaczenia] Pytanie, czemu Gross nawet jednym zdaniem nie wspomniał w swej przeznaczonej dla Amerykanów ponad 300-stronicowej książce o rabunkach na Żydach dokonywanych przez żydowską policję na zlecenie Judenratu? Czyż to kolejne przemilczenie nie jest jaskrawym dowodem braku u Grossa nawet cienia elementarnej uczciwości intelektualnej?
                W tejże książce Milcha czytamy na s. 126-127: "(...) Judenrat załatwił z tymi mordercami, że do trzech godzin dostarczy im żądane trzysta osób. Sami Żydzi musieli łapać i wydawać braci i siostry w ręce katów, którzy stali na placu folwarku, obok naszego mieszkania, i przyprowadzonych przyjęli pałkami albo nahajkami, a później wywieźli na rzeź do Bełżca (...) Judenratowcy i Ordnungsdienst, przy pomocy ukraińskiej policji i kilku Niemców, którym jeszcze zapłacono, by prędko pracowali, gonili po ulicach, jak wściekłe psy czy opętańcy, a pot się z nich lał strumieniami (...). Straszny to był widok, jak Żyd Żyda prowadził na śmierć (...)".
                Szczególnie haniebną rolę w wysyłaniu własnych żydowskich rodaków na śmierć odegrał Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, "król" getta łódzkiego na usługach Niemców. Był on absolutnym władcą getta, w którym kursowały specjalne pieniądze "chaimki" i "rumki" oraz znaczki pocztowe z jego podobizną. Rumkowski urządził sobie harem w jednej willi i wciąż sprowadzał nowe piękne kobiety. W zamian za przyzwolenie Niemców na jego tyranię nad mieszkańcami getta arcygorliwie wykonywał wszystkie niemieckie rozkazy i wyekspediował olbrzymią większość swych poddanych do obozów zagłady. W końcu jednak i jego Niemcy wysłali do Oświęcimia. Podobno natychmiast padł ofiarą swych żydowskich współwięźniów, którzy nie zwlekając ani chwili, natychmiast po przywiezieniu go do obozu spalili go żywcem w obozowym piecu (Por. E. Reicher: "W ostrym świetle dnia. Dziennik żydowskiego lekarza 1939-1945", oprac. R. Jabłońska, Londyn 1989, s. 29).
                Żydowscy policjanci okrutniejsi od Niemców
                [Żydowski polcjant w warszawskim gettcie] Najsłynniejszy kronikarz warszawskiego getta Emanuel Ringelblum tak pisał o żydowskiej policji, która nawet jednym zdaniem nie została wspomniana w "naukowym dziele" Grossa: "Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swych braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi - przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów była przed wojną adwokatami) - sami przykładali rękę do zagłady swych braci. Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź (...). Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców, Łotyszy [podkr. - J.R.N.]. Niejedna kryjówka została 'nakryta' przez policję żydowską, która zawsze chciała być plus catholique que le pape, by przypodobać się okupantowi. Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski (...). Policja żydowska dała w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag? Do powszechnych po prostu zjawisk należało, że ci zbójcy za ręce i nogi wrzucali kobiety na wozy (...). Każdy Żyd warszawski, każda kobieta i dziecko mogą przytoczyć tysiące faktów nieludzkiego okrucieństwa i wściekłości policji żydowskiej" (E. Ringelblum: "Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939 - styczeń 1943", Warszawa 1988, s. 426, 427, 428).
                Wydawali na śmierć rodziców
                [W dobrej komitywie] Nader bezwzględne świadectwo na temat poczynań żydowskiej policji w Warszawie dostarczył Baruch Goldstein, przed wojną współorganizator b
                • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 29.11.13, 10:43
                  Wydawali na śmierć rodziców
                  [W dobrej komitywie] Nader bezwzględne świadectwo na temat poczynań żydowskiej policji w Warszawie dostarczył Baruch Goldstein, przed wojną współorganizator bojówek Bundu. Wspominając lata wojny, Goldstein pisał bez ogródek: "Z poczuciem bólu i wstrętu wspominam żydowską policję, tę hańbę dla pół miliona nieszczęśliwych Żydów w warszawskim getcie (...). Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów, spadała na getto jak banda dzikich zwierząt [podkr. J.R.N.]. Każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób, by je poświęcić na ołtarzu eksterminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł schwytać - przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą" [podkr. J.R.N.] (Por. B. Goldstein: "The Star Bear Witness", New York 1949, s. 66, 106, 129). Klara Mirska, Żydówka, która opuściła Polskę w 1968 roku, nie miała w swych wspomnieniach dość złych słów dla odmalowania niegodziwości niektórych przedstawicieli środowisk żydowskich w czasie wojny. Opisała np. następującą historię: "Syn przewodniczącego Judenratu jednego z gett został skazany przez Niemców na śmierć. Przyprowadził go na egzekucję jego ojciec. On miał go powiesić w ciągu kilku minut. Gdyby tego nie uczynił, miał sam zostać powieszony. Taki niesamowity żart wymyślili Niemcy. Ojciec, któremu chęć pozostania przy życiu przysłoniła wszelkie uczucia miłości rodzicielskiej, zaczął poganiać syna. Czynił to na oczach rozbawionych Niemców i stojących w milczeniu przy tej scenie Żydów: 'No, prędko rozbieraj buty! No, pośpiesz się, i tak ci nic nie pomoże'" (Wg K. Mirska: "W cieniu wielkiego strachu", Paryż 1980, s. 447). W sierpniu 1942 r. żydowski policjant Calel Perechodnik w getcie w Otwocku wyciągnął z bezpiecznej kryjówki swoją żonę i córeczkę i odprowadził je do transportu śmierci.Jurgen (Josef) Stroop, niemiecki generał, likwidator Getta Warszawskiego w czasie akcji.
                  Czemu o takich przypadkach zezwierzęcenia niektórych Żydów nie informuje Amerykanów Gross, tak gorliwie rozpisujący się na temat sadyzmu Polaków? Warto przytoczyć, co ten sam Perechodnik, skądinąd nienawidzący bez reszty Polaków, wypisywał na temat swych własnych kolegów z żydowskiej policji: "Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla policjantów żydowskich w Warszawie (...). Skamieniały im serca, obce stały się wszelkie ludzkie uczucia. Łapali ludzi, na rękach znosili z mieszkań niemowlęta, przy okazji rabowali. Nic też dziwnego, że Żydzi nienawidzili swojej policji bardziej niż Niemców, bardziej niż Ukraińców" (C. Perechodnik: "Czy ja jestem mordercą?", Warszawa 1993, s. 112-113). Nader bezwzględny jest osąd Judenratu i żydowskiej policji, zawarty w dzienniku byłego dyrektora szkoły hebrajskiej w Warszawie Chaima A. Kaplana. W swym dzienniku Kaplan nazwał wprost Judenraty "hańbą społeczności warszawskiej".
                  Wielokrotnie piętnował zbrodniczą działalność żydowskiej policji, pisząc m.in.: "Żydowska policja, której okrucieństwo jest nie mniejsze od nazistów, dostarczała do punktu przenosin na ulicy Stawki więcej [osób - przyp. J.R.N.] niż było w normie, do której zobowiązała się Rada Żydowska (...). Naziści są zadowoleni, że eksterminacja Żydów jest realizowana z całą niezbędną efektywnością. Czyn ten jest dokonywany przez żydowskich siepaczy (Jewish slaughterers) (...). To żydowska policja jest najokrutniejszą wobec skazanych (...). Naziści są usatysfakcjonowani robotą żydowskiej policji, tej plagi żydowskiego organizmu (...). Wczoraj, trzeciego sierpnia, oni wyrżnęli ulice Zamenhofa i Pawią (...). SS-owscy mordercy stali na straży, podczas gdy żydowska policja pracowała na dziedzińcach. To była rzeź w odpowiednim stylu - oni nie mieli litości nawet dla dzieci i niemowląt [podkr. J.R.N.]. Wszystkich z nich, bez wyjątku, zabrano do wrót śmierci" (Por. "Scroll of Agony. The Warsaw Diary of Chaim A. Kaplan", New York 1973, s. 384, 386, 389, 399). Na s. 231 swej książki Kaplan cytuje jakże gorzki ówczesny dowcip żydowski. Miał on formę krótkiej modlitwy: "Pozwól nam wpaść w ręce agentów gojów, tylko nie pozwól nam wpaść w ręce żydowskiego agenta"
                  J.R. Nowak - "Niewiniątka" z Judenratów

                  Wydała na śmierć setki Żydów. Wzięła za to pieniądze. Sama była Żydówką
                  Największym postrachem Żydów ukrywających się przed Niemcami podczas II wojny światowej byli ludzie, którzy w zamian za pieniądze zajmowali się ich tropieniem i wydawaniem na pewną śmierć. W Berlinie najbardziej osławionym Greiferem ("łapaczem") wcale nie był fanatyczny nazista ani nawet Niemiec, lecz... Żydówka - Stella Kübler.
                  Stella Goldschlag - bo tak brzmiało jej panieńskie nazwisko - urodziła się w lipcu 1922 r. w rodzinnie zasymilowanych berlińskich Żydów. Miała to szczęście, że natura obdarowała ją wybitnie "aryjskim" wyglądem. Była wysoką, szczupłą blondynką o niebieskich oczach, co w żadnym razie nie wskazywało na jej semickie korzenie. Jednak i ją w nazistowskich Niemczech dotknęły szykany związane z coraz bardziej restrykcyjnym prawem antyżydowskim. Żydówka jak każda inna?
                  Początkowo historia Stelli nie różniła się niczym od losów tysięcy niemieckich Żydów zmuszonych do noszenia hańbiącej żółtej gwiazdy Dawida i niemal niewolniczej pracy dla dobra "tysiącletniej Rzeszy". Stella znalazła zatrudnienie w jednej z berlińskich fabryk zbrojeniowych, a w 1940 r. wzięła ślub z muzykiem Manfredem Küblerem.
                  Sytuacja uległa zmianie w wyniku tak zwanej Fabrikaktion (akcja "fabryka") z 27 lutego 1943 r., będącej ostateczną łapanką berlińskich Żydów. W jej wyniku - jak pisze w swej książce "Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie" Roger Moorhouse - funkcjonariusze Gestapo i SS przeprowadzili naloty na wiele stołecznych zakładów przemysłowych i zatrzymali tamtejszych żydowskich robotników. Co prawda Stelli i jej rodzinie udało się chwilowo uniknąć schwytania, jednak musieli oni rozpocząć życie w ukryciu i ciągłym strachu. Zostali tak zwanymi "U-Bootami", określanymi również mianem "nurków" (Taucher). Z początku wszystko układało się dobrze. "Aryjski" wygląd Stelli oraz "papiery" załatwione u świetnego fałszerza Guenthera Rogoffa, pozwalały spoglądać z optymizmem w przyszłość. Wszelako były to tylko pozory, bowiem Stella znalazła się na celowniku jednego z "łapaczy". Zaowocowało to jej aresztowaniem 2 lipca 1943 r. Kilka tygodni później w łapy oprawców z Gestapo wpadli również jej rodzice (jej mąż już wiosną trafił do Auschwitz, skąd nigdy nie wrócił). Podczas przesłuchań poddano ją brutalnym torturom. Liczono przede wszystkim na to, że uda się z niej wyciągnąć informacje na temat miejsca pobytu Rogoffa. W tym wypadku gestapowcy jednak się przeliczyli; Stella po prostu nie wiedziała gdzie przebywa interesujący ich fałszerz. Jednocześnie dotkliwe bicie oraz dwie nieudane próby ucieczki w ostateczności ją złamały i zgodziła się na propozycję zostania "łapaczem". Nie bez znaczenia była również obietnica, że dzięki współpracy z Gestapo Stella uratuje życie rodzicom.
                  "Blond trutka"
                  Jak opowiada w swojej książce Roger Moorhouse: Stella szybko stała się wzorowym "łapaczem". Funkcjonariusze byli już wcześniej pod wrażeniem jej pomysłowości [...]. Kiedy już zaczęła dla nich pracować, absolutnie nie zawiodła - miała doskonałą pamięć do nazwisk, dat i adresów, a jej niewymuszona kokieteria stanowiła prawdziwą broń masowego rażenia.
                  Dzięki nieprzeciętnej "skuteczności" bardzo szybko zyskała sobie w środowisku berlińskich "nurków" miano "blond trutki", stając się ich prawdziwym postrachem. Doszło do tego, że jej zdjęcie krążyło wśród zbiegów jako forma ostrzeżenia. Kiedy tylko wchodziła do jakiejś restauracji czy kawiarni, każdy Żyd rzucał się do ucieczki. Podobno była w stanie w ciągu jednego weekendu schwytać nawet ponad 60 Żydów. Za każdego dostawała 200 marek. Dokładnej liczby jej ofiar zapewne już nigdy nie poznamy, ale szacuje się, że skazała na p
                  • Gość: xzy Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: *.play-internet.pl 29.11.13, 11:16
                    Mało kto pamięta sprawę zajść antyżydowskich we Lwowie zajętym 22 listopada 1918 r. przez wojsko polskie. Do wystąpień tych doszło tego samego dnia i nazajutrz. Poseł żydowski, B. Hauser, określił w Sejmie liczbę ofiar lwowskich zajść na 60, Żydowski Komitet Ratunkowy na 72, a ustalenia Gminy Żydowskiej wykazały, że od l listopada do 20 grudnia zmarło we Lwowie śmiercią naturalną lub gwałtowną 68 osób wyznania mojżeszowego. Za udział w zajściach antyżydowskich łącznie aresztowano 1,5 tys. osób (400 żołnierzy i ponad tysiąc cywilów), spośród nich 60 spotkała kara śmierci przez rozstrzelanie.
                    • Gość: xzy Pogrom lwowski (1918) IP: *.play-internet.pl 29.11.13, 11:19
                      Pogrom lwowski (1918)

                      Pogrom lwowski, 1918 – krwawe rozruchy antyżydowskie we Lwowie 22 - 24 listopada 1918 , które wybuchły po opanowaniu miasta przez Polaków.




                      Pogrom wybuchł po zdobyciu przez Polaków kontrolowanej dotąd przez Ukraińców części miasta, w obrębie której znajdowała się dzielnica żydowska. W czasie walk milicja żydowska ostrzeliwała walczących, nie mogąc odróżnić żołnierzy od pospolitych bandytów, tym bardziej, że żołnierze używali wielu różnych typów umundurowania. Po wycofaniu się żołnierzy Armii Halickiej z tej części miasta, w dzielnicy żydowskiej nadal słychać było strzały, co płk Mączyński odebrał jako trwające walki z niedobitkami HA. Dlatego też zareagował z opóźnieniem. Dopiero 24 listopada Naczelna Komenda Wojska Polskiego wprowadziła sądy doraźne i wojskowe i aresztowała sprawców.

                      Do rozprzężenia w mieście przyczyniło się też wypuszczenie przez Ukraińców kryminalistów z więzień i obecność we Lwowie licznych dezerterów z armii austriackiej.

                      Po pogromie, w związku z dużym oddźwiękiem i innych krajach, powołano w celu zbadania tych wydarzeń komisję Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w skład której wchodzili dyplomata Leon Chrzanowski i dziennikarz Józef Wasserzug. Według Komisji zginęło 150 osób, a 50 domów zostało spalonych. Komisja uznała również, że część polskich oficerów, żołnierzy i ludności cywilnej ponosiła odpowiedzialność za pogrom. Według niej, w pogromie brali udział członkowie milicji żydowskiej (kilkunastu zostało aresztowanych), i dezerterzy z Armii Halickiej. Wskutek rabunków ucierpiała również ludność polska i ukraińska.

                      Według NKWP żadnego pogromu nie było, wystąpiły jedynie rabunki i wypadki doraźnego karania wrogiej ludności.
                      Opisy w prasie zachodniej

                      Wydarzenia te, opisane w prasie zachodniej m.in. w New York Times , były elementem nacisku na delegację polską na konferencji pokojowej w Paryżu , pozwoliły nadać szerokie przywileje mniejszości żydowskiej w Polsce. W The New York Times opisano także incydent w Pińsku z kwietnia 1919 .

                      Jednym ze skutków powyższego zdarzenia było wysłanie do Polski amerykańskiej misji rządowej mającej na celu zbadanie traktowania Żydów w Polsce. Misja przebywała w Polsce w okresie 13 czerwca 1919 - 13 września 1919. Wyniki jej badań zostały opublikowane 3 października 1919 jako tzw. Raport Morgenthaua .
    • Gość: ra Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.13, 22:28
      Profesor Żbikowski kwestionuje powojenne ustalenia, że Polacy w czasie Holokaustu uratowali 100 tys. Żydów. - To zdecydowanie zbyt optymistyczna liczba. W raporcie szefa Komisji Historycznej Centralnego Komitetu Żydów w Lublinie czytamy, że na całej Lubelszczyźnie, Rzeszowszczyźnie i Białostocczyźnie uratowało się 6,5 tys. osób narodowości żydowskiej. W skali kraju mogła to być zatem liczba kilkunastu, góra 20 tysięcy – ocenia.
      • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 30.11.13, 07:11
        Prof. żbikowski to probanderowski historyk i już nie raz udowodniono mu fałszowanie historii!
        • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 30.11.13, 07:23
          Niedawno tygodnik „Wprost” opublikował wywiad z prof. Andrzejem Żbikowskim z Żydowskiego Instytutu Historycznego. W rozmowie poruszono m.in. temat uchwały dotyczącej 70. rocznicy buntu w obozie w Treblince. Profesor odniósł się do treści uchwały, której autorem jest poseł Arkadiusz Czartoryski [PiS]. Żbikowski zakwestionował tezę, że mieszkańcy okolic Treblinki pomagali Żydom. W podobnym tonie do uchwały odniosła się Katarzyna Markusz na Portalu Społeczności Żydowskiej – jewish.org.pl.


          Prof. Andrzej Żbikowski twierdzi, że „nie kojarzy Polaków z okolic Treblinki, którzy oddali życie za ratowanie Żydów”. Jak to w końcu jest?
          - Nie wiem, czy ten pan na pewno ma tytuł profesora i przez kogo przyznany, bo w Polsce często jest tak, że ludzie obnoszą się ze swoim tytułem profesorskim, nie mając nawet studiów. Jednak, jeżeli jest tak, że ten profesor nie kojarzy takiej sytuacji, to po prostu powinien jak najszybciej odwiedzić najbliższe archiwum lub bibliotekę oraz zasięgnąć informacji z instytutu Yad Vashem i po prostu poznać nazwiska osób, którym przyznano medale. Bardzo szczegółową listą około stu osób nagrodzonych medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata dysponuje muzeum w Treblince i wystarczy tam zasięgnąć tej wiedzy. Lista ta jest bardzo mocno udokumentowana, bo instytut Yad Vashem przyznaje medale po bardzo szczegółowych analizach. Jeżeli profesor nie zna tej historii, to bardzo przykre. Można nie znać historii, ale obnoszenie się profesora Żbikowskiego z tą niewiedzą powinno być dla niego powodem do wstydu.

          Do sprawy odniósł się także portal jewish.org.pl. Katarzyna Markusz, autorka umieszczonego tam tekstu oceniła, że twierdząc, iż na terenie powiatu węgrowsko-sokołowskiego przyznano 100 medali Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, opowiada pan bzdury. W artykule czytamy tylko o dwóch medalach przyznanych na tym terenie. Jak pan odniesie się do tych informacji?
          - Niewiedza redaktorów tego portalu jest bardzo duża. Mniejsza o to, gdyż można nie wiedzieć i nie interesować się historią – nie ma za to jakichś sankcji. Jednak w tym artykule – jak również w artykule profesora Żbikowskiego – pojawiają się inwektywy pod adresem Polaków. W dzisiejszych czasach to są absolutne wyjątki, że znajdują się takie osoby, które posługują się jakąś ślepą nienawiścią w stosunku do Polaków. Zarówno pan Żbikowski jak i pani Markusz po pierwsze kompromitują się, ujawniając swoją niewiedzę, a po drugie, kierują negatywne słowa pod adresem Polaków. Jest to wręcz obrzydliwe.

          W całym sporze, zarówno pan jak i pańscy oponenci, argumentując swoje stanowiska, powołujecie się na różne źródła. Czy może okazać się tak, że jednak nie ma pan racji?
          - To niemożliwe. W książce kierownika muzeum w Treblince, pana Edwarda Kopówki, jest zawarte źródło, kierujące wprost do instytutu Yad Vashem. Tam można znaleźć wszystkie dane osób, które pomagały i ratowały Żydów. Zatem nie ma takiej możliwości, abym mylił się w tej sprawie.
          • Gość: pysio Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: 185.18.135.* 30.11.13, 07:42
            "Wprost" promuje historyka, który uważa, że w czasie II Wojny Światowej Polacy zabili więcej Żydów niż ich uratowali
            Dodane przez: Sebastian Moryń | 5.08.2013, 9:18 | komentarzy: 26

            Tagi
            Polacy
            Żydzi
            Treblinka
            pomoc
            II wojna światowa
            pseudohistoria
            Andrzej Żbikowski
            ratowanie Żydów
            historia
            prawda
            Gross



            Ten wywiad wpisuje się w antypolską nagonkę środowisk lewicowych. Prof. Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego uważa, że "w czasie wojny więcej Żydów zginęło z rąk Polaków niż zostało przez nich uratowanych". I podaje absurdalne liczby: "Trudno powiedzieć, czy z rąk polskich zginęło 50 tys., 100 tys. czy może 150 tysięcy Żydów".

            Profesor Żbikowski kwestionuje również "powojenne ustalenia, że Polacy w czasie Holokaustu uratowali 100 tys. Żydów". - To zdecydowanie zbyt optymistyczna liczba. W raporcie szefa Komisji Historycznej Centralnego Komitetu Żydów w Lublinie czytamy, że na całej Lubelszczyźnie, Rzeszowszczyźnie i Białostocczyźnie uratowało się 6,5 tys. osób narodowości żydowskiej. W skali kraju mogła to być zatem liczba kilkunastu, góra 20 tysięcy.

            Żbikowski neguje również pomoc Polaków dla Żydów w Treblince. Według posła Arkadiusza Czartoryskiego: "Ponad 330 Polaków zamordowano, często z rodzinami, za tę pomoc, i to nie tylko w postaci przechowywania, ale też przekazania żywności czy wody. 100 medali Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznano przez Instytut Jad Waszem tylko mieszkańcom okolic Treblinki, z powiatu węgrowsko-sokołowskiego". Na co odpowiada historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego: - Szczerze mówiąc, w ogóle nie kojarzę Polaków z okolic Treblinki, którzy oddali życie za ratowanie Żydów z tamtejszego obozu. Bardziej prawdopodobna wydaje mi się sytuacja, w której Niemcy kogoś zabili, bo znaleźli u niego pochodzące od Żydów złoto. W końcu, zgodnie z nazistowskim prawem, zrabowane kosztowności należały do skarbu Rzeszy.

            Kolejny historyk, który chce publicznie zdezawuować rolę Polaków wobec Żydów w czasie II Wojny Światowej. Mnożą się jak grzyby po deszczu tzw. klony Grossa. W takich momentach polski rząd powinien natychmiast reagować.
    • Gość: mn Re: Jak Polacy Niemcom Żydów mordować pomagali IP: *.play-internet.pl 30.11.13, 13:11
      nieee ? taaak ??
Pełna wersja