Dodaj do ulubionych

Z kart historii Parku Miejskiego w P-ślu

29.06.02, 18:53
"W pierwszych latach XX w. w Parku Miejskim na stokach Góry Zamkowej trwała
intensywna krzątanina. Rozrośnięte dzięki budowie gigantycznej Twierdzy miasto
budowało alejki, altany, podesty do tańca i dla orkiestry, ustawiało fontanny i
ławeczki. Z jednego oswojonego jelenia, którego umieszczono w zagrodzie obok
cieplarni, zrodziła się idea urządzenia zwierzyńca. Dokupiono do niego łanię, 8
saren, lisy, 5 wiewiórek, pocieszną małpkę oraz wielkie woliery z ptakami
krajowymi, egzotycznymi oraz rzadkimi gatunkami gołębi. Pieczę nad zwierzyńcem
sprawował zarządca ogrodów miejskich oraz publika. Dokarmiała ona zwierzaki nie
zawsze odpowiednio, przez co chorowały. Jeleniowi podawano jedzenie na laskach
i parasolach, gdyż był agresywny i nawet lasek połamał 30. Małpie wciskano
miedziaki i korony w zapłacie za figle, aż pewnego dnia zbrodnicza ręka
wręczyła jej brzytwę. Spostrzeżono to jednak natychmiast i zapobieżono
samobójczej śmierci małpy, a doniosła o tym Szanownej Publiczności C.K. prasa
Wolnego Miasta Przemyśla."
Obserwuj wątek
          • wook Re: Z kart historii Parku Miejskiego w P-ślu 30.06.02, 16:55
            Restauracja braci Kranz była przy ul Mickiewicza, nie jestem pewien ale pasuje
            do opisu Adria (teraz już jej nie ma, w tym miejscu jest oddział banku)

            "Przed wojną Mickiewicza należała do tych "lepszych" i reprezentatywnych ulic.
            Wystarczy wspomnieć niektóre instytucje i przedsiębiorstwa na niej
            funkcjonujące:
            Wohlman: Szczęśliwa Loteria Klasowa,
            Kino Polonia przy Mickiewicza 18; w repertuarze najwybitniejsze obrazy sezonu,
            między innymi: "Lew Mongołów" (z Możżuchinem i Lisienko), "Gorączka złota" (z
            Charlie Chaplinem), "Most jęków"
            ( z Albertinim) oraz , dramat o wymownym tytule "Oskarżam cię kobieto",
            Piwo z browaru książęcego w Tychach,
            Bank Gospodarstwa Krajowego."

    • Gość: marek133 Re: Z kart historii Parku Miejskiego w P-ślu IP: *.mel.connect.com.au / *.gw.connect.com.au 01.07.02, 02:36
      Park miejski to kiedys nazywal sie po prostu zamek. Pamietam 3 wejscia dolne
      tam gsdzie byl zwierzyniec, piekne pachnace kwiaty, ciurek gdzie pod betonowym
      przykryciem byla rurka z zawsze bardzo zimna woda..drugie wejscie wyzej tam
      gdzie jest baszta i trzecie tam gdzie dzisiaj jest hotel pod Orlem.
      Zamek nie swiecil pustkami tak jak teraz, tam powietrze bylo czyste.
      • gofa Re: Z kart historii Parku Miejskiego w P-ślu 01.07.02, 10:39
        wook - genialny opis - tylko zamknac oczy i przeniesc sie w przeszlosc...kiedy
        to park tetnil zyciem...
        ...zastanawiam sie jakie sa moje wspomnienia zwiazane z parkiem...pamietam jak
        jeszcze zamek byl 'w remoncie' , caly otoczony wysokim plotem...szukalo sie
        wtedy jakiejs szparki zeby podgladnac co sie tam dzieje...
        ...no i kasztany, odkad pamietam do parku chodzilo sie 'na kasztany' :)
                    • Gość: Gosc Re: Z kart historii Parku Miejskiego w P-ślu IP: *.mt.pl 01.05.20, 12:20
                      To, że Park zwany "zamkiem" tętnił życiem, i to jakim!, najlepiej wie każdy przemyślanin, który mieszkał na Starym Mieście za czasów "prosperity" Parku. Każdy kto chodził do Parku wiedział kto to był "Szef", czyli osoba, która pilnowała porządku w parku codziennie a pomagała mu bezinteresownie grupa kilku przemyskich młodzików "chuliganów" z Parafii Podzamcze!
                      Do dzisiaj pamiętam jak "Szef" z nimi pilnowali porządku w Parku od Domku Ogrodnika (Szef miał tam swoje "biuro") aż pod same Wały! Porządek i spokój był jak się da! Nie trzeba było wzywać milicji, gdyż sami z Szefem zrobili porządek z danym delikwentem w kilka minut!

                      Jako przykład podam to co widziałem na własne oczy, będąc koło Pastuszka jako osoba odpoczywająca na ławeczce:

                      Obok Pastuszka, troszeczkę w bok i niżej od alejki są szalety miejskie zwane potocznie kiblami. Biorąc pod uwagę, że w czasach PRL w Parku zawsze przebywało dużo osób (stąd "Szef był pożądany i miał pewny swój miejski etat), dużo korzystało z kibla, który był podzielony na 2 wejścia i kabiny w nich drewniane z "ławką" z otworem na środku do siadania aby się załatwić fizjologicznie.
                      Biorą pod uwagę, że w Parku zawsze bardzo dużo było kobiet, z dziećmi lub bez to kobiety najczęściej odwiedzały kibel co było "smacznym kąskiem" dla facetów z "klubu czajorów", który zawsze urzędował w Parku.

                      Pewnego dnia, gdzieś koło południa jak byłem w Parku koło Pastuszka usłyszałem od strony kibli bardzo głośne krzyki a zaraz po nich dosłownie wycie faceta wołającego o pomoc!

                      Poszedłem zobaczyć i O Boże! Takie coś widzi się tylko we filmach! Szef z chłopakami ze swojej ferajny złapali w kiblu damskim czajora, który chcąc widzieć jak panie (sikają lub...) wlazł do szamba pod sedesem z wyciętą dziurą na tyłek do siedzenia i od spodu obserwował jak panie się "załatwiały" podniecając się tym.

                      Niestety, nie zdawał sobie sprawy, że kibel miejski był zawsze obserwowany przez "ludzi szefa" ze względu na grasujących w Parku zboków z "klubu czajora" i po prostu ci poczekali aż znalazł się w kiblu damskim więc udając się tam aby go złapać znależli go po prostu pod tzw. sedesem. Dostał ze 2 razy w ryj i został wepchnięty do szamba ze śmierdzącymi odchodami. Co póżniej było to nie wiem, gdyż odszedłem stamtąd, ale po kilku dniach pytając jednego z "ludzi szefa" (znałem bo z mojej Parafii) dowiedziałem się, że "klub czajorów" mści się za to wszystko jak i poganianie ich z Parku wieczorami, gdyż z za krzaków lornetkami i bez obserwowali kochające się pary a nawet nieraz facetów romantyków z takiej pary potrafili poobijać.

                      Ci czajorzy mieli też swojego szefa a był nim znany przemyślanin, którego znał prawie każdy z Rynku....

                      Jak ktoś nie wierzy, że tak było to niech spyta Stefana B. z Rynku lub jego brata, taryfiarza, też z Rynku.

                      Znam dużo historii o naszym Parku ale...poczekam aż "ktoś coś" doda, bo w kiczki łaziło dużo chłopaków grać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka