Gość: Imac
IP: *.chello.pl
20.03.06, 19:29
Jakiś czas temu, stopniowo połączono kilka jednostek miejskich, zajmujących
się szeroko pojętą kulturą : Przemyskie Centrum Kultury (Zamek
Kazimierzowski), Regionalny Ośrodek Kultury, Edukacji i Nauki (ROKEiN -
Bakończyce) oraz Klub "Niedźwiadek". Powstało Przemyskie Centrum Kultury i
Nauki. Miało być taniej, lepiej, efektowniej.
Tymczasem od kilku miesięcy przeglądam miejską ofertę kulturalną i tylko
sporadycznie znajduję tam coś ciekawego.
Kiedyś, kiedy kulturą zajmowało się kilka instytucji, można było liczyć, że
któraś z nich czyms zaskoczy, jeśli zawiodą pozostałe. Teraz jest jeden,
spójny program... często nudny i prowincjonalny.
Oczywiście, jest jeszcze "wojewódzkie" Centrum Kulturalne, ale na nich już w
ogóle nie ma co liczyć.
Jeśli przedstawienia teatralne - to typowa, komercyjna, objazdowa papka. Czy
ktoś pamięta, kiedy w Przemyślu występował jakikolwiek uznany teatr z dużego
miasta, z jakimkolwiek uznanym przez krytykę spektaklem???
Czy ktoś pamieta kiedy wystawę miał jakiś uznany, współczesny (nie
"regionalny") artysta?
Trochę lepiej jest w dziedzinie koncertów, choć interesujące zdarzają się
rzadziej, niż raz na dwa miesiące, a operetkę trudno uznać jest za sztukę wysoką.
Reszta, to typowe pływanie w sosie własnym: przeglądy regionalnych zespołów,
twórczość dziecięca, jeśli wystawa, to artystów z Przemyśla, czy z Rzeszowa,
"dzień kultury afrykańskiej" przygotowany przez "uczniów gimnazjum nr 3"
Nie mam nic przeciwko takiej lokalnej aktywności, ale ona ma sens wtedy, kiedy
jest konfrontowana z ożywczym powiewem z zewnątrz.
I na zakończenie pytanie: dlaczego jest tak marnie?
Czy to brak pieniędzy, czy brak wyobraźni, szerszych horyzontów u ludzi
zajmujących się kulturą?