Gość: analityk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.11.13, 19:37
Najnowsza technika i badania historyków z Bangladeszu dowodzą, że banderowcy byli już w Edenie. Ten wąż, jak myślicie, był polski? Wiadomo, że nie. To protoplaści UPA już wtedy zaczęli działać posługując się zwierzęciem, a dokładnie gadem. Zmusili Ewę by ich poparła i jak było dalej to już wiecie. Naukowcy przyznają, że odkryli dobrze zachowany dekalog banderowski, który był wcześniej niż dekalog żydowski. Został on przemycony przez węża na arkę Noego i dotrwał do dziś. Naukowcy nie wiedzą jak to się stało, ale podobno wąż potrafi połknąć wszystko żeby nie budzić wątpliwości. Po potopie wąż rozprzestrzenił dekalog się na cały świat.
Podobno naukowcy z KUL-u we współpracy z naukowcami z Przemyśla próbują ocenić wpływ tego dekalogu na narody Europy. Na razie nie ma zgody co do tego, czy wąż dotarł i został niedaleko Kijowa. Zdanie odrębne przedstawili dwaj uczeni z Gruzji, którzy twierdzą, że wąż zapełznął dalej. Naoczni świadkowie w latopysie twierdzą, że wąż dostał się jednak na wzgórze zamkowe w Przemyślu, a potem zszedł w kierunku Sanu. Czekajmy jednak na oficjalne stanowisko naukowców.