cerkiew w Posadzie Rybotyckiej i Poździaczu

17.11.07, 08:27
Znalazłem dwa stare zdjęcia tytułowych cerwki.
Cerkwi o stylach bardzo odleglych od siebie.
Bo murowana cerkiew w Posadzie - to przecież średniowieczna budowla obronna
dokumentująca pradawność prawosławnego życia klasztornego na tym terenie - to
tu zapewne powstawały najstarsze ikony na Hałyczynie.
A cerkiew w Poździaczu - typowy przykład narodowego stylu ukraińskiego, piękny
przykład mistrzostwa drewnianego budownictwa cerkiewnego.
I tu pytanie - gdzie leży ów Pożdziacz i czy cerkiw nadal istnieje??
Saładiak pisze że mieści się w nim kościół.
Warto byłoby odwiedzić tą piękną cerkiewkę na wiosnę :)
    • piotrzr cerkiew w Posadzie Rybotyckiej i Poździaczu-link 17.11.07, 08:27
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,957986,2,13.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,957987,2,14.html
    • darino Re: cerkiew w Posadzie Rybotyckiej i Poździaczu 17.11.07, 10:34
      Poździacz = Leszno. To niedaleko na północ od Przemyśla.
    • tawnyroberts Cerkiew w Poździaczu 19.11.07, 11:53
      Od siebie dodam, że oryginalny ikonostas z cerkwi w Poździaczu
      możemy podziwiać w MBL w Sanoku. Zainstalowano go w cerkwi
      przeniesionej z Grąziowej, obecnie nieczynnej, ze względu na prace
      związane z konserwacją polichromii.

      Sporo na temat cerkwi w Poździaczu jest na Wikipedii:

      pl.wikipedia.org/wiki/Leszno_(wojew%C3%B3dztwo_podkarpackie)

      Po wysiedleniach ludności ukraińskiej w ramach Akcji "Wisła",
      cerkiew została w 1957 r. przejęta przez łacinników. Grekokatolicy,
      których część powróciła do Poździacza po 1956 r., zaadoptowali na
      potrzeby kultu zabytkową unicką kaplicę, podnosząc ją do rangi
      cerkwi parafialnej. A więc obecnie mamy w Poździaczu dwie parafie...
      • ralston Re: Cerkiew w Poździaczu 22.01.08, 09:58
        Tutaj ikona św. Mikołaja z tego ikonostasu:
        plfoto.com/53324/zdjecie.html
        a tu cerkiew przeniesiona z Grąziowej do MBL w Sanoku:
        plfoto.com/52525/zdjecie.html
    • tawnyroberts A propos Saładiaka... 19.11.07, 11:59
      Widzę, że jesteś Piotrze w posiadaniu dzieła p. Saładiaka "Pamiątki
      i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce". Czy jest w tej książce
      jakaś wzmianka na temat tej kapliczki z Posady Rybotyckiej:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=71263702

      Byłbym wdzięczny za jakieś informacje na ten temat.
    • tawnyroberts Obronna budowla - cerkiew w Posadzie Rybotyckiej 22.01.08, 09:24
      W dwumiesięczniku "Skarby Podkarpackie" nr 2(3)/2007 Bożena Korecka-
      Szczerba napisała artykuł poświęcony obronnej cerkwi w Posadzie
      Rybotyckiej. Poniżej jego treść.


      "Obronna budowla"

      Posada Rybotycka to niewielka wioska, z kilkoma zaledwie
      zamieszkanymi domami nad średnim biegiem Wiaru na Pogórzu
      Przemyskim. Jej nazwa związana jest z pobliskim grodziskiem z XI–
      XIII w. Słowa „posad” i „posadnik”, na określenie osady podgrodowej
      i rezydującego w niej urzędnika, pojawiają się w Latopisie Hipackim
      w 1150 r. Wieś znana jest dzięki wspaniałej, murowanej cerkwi
      obronnej, dawniej klasztornej, pod wezwaniem św. Onufrego, jedynej
      tego rodzaju na terenie kraju.

      Cerkiew została malowniczo usytuowana na niewielkim pagórku (400 m
      n.p.m.) w widłach Wiaru i jego lewobrzeżnego dopływu, przy dawnym
      szlaku solnym prowadzącym do Sanoka. Grube mury, niewielkie otwory
      okienne i zachowane strzelnice, wydatne, uskokowe skarpy na
      wszystkich narożach oraz ponadmetrowej grubości mur obronny
      okalający wzgórze – dopełniają obrazu całego założenia. Być może nad
      wieżą i korpusem budowli były jeszcze hurdycje lub izbice, a w
      murach obronnych znajdowały się strzelnice. U podnóża cerkwi stały
      zabudowania klasztorne bazylianów, otoczone drugim murem, zachowane
      jedynie w formie fundamentów. Całe wzgórze cerkiewne jest ponadto
      cmentarzyskiem z pochówkami szkieletowymi zorientowanymi głową na
      zachód, pochodzącymi z XVI-XIX w. Odsłonięte w północno-zachodniej
      części wzgórza resztki murów pozwalają przypuszczać, że znajdowała
      się tu kostnica albo dzwonnica. Trójczłonowa bryła świątyni
      zbudowana została na planie podłużnym i powstawała etapami. Krótkie
      prezbiterium, zwieńczone gotyckim szczytem, kryje dach dwuspadowy,
      masywne zaś wieże nawy i babińca – dachy czterospadowe. Wnętrza
      przykrywają sklepienia kolebkowe. W wieży nad przedsionkiem znajduje
      się ponadto kaplica dla mnichów z osobnym zewnętrznym wejściem, do
      którego prowadziły pierwotnie drewniane, później kamienne schody
      (dziś nie istnieją). Prezbiterium oddziela od kwadratowej nawy
      murowana ściana ikonostasu, zawierająca tylko dwa przejścia: szersze
      stanowiące carskie wrota i węższe wrota diakońskie (cecha
      ikonostasów średniowiecznych). Jest to jedyny zachowany murowany
      ikonostas na terenie Polski. Brak jego konstrukcyjnych powiązań ze
      ścianami prezbiterium dowodzi wtórnego dobudowania, nie później
      jednak niż w XVI w., gdyż takie jest właśnie datowanie odsłoniętych
      na nim malowideł, współczesnych pozostałym freskom na ścianach
      prezbiterium i nawy. Ta odsłonięta w latach 60. XX wieku bizantyjsko-
      ruska polichromia o dużej wartości artystycznej urzeka swym pięknem
      mimo nie najlepszego zachowania. Na sklepieniu widzimy Chrystusa
      Pantokratora, na ścianach obrazy ewangeliczno-liturgiczne: Ostatnią
      Wieczerzę, Komunię Apostołów, Umywanie Nóg, a na łuku tęczowym
      poczet proroków.

      W zachodniej części cerkwi pod wieloma warstwami późniejszych tynków
      i pobiału przetrwały niezwykle interesujące napisy w języku ruskim,
      polskim i łacińskim. Są to szczególnie liczne i świadczące o
      ówczesnej popularności obiektu, podpisy pielgrzymów i odwiedzających
      z odległych nieraz stron np. „Joannes Polaniec 1606 peregrini
      Roma”, „Jan Daniłowicz – Sanok”, „Roman z Dobromila”, napisy
      wotywne, ornamenty i daty, z których najstarsze, arabskie to 1501 i
      1506, a napisane cyrylicą 1574 i 1589. Przesuwają one datowanie
      cerkwi do wieku XV lub nawet wcześniej. Dokument sporządzony w
      Starym Sączu 13 stycznia 1368 r., w którym Kazimierz Wielki nadaje
      Stefanowi Węgrzynowi wsie w środkowym biegu Wiaru, wymienia trzy
      monastery: Siemionów (obecnie Pacław), Trójcę i Honoffry –
      dzisiejszą Posadę Rybotycką. Jest to pierwsza wzmianka o klasztorze,
      zapewne jeszcze drewnianym, a zarazem o osadzie. Za datę powstania
      najstarszej murowanej i do dziś istniejącej części cerkwi przyjmuje
      się rok 1443, kiedy Posada weszła w skład dóbr Waszki Rybotyckiego,
      uważanego za jej fundatora. Kolejnymi właścicielami zostali
      Kormaniccy w 1505 r.

      Drewniany klasztor oraz zapewne częściowo także cerkiew spłonęły
      podczas najazdu tatarsko-tureckiego w 1524 r. Potwierdziły to
      pośrednio ślady zwęgleń i popiołu odsłonięte na kamiennych schodach
      podczas badań archeologicznych z 1966 r., wskazując jednocześnie na
      gwałtowny przebieg wydarzenia, w czasie którego zapewne zniszczeniu
      uległy fortyfikacje klasztoru. Sądzono dotychczas, że klasztor
      odbudował kolejny właściciel tych ziem, kasztelan przemyski i
      lwowski Stanisław Herburt. Przypuszczenia te ostatnio skorygowano.
      Dzięki badaniom rękopisów starocerkiewnych z 1555 r., przepisywanych
      na zlecenie Kormanickich, wiemy, że to oni właśnie odnowili cerkiew.

      Nie wiadomo dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach klasztor
      przystąpił do Unii Brzeskiej. W 1692 r. należał już do
      grekokatolików, a w połowie XVIII w. przeniósł się do ufundowanego
      przez Herbertów monasteru bazyliańskiego na Huczku w Dobromilu.
      Cerkiew stała się więc cerkwią parafialną. Z podpisaniem Unii
      Brzeskiej wiąże się postać ostatniego prawosławnego biskupa
      przemyskiego, Michała Kopystyńskiego, początkowo zwolennika, a
      później zagorzałego przeciwnika Unii, zmarłego w pobliskim Kopyśnie
      (Kopystnie) i być może pochowanego w 1609 r. właśnie w posadzkiej
      cerkwi. Po śmierci władyki Kopystyńskiego, przez ponad 80 lat,
      diecezja przemyska obrządku wschodniego była areną walk i zmagań o
      jej przynależność do Unii Brzeskiej lub do prawosławia. Nie
      przeszkodziło to jednak rozwojowi religijnemu i artystycznemu w
      dolinie środkowego Wiaru. Promieniujący daleko rybotycki ośrodek
      malarski, obejmujący najpewniej Posadę i Trójcę, współpracujący z
      nim snycerze, aktywność pisarska niejakiego Martyna – są tego
      wyraźnymi dowodami.

      W drugiej połowie XVIII w. Posada liczyła 368 mieszkańców, w 1938 r.
      mieszkało tam 690 osób. Druga wojna światowa i przesiedlenia
      autochtonicznej ludności położyły kres rozwojowi. Cerkiew jest dziś
      filią Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, prowadzącego rozpoczęte w
      latach 60. XX wieku prace konserwatorskie i pozostaje jednym z
      najcenniejszych zabytków architektury sakralnej w Polsce.
      • ralston Re: Obronna budowla - cerkiew w Posadzie Rybotyck 22.01.08, 11:06
        Tutaj próbka fresków z wnętrza cerkwi:
        plfoto.com/60793/zdjecie.html
        A tu niespecjalnie udana fotka z zewnątrz - ale ma dobrze widoczny
        szczytowy mur gotycki zamykający prezbiterium:
        plfoto.com/54731/zdjecie.html
      • tawnyroberts Cmentarz w Posadzie Rybotyckiej 27.09.08, 22:33
        Zwiedzając cerkiew w Posadzie Rybotyckiej warto też zaglądnąć na
        pobliski cmentarz greckokatolicki. Cmentarz położony jest
        kilkadziesiąt metrów od cerkwi na zboczu zalesionego wzniesienia, za
        niewielkim potokiem. Sporo tam mogił ziemnych (przeważnie nie
        podpisanych), trochę nagrobków z betonu, a centralnie na środku
        cmentarza znajduje się prawdziwa perełka - otoczony pięknym
        metalowym płotkiem grobowiec parocha Antoniego Birżyńskiego,
        wykonany z granitu przez znanego przemyskiego kamieniarza
        Majerskiego. Jaka szkoda, że zdewastowany, ale za to kompletny, więc
        jeszcze nic straconego. No może poza kilkoma obiciami. Zresztą
        oceńcie sami:

        fotoforum.gazeta.pl/uk/Cmentarz%2520w%2520Posadzie,tawnyroberts.html


        I jeszcze rzut oka na cerkiew z perspektywy cmentarza:

        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1483426,2,1.html
      • tawnyroberts Cerkiew w Posadzie - kilka dygresji 30.09.08, 21:24
        Wnętrze cerkwi w Posadzie Rybotyckiej zwiedzałem dotąd dwukrotnie.
        Pierwszy raz jeszcze na szkolnej wycieczce w 1990 r. Prace
        konserwatorskie szły wówczas pełną parą - wewnątrz świątyni był las
        rusztowań, przy ścianach uwijali się ludzie odnawiający polichromie,
        część kamiennej podłogi była rozkopana.

        Gdy w tym roku odwiedziłem wnętrze posadzkiej świątyni,
        stwierdziłem, że czas zatrzymał się tutaj jakby w miejscu. Nadal te
        same rusztowania, rozkopana podłoga zabezpieczona prowizorycznym
        podestem oraz... cisza i spokój. Przez te osiemnaście lat prace nie
        posunęły się do przodu nawet o jotę. Dlaczego więc jest tak źle,
        skoro wydawało się, że sprawy remontowe idą w dobrym kierunku?

        Otóż jak się okazało, na przełomie lat osiemdziesiątych i
        dziewięćdziesiątych były "zaklepane" pieniądze na kompleksowe
        odnowienie wnętrza świątyni, stąd to początkowe ostre tempo prac.
        Niestety później, gdy odzyskaniem cerkwi zaczęli interesować się jej
        prawowici właściciele czyli Kościół Greckokatolicki, prace
        wstrzymano i środki finansowe przeznaczono na inny cel, wychodząc z
        głupiego założenia, że po co remontować świątynię, skoro i tak potem
        dostanie ją ktoś inny. I od tamtej chwili, aż do tej pory mamy
        patową sytuację: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej nie chce
        inwestować w obiekt, który w przyszłości utraci, a grekokatolicy nie
        chcą przejmować rozkopanej cerkwi, z której remontem mogliby
        finansowo nie podołać.

        Cerkiew w Posadzie Rybotyckiej jest więc nadal filią Muzeum
        Narodowego Ziemi Przemyskiej, które za obejrzenie resztek
        polichromii i, co tu dużo mówić, jednego wielkiego placu
        niedokończonej budowy, pobiera opłatę po 3 złote od osoby. Śmiesznie
        jest z tym płaceniem, bo pan pobiera pieniądze przed wejściem do
        świątyni, bo, jak sam mówi, potem nikt mu nie zapłaci, gdy zobaczy,
        że wewnątrz praktycznie nic nie ma. Ciekawe, że cerkiew często
        odwiedzają księża greckokatoliccy i to często w towarzystwie
        lokalnych samorządowców. Padają wówczas obietnice, że oto dla
        świątyni i pobliskiego cmentarza, dla którego problemem nie do
        przebrnięcia jest nawet zwyczajne wykoszenie traw, nadchodzą lepsze
        czasy. Po czym na nowo zapada głuche milczenie, aż do następnego
        spotkania.

        Mimo, to myślę, że warto odżałować te parę złotych i obejrzeć
        wnętrze cerkwi. Choćby po to, żeby zastanowić się jaki wspaniały
        kulturowy i religijny potencjał ma to nasze kochane Pogórze
        Przemyskie i jak bardzo nie potrafimy go wykorzystać...
        • dymek25 Re: Cerkiew w Posadzie - kilka dygresji 01.10.09, 10:40
          Do roku 1836 była to parafia niezależna, w l.1836-1847 filia Rybotycz z oddzielnym administratorem. Losy parafii muszą być ciekawe, bo w Archiwum w Przemyslu zachowały sie dokumenty procesowe[niestety nie miałam czasu do nich dotrzec]księdza Mikołaja Ładyżyńskiego[ur.1763-zm.1836 Rybotycze], na pewno już w 1796 parocha Posady, bo tak wynika z wpisów metrykalnych jego dzieci. Gdzieś czytałam, ze nie wpuścił na wizytę kanoniczą jakiegoś dostojnika.Na chrzest jego córki Marii zjechali się okoliczni parochowie. Celebrował Stephanus Okołowicz z Kopysna, kumami byli Alexius Mudrak z Kwaszeniny, generosa Maria Żelechowska żona parocha Jamnenskiego, Paroch Theodorus Czyżewski z Siemuszowej...Potomkowie trzymali plebanie w Berezce[od 1832-1883Jan Damascen,1883-1904 Michał],a najstarszy syn Andrzejde Jaxa Ładyżyński gospodarzył w Trójcy, Jamnej i był ekonomem u Tyszkowskich.
    • tawnyroberts CBA wchodzi do cerkwi w Posadzie Rybotyckiej 09.03.11, 18:13
      Pozwolisz Piotrze, że przeniosę tą hiobową wiadomość do kulejącego ostatnio wątku o cerkwiach w Posadzie Rybotyckiej i Poździaczu.


      "CBA wchodzi do cerkwi. Kuria dostała ją bezprawnie?"

      Agenci CBA podejrzewają, że przekazanie Kurii Greckokatolickiej w Przemyślu zabytkowej cerkwi w Posadzie Rybotyckiej odbyło się ze złamaniem prawa. - Jesteśmy zszokowani, przecież to była nasza własność - mówi ks. Eugeniusz Popowicz, wikariusz kurii.

      - Cieszę się bardzo, że prokuratura bada tę sprawę. Bo nie tylko przekazanie kurii cerkwi budzi wątpliwości, ale także naszej byłej siedziby, tzw. Pałacu Biskupów przy ul. Śnigurskiego w Przemyślu, który także został przekazany w nie do końca jasnych okolicznościach - twierdzi Władysław Władyczyn, p.o. dyrektora Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, które do maja dzierżawiło cerkiew w Posadzie Rybotyckiej w gminie Fredropol w powiecie przemyskim.

      Na razie pod lupą prokuratury jest wspomniana zabytkowa cerkiew. To efekt doniesienia Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które bada działalność Komisji Majątkowej przy MSWiA przyznającej instytucjom kościelnym utracony majątek po drugiej wojnie światowej.

      Z ustaleń CBA wynika, że w przypadku jedenastu orzeczeń komisji mogło dojść do nieprawidłowości, przekroczenia uprawnień i fałszowania dokumentów. Agenci Biura podejrzewają, że nieruchomości oddawano instytucjom, które nie miały do tego prawa, ich wyceny były zaniżane, a także wysokość odszkodowań była niewspółmierna do utraconego majątku.

      - Jestem zaskoczony, że CBA interesuje się cerkwią - łapie się za głowę Mariusz Śnieżek, wójt Fredropola.

      - Wysoce prawdopodobne jest, że w efekcie działania Komisji Majątkowej, finansowanej przez Skarb Państwa, sam Skarb Państwa oraz instytucje państwowe i samorządowe poniosły szkody majątkowe w wielkich rozmiarach - twierdzi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.

      Pięć prokuratur w Polsce dostało zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Komisję Majątkową. Wśród nich jest Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie, która ma zbadać przekazanie Kurii Greckokatolickiej w Przemyślu cerkwi w Posadzie Rybotyckiej. Potwierdza to Mateusz Martyniuk z Prokuratury Generalnej.

      Murowana cerkiew znajduje się na zachodnim skraju wsi. Według tradycji w podziemiach świątyni pochowano ostatniego prawosławnego władykę przemyskiego, Michała Kopystyńskiego, który zmarł 1642 r. w Kopyśnie. Remontowano ją w latach 60. i 80. ubiegłego wieku. W 1966 r. pod wieloma warstwami farby odkryto XVI-wieczną polichromię w typie bizantyjskim.

      Do 25 maja zeszłego roku właścicielem cerkwi była gmina Fredropol. Świątynię wydzierżawiało wspomniane muzeum z Przemyśla. W jej utrzymanie państwo ładowało dziesiątki milionów złotych. - Ale nie mogliśmy się starać o unijne dofinansowania na remont, bo świątynia nie była naszą własnością - wyjaśnia Marta Trojanowska, wicedyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej.

      O cerkiew cztery lata temu upomniała się Kuria Greckokatolicka w Przemyślu. - Zwrócono nam wcześniej plebanię. Naturalne było, że także świątynia powinna wrócić, skoro należała do nas - przekonuje ks. Popowicz. Przypomina sobie, że muzeum niechętnie chciało oddać cerkiew.

      - Bo to był olbrzymi majątek Skarbu Państwa o ogromnej wartości, której nie da się wycenić. Ostatecznie cerkiew zwrócono, ale my nie mieliśmy w tej sprawie decydującego głosu, tylko gmina Fredropol, która była właścicielem obiektu - tłumaczy dyrektor Władysław Władyczyn.

      O zwrocie cerkwi zdecydowała Komisja Majątkowa. Zarządzanie świątynią dostała parafia greckokatolicka pw. św. Jana Chrzciciela w Przemyślu, która swoim zasięgiem obejmuje także gminę Fredropol. Kuria dziwi się, skąd podejrzenia, że cerkwię przekazano jej niezgodnie z prawem.

      W prokuraturze nieoficjalnie słyszymy: - Parafia nie była spadkobiercą tego majątku, a więc nie było podstaw prawnych do przekazywania jej obiektu. Możemy mieć do czynienia z działaniem na szkodę Skarbu Państwa.

      Wójt Mariusz Śnieżek o negocjacjach z kurią na temat zwrotu obiektu niewiele wie. - Bo w tym czasie zajmował się tym mój poprzednik. Ja byłem wtedy sekretarzem, tylko podpisałem protokół odbioru cerkwi. Ani wcześniej, ani później nie było żadnych dyskusji, czy kurii słusznie przekazano świątynie - mówi Śnieżek.

      Ks. Eugeniusz Popowicz: - Ja nie widzę problemu, ale jeśli ktoś się dopatruje nieprawidłowości, to niech je wyjaśnia.

      O Komisji Majątkowej w ostatnich miesiącach jest bardzo głośno. We wrześniu 2010 r. zatrzymano pełnomocnika instytucji kościelnych w Komisji Marka P., któremu prokuratura zarzuca m.in. korumpowanie osoby z Komisji.

      Marek P. to jedna z bardziej tajemniczych postaci ostatniego dwudziestolecia. Działając w imieniu parafii i zgromadzeń zakonnych, pomagał im odzyskiwać majątki utracone w PRL. Prokuratura zarzuca mu, że korumpował członków Komisji Majątkowej. Zrobiło się o nim głośno, gdy kilka samorządów zaprotestowało przeciwko decyzjom komisji. "Newsweek" ujawnił, że w latach 60. Marek P. był milicjantem, a potem trzy lata służył w SB.

      Zarzut przyjęcia ponad 200 tys. zł łapówek od Marka P. usłyszał też mec. Piotr P., pełnomocnik strony kościelnej w Komisji. W czerwcu zeszłego roku warszawska prokuratura postawiła zarzuty siedmiu osobom w sprawie nieprawidłowości przy przekazaniu przez komisję zakonowi elżbietanek działki w stolicy.


      Cerkiew greckokatolicka p.w. św. Onufrego w Posadzie Rybotyckiej

      Jest najstarszą budowlą tego typu w Polsce. Obok cerkwi w Supraślu jedyną cerkwią obronną w kraju. Gotycka, trzyczęściowa cerkiew powstała na przełomie XIV i XV stulecia. Kwadratowa nawa, wybudowana w formie wieży obronnej zbudowana została w XV w. Najmłodsza, zachodnia część, również zachowująca formę obronną, powstała przed 1506 r. Mieściła się w niej kruchta (na parterze) i kaplica zakonna (na piętrze).

      Zabudowania otoczone były podwójnym murem - jeden otaczał cerkiew, drugi - klasztor. Do dzisiaj zachowały się jedynie fragmenty obu pierścieni.

      Wewnątrz świątyni stoi murowany ikonostas z dwoma wrotami. Ściany zdobione są bizantyjską polichromią z XVI stulecia.

      Marcin Kobiałka

      Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

      rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,9221909,CBA_wchodzi_do_cerkwi__Kuria_dostala_ja_bezprawnie_.html
      • piotrzr Re: CBA wchodzi do cerkwi w Posadzie Rybotyckiej 11.03.11, 15:41
        tawnyroberts napisał:

        > Pozwolisz Piotrze, że przeniosę tą hiobową wiadomość do kulejącego ostatnio wąt
        > ku o cerkwiach w Posadzie Rybotyckiej i Poździaczu.

        A co mam zrobić ?? :))

        A co do meritum - smutne, że w skandaliczną sprawę rewindykacji majątku kościelnego zostali wplątani unici i polscy Ukraińcy.
        • piotrzr co do nazwy Poździacza 11.03.11, 15:46
          Oto wyczytałem gdzieś, że pierwotna nazwa owej wsi była - Piździacz - utworzona od wulgarnego określenia damskiego detalu. A etymologia tej nazwy była podobna do innych- równie wulgarnych nazw typu Hujsko i Nahujowice (nota bene rodzinnej miejscowości Iwana Franki)
      • tawnyroberts CBA już sobie poszło? 16.03.11, 14:14
        Ciekawe rzeczy można wyczytać w tym artykule. Nie wiedziałem, że właścicielem cerkwi była gmina Fredropol, a Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej tylko ją dzierżawiło. Nie wiedziałem również, że "państwo ładowało dziesiątki milionów złotych" w utrzymanie obiektu. Ciekawe na co szły te ogromne pieniądze, skoro w cerkwi przez kilkanaście lat nic się nie działo. Może tym warto zainteresować CBA?

        Z tekstu jasno wynika, że sprawę nakręca Muzeum, bo pewnie ostrzyło sobie zęby na zabytek, a tymczasem gmina przekazała go prawowitemu właścicielowi - Cerkwi greckokatolickiej. Dobitnie świadczy o tym także fakt podniesienia przez p. Władyczyna tematu innej nieruchomości, będącej do niedawna we władaniu muzealników - tzw. Pałacu Biskupów Greckokatolickich w Przemyślu. Pewnie i swoje trzy grosze wtrącili prawosławni, bo skądinąd wiadomo, że także zabiegali o przyznanie im świątyni, która przecież przed wiekami powstawała jako prawosławny monaster. Wydaje mi się jednak, że cerkiew należała się grekokatolikom, bo byli ostatnimi prawowitymi właścicielami. Tak więc, moim zdaniem, radni z Fredropola podjęli słuszną decyzję.

        Interesujący jest też wątek wyceny cerkwi w Posadzie. To, że jest to majątek o olbrzymiej wartości, wie chyba każdy. Ale wartości raczej niematerialnej, duchowej. Tymczasem pracownicy muzeum jakby próbowali insynuować, że Kuria Greckokatolicka powinna zapłacić za zwrot świątyni grube miliony, a sami najchętniej przejęliby ją za darmo. Ot, mentalność Kalego...

        Na zakończenie wypada jedynie stwierdzić, że bardzo dobrze się stało, iż cerkiew ma nowego właściciela, i to jeszcze najlepszego z możliwych, bo... swojego. Może wreszcie przestanie być taka anonimowa i zajmie należne jej miejsce prawdziwej perły Pogórza. Aby tak się stało potrzeba jeszcze wiele wysiłku, ale najważniejsze, że sprawy idą w dobrym kierunku. A CBA? Jak nagle się pojawiło, tak nagle, cichaczem, zniknie. To więcej niż pewne.
        • piotrzr kwestia wyceny 16.03.11, 15:36
          Ano tawny nie słyszałeś o tym, że .......(tu proszę wpisać inwektywę podważającą zdrowie psychiczne podmiotu) z NIKu i Mfin kazali wyceniać parkom narodowym np wartość grani tatrzańskich i puszczy białowieskiej ??
          I wartości wstawiać do arkuszy inwentaryzacyjnych
          W Polsce nie ma takiej głupoty która by się nie zdarzyła.
          A z tej przygody z CBA wynika też jedno - policja polityczna założona przez PIS dla tępienia opozycji - ma się nadal dobrze :)
      • tawnyroberts W prokuraturze za cerkiew w Posadzie Rybotyckiej 10.05.11, 14:00
        I jeszcze, tytułem uzupełnienia "afery cerkiewnej" w Posadzie Rybotyckiej, artykuł z tygodnika "Nasze Słowo", oczywiście pióra Bogdana Huka.


        „W prokuraturze za cerkiew w Posadzie Rybotyckiej”

        *Zagrożeni dziennikarzami*

        W połowie marca na stronach polskiej prasy regionalnej pojawiły się tytuły: „Centralne Biuro Antykorupcyjne w cerkwi. Kuria otrzymała ją bezprawnie?”, „CBA podejrzewa, że złamano prawo w trakcie zwrotu greckokatolickiej cerkwi”, „Prokuratura sprawdza sprawę przekazania cerkwi w Posadzie Rybotyckiej”, „Przekazanie cerkwi Kurii Greckokatolickiej odbyło się niezgodnie z prawem”. Ostatni tytuł z gazety „Życie Podkarpackie”, gdzie dziennikarz w pierwszym zdaniu cytuje słowa rzecznika CBA Jacka Dobrzyńskiego, czyli: „Mamy wątpliwości co do kilku kwestii. Odnośnie cerkwi w Posadzie Rybotyckiej chodzi przede wszystkim o przekazanie budowli instytucji, która nie udowodniła prawa własności.”

        Telefonuję do tegoż samego J. Dobrzyńskiego. Okazuje się, że on tych słów dziennikarzowi gazety „Życie Podkarpackie” nie powiedział i nie mógł powiedzieć. Gdy chcę sprawdzić cokolwiek z dokumentów cerkwi w przemyskim muzeum, słyszę od osoby z kierownictwa, która w tej sprawie udzielała komentarzy, że dziennikarze przeinaczyli jej słowa, a muzeum popiera przekazanie cerkwi grekokatolikom. Nie chcąc poznać sedna sprawy, prasa postawiła greckokatolicką konsystorię w Przemyślu poza prawem, a nawet temu prawu przeciwstawiła. Prasa - społeczny barometr, wie, że grekokatolicy, Ukraińcy nie mają prawa do własności i do obecności w południowo-wschodniej Polsce (a jeśli już, to w liczbie 139 osób, o czym niedawno informował dziennikarz Norbert Ziętal). A jak mają prawo, to wbrew niepisanej zasadzie zakodowanej w głowach dziennikarzy i czytelników: polskiemu interesowi narodowemu.

        *Puste walizki*

        - Ja nie nosiłem nikomu z członków Komisji Majątkowej walizek z pieniędzmi - mówi Arkadij Giza, dyrektor wykonawczy greckokatolickiej konsystorii w Przemyślu. Swego czasu przedstawiał on sprawę cerkwi w Posadzie Rybotyckiej na posiedzeniach tej Komisji, która realizowała umowy pomiędzy rządem i Kościołem rzymskokatolickim w Polsce, zapisane w ustawie z 17 maja 1989 r. o stosunkach pomiędzy państwem a Kościołem.

        Ktoś z dziennikarzy zwrócił się do A. Gizy z pytaniami, jednak ani jeden nie podał do wiadomości jego wyjaśnień, które mogłyby zdjąć atmosferę nieufności wobec Cerkwi. Do Cerkwi, dlatego, że dziennikarze nie pokwapili się zgłębić, czy pytania i wątpliwości nie powinny dotyczyć Komisji Majątkowej, która przekazywała państwowy majątek dawnym prawowitym właścicielom. Teraz łatwo zrozumieć sytuację Gizy. Przyszło mu usprawiedliwiać się za niepopełnione przestępstwo pustymi kieszeniami Cerkwi, u której w 1947 r. państwo wykradło dosłownie wszystko. Gorzki żart, ale prawdziwy... Oprócz tego, gdyby Cerkiew greckokatolicka miała wszystko to, co w styczniu 1947 r., to i usprawiedliwienia Gizy nie byłyby potrzebne.

        Czy Komisja Majątkowa naprawdę mogła popełnić taką pomyłkę, jaką przypisało jej CBA, informując 9 marca Generalną Prokuraturę o podejrzeniach popełnienia przestępstwa? Prokuratura z kolei przekazała materiały CBA do rozpatrzenia Prokuraturze Apelacyjnej w Rzeszowie. Na czym opierała się argumentacja Komisji? Z tym pytaniem zwróciłem się do A. Gizy.

        - 15 lutego 1991 r. biskup Iwan Martyniak swoim dekretem odnowił działalność parafii p.w. św. Onufrego w Posadzie Rybotyckiej, a 15 marca tegoż roku, nie likwidując jej podmiotowości, włączył w skład parafii św. Jana Chrziciela w Przemyślu. Zrobiono tak, żeby parafia Jana Chrzciciela mogła w prawnej dziedzinie efektywniej zarządzać kwestiami parafii św. Onufrego, która nie miała wiernych, swojej świątyni i plebanii. Gdy zaczęły się starania o zwrócenie cerkiewnego majątku przywłaszczonego przez państwo, biskup Martyniak osobnym listem powiadomił Komisję Majątkową o tym, że parafia św. Jana Chrzciciela jest prawnym spadkobiercą parafii św. Onufrego - mówi A. Giza.

        *Niewątpliwe i wątpliwe spadki*

        Podstawowym dokumentem u tego typu sprawach są cerkiewne szematyzmy. Jeszcze władza Austro-Węgier uznawała je za oficjalne dokumenty Cerkwi, które odnotowywały w zgodzie z prawem jej stan majątkowy. Łacińskojęzyczny greckokatolicki szematyzm z 1841 r. zawiadamia o cerkwi monasterskiej w Posadzie Rybotyckiej - własności tamtejszej parafii. Inny, z 1880 r., informuje o istnieniu we wsi osobnej parafii. Powtarzało się to niezmiennie we wszystkich szematyzmach do połowy lat czterdziestych XX w. Do rzeczy będzie zwrócić uwagę i na ten fakt, że przemyskie biskupstwo prawosławne i jego własność istniały tutaj już w XII w., czyli prawie 300 lat zanim pojawiło się państwo polskie.

        Ciekawym zagadnieniem jest inne dziedzictwo. Bez przerwy wszystkie siły polityczne powtarzają, że pomiędzy polskimi państwami, tymi w latach 1918-1944, 1944-1989 i po 1989 r., nie ma nic wspólnego, że to różne formacje. A jednak odnośnie ukraińskiego majątku dotrzymują one jednego stanowiska. Na linii ukraińskiej nawet komunizm nie podzielił Polski, a wręcz odwrotnie: stworzył jej dobrą okazję zawładnięcia majątkiem, zwłaszcza Cerkwi greckokatolickiej. I nie zwróciłaby jego Cerkwi żadna siła, gdyby nie... wiele czynników. Tak czy inaczej, Komisja Majątkowa 25 maja 2010 r. podjęła decyzję przekazania cerkwi w Posadzie Rybotyckiej dawnemu właścicielowi.

        A potem okazało się, jak się domyślam, że CBA nie przeczytało jak należy greckokatolickich dokumentów (możliwe, że łacina stanęła na przeszkodzie, chociaż to tradycyjna mowa bratniego Kościoła rzymskokatolickiego...). I oto 21 marca 2011 r. Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie zwróciła się do parafii św. Jana Chrzciciela w Przemyślu z prośbą o udostępnienie informacji i dokumentów, które potwierdzają jej prawo do odziedziczenia majątku w Posadzie Rybotyckiej. I tego samego dnia została wysłana odpowiedź w przybliżeniu takiej treści, jak przedstawiłem w tym artykule.

        Bogdan Huk

        „Nasze Słowo”, Nr 15, 10 kwietnia 2011 r.

        nslowo.pl/content/view/1637/93/
        • ruthenus.blogspot.com 2 poprawki do p. Huka 25.02.12, 17:42
          "greckokatolicką konsystorię w Przemyślu"

          Po polsku "konsystorija" to konsystorz (rodz. męski). Ale tak naprawdę to prawidłowa nazwa, zgodnie z KKKW, to "kuria" (ukr. "kurija"). Nazywanie kurii konsystorzem jest bezmyślnym stosowaniem dawnej nazwy, która nie przystaje już do obecnej rzeczywistości (kuria i konsystorz to różne figury ustrojowe).

          "gdyby Cerkiew greckokatolicka miała wszystko to, co w styczniu 1947 r., to i usprawiedliwienia Gizy nie byłyby potrzebne"

          Ciekawe, że nawet tak głęboko "siedzący w temacie" p. Huk pisze takie rzeczy, mimowolnie wskazując, że kataklizm lat powojennych utożsamia podświadomie li tylko z akcją "Wisła". A przecież w styczniu 1947 legalne życie ukraińskie było w Polsce zrujnowane, a i z Kościoła greckokatolickiego zostały resztki jedynie (bez katedry przemyskiej na przykład). Stanowczo styczeń 1945 r., a może lipiec 1944, byłby stosowniejszą datą w tym passusie...
      • tawnyroberts Cerkiew w prokuraturze - ciąg dalszy 10.05.11, 14:11
        Wygląda na to, że Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie nie odpuszcza w sprawie przekazania grekokatolikom cerkwi w Posadzie Rybotyckiej. Właśnie wszczęła śledztwo, o czym zawiadamia "Gazeta Wyborcza".


        "Śledztwo ws. przekazania cerkwi kurii greckokatolickiej"

        Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie wszczęła śledztwo ws. ewentualnych nieprawidłowości przy przekazaniu kurii greckokatolickiej w Przemyślu zabytkowej cerkwi w Posadzie Rybotyckiej przez Komisję Majątkową.

        Zawiadomienie w tej sprawie złożyło w lutym CBA. Damian Mirecki, szef Wydziału Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji, który prowadzi śledztwo, powiedział, że postępowanie sprawdzające, jakie przeprowadzono po otrzymaniu akt sprawy, wykazało kolejne nieprawidłowości, o których nie mówiło zawiadomienie. Nie chciał jednak na razie zdradzać szczegółów.

        Wyjaśnił, że śledztwo zostało wszczęte, ponieważ zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa. Ponadto 30 dni, jakie są przewidziane na przeprowadzenie postępowania sprawdzającego, to zbyt krótki okres na zweryfikowanie wszystkich okoliczności podanych w zawiadomieniu.

        Mirecki podkreśla, że dopiero śledztwo, w którym m.in. przesłuchani zostaną świadkowie, pozwoli zweryfikować wszelkie okoliczności przekazania cerkwii i ustalić, czy doszło do przestępstwa przy procedurze przekazania zabytku kurii greckokatolickiej i w samej decyzji o przekazaniu majątku.

        W postępowaniu sprawdzającym rzeszowska prokuratura zapoznała się m.in. z uzupełnioną dokumentacją w tej sprawie, przesłaną przez CBA.

        Pod koniec lutego szef CBA Paweł Wojtunik powiadomił Prokuraturę Generalną, że mogło dojść do popełnienia przestępstw niegospodarności, poświadczenia nieprawdy i przekroczenia uprawnień w przypadku 11 orzeczeń Komisji Majątkowej, które mogły spowodować szkodę majątkową w wielkich rozmiarach. Jedną z tych spraw jest właśnie przekazanie cerkwi w Posadzie Rybotyckiej.

        Prokurator generalny Andrzej Seremet zdecydował, że zawiadomienie CBA trafi do pięciu prokuratur apelacyjnych: w Rzeszowie, Lublinie, Krakowie, Katowicach i Gdańsku. Tam zapadły dalsze decyzje procesowe - czy wszczynać śledztwa, czy też tego odmówić.

        Komisja Majątkowa przestała istnieć z początkiem marca, po wejściu w życie nowelizacji ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego. Działała przez ponad 20 lat i decydowała o zwrocie Kościołowi katolickiemu nieruchomości Skarbu Państwa. Od jej orzeczeń nie przysługiwały odwołania.

        Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

        rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,9569701,Sledztwo_ws__przekazania_cerkwi_kurii_greckokatolickiej.html
        • piotrzr cekiew we Lwowie 12.05.11, 09:21
          Ostatnio, obchodząc wkoło pałac Potockich przy ul. Kopernika zobaczyłem na zaniedbanym placyku, tuż za dawnymi gazonami części ogrodowej, kilka modeli, miniatur zamków i cerkwi. Ustawionych wprost na ziemi. Jeden z tych modeli przedstawiał coś jakby rekonstrukcję wyglądu owej cerkwi.
          Co do prokuratury etc - wierzę w polską praworządność, natomiast nie wierzę , ani na grosz, w uczciwość owej policji politycznej, sprawą tą się zajmującą.
          Odwlekając na bok grzechy rzymokatolików, chcą rzucić na pożarcie unitów. Nie sądzę aby ten numer przeszedł.
    • tawnyroberts Zaproszenie na konferencję 25.02.12, 13:55
      Jakoś ucichły spory związane z rzekomym bezprawnym przejęciem przez wspólnotę greckokatolicką cerkwi w Posadzie Rybotyckiej i świątynia zaczyna żyć nowym życiem. Jednym z jego przejawów jest konferencja, organizowana w Warszawie przez Katolicką Agencję Informacyjną. Szkoda, że nie w Przemyślu...


      "Zaproszenie na konferencję"

      Katolicka Agencja Informacyjna zaprasza na konferencję prasową na temat unikatowego odkrycia w Posadzie Rybotyckiej: "Średniowieczny skarb pod Przemyślem. Jedyne w Europie takie freski i gmerki. Pierwsza pełna prezentacja zabytku i wirtualny spacer po cerkwi w Posadzie Rybotyckiej".

      W konferencji udział wezmą:
      – ks. Abp Jan Martyniak – Greckokatolicki Metropolita Przemysko–Warszawski;
      – ks. dr Eugeniusz Popowicz – Proboszcz Greckokatolickiej Parafii Archikatedralnej w Przemyślu;
      – Jarosław Giemza – Członek Komisji Konserwatorskiej Archidiecezji Przemysko–Warszawskiej, kierownik Działu Sztuki Cerkiewnej Muzeum–Zamku w Łańcucie;
      – Eugeniusz Zawałeń – Archidiecezjalny Konserwator Zabytków;
      – Jacek Kuśmierczyk – kanclerz Polskiego Bractwa Kawalerów Gutenberga;
      – Paweł Myszka – koordynator projektu digitalizacji zbiorów dziedzictwa kultury Polskiego Bractwa Kawalerów Gutenberga;
      – Michał Plotzke – Narodowy Instytut Audiowizualny.

      Zapraszamy 28 lutego (wtorek), godz.12.00, Siedziba Konferencji Episkopatu Polski, Skwer Kardynała Wyszyńskiego 6, Warszawa.

      www.cerkiew.net.pl/Wiadomosci/wiadomoscjedna.php?polaczenie=wiad_1330015642&cerkiew=cerkiew
      • dymek25 Re: Zaproszenie na konferencję 25.02.12, 15:37
        Wielkie dzięki za informację. Zamierzam się wybrać, boć to nie byle gratka.
        Chyba, że nie będą wpuszczać z ulicy.
        • tawnyroberts Powodzenia! 28.02.12, 08:33
          Mam nadzieję, że dostaniesz się na tę konferencję. Liczę także na, choćby krótkie, sprawozdanie na forum. Pozdrawiam!
          • dymek25 Re: Powodzenia! 28.02.12, 17:12
            Nie będę sie rozpisywać, bo wszystko do zobaczenia
            www.posada-rybotycka.pl/Site/Start.html
            Warto było pójść, bo przemili i kompetentni ludzie, (przepraszam ks.Abp Jana Martyniaka za spoufalenie). Dostałam płytkę na własność i nawiązałam dwa cenne dla mnie kontakty, a to bardzo dużo. I jeszcze raz dziękuję Ci Tawny.
            • dymek25 Z powodzeniem 28.02.12, 19:19
              Zapomniałam dodać, że chyba zrobiłam reklamę forum, bo Pani z KAI zapytała mnie jak się dowiedziałam o konferencji. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
              I było tam kilka osób, o których się tu pisze - skromnie siedzących z boku, wszyscy zachwyceni, że coś dobrego się dzieje.
      • piotrzr Re: Zaproszenie na konferencję 28.02.12, 14:14
        tawnyroberts napisał: Szkoda, że nie w Przemyślu...

        Naprawdę żałujesz ? W Przemyślu na pewno pokazała by się Pani Podkarpacka Konserwa (...) od zabytków i mówiłaby o swoich zasługach w zachowaniu pamiątek kultury ukraińskiej na Podkarpaciu - zaczęłaby od Raduża, potem opisałaby Radruż i skończyłaby na Radrużu. Przy okazji wspomniałaby o kilku deskach pozostałych po jednej z cerkwi, które łaskawie pozwoliła wywieźć potomkom Ukraińców na Mazury :)
        Sama konferencja - bardzo dobry pomysł - piszę to bardzo poważnie - chociaż (tu znów żąrt) na jakąś wylewną relację z niej - ze strony Dymka - krzewicielki odwiecznej polskości Pogórza Przemyskiego - jakoś bym nie liczył :)
      • tawnyroberts Freski i gmerki w "Naszym Słowie" 12.03.12, 12:50
        Krótka relacja z warszawskiej konferencji pod tytułem "Średniowieczny skarb pod Przemyślem. Jedyne w Europie takie freski i gmerki. Pierwsza pełna prezentacja zabytku i wirtualny spacer po cerkwi w Posadzie Rybotyckiej" pojawiła się już w najnowszym numerze "Naszego Słowa". Jeśli dobrze pójdzie, to na jutro przygotuję tłumaczenie. A Dymka nadal zachęcam do nieco pełniejszego podzielenia się swoimi wrażeniami z wirtualnego obcowania z malowidłami z Posady.

        nslowo.pl/content/view/2222/73/
        • tawnyroberts Restaurują cerkiewne freski 20.03.12, 13:00
          Poniżej obiecane tłumaczenie tekstu z "Naszego Słowa" na temat konferencji poświęconej malowidłom z Posady Rybotyckiej.


          „Restaurują cerkiewne freski”

          Cyfrowej fotodokumentacji fresków z cerkwi w Posadzie Rybotyckiej (datowanej na XV w.) poświęcono konferencję, która odbyła się 28 lutego w Warszawie. To pierwsza pełna dokumentacja świątyni i jej polichromiowych bogactw. Podczas konferencji metropolita UKGK Jan Martyniak krótko opowiedział o historii świątyni, która dopiero w 2010 r. powróciła do grekokatolików.

          Władyka zaznaczył, że ta świątynia ma wartość ponadnarodową i ogólnoludzką. Dziękując za wykonane prace, metropolita zgodził się ze stwierdzeniem, że takie perełki państwo powinno „otaczać” większą opieką konserwatorską i finansową.

          Dokumentację fresków wykonał Narodowy Instytut Audiowizualny. Pod tynkami w cerkwi w Posadzie Rybotyckiej odkryto wyobrażenie Boga Ojca, chórów niebiańskich, Jezusa Chrystusa, Bogurodzicy i inne, wykonane techniką polichromii. Eksperci, którzy restaurowali malowidła stwierdzili, że po raz pierwszy freski zostały odnalezione w końcu lat 60-tych XX w., ale później dalsze prace wstrzymano. Obecnie ich odnowienie zainicjowała Cerkiew Greckokatolicka, wspólnie z wymienionym wyżej Instytutem i Polskim Bractwem Kawalerów Gutenberga.

          W ciągu listopada i grudnia 2011 r. przeprowadzono szereg robót, a zwłaszcza wykonano wysokiej jakości fotografie cerkiewnych malowideł, których całkowita powierzchnia wynosi 300 metrów kwadratowych. Bez takich zdjęć nie można prowadzić dalszych prac. W ramach robót dokumentacyjnych ujawniono swoiste graffiti: wydrapane na ścianach 500 lat temu napisy ówczesnych wiernych, które teraz mają znaczną wartość historyczną. Koszt cyfrowej dokumentacji - 100 tysięcy złotych, ale, jak zaznaczają eksperci, kontynuacja prac restauratorskich będzie wymagało znacznie większy środków. Rezultaty robót można obejrzeć na stronie internetowej: posada-rybotycka.pl

          Wieś Posada Rybotycka znajduje się 30 kilometrów na południowy zachód od Przemyśla. Zgodnie z historycznymi danymi, powstała ona w połowie XIV w., jeszcze za czasów przynależności tych ziem do Księstwa Halicko-Wołyńskiego. Później założono tutaj monaster bazyliański, a w nim cerkiew p.w. św. Onufrego. Świątynia była budowana w kilku etapach. Najstarsza jej część - kaplica, zwieńczona gotyckim hełmem, pochodzi z przełomu XIV i XV w. Kwadratową nawę, z nadbudowaną wieżą obronnego typu, wzniesiono w XV w. Najnowsza jest zachodnia część, którą wybudowano w 1506 r., także w formie obronnej wieży. Na pierwszej kondygnacji umieszczono kruchtę i babiniec, na drugiej znajduje się kaplica dla mnichów. We wszystkich ścianach rozmieszczono okienka - otwory strzelnicze. Obecnie to najstarsza i jedyna w całej Polsce cerkiew typu obronnego.

          Grzegorz Spodarek
          "Nasze Słowo" nr 11, 11 marca 2012 r.
          • piotrzr Re: Restaurują cerkiewne freski 20.03.12, 14:22
            tawnyroberts napisał: Władyka zaznaczył, że ta świątynia ma wartość ponadnarodową i ogólnoludzką. Dzi
            > ękując za wykonane prace, metropolita zgodził się ze stwierdzeniem, że takie pe
            > rełki państwo powinno „otaczać” większą opieką konserwatorską i fin
            > ansową.

            Wielebny Władyka urzęduje w Przemyślu, więc powinien "czuć" tamtejsze klimaty. U siebie piszę co myślę o konserwatorskich rządach niejakiej Pani Stojak - nominalnie będącej Woj. Konserwa ...Zabytków :)
    • tawnyroberts Cerkiew w Posadzie Rybotyckiej w zbliżeniu 19.03.13, 15:09
      Miesiąc temu wybrałem się do Posady Rybotyckiej z zamiarem bliższego "zaznajomienia się" z tamtejszą cerkwią p.w. św. Onufrego. Poniżej efekt tych "poufałości", czyli cykl zdjęć roboczo zatytułowany: "Cerkiew w Posadzie Rybotyckiej w zbliżeniu". A więc... miłych zbliżeń!

      fotoforum.gazeta.pl/uk/Cerkiew%2520w%2520Posadzie,tawnyroberts.html
Pełna wersja