Polacy gwałcili, kradli i mordowali Niemców po woj

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.13, 10:47
Po wojnie Polacy gwałcili, kradli i mordowali Niemców
www.silesia-schlesien.com/index.php?option=com_content&view=article&id=264:dr-ewald-stefan-pollok-po-wojnie-polacy-byli-gwacicielami-zodziejami-i-mordercami&catid=37:artykuy
Co na to nasz naczelny ścigacz banderowców?
    • Gość: Historyk To tylko narodowe cechy i nic więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.13, 11:13
      To tylko narodowe cechy Polakow sprawdzone na Litwinach,Białorusinach,Ukraińcach,Kaszubach,Mazurach,Ślązakach,Żydach i innych nie wymienionych którym można było dokopać.
      Wszyscy oprócz Polakow o tych cechach doskonale wiedzą.Dlatego wśrod tych narodow cieszymy się wyjątkowym" szacunkiem"
      • Gość: gość Re: To tylko narodowe cechy i nic więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.13, 11:19
        Polecam film Róża W. Smarzowskiego.
        • Gość: bander Re: To tylko narodowe cechy i nic więcej IP: *.dynamic.chello.pl 27.11.13, 11:23
          Smarzowski to neobanderowiec.
          • Gość: gosc Re: To tylko narodowe cechy i nic więcej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.13, 11:40
            Jeżeli pysio go prześwietlił to pewnie tak jest ..... wg pysia.
    • 99venus Re: Polacy gwałcili, kradli i mordowali Niemców p 27.11.13, 17:11
      nie wiem czy to do mnie(co za zaszczyt) ale odpowiem:
      1.nie wszyscy a ci co to robili czerpali wzory z 5 letnich kontaktów z Niemcami i doświadczeń upowskich.
      2.to nie my wywołalismy wojnę.
      3.odwet na Niemcach jak na bezmiar ich zbrodni był wyjatkowo łagodny,ukraińskim nacjonalistom udalo się ujść z życiem.
    • Gość: niemiec a przed wojną? IP: *.emfme.net 27.11.13, 17:49
      napisz coś bo nuuuda
      • lechowski51 Re: a przed wojną? 27.11.13, 20:58
        Widzę powrót do starych,dobrych sojuszy.Upowcy razem z byłym SS-manami odkryli kolejną zbrodnię u słowiańskich podludzi.
        • piotrzr Tak samo rabowano Ukraińców 28.11.13, 10:48
          Trudno - taka jest prawda chociaż ??
          • Gość: pysio Re: Tak samo rabowano Ukraińców IP: 185.18.135.* 28.11.13, 11:40
            Piękny jest czas powojenny gdy można odpłacić pięknym za nadobne. Na pewno więcej byłoby sprawiedliwych odwetów gdyby szwabów nie wywieziono przymusowo do ich szamba z którego pochodzą!
            Teść mego znajomego ze Lwowa był banderowcem. Za przynależność dowalono mu dychę łagru bo to było obowiązkowe. W latach siedemdziesiątych złapano jakiegoś szwabskiego ss-mana który zeznał że podczas konwojowania nieszczęśników znęcał się nad nimi i mordował. Zrobiono nowy proces i dostał dożywocie. I to jest sprawiedliwość przez duże S. Prawdą jest ze im więcej wyeliminuje się z życia sadystycznych zboków tym będzie ono piękniejsze i bardziej znośne.
            • midrasz3 Re: Tak samo rabowano Ukraińców 29.11.13, 22:16
              Gdy bokser wychodzi na ring, bo zdecydował się powalczyć trochę, to musi się liczyć z dwoma możliwościami:
              Pierwsza - że walkę wygra.
              Druga - że walki nie wygra i wtedy dostanie zdrowo po trąbie.
              Krótko mówiąc, obie opcje są do przewidzenia jeszcze przed podjęciem decyzji o stoczeniu walki.

              Opowiastkę tę dedykuję zarówno Niemcom, którzy wypłakują, że ktoś ich wypędził, jak i Łemkom, którzy też o coś mają żale.
              • Gość: akuku Re: Tak samo rabowano Ukraińców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.13, 22:57
                Obrzydliwa moralność rodem z epoki kamienia łupanego (niech mi wybaczą ówcześnie to porównanie!) - zauważ, że równie dobrze ktoś może zadedykować tę opowiastkę Polakom na Wołyniu. Pomyślałeś o tym?
                • midrasz3 Re: Tak samo rabowano Ukraińców 01.12.13, 10:52
                  Mam wrażenie, że opowiastki nie rozumiesz. Wynikają z niej dwie rzeczy: pierwsza, że każdy musi liczyć się z możliwością doznania porażki i druga, istotniejsza, że każdy za własne porażki ponosi odpowiedzialność. I to chciałem przekazać.
                  A co do Polaków na Wołyniu, to przykład niezbyt trafiony. Myśmy na Wołyniu nie zaczęli od wymordowania tysięcy chłopów ukraińskich. Co najwyżej polska katolicka prawica doprowadził do spalenia kilkuset cerkwi, co i tak uważam za barbarzyństwo.
                  • Gość: Historyk A dalej to juz lawina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.13, 11:05
                    Zapominasz o dzialaniach wladz II RP w stosunku do mniejszości narodowych.Najbardziej restrykcyjne jednak było w stosunku do Żydów i Ukraińców.Tym ostatnim wybudowano nawet obóz koncentracyjny który działał wiele lat sprawnie w upadlaniu Ukraińców.Takich rzeczy żaden naród nie wybacza.Tym bardziej,że naruszono najbardziej czuły punkt czyli palenie cerkwi.
                    Jak na okupanta to wyczerpuje wszystkie znamiona by stać się znienawidzonym.Do tego doszło a dalej to już lawina.
                    • azix10 Re: A dalej to juz lawina 01.12.13, 14:13
                      Skoro Polacy są tacy znienawidzeni, to może niech Ukraińcy przestaną przyjeżdżać do Polski po to, by żebrać o pracę na czarno?

                      GW, 31, 07. 2012 r.:
                      "Po wypadku busa z obywatelami Ukrainy na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Bratoszewicach w Łódzkiem (większość z dziewięciu ofiar - sześciu kobiet i trzech mężczyzn - pochodziło z Ukrainy), sprawdzamy, w jakich warunkach pracują w Polsce Ukraińcy. Ilu ich u nas jest? W jakich zawodach pracują i ile zarabiają?
                      Jak szacuje Kajetan Wróblewski, wiceprezes b. fundacji Proksenos, organizującej pomoc Ukraińcom, obecnie w Polsce przebywa nielegalnie 250-300 tys. Ukraińców. Większość z nich pracuje na czarno. Dokładnych liczb nikt nie jest jednak w stanie podać - wielu przyjeżdża legalnie, ale pracują na czarno (otrzymują roczne wizy z pozwoleniem na pół roku pracy, ale ich nie przedłużają).
                      (...)
                      Na Ukrainie nie ma pracy. Kto może, w poszukiwaniu jakiejkolwiek roboty wyjeżdża więc na Zachód, głównie do Polski.

                      - Teraz przyjeżdża do nas "dolna klasa średnia", która jeszcze przed kryzysem zaciągnęła kredyty w dolarach (konsumpcyjne, na budowę/remonty domów) i musi je spłacać - uważa Kajetan Wróblewski
                      Kiedyś do Polski przyjeżdżali głównie mężczyźni, zatrudniając jako robotnicy budowlani. Dziś większość to kobiety, które pracują jako opiekunki do dzieci, sprzątaczki lub najmując się do zbiorów owoców i warzyw"
                      (...)
                      Ukraińcy pracują u nas ciężko, zgadzają się na niskie stawki, bo to i tak dużo więcej niż zarobiliby u siebie. W Polsce żyją niezwykle skromnie, a 30-50 proc. zarobionych pieniędzy wysyłają rodzinom
                      (...)"



                      • Gość: Historyk Re: A dalej to juz lawina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.13, 14:22
                        Anglicy co prawda Polakow nie nienawidzą lecz tylko gardzą tak samo jak Niemcy a jednak Polaków prawie 3 miliony szczęsliwych jest na zmywaku.
                        Też nie są tam dyrektorami tylko przynieś-zanieś-pozamiataj
                        • azix10 Re: A dalej to juz lawina 01.12.13, 18:02
                          Nie jestem zaskoczony, że stopień twojego rozwoju intelektualnego nie pozwala ci na zrozumienie różnicy pomiędzy legalnym zatrudnieniem obywateli państw UE w innych państwach członkowskich, np. w Wielkiej Brytanii czy Niemczech (obywateli Polski, Hiszpanii, Grecji, Portugalii, Włoch, Łotwy itd.), objętym ubezpieczeniem społecznym i opodatkowanym, e a nielegalną, "czarną" pracą Ukraińców w Polsce, tj. formą pasożytowania na polskim rynku pracy (brak płacenia podatków i składek).
                          Czy naprawdę te 6 mln Ukraińców, którzy wyjechali do Rosji by pracować u Moskali nie wystarczy i musi do tego dochodzić jeszcze 200 tys., stojących w kolejce po wizy do Lachów tylko po to, by po przyjeździe bezczelnie łamać polskie prawo?
                          • Gość: AO Re: A dalej to juz lawina IP: *.przemysl.hypnet.pl 01.12.13, 18:14
                            A wiesz ile Polaków bezczelnie łamie prawo niemieckie, hiszpańskie, austriackie, włoskie etc. etc?
                          • Gość: Historyk Mówią,ze to nie prawda.A jednak prawda. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.13, 18:25
                            To tylko Anglia.W każdym kraju UE sądy są zbliżone albo jeszcze gorsze jak Francja,Niemcy,holandia,Belgia.

                            wyborcza.pl/1,75477,13367610,Polak_w_oczach_Brytyjczyka__zrzedliwy__niechlujny_.html#Cuk
    • Gość: Historyk Po haniebnym rozbiorze Czechosłowacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.13, 09:31
      Kiedy to wspólnie z Hitlerem dokonaliśmy rozbioru Czechosłowacji w 1938 r na zagarnietym tzw Zaolziu daliśmy prawdziwy popis grabieży wszystkiego co było mozliwe.
      Zamieszkałym Czechom i Słowakom zamieszkałym na Zaolziu wyszabrowaliśmy wszystko co było mozliwe i to w biały dzień.Gospodarstwa słowackie i czeskie których poziom był duzo wyższy niż polskich zabierano cały inwentarz żywy,sprzęt rolniczy itd.

      Na zwycięzkich taborach wojskowych wieziono wszystko co można było na wozy taborowe włożyć.To było nasze "prawdziwe zwycięstwo" w stylu Hunów.
      A tak szybko zapomieliśmy o tym "zwycięstwie"

      To wtedy Polaków nazwano hienami Europy.A czy do dzisiaj sie coś zmieniło.
      To będzie kłopot dla pysia.Trudno będzie znależć wytnij i wklej.
      • Gość: Irek Re: Po haniebnym rozbiorze Czechosłowacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.13, 13:23
        Ten pan uważa się za misjonarza, twierdzi że ma misję do spełnienia, walczy z banderowską propagandą w imię dobra Ojczyzny. I w tej swojej urojonej imisji zatracił poczucie rzeczywistości. Stał się ślepy na występki Polaków, ich wcale nie widzi. Oczywiście tłumaczy to tym, że każdy kto przedstawi niekorzystne fakty na temat Polaków robi to tylko z tego powodu, żeby zakryć zbrodnie banderowców. Cóż za idiotyczne myślenie. Moralność pani Dulskiej się odezwała. Hipokryzja, zakłamanie i obłuda. U innych widzi zło, ale u siebie nie dostrzega. Uważa się za ateistę, ale powołuje się na wartości chrześcijańskie, a to obłuda. Gdzie jest miłość bliźniego, nadstawianie drugiego policzka, gdzie zwyciężania zła dobrem, gdzie zasada by nie dostrzegać u innych źdźbła w oku, gdy się samemu ma belkę w oku? I taka osobnik miałby reprezentować Polaków? Niech reprezentuje siebie, a nie ten naród, który jako większość brzydzi się takimi dulskimi w portkach.
        No, ale jak twierdzi banderowcy zabili więcej Polaków niż Polacy banderowców, więc są winni większego zła. Kolejna idiotyczna myśl. Czyżby pysio uważał, że dla poczucia sprawiedliwości należało ten rachunek wyrównać, to wtedy byłby zadowolony? Czemu nie jedzie na Ukrainę i tego nie uczyni? Niech wyrówna liczbę trupów, to może wtedy jego poczucie chorej sprawiedliwości uspokoi go i zacznie myśleć o przyszłości?
        • Gość: bander Re: Po haniebnym rozbiorze Czechosłowacji IP: *.dynamic.chello.pl 30.11.13, 13:30
          >Czyżby pysio uważał, że dla poczucia sprawiedliwości należało ten rachunek wyrównać, to wtedy byłby zadowolony?

          Typowo banderowskie myślenie - jestem za!
          • Gość: Irek Re: Po haniebnym rozbiorze Czechosłowacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.13, 13:34
            Czyje banderowskie myślenie? Pysia? Poniekąd tak.
    • Gość: Historyk Polskie obozy koncentarcyjne i pracy dla Niemców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.13, 18:43
      Prawie nic nie wiemy o „obozach dla Niemców”, które funkcjonowały w 1945 r. i kolejnych latach. Obozów, w których przetrzymywano Niemców było ok. 1200.Tak tak 1200.

      Były obozy tworzone w miejscu nazistowskich jak np. w Potulicach czy Świetochłowicach.
      Ale były też obozy, czy raczej miejsca odosobnienia przejściowe, które funkcjonowały kilka kilka tygodni.
      Były obozy tworzone dla zatrudnionych przy kopalniach, dużych zakładach pracy. Jednocześnie nie znaczy to, że zawsze Niemców traktowano lepiej niż Niemcy traktowali Polaków w obozach – bardzo różnie to wyglądało.
      W niektórych obozach warunki były straszne! Bardzo rzadko postępowano zgodnie z zasadami humanitarnymi, a na co dzień nadużywano władzy i prześladowano Niemców.
      Większe obozy, najdłużej istniejące zlikwidowano do końca 1949 r.

      Po raz pierwszy powiedziano to 29.11.2013 w Gliwicach gdzie zakończyła się konferencja „Władze komunistyczne wobec ludności niemieckiej w Polsce w latach 1945-1989".

      Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej o ziemiach odzyskanych i panujących zwyczajach na tych ziemiach .
      Nie jest to przyjemne szczególnie dla przesiedlonych tam Polaków z Kresów .Jak Kresowiacy z Galicji byli w miarę w porządku to Wołyniacy dali prawdziwy popis najniższych instynktów.
      • Gość: pysio Re: Polskie obozy koncentarcyjne i pracy dla Niem IP: 185.18.135.* 01.12.13, 18:55
        Największą zbrodnią Polaków po wojnie było to że nie stawiano pomników i nie sławiono "bohaterów" wzorem ukraińców. Tyle się biedaczki napracowali, namordowali i jak to na wojnie na dodatek musieli grabić, palić, gwałcić i mordować. Jakby to było pięknie dzisiaj gdyby co krok można było złożyć kwiaty pod pomnikami hitlera czy bandery. A takie ss cz upa miały by mauzolea i monumenty gdzie możny by spędzać romantyczne wieczory z dziewczyną. A jak pięknie na tych pomnikach by się prezentowały militaria w postaci kos, siekierek czy cyklonu B. Polacy chyba już tak mają że za co się wezmą to muszą spieprzyć.
        • Gość: Staszek Kiślak Re: Polskie obozy koncentarcyjne i pracy dla Niem IP: *.toya.net.pl 01.12.13, 19:10
          Ta ty Histeryku ta ty cheba to wyczytał w Latupysach UPA albu w Naszem Słowi albu
          jinnych bandyrowskich gazytach,
          Tak czi bandery muwi ży 1/3 tu cheba una prawdy muwi a ni jakiś bandyrowcy cu misiom małem taki du zabawy nawyt ty ronczki pljuszowy wyrewajum tak ży si puźni bawić
          ni można.
          Ta Iczku banderowcu tyż dobry skórweseny som tyż. Ta pan Darinow
          jak kopał tyn Wielgi Kanjun Kaliradu, tu tam ukraince byli
          kieruwniki co gu pilnuwali tu w szpitalju w Żurawicy pan Darinow
          jak si hużdał na hużdawcy tu upuwiadał ży het gu menczyli ży inu
          kopać mu kazali i pan Darniow z birczy muwił, ży jak gu wypuszczum ze
          Szpitalju to het tam pujedzi i zasypi tyn Wielgi Kajnum Lakorado i
          jesczy spuści wody z Bajkała i het jim jesczy Kalaformie zaleji San
          Fraczysku. Ty bandytu jedyn ty, ty bandytu francuwaty ty.
          Aha un jeszczy muwił ży chciał w Hiczago pusłuchać koncyrt MAłegu Władzia,
          ali Piotrrz muwił, ży Mały Władziu het umarł i ni żyji już ni
          bendzi śpiwał banderowcom w Canadom. A na kunic pan Darinow puwidzieł
          nam gutmoryng i poszyd spać ali jutro tyż si bendzi huźdał albu w
          piaskuwnicy siem bendzi bawił jak mu jegu baba wiadyrku przywiezi.
          Moży un cuś znowu powi. A kórwesyńskij bandytu ty, ty bandytu ty, ty
          francuwatyj bandytu a rzeby ciem szljag trafjuł ty bandycki bandytu
          ty.Bedzisz murdował Marud Polsky,Kresowy Rzemsku - Paralitycki,
          bedzisz? ty bandytu francuwaty ty bendzisz z krzyżyym walczuł, ty
          kurwego byzbożna, ty bandycka, ty! Nbyjaj si nabyjaj amy czi Kó...ynu
          zy Zynkiem Bugajow damy tanczeni na Polskich Trumnach ji Grobach
          dzie Marud Polski wypuczywa. Ty bandytu, ty bandytu!
          • Gość: pysio Re: Polskie obozy koncentarcyjne i pracy dla Niem IP: 185.18.135.* 01.12.13, 19:25

            CZESKIE ZBRODNIE ZAGŁADY
            POLSKOŚCI ŚLĄSKA ZAOLZIAŃSKIEGO
            MOŻNA WYBACZYĆ,
            LECZ NIE WOLNO O NICH ZAPOMNIEĆ !

            Najpierw było długoletnie milczenie. O tej zbrodni (patrz zdjęcie nr 1) nie wolno było wspominać przez ponad 70 lat, z krótką przerwą na przełomie 1938/39 roku, kiedy Zaolzie na jedenaście miesięcy wróciło do Polski.

            Ciała 20 poległych i pomordowanych polskich żołnierzy na stonawskim cmentarzu

            Zdjęcie nr 1. Ciała 20 poległych i pomordowanych polskich żołnierzy na stonawskim cmentarzu


            Wtedy to - w dwudziestą rocznicę czeskiej zbrodni - upamiętniono ofiary bestialskiego mordu. Nad zbiorową mogiłą polskich jeńców w zaolziańskiej Stonawie - żołnierzy 12 wadowickiego pułku piechoty - zakłutych przez czeskich żołdaków bagnetami i dobijanych kolbami karabinów, odbyła się uroczystość złożenia kwiatów (patrz zdjęcie nr 2), podczas której przemawiał wojewoda katowicki Michał Grażyński. Odbiło się to wówczas szerokim echem nie tylko na Zaolziu. Wkrótce jednak wybuchła II wojna światowa, a po niej nowe czeskie panowanie. Choć ten fragment historii naszych stosunków z południowymi sąsiadami po wojnie wymazano nawet z polskich podręczników historii, staraniem miejscowych polskich mieszkańców, nigdy nie zabrakło na tej mogile kwiatów, zaś w dniu Wszystkich Świętych zawsze paliły się świece.

            wojewoda śląski Michał Grażyński

            Zdjęcie nr 2. W dwudziestolecie tragedii w Stonawie nad mogiłą poległych i pomordowanych przemawiał wojewoda śląski Michał Grażyński



            Gdy tylko na początku lat dziewięćdziesiątych zaistniała taka możliwość, miejscowi działacze Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Stonawie zwrócili się do Konsulatu Polskiego w Ostrawie o pomoc finansową przy rekonstrukcji tego miejsca pamięci narodowej (patrz zdjęcie nr 3).

            Widok mogiły 20 poległych i pomordowanych polskich żołnierzy po rekonstrukcji w 1991 roku.
            Zdjęcie nr 3 Widok mogiły 20 poległych i pomordowanych polskich żołnierzy po rekonstrukcji w 1991 roku.


            O konformizmie ówczesnych przedstawicieli dyplomatycznych RP - a może i obawach miejscowych działaczy przed czeskimi prześladowaniami - świadczy tablica, ufundowana wtedy przez ostrawski konsulat. Wyryto na niej napis: Dwudziestu poległym dnia 26 stycznia 1919 w Stonawie. W myśl poprawności politycznej rządzącej wtedy w Polsce Unii Demokratycznej (tę partię reprezentował ostrawski konsul generalny) nie ma na tej tablicy ani słowa o pomordowanych, chociaż poległych było kilku, natomiast kilkunastu, wbrew postanowieniom konwencji genewskiej o jeńcach wojennych, zostało bestialsko zamordowanych. Zresztą Czesi od samego początku swych zabiegów o zaanektowanie Śląska Cieszyńskiego nie kierowali się prawem międzynarodowym. Bez wypowiedzenia wojny dokonali zdradzieckiej napaści na polskie rubieże.

            O czesko-polskim sporze granicznym po pierwszej wojnie światowej pisaliśmy już w naszym biuletynie, zwłaszcza w jego pierwszym numerze z 23 stycznia 2004. Gwoli przypomnienia podajemy jednak kilka faktów związanych z tamtymi wydarzeniami.

            Po załamaniu się monarchii austriackiej w r. 1918, zbierająca się na wiecach ludność Ziemi Cieszyńskiej opowiedziała się za utworzeniem przez polskie partie polityczne Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego. Tym samym mieszkańcy tej ziemi wypowiedzieli się za przynależnością do Polski, odradzającej się po 130 latach niewoli. 5 listopada 1918 została w tej sprawie podpisana umowa między wspomnianą Radą Narodową Księstwa Cieszyńskiego oraz czeskim Zemským národním výborem pro Slezsko (dalej ZNV) w Ostrawie dotycząca tymczasowego rozgraniczenia i współdziałania lokalnych władz polskich i czeskich, oparta na istniejących układach etnicznych. Woli miejscowej ludności, opowiadającej się za przynależnością do Polski nie respektowali czescy politycy w Pradze, choć było to niezgodne z programem pokojowym prezydenta Stanów Zjednoczonych Thomasa Woodrowa Wilsona z 22 stycznia 1918, mówiącym o samostanowieniu narodów, na mocy którego również i Czesi - po prawie trzystu latach poddaństwa - odzyskali swoją państwowość. W aspiracjach do panowania nad całym dawnym Księstwem Cieszyńskim bez ogródek posługiwali się argumentami ekonomicznymi, chęcią zagrabienia tamtejszych bogactw naturalnych oraz zawładnięcia prowadzącą przez te tereny koleją koszycko-bogumińską, zbudowaną w czasach austriackich. Określił to bez żenady w książce „O Těšínsko”, wydanej w r.1928, Ferdinand Pelc, który w r. 1918 przewodniczył ZNV w Ostrawie, pisząc: „szło o to, by dostać do naszych rąk tereny z większością polską lub niemiecką, mieszkającą na obszarze polskim i to za zgodą mieszkańców tego terytorium, bądź bez ich zgody, przy użyciu wojska”.

            Do akcji zbrojnej zaczęli się Czesi przygotowywać już w grudniu 1918. Do momentu uformowania się armii czechosłowackiej w oparciu o austriackie kadry dowódcze i przesłane z Włoch i Francji dywizje legionarzy, nie podjęli jednak działania. Czechosłowackie przygotowania wojskowe nie były obce Dowództwu Okręgu Wojskowego w Cieszynie, którym kierował pułkownik Franciszek Ksawery Latinik. Informował on systematycznie swoich zwierzchników w Krakowie i w Sztabie Głównym w Warszawie. Tam jednak nie doceniono należycie wieści o zagrożeniu czeskim, gdyż w tym czasie większość sił zbrojnych zaangażowana została w obronę Lwowa i Małopolski Wschodniej przed Ukraińcami (dokąd skierowano również jednostki wojskowe z Cieszyna) oraz we wsparcie Powstania Wielkopolskiego.

            Ten tragiczny błąd, wywodzący się z - ponawianej już w historii - naiwnej wiary w uczciwość deklaracji południowego, słowiańskiego sąsiada, Czesi skwapliwie wykorzystali. Mając ogromną przewagę w ludziach i uzbrojeniu, dokonali 23 stycznia 1919 podstępnej, zdradzieckiej napaści na Śląsk Cieszyński. Przebrani w mundury armii alianckich tegoż dnia około godz. 10.30 wezwali pułkownika Latinika do wycofania polskich wojsk za granicę Śląska Cieszyńskiego, grożąc że w przeciwnym razie siły koalicyjne przystąpią o godz. 13 do obsadzenia jego obszaru. Pułkownik Latinik nie zorientował się od razu, że chodzi o mistyfikację i nie zdążył aresztować jej aktorów. Tymczasem w wysuniętej najbardziej na północ części późniejszego Zaolzia już z samego rana, tegoż dnia, rozpoczęto zbrojny atak na bogumińską linię demarkacyjną. Również i w Boguminie próbowano podobnej mistyfikacji jak w Cieszynie, lecz dowodzący tam pułkownik Mroczkowski zorientował się, że chodzi o podstęp, skontaktował się ze swoim dowództwem i otrzymał jednoznaczny rozkaz obrony miasta, wraz z tamtejszym węzłem kolejowym. Polacy zostali jednak otoczeni przez czeskich żołnierzy, którzy już wcześniej niepostrzeżenie przybyli do Bogumina, przekraczając granicę przebrani za cywilów i dopiero w ostatniej chwili zakładali mundury wojskowe oraz wyciągnęli ukrytą broń. Nie widząc wyjścia z tej sytuacji, pułkownik zdecydował się na wyprowadzenie swych żołnierzy z bogumińskiej pułapki. Dowodzący w Boguminie czeski major Sykora obiecał podstawienie specjalnego pociągu do wywiezienia Polaków w zamian za uwolnienie czeskich jeńców przetrzymywanych w Piotrowicach. Kiedy jednak czescy jeńcy zostali uwolnieni, polskich żołnierzy wzięto do niewoli, zaś bogumiński węzeł kolejowy, wraz z całym miastem, został opanowany przez Czechów.

            Tego samego dnia stoczono też bitwę o polską część Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego. Jego obroną kierował dowódca garnizonu frysztackiego podpułkownik Stanisław Springwald, dysponujący trzema kompaniami piechoty oraz miejscową milicją. Również i tu czeski atak rozpoczął się od uderzenia na dworzec kolejowy w Dąbrowej, i tak samo jak w Boguminie zastosowano podstęp. Ataku dokonali „cywilni” przybysze, ukryci uprzednio w hotelu sąsiadującym z dworcem kolejowym, którzy obrzucili polskie stanowiska granatami. W Karwinie dali się atakującym Czechom we znaki górnicy, ostrzeliwując ich spoza domów i drzew. Walki trwały w tym dniu i w innych miejsc
            • Gość: pysio Re: Polskie obozy koncentarcyjne i pracy dla Niem IP: 185.18.135.* 01.12.13, 19:28
              Bój o Karwinę został rozstrzygnięty następnego dnia, kiedy Czesi przerzucili tam dwa bataliony wojska z opanowanego już Bogumina. Dzięki zdobyciu tych celów atakujący Czesi weszli na zaplecze dotychczasowych polskich linii obronnych. W tych okolicznościach następnego dnia nie kontynuowali już na tym odcinku działań zaczepnych, lecz zajęli się umocnieniem na zdobytych pozycjach i szukaniem broni w domach polskich mieszkańców oraz ich pacyfikowaniem (np. rozstrzeliwanie za posiadanie jednego naboju karabinowego, czy wzięcie do niewoli cywilnych zakładników, pod groźbą ich rozstrzelania w razie ataku na czeskich żołnierzy). Lokalni, polscy przywódcy narodowi i robotniczy zostali w tym dniu internowani i zamknięci w gmachu polskiego sierocińca w Orłowej. Ten i inne fakty związane z czeską napaścią opisała z autopsji Zofia Kirkor-Kiedroniowa w rozdziale ósmym, drugiego tomu swoich Wspomnień.

              Wieczorem 23 stycznia, tzn. kilka godzin później, niż na północy, Czesi zaatakowali również na odcinku południowym zachodniej części Ziemi Cieszyńskiej, od strony tunelu w Mostach, graniczących ze Słowacją, skąd nadjechały pociągi z trzema batalionami legionarzy z formowanego we Włoszech pułku piechoty. Tego odcinka bronił ze strony polskiej jeden pluton piechoty pułku Ziemi Cieszyńskiej, dowodzony przez podporucznika Gustawa Krzystka, wspierany przez miejscową milicję. Wobec przeważającej liczby wroga, nie mogąc liczyć na jego odparcie w starciu zbrojnym, polscy obrońcy tego odcinka rozmontowali po swojej stronie tunelu tory, co nie powstrzymało ataku, lecz opóźniło nieco czeskie natarcie na Jabłonków, Trzyniec i Cieszyn. Stoczono też górską bitwę w okolicy miejscowości Gródek, w której obydwie strony poniosły straty w ludziach. Podobnie jak w powiecie karwińskim, Czesi i tu dopuszczali się zbrodni ludobójstwa, mordując jeńców i rannych, żołnierzy i cywilów. Przykładem ich bestialstwa była na tym odcinku śmierć robotnika huty trzynieckiej Karola Stryi, którego po wzięciu do niewoli zbito kolbą karabinu, zepchnięto do potoku i dobito strzałem w głowę. Podobne zbrodnie popełnili czescy mordercy w mundurach wojskowych w niedzielę 26 stycznia w Stonawie i Olbrachcicach, kiedy ludność miejscowa zamierzała, po nabożeństwach w swoich kościołach, pójść do urn i wziąć udział w wyborach do parlamentu Rzeczypospolitej, odbywających się w tym dniu w całej Polsce. Nie dopuszczenie mieszkańców Ziemi Cieszyńskiej do udziału w tych wyborach było głównym powodem rozpoczęcia czeskiego zdradzieckiego ataku na Śląsk Cieszyński tuż przed tą datą. Zajmujący się tą problematyką historycy czescy, z Jaroslavem Valentą na czele, nawet jeszcze w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku bez żenady akceptowali takie postępowanie. Masowy udział ludności w tych wyborach byłby bowiem namacalnym potwierdzeniem jej woli przynależenia do Polski, a do tego Czesi nie chcieli dopuścić.

              Bestialskie morderstwa, dokonane przez czeskich zbirów w mundurach wojskowych w Stonawie, stały się swego rodzaju cichym symbolem. Choć podobnych morderstw dopuścili się Czesi i w innych miejscowościach, ta nie uległa zapomnieniu dzięki staraniom miejscowego księdza Franciszka Krzystka i okolicznej ludności. To ksiądz Krzystek zorganizował zbiórkę bielizny, by choćby w ten sposób okryć nagość zamordowanych i ogołoconych żołnierzy. To na Jego zlecenie Leo Beer, zawodowy fotograf z niedalekiego Frysztatu wykonał zdjęcia ofiar zbrodni, to On zadbał o zapisanie nazwisk zidentyfikowanych zwłok w księdze parafialnej, choć nie wszystkie personalia udało się ustalić. Bezwzględni czescy mordercy zdzierali bowiem ze swych ofiar i kradli odzież oraz obuwie wraz z dokumentami osobistymi. To ksiądz Krzystek, ścigany przez Czechów (patrz zdjęcie nr 4) , postarał się też o godny pochówek ofiar stonawskiej zbrodni, w czym pomagali Mu miejscowi wierni.

              Pomnik na grobie ks. dziekana Franciszka Krzystka, proboszcza ze Stonawy

              Zdjęcie nr 4. Pomnik na grobie ks. dziekana Franciszka Krzystka, proboszcza ze Stonawy, który przyczynił się do wykonania dokumentacji dotyczącej ofiar tragedii. Ze stycznia 1919r.

              W zbiorowej mogile, wyłożonej podarowanymi przez Księdza deskami, którymi nakryto również zwłoki ofiar, gdyż nie sposób było zrobić w tak krótkim czasie tylu trumien, spoczęli żołnierze 12 wadowickiego pułku piechoty. Zostali skierowani do obrony tej ziemi w chwili, gdy chłopcy spod Cieszyna walczyli na Wschodzie, dokąd wysłano ich w wierze w pokojowe deklaracje Masaryka i Beneša. Marszałek Józef Piłsudski, zdając sobie sprawę z błędu, popełnionego na skutek nieuzasadnionego zaufania wobec czeskich przywódców, oświadczył: „Dając wiarę deklaracjom Masaryka i wyraźnym zapewnieniom rządu praskiego, który wielokrotnie przyznawał nasze prawa do kwestionowanych obszarów, pozostawiłem na tych terenach jedynie drobne jednostki wojskowe. Uważam tę niespodziewaną napaść za nieopisaną zdradę ze strony Czechów”.

              Pomimo ogromnej przewagi militarnej czeskich najeźdźców, dowódca Okręgu Wojskowego Cieszyn, pułkownik Franciszek Ksawery Latinik – po tym jak w momencie zaskoczenia uwierzył czeskim przebierańcom – wraz ze swoim zwierzchnikiem, dowódcą Okręgu Generalnego w Krakowie, generałem Emilem Gołogórskim, postanowili zastosować manewr taktyczny. By nie dopuścić do zbrojnego zajęcia i zniszczenia przez Czechów Cieszyna, zdecydowano się na utworzenie - obok linii obronnej w zachodniej części Śląska Cieszynskiego - także linii odwrotu na Wiśle. Dzięki temu manewrowi, Czesi zamierzający zająć cały Śląsk Cieszyński, aż po rzekę Białkę, zostali pod Skoczowem odparci i zmuszeni do wycofania.

              Nazwy miejscowości, w których stoczono bitwy podczas czeskiej, zdradzieckiej napaści w styczniu 1919, zostały w r. 1934 umieszczone na kartuszach u dołu postumentu pomnika Cieszyńskiej Nike (patrz zdjęcie nr 5), zniszczonego przez Niemców w pierwszym dniu II wojny światowej. Pisaliśmy już kilkakrotnie o trwającej rekonstrukcji tego pomnika. Wspominaliśmy też o czeskim konsulu generalnym z Katowic, który 12 października 2005 - za zgodą gospodarzy - zaprosił do cieszyńskiego ratusza przedstawicieli Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika. „W imię dobrosąsiedzkich stosunków” usiłował ich nakłonić do nie zamieszczania na postumencie kartuszy z nazwami pól bitewnych, związanych z czeską agresją w zaolziańskiej części Ziemi Cieszyńskiej. Czeski konsul stawiał też żądania, by odsłonięcia pomnika nie dokonywać w kontekście jakichkolwiek rocznic ważnych dla narodu polskiego, gdyż mogłoby to drażnić Czechów. W państwie w pełni demokratycznym obcy dyplomata, dopuszczający się takiego nacisku w celu przemilczania zbrodni popełnionych w przeszłości przez swoich rodaków, miast dążyć do pojednania w imię prawdy, ryzykowałby, że stanie się „personą non grata”. Tymczasem w samym Cieszynie, zdominowanym przez liberałów, mówi się o tym fakcie szeptem, by nie daj Boże nie narazić się sąsiadom.



              Pomnik Cieszyńskiej Nike z kartuszami u podnóża



              Zdjęcie nr 5. Pomnik Cieszyńskiej Nike z kartuszami u podnóża



              W tym kontekście napawają otuchą słowa Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, z Jego orędzia wygłoszonego przed Zgromadzeniem Narodowym 23 grudnia 2005, podczas uroczystości Jego ślubowania: „moim zadaniem jest doprowadzić do tego, by nasze stosunki z innymi państwami stały się czynnikiem dynamizującym przemiany, wzmacniającym nasze poczucie wartości i nasze przywiązanie do Ojczyzny. Drogą do tego jest odrzucenie narodowych kompleksów, ciągłego podnoszenia naszych słabości, chorobliwej tendencji do naśladownictwa także wtedy, gdy chodzi o zjawiska i postawy wątpliwe, czy też jawnie szkodliwe. Aby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być. Gdy się chce szacunku innych, trzeba najpierw szanować siebie”.

              Nawiązując do tytułu niniejszych rozważań, w kontekście powyższego cytatu, warto uzmysłowić zwłaszcza młodszem
              • Gość: pysio Re: Polskie obozy koncentarcyjne i pracy dla Niem IP: 185.18.135.* 01.12.13, 19:31
                Nawiązując do tytułu niniejszych rozważań, w kontekście powyższego cytatu, warto uzmysłowić zwłaszcza młodszemu pokoleniu czytelników, że to nie my - Polacy - winniśmy z zażenowaniem wymawiać słowo Zaolzie. To zażenowanie jest wynikiem kompleksów wpajanych polskiemu społeczeństwu przez lata komunizmu. To nie Polska i Polacy winni przepraszać Czechów za Zaolzie, lecz w imię prawdy historycznej powinni zostać przez Czechów przeproszeni. Agresja roku 1919 była tylko tragicznym preludium do okrutnego i zbrodniczego prześladowania miejscowych Polaków w dwudziestoleciu międzywojennym ubiegłego wieku i dobrze przemyślanej, celowej depolonizacji również po II wojnie światowej. Rok 1938, kiedy to Beneš sam zaproponował Polsce zwrot spornego terytorium, był dla wielu Zaolzian krótkim okresem wytchnienia, zachłyśnięcia się wymarzoną niepodległością, na nowo niestety odebraną w niespełna rok później przez agresorów niemieckich.

                Dziś, kiedy liczba polskich mieszkańców Zaolzia stopniała już prawie pięciokrotnie na skutek intensywnego, dobrze przemyślanego, celowego wynaradawiania (wysiedlenie wielu tysięcy Polaków ze Śląska Zaolziańskiego po pierwszej i drugiej wojnie światowej, prowokacje i długoletnie więzienia z pracą w kopalniach uranu z późniejszymi śmiertelnymi skutkami, konfiskaty polskiego mienia społecznego, likwidacja szkolnictwa polskiego i polskości kościołów, zacieranie historycznych nazw polskich miejscowości i eliminacja języka rdzennej ludności z życia publicznego i in.) chciałoby się – w połączonej Europie – usłyszeć od Czechów słowa, które nigdy dotąd nie padły z ust ich przedstawicieli: „Zawiniliśmy! My i nasi przodkowie. Przepraszamy i prosimy o przebaczenie”.

                Mając w świeżej pamięci również inne słowa ze wspomnianego orędzia prezydenckiego: „Polska i jej prezydent nigdy nie mogą zapomnieć o rodakach żyjących poza granicami kraju” i że „nasz kraj potrzebuje rozliczenia przeszłości”, rozpoczęliśmy rok 2006 rok w naszym zespole redakcyjnym z nadzieją, że właściwej oceny doczeka się także prawda o zaolziańskiej Golgocie XX wieku.



                Alicja Sęk

                www.zaolzie.org/zaolzie2006/200601/PBI200601.htm
                A tu odnośnik gdyby ktoś miał odwagę pooglądać sobie zdjęcia i więcej poczytać.
    • Gość: Historyk Transporty przesiedleńcze na Sybir i do Niemiec. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.13, 14:11
      Wszyscy wiemy jak ruscy w 1939 1940r wywozili na Sybir mieszkańców naszych ziem.
      Jakie stworzyli warunki do transportu,ze dużo ludzi umierało w czasie transportu.

      Ale nic nie wiemy o tzw transportach wysiedleńczych prowadzonych przez Polaków w stosunku do Niemców z tzw ziem odzyskanych.

      Tutaj dorownujemy Ruskim a nawet ich znacznie przewyższamy w barbarzyństwie.Szczególnie podczas zimy 1945/1956r.Zapomiano wyposażyc wagony bydlęce w najprostsze urządzenia grzewcze.Zamarzło tysiące Niemców,których nawet nie liczono.Szacunkowo mówi się o 5000.
      Skrupulatnie natomiast policzono zmarłych z innych przyczyn niż zamarzniecie.
      I tych było 1 136 zmarłych, w tym 702 na punktach zborczych, 253 w szpitalach i 181 podczas drogi.
      Równocześnie ci, których wysiedlano pociągami przechodzili różnego rodzaju poniżenia. Transporty znajdowały się w drodze do granicy po 10-20 dni, a przewożonym nie dawano najczęściej żadnego jedzenia z sobą. Bydlęce wagony były przepełnione. Niemcy bali się kradnących pracowników kolei, milicji jak również polskich band. Opowiadano także o tym, że Polacy zamykają wagony i umieszczają w nich gaz, by wytruć czekających na transport. Jeden z znajdujących się w pociągu napisał: "Do wagonów bydlęcych, w których przebywaliśmy wraz z 60-70 osobami, wpuszczono gaz. Zaczęliśmy krzyczeć. Niektórzy odchodzili od zmysłów. Przepychaliśmy się, atakując nawzajem. Mówiliśmy od rzeczy bez ładu i składu, jeden przez drugiego."13 I to nie była zwykła plotka. Często złodzieje gazem próbowali będących w wagonach unieszkodliwić na jakiś czas, by móc spokojnie zabrać się do plądrowania kieszeni i walizek.
      A po twoim "sprostowaniu"pysiu napiszę,ktOrzy Polacy byli najbliżej zezwierzęcenia i pozbawieni podstawowych odruchów człowieczeństwa.
      • Gość: pysio Re: Transporty przesiedleńcze na Sybir i do Niemi IP: 185.18.135.* 02.12.13, 15:22
        Ja nawet nie miałem pojęcia że w historii Polski była jedenastoletnia zima! Jakbyś był uprzejmy, bo jasno to wynika z tego barwnego opisu, że Polacy wywozili szwabstwo na Sybir czy w innym kierunku. Faktycznie metody nieludzkie. Tylko od kogo Polacy je przejęli? To na pewno okrutnicy bo zamiast naśladować banderowców by nie męczyć bez potrzeby wywożonych, zgodnie ze swoją naturą musieli się sadystycznie z nimi obchodzić.

        Załóżmy że opis odnosi się do wywózki na tereny szwabskie i musiał przez nie przechodzić. Moje wątpliwości budzi fakt napadania. Skąd na czysto szwabskich terenach polskie bandy? Jakbyś potrafił podać jakieś źródło byłbym zobowiązany!
        • Gość: pysio Re: Transporty przesiedleńcze na Sybir i do Niemi IP: 185.18.135.* 02.12.13, 16:20
          Przyczyny wysiedleń
          Głosy na NSDAP w poszczególnych regionach III Rzeszy

          Przyczyny wysiedleń były rozmaite. Główną była chęć utworzenia etnicznie jednorodnych państw w Europie Środkowej, tak by niemieccy nacjonaliści ponownie nie wykorzystali w przyszłości istnienia skupisk mniejszości niemieckiej w sąsiadujących krajach do przeprowadzenia wojen zaborczych. Innymi przyczynami były:

          przeważająca kolaboracja ludności niemieckiej z siłami Rzeszy, jej pomoc w wojnie przeciw krajowi zamieszkania oraz udział w zbrodniach niemieckich na ludności kraju zamieszkania. Z tego względu ludność niemiecka była widziana jako zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, nie widziano także możliwości pokojowego współżycia dawnych ofiar niemieckich mordów i zbrodni z Niemcami. Prezydent Czechosłowacji na uchodźstwie Edvard Beneš w przemówieniu radiowym po rozpoczęciu II wojny światowej zaapelował o usunięcie z odrodzonej Czechosłowacji tych Niemców którzy przyczynili się do jej upadku[4]. Propozycje transferu populacji niemieckiej ze względu na jej działalność na szkodę państwa polskiego pojawiły się także w roku 1941 w kołach polskiego rządu[5]. Dotyczyły one jednak o wiele mniejszych obszarów i mniejszej liczby osób, niż to później miało miejsce. Nie da się także udowodnić wpływu koncepcji tego rządu na Stalina lub PKWN.

          usunięcie efektów kolonizacji niemieckiej na terenie Europy Środkowej. Znaczne tereny zamieszkane przez Niemców w Europie Środkowej były nimi ze względu na przeszłą niemiecką kolonizacje i osadnictwo (często sięgające średniowiecza). Podczas II wojny światowej III Rzesza Niemiecka osiedliła setki tysięcy niemieckich kolonistów w miejsce wypędzonych Polaków na terenie Wielkopolski, Pomorza, Śląska. Inni Niemcy byli potomkami osadników Imperium Niemieckiego, które próbowało zwiększyć populacje niemiecką na terenach odebranych Polsce w rozbiorach. Wcześniej Prusy dokonywały akcji germanizacyjnych na terenie Górnego Śląska, istniały też części Niemiec dawniej zamieszkane przez słowiańską ludność, która stopniowo została wyparta lub zgermanizowana w wyniku osadnictwa niemieckiego w średniowieczu. Po II wojnie światowej te historyczne zmiany sytuacji etnicznej zostały cofnięte do stanu sprzed kolonizacji niemieckiej, o ile było to możliwe.

          utworzenie miejsca dla polskich uchodźców i osób przesiedlonych z dawnych Kresów Wschodnich

          obawa przed atakami paramilitarnych organizacji niemieckich. W czasie inwazji Niemiec na Polskę, lokalna mniejszość niemiecka utworzyła Selbstschutz, organizacje paramilitarną wspierającą niemieckie wojska w ataku na Polskę i dokonującą licznych zbrodni oraz aktów sabotażu. Pod koniec II wojny światowej Niemcy utworzyły podobną organizację o nazwie Werwolf, która miała walczyć przeciw siłom sojuszniczym i terroryzować ludność napływową. Poparcie dla nazizmu było silne wśród społeczeństwa niemieckiego. Dla przykładu, w sondażach przeprowadzonych w amerykańskiej strefie okupacyjnej od listopada 1945 do grudnia 1947 procent ludności niemieckiej która popierała pogląd iż „Narodowy socjalizm był dobrą ideą, ale źle realizowaną” wynosił od 47 do 55%[6], zaś w sondażu z listopada roku 1946 37% Niemców uznało iż „eksterminacja Żydów, Polaków i innej ludności niearyjskiej była konieczna z punktu widzenia bezpieczeństwa Niemiec”[7]. Wysiedlenie mniejszości niemieckiej, wśród której organizacje typu Selbstschutz i Werwolf się rekrutowały i otrzymywały wsparcie, miało zapobiec powtórzeniu się sytuacji z początku II wojny światowej[5].

          pl.wikipedia.org/wiki/Wysiedlenia_Niemc%C3%B3w_po_II_wojnie_%C5%9Bwiatowej
    • Gość: Historyk Sprawdzili sie w zbrodni nie tylko na Wołyniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.13, 18:44
      Rozumiem twoje rozterki pysiu.Ale przy twoich trzech zwojach mózgowych i tak ciebie zatkało.
      Polacy sprawdzaja sie w zbrodni na slabszych tak samo jak Rosjanie czy też Niemcy.

      Mamy też swoje czerwone polskie SS zlozone na ziemiach zachodnich prawie w całości z Wołyniaków.
      Przyszli razem z ruskim "Smersz"by budować wladzę komunistyczna na tzw ziemiach odzyskanych.
      "Wraz z wojskiem sowieckim dotarło na nasz teren inne nieszczęście i to nadchodzące z Wołynia Polacy z powiatów wołyńskich łucki,sarneński, kostopolski itd.
      Szaleli wprost na naszym terenie. Wypędzali Niemców z przekleństwami, groźbami, kijami i siekierami z ich dobrych gospodarstw i sami się w nich osadzali. Zabierali im żywność, żywy i martwy inwentarz. Bili i maltretowali ich. Niejednego Niemca zamordowali lub ciężko skaleczyli, by przywłaszczyć sobie ich mienie. Wielu Wołyniaków rozbierało domostwa; cegły, kafle, drzwi, podłogi i drzewo, konie, bydło, motory i maszyny rolnicze, wozy i uprząż.
      Niektóre całe wioski przygraniczne zostały zniesione. Ubowcy prawie wszyscy Wołyniacy i milicjanci dopomagali w tej nikczemnej robocie...Wprost cała ludność niemiecka odwróciła się od Polaków, uznając po takich doświadczeniach naród niemiecki za jej właściwy naród, który da jej spokój, przytułek, chleb.
    • Gość: Historyk Wracamy do tematu.czyli Wołyniacy w akcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.13, 18:48
      Pysiu to dla ciebie.Nie będę opisywał zbrodniarzy wołyniaków w szeregach Urzędu Bezpieczeństwa. Sam sobie poczytaj.
      dr hab. Jarosław Syrnyk (Instytut Pamięci Narodowej, Oddział Wrocław), Portret zbiorowy funkcjonariuszy wrocławskich organów bezpieczeństwa zajmujących się problematyką niemiecką.
      • Gość: pysio Re: Wracamy do tematu.czyli Wołyniacy w akcji IP: 185.18.135.* 02.12.13, 19:39
        Ciekawa ta twoja propaganda? Ja sobie wprost nie wyobrażam żeby ludzie tak ciężko doświadczeni przez szwabów i swoich wiernych pretorian czyli ukraińców nie chcieli się odwzajemnić. Nie wszyscy mają mentalność pysia i potrafią dostrzec w nich też ludzi! Kilka tysięcy lekko poszkodowanych za miliony okrutnie i sadystycznie zamordowanych. A najbardziej śmieszna jest sugestia że to niby Polacy są odpowiedzialni za drugą wojnę światową i jej przebieg. Polacy są również odpowiedzialni za brak gloryfikacji wszelkiej maści zboków, nacjonalistów, faszystów i oszołomów. Szkoda gadać bo propaganda w tym wypadku może być tylko i wyłącznie idiotyczna! Ciekawe co ty myślisz o dzisiejszych wyczynach ukraińskiego zomo? Cały świat widzi ze tam cukierków nie rozdają. Ale iczko na pewno tego nie widzi i napisze nam tu esej jaka to wspaniała, kulturalna i niewyobrażalnie przyjacielska kraina mlekiem i miodem płynąca. Co ty dzisiaj na obiad żarłeś? Szalej czy blekot? A może przekroczyłeś zwyczajową dawkę księżycówki?
        • Gość: pysio Re: Wracamy do tematu.czyli Wołyniacy w akcji IP: 185.18.135.* 02.12.13, 20:18
          Przesiedlenia ludności niemieckiej - jak to było naprawdę?

          Niektórzy nadal próbują zbijać kapitał polityczny na przekonywaniu o odpowiedzialności Polaków za wysiedlenia ludności niemieckiej po zakończeniu II wojny światowej. Wiarygodność tego twierdzenia można porównać do innego „powojennego mitu”, jakim są tzw. polskie obozy koncentracyjne (o których szerzej pisałem tutaj). Często nazywane zresztą hitlerowskimi, nie zaś niemieckimi. Trudno uciec od historycznego obciążenia. Niemcy, fakt, że hitlerowskie, stworzyły na terytorium Polski przemysł zagłady. Natomiast Amerykanie, Brytyjczycy i Sowieci odpowiadają za przesiedlenia ludności niemieckiej.

          Kto odpowiada za wysiedlenia

          To, że Niemcy zostaną przeniesieni z terytorium Polski, Węgier i Czechosłowacji zostało postanowione w umowie poczdamskiej z 2 sierpnia 1945 roku (rozdział XII). Prowizoryczne władze ww. państw wykonywały polecenia zwycięskich mocarstw, decydujących o kształcie powojennej Europy. Decyzję o realizacji przesiedleń ludności niemieckiej potwierdziła w listopadzie 1945 roku Sojusznicza Rada Kontroli, sprawująca najwyższą władzę na terytorium pokonanej III Rzeszy. W jej skład wchodzili gen. Dwight Eisenhower, marszałek Bernard Montgomery, marszałek Gieorgij Żukow i gen. Jean de Lattre de Tassigny.


          Warto podkreślić postawę Francji wobec wysiedleń. Paryż nie był stroną umowy poczdamskiej, Francuzi nie uczestniczyli bowiem w konferencji w podberlińskiej miejscowości. Nie czuli się więc związani wszystkimi postanowieniami porozumienia z 2 sierpnia 1945 roku, między innymi właśnie tymi dotyczącymi wysiedleń ludności niemieckiej. Z drugiej strony, decyzje w Sojuszniczej Radzie Kontroli zapadały jednomyślnie, więc Francja zgodziła się na przesiedlenia, gdy Rada podejmowała stosowną decyzję w listopadzie 1945 roku.

          Akceptacja metody Stalina

          Głównym orędownikiem, wręcz promotorem wysiedleń, był przywódca ZSRR Józef Stalin. Miał zresztą doświadczenie przy tego typu przedsięwzięciach, gdyż stosował je wielokrotnie na narodach zamieszkujących Związek Radziecki. Przesiedlenia pozwalały stworzyć w miarę jednolite narodowościowo państwa, które w teorii powinny być bardziej stabilne. Niemiecka mniejszość została uznana za potencjalną piątą kolumnę, więc należało się jej pozbyć.

          Alianci uważali także, iż wszyscy Niemcy muszą ponieść karę za wybuch wojny. Zastosowano zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Na końcu wreszcie, Sowieci liczyli na stworzenie antagonizmów pomiędzy swoimi satelitami oraz między nimi a ich sąsiadami. Wówczas obecność ZSRR stawała się niezbędna dla zapewnienia bezpieczeństwa. Zachodni alianci nie protestowali jednak przeciwko przesiedleniom. Premier Churchill już pod koniec 1944 roku przekonywał w Izbie Gmin, iż stanowią one „najbardziej satysfakcjonującą i trwałą metodę”, aby zapewnić stabilne granice i ograniczyć do minimum konflikty etniczne.

          Jak reagować na fałsz

          Profesor Marian Dobrosielski, wieloletni pracownik polskiej dyplomacji, powiedział w rozmowie opublikowanej w Biuletynie Neutrum ze stycznia 2004 roku co następuje: „20 listopada 1945 r. Sojusznicza Rada Kontroli nad Niemcami przyjęła plan wysiedlenia ludności niemieckiej z Polski. Polska wykonała ten plan spełniając określone warunki wynikające z postanowień wspomnianej Rady. Żadne państwo (strona umowy poczdamskiej) nie podniosło wobec Polski zastrzeżeń dotyczących rozmiarów i sposobów wykonania akcji wysiedleniowej z Polski. Wszelkie więc roszczenia tzw. Związków Wypędzonych, Pruskiego Powiernictwa i popierających ich organizacji i polityków są pozbawione podstaw prawnych i skierowane pod fałszywym adresem.”

          W 65. Rocznicę podjęcia decyzji o wysiedleniach Niemców z terytorium Polski, Czechosłowacji i Węgier należy podkreślić, iż pełną odpowiedzialność za przesiedlenia, w tym za ich przebieg, ponoszą trzy zwycięskie mocarstwa – Związek Radziecki, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Wszelkie roszczenia należy kierować pod ich adresem (przy czym w miejsce ZSRR wstępuje, jako prawny następca, Federacja Rosyjska). Kiedy więc usłyszymy oskarżenia kierowane w stronę Polski, nie powinniśmy wściekać się czy zbywać historycznych bredni milczeniem, tylko wskazywać na właściwych adresatów roszczeń.

          Piotr Wołejko
    • Gość: Historyk Nowy niemiecki rząd o wypędzonych Niemcach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.13, 08:47
      W umowie koalicyjnej, na stronie 113 zapisano: "Chcemy zachować żywą pamięć o ucieczce i wypędzeniach poprzez ustanowienie dnia pamięci, który ma być przestrogą".

      To ustalenie oznacza, że niezależnie od tego, czy Narody Zjednoczone ustanowią dzień 20 czerwca Światowym Dniem Wypędzonych, my wprowadzimy dzień pamięci o niemieckich wypędzonych. 20 czerwca byłby do tego stosowną datą
      Teraz Bundestag powinien przyjąć odpowiednią uchwałę.
      • Gość: mag Re: Nowy niemiecki rząd o wypędzonych Niemcach. IP: *.toya.net.pl 12.03.16, 20:17
        Niemcy wkrotce doswiadcza zamachow na niespotykana skale. Caly czas widze oczami duszy matki protestujace ktorych dzieci zginely .To sie ma dopiero wydarzyc ale sie stanie
Pełna wersja