demon1903
27.01.07, 21:04
"Każdy człowiek boi się "końca" choćby nie wiem jak był odważny"
Ludzie często mówią o tym, że są tolerancyjni. Na przykład byle jaki
przechodzień, gdy go zapytać, co myśli o homoseksualistach, to odpowiada:
"Ja do nich nic nie mam, toleruję ich, tylko niech się trzymają ode mnie z
daleka".
I tu nasuwa się pytanie: czy to jest prawdziwa tolerancja, poszanowanie
drugiego człowieka? Przecież tymi słowami drugi człowiek wyraża tylko swoją
niechęć, dezaprobatę. Nie byłby w stanie zaprzyjaźnić się z takim człowiekiem
albo chociaż poznać go lepiej.
A dlaczego nie? Czy homoseksualista oznacza: zboczeniec, zbrodniarz, oszust? Nie!
To jest właśnie jednym z wielu błędów ludzi, ludzi rządzących w kraju jak i w
Przemyślu tak i na forum.
Tolerancji jest w naszym kraju dużo, tylko nie dla wszystkich. Przecież
wszystkich lubić się nie da, z różnych powodów. Powody są ogólnie znane i nie
tylko obecnie ale od czasów powstania III RP i tylko ktoś komu wciska się
"kit" a samemu nie "grzeszy" się rozumem wierząc w bzdury wmawiane przez
polityków partii rządzącej jak i inne instytucje mające wpływ na życie
społeczne a będące sterowane przez rząd czyli partię będącą u władzy "łyknie"
te bzdety.
Z drugiej strony warto zaznać politycznej poprawności, bo to obłuda i moda.
Nie można nic powiedzieć czego i kogo nie lubimy, bo nie jest to mile widziane.
To samo dotyczy opcji politycznych. Dziś ten kto nie jest z "nimi" jest
przeciwko "nam" a to już zakrawa procesem, miejscem w "kiciu", ignorancją na
całą kadencję, pozbawieniem przywilejów jak i "pośmiewiskiem" łącznie z
degradacją społeczną a w perspektywie dekomunizacją oraz pozbawieniem majątku.
Natomiast ten co miał głęboko pojęte występki wobec prawa a popiera
rządzących jest określany tym, co miał błędy młodości, mimo że w świetle prawa
powinien być pod celą...
Tak samo bywa na forach internetowych, gdzie świadomie pewne osoby wpływają na
podświadomość innych narzucając im swój tok błędnie pojętego rozumowania a tym
samym robiąc tym ludziom "wodę z mózgu" a oznacza to zbliżanie się formą jak
i postępowaniem ogólnie pojętym do brzydoty polityczno-moralnej śmierdzącej
oszukaństwem, bajeranctwem i wciskaniem pojęć natury tego co jest "dobre" a co
"złe" dla "władzy", która jest aktualnie i musi się liczyć z tym, że "kiedyś
przyjdą inni" i to oni będą ich osądzać. to jest ten strach przed utratą
stołków. Ciężka to sprawa ale i zarazem prawda. Ten kto "rządzi" na wszelkie
sposoby "mami" naród używając różnych forteli ale nie wie, albo zapomniał że
czasy faraonów już dawno się skończyły a "zaćmienie słońca" nie będzie atutem
w przetargu z "poddanymi"...
Słońce raz na cztery lata chwilowo zanika by póżniej świecić jasno oraz całą
swoją mocą...