Gość: Imac
IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl
12.08.06, 14:02
Idę ulicą. Z daleka widać coś. Wygląda trochę jak monstrualny wylot
przewróconej i powiększonej rynny deszczowej, albo jakaś bliżej
niezydentyfikowana część upiornego mechanizmu, brudny element jakiegoś
tajemniczego, gigantycznego silnika bezwładnie porzuconego na ulicy.
Podchodzę bliżej, a to słynna fajka-ławeczka, najnowsza duma Przemyśla.
Pukam, a ta fajka w środku jest pusta. Nie jest nawet rzeźbą, jest
zespawanym, metalowym pudełkiem.
Jak można było postawić coś tak szpetnego, co tylko umownie przypomina fajkę
(i ławeczkę)???? Nie lepiej było zaczekac, nawet rok - dwa i zrobić cos
solidnego, coś co upieksza, a nie szpeci?
I wreszcie, czy ktoś obejrzał tę "rzeźbę" przed jej wystawieniem? Kto wyraził
na to zgodę i czy miał jakiekolwiek wyczucie estetyki?