Gość: obrażona ;)
IP: *.dynamic.dsl.as9105.com
11.09.07, 20:25
Nadeszły wakacje i w końcu udało się zorganizować spotkanie ze
znajomymi ze szkolnej ławy. Miejscem spotkania była piękna
kawiarenko - cukiernia na Zasaniu u pani T. Wraz z grupą zajęliśmy
stolik w ogródku tejże kawiarenki i wraz ze znajomą poszłyśmy
zamówić kilka piw. Pani barmanka odebrała zamówienie i powiedziała,
że przyniesie napoje do stolika. Każdy sie ucieszył na widok pani
nadchodzącej z tacą pełną piw ;) i podczas gdy pani rozstawiała
kufle na stole, ostatni z nich wywrócił się z tacy i rozbił na
środku stołu zalewając tu i ówdzie nasze telefony i aparat
forograficzny. Pani sie wyprostowała i odwróciła w moim kierunku
(siedziałam najbliżej niej) i zaczęła wypytywać co się stało i jak
to jest możliwe, że piwo się rozlało, zupełnie jakbym wzrokiem albo
podmuchem przewróciła. Ani ja, ani znajomi nie zrobiliśmy z tego
tragedii ani awantury. Pani przyszła ponownie z nowym piwem i
ściereczką i zanim zaczęła ścierać stolik popatrzyła na mnie i
powiedziała: 'TY SIĘ JUŻ LEPIEJ NIE RUSZAJ'. Zatkało mnie,
zamurowało i wryło ale ostatkami sił zapytałam czy pani kelnerka
sugeruje, że ja jestem winna temu, iż piwko się wylao. Pani
stwierdziła, że nie i zaczęła mówić że nic sie nie stało (to chyba
tylko na swoją obronę tak mówiła). Niestety nie starczyło mi sił (po
ogólnym zatkaniu i zamurowaniu umysłu) od kiedy ja i pani kelnerka
jesteśmy na TY ?!