pracydent miasta

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.08, 16:52
wielkie brawa dla naszego prezydenta
www.przemysl.pl/nasze_miasto/8832.htmlszacun
    • Gość: darek Re: pracydent miasta IP: *.ptvk.pl 01.10.08, 18:08
      Hm, to jest dobre:

      "Podkreślić należy, że to właśnie na mój wniosek Festiwal został uznany przez Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski za Najlepsze Przedsięwzięcie Roku 2003 w Małopolsce"

      Czyżby Kacze zapędy?

      Niestety, Pani Shmeruk od kilka lat twierdzi, że toczy boje z miastem o kształt imprezy więc nie jest to sprawa nowa. Pytanie, czy miasto dopłaca jakieś pieniążki do festiwalu kultury chrześcijańskiej (czy podobnych) i czy ma na kształt tych imprez wpływ? 3 tysiące z budżetu miasta na imprezę to naprawdę nic, więc gdyby sprawa szła o rozsądną kasę to podejrzewam, że organizatorka zostawiła by festiwal w Przemyślu nawet zmieniając nieco jego kształt.

      Gdyby nie podpis, to myślałbym, że autorem listu jest Kuchciński:

      "Nie chciałbym składać deklaracji, co do ewentualnego powrotu Festiwalu Kultury Ukraińskiej do Przemyślu, bo nie jest to tylko i wyłącznie kwestia chęci (z obu stron), ale i wielu innych czynników. Na pewno przeszkodą do tego nie będzie „niechęć władz”, a także wprawiające mnie w zdumienie informacje o „atakach na ukraińską młodzież”, o których dowiedziałem się dopiero z Państwa artykułu. Tak, czy inaczej, Przemyśl pozostanie ważnym centrum kultury i edukacji dla Ukraińców mieszkających w Polsce i nikt logicznie myślący, nie będzie usiłował tego kwestionować."

      Jeżeli chęci obu stron nie są wystarczające to podejrzewam, że chodzi o Michalika i konkurencyjna kurię?
    • Gość: xxx Re: pracydent miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.08, 18:09
      brawa to przesada, ale niegłupie trzeba przyznać i co nieczęsto się zdarza
      władzy logiczne (nielogiczne były tłumaczenia z podpisania dokumentu przeciw
      rozszerzeniu miasta)
      • Gość: Imac Re: pracydent miasta IP: *.aster.pl 01.10.08, 19:12
        A mi się to tłumaczenie zupełnie nie podoba. Ostatnia część owszem, ta w której broni się ogólnej "opinii o mieście" jest napisana całkiem sprawnie, ale argumenty w sprawie "Galicji" są mało przekonujące. Odnoszę wrażenie, że w Przemyślu dużo łatwiej jest coś zaczynać od nowa, niż pracować nad tym, co już jest. Galicja - lepsza czy gorsza, wypracowała sobie już pewną markę i była jedynym festiwalem który tak śmiało wykraczał poza ramy lokalne. Sam z doświadczenia wiem, że osoby, które chcą "zbawiać rodzinne strony" bywają dość trudne w relacjach, ale naprawdę - jak by na to wszystko nie patrzeć, organizatorzy Galicji zrobili dla miasta dużo i powinni się zetknąć co najmniej z szacunkiem. Jeżeli rzecz dotyczy - jak ktoś tutaj napisał - 3 tysięcy złotych, to jest to żenujące. To nie są pieniądze o których warto dyskutować w kontekście organizacji dużych imprez kulturalnych. Galicja nie jest pierwszym festiwalem "wielokulturowym" który przechodzi regres, wystarczy wspomnieć losy flagowego łódzkiego "Festiwalu 4 kultur". Tylko, że trzeba pracować nad tym, co jest zamiast wymyślać nowy koncept.
        Najbardziej rażą mnie podane przykłady - czy tych kilka bogoojczyźnianych imprez jak "festiwal młodzieżowej pieśni patriotycznej" kogoś tak naprawdę interesują i stanowią jakikolwiek równoważnik dla Galicji? Salezjańskie Lato (oby ktoś za kilka lat znowu nie doszedł do wniosku, że "to nie to") jest imprezą dla miłośników muzyki klasycznej i rangą jeszcze długo nie dorośnie do do klasy "imprezy ogólnopolskiej". Ranga, którą ma jarosławska "Pieśń naszych korzeni" - która w niszowym kręgu muzyki dawnej ma wymiar europejski i zaliczana jest do najważniejszych tego typu wydarzeń - jest dla przemyskich "festiwali" nieosiągalna. Reszta - te wszystkie Szwejki, święta miodu i wina to (owszem, potrzebne) ale imprezy typowo ludyczne, połączone z jarmarkami i "promocjami". Gdzie tu konkurencja dla Galicji? I która impreza z tych "miejskich" ma szansę, by ją zastąpić?
        • Gość: w_wolczyk Re: pracydent miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.08, 10:44
          Nie wiem skąd wzięła się kwota 3 tysięcy złotych - udział miasta
          przy każdej edycji wynosił 45 tysięcy złotych i dotyczyło to
          wyłącznie części artystycznej. Do tego należy też doliczyć koszty
          utrzymania Biura "Galicji"
          • Gość: Maciuś ! Re: pracydent miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 11:41
            Po prostu Imac czyta bez zrozumienia stąd u niego te 3 tys, a chodziło o noc
            kupały. Zwykłe lenistwo intelektualne gdzie nie chce sie komuś doczytać wątku a
            że jak zwykle gość krytykuje ?
          • Gość: Imac Re: pracydent miasta IP: *.aster.pl 02.10.08, 13:43
            Bardzo dziękuję za informację. To miłe, że można liczyć na odpowiedź od Państwa.
            Krytykom, którzy jak zawsze niczego nie wnoszą do tematu (nie posiadają własnego
            zdania?), a jedynie recenzują innych przypominam, że nie bez powodu zdanie
            zostało napisane w trybie przypuszczającym ("jeżeli rzecz dotyczy - jak ktoś
            tutaj napisał").
            Zasadniczą tezą przedstawioną przeze mnie jest, że nie za bardzo jest czym
            zastąpić Galicję, a przedstawione przez Pana Prezydenta imprezy są mocno
            nieadekwatne - albo zupełnie niszowe albo są to mocno "ludyczne" jarmarki.
            • Gość: Macku Re: pracydent miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 15:49
              Od kiedy piepszenie głupot wnosi cokolwiek do wątku
              • Gość: Imac Re: pracydent miasta IP: *.aster.pl 02.10.08, 22:55
                "piepszenie" zdecydowanie nic nie wnosi. Może się wypowiesz w temacie Galicji i
                innych festiwali i zaszczycisz nas swoimi mądrościami?
                • Gość: Maciu Re: pracydent miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.08, 23:34
                  Wystarczy przeczytać inny wątek o festiwalu i zachować te wypociny dla siebie.
                  Leniu !
                  • Gość: Imac Re: pracydent miasta IP: *.aster.pl 03.10.08, 15:13
                    Nie widzę tam twoich przemyślanych, intelektualnych postów. Rozumiem, że dobrze
                    odnajdujesz się w roli warczącego psa forumowego, który nie ma nic do
                    powiedzenia, a zajmuje się wyłącznie recenzowaniem innych komentujących, przez
                    co wątki zmieniają się w bezsensowne pyskówki. Np ten wątek, do momentu
                    pojawienia się Twoich jakże mądrych komentarzy nadawał się do czytania, pojawiła
                    się nawet krótka odpowiedź z ratusza. W tej chwili stał się już beznadziejną
                    wymianą złośliwości. Zupełnie nie obchodzi mnie, czy moja odpowiedź ci się
                    podobała czy nie - załóż sobie własne forum, to będziesz mógł recenzować
                    użytkowników. Natomiast to co piszesz jest pozbawione sensu i nie jest nawet na
                    temat, więc nie spełnia żadnych kryteriów forum. Niestety wiem też, że takie
                    osoby jak ty (by nie powiedzieć trolle) są zupełnie głuche na jakiekolwiek
                    argumenty. Naprawdę, nie musisz czytać czegoś, co ci się nie podoba - chyba że
                    to obowiązki służbowe.
                    • Gość: Maciejka Re: pracydent miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 16:03
                      Leniu ! weż się do roboty, więcej czytaj Leniu!!
                      • Gość: jobrave Re: pracydent miasta IP: *.zone2.bethere.co.uk 03.10.08, 17:28
                        Kiedyś Przemyśl był miastem trzech kultur, ale to stara historia, obecnie jest
                        bowiem miastem jednej kultury - polskiej. Ukraińskiej nie biorę pod uwagę,
                        ponieważ tysiąc Rusinów zamieszkujących nasze miasto, ze swoimi zespołami pieśni
                        i tańca jest mało widoczny, więc to tak jak by ich w ogóle nie było. W Przemyślu
                        zresztą nie ma zapotrzebowania na kulturę etniczną, ani polską, ani inną.
                        Przemyśl nikomu, poza nami nie kojarzy się z wielokulturowością i pewnie już tak
                        zostanie, zamiast więc ją wskrzeszać, może warto wydac pieniądze na coś innego?
                        Był czas, ze Przemyśl stał jazzem i nawet gdzieś w Polsce się z tym jazzem
                        kojarzył. Może więc zamiast kilku podrzędnych festiwalików, zorganizować jeden
                        prawdziwy, może ten "Jazz Bez", albo "Jazz nad Sanem", może zrobić go w lecie i
                        właśnie nad Sanem? Niech to będzie festiwal z nagrodami (pieniężnymi) rzecz
                        jasna, niech laureatów wyłaniają znani muzycy, nie jego ozdobą będzie prawdziwa
                        gwiazda, jak Evans, czy któryś z Marsalisów (wszyscy juz gościli w Przemyślu).
                        Festiwal ów można skorelować z innym, np. "Warsaw Summer Jazz Coś tam", tak by
                        słynni jazzmani, którzy biorą w nim udział mogli wpaść do Przemyśla.
                        Taka impreza na pewno nie przejdzie nie zauważona.
                        • Gość: Maciu Re: pracydent miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 19:30
                          Wreszcie coś rozsądnego !! Może być ciężko znaleźdż sponsorów ale na pewno warto
                          spróbować.
                          • Gość: Imac Re: pracydent miasta IP: *.aster.pl 04.10.08, 00:13
                            Tylko, że chodzi o to, że takich inicjatyw nie ma. Nikt nie twierdzi, że
                            wielokulturowość to jedyny patent na promocję miasta. Wielokulturowość była
                            (jest?) modna i była postrzegana jako odtrutka na niezbyt miły obraz Przemyśla w
                            mediach. A ten obraz wciąż pokutuje - i w tym sensie się z Tobą nie zgadzam.
                            Przemyśl jest wciąż postrzegany jako miasto wielokulturowe - tylko nie w ten
                            sposób, w jaki byśmy chcieli. Strategia miasta, te wszystkie Szwejki,
                            odwoływanie się do galicyjskich tradycji, sama twierdza - też predestynuje do
                            wielokulturowości.
                            Szkoda mi szansy (którą była "Galicja"), bo prawda jest taka, że najwięcej
                            ciekawych imprez w Polsce powstaje za sprawą osób prywatnych, stowarzyszeń i
                            fundacji we współpracy z władzami miejskimi. W Przemyślu ta współpraca średnio
                            się układa - a to kłopoty z Galicją, a to z Festiwalem Kultury Japońskiej - tam
                            gdzie osoby prywatne muszą działać na styku z władzą samorządową nie dzieje się
                            dobrze. Nawet przytoczone przez Ciebie Warsaw Summer Jazz Days, to przecież nie
                            impreza samorządowa, a dziecko M. Adamiaka, tak samo jak Festiwal L. Beethovena
                            jest dzieckiem E. Pendereckiej (by przywołać przykład z innego nurtu). Pieśń
                            Naszych Korzeni nie jest imprezą organizowaną przez urząd miasta w Jarosławiu,
                            tylko przez stowarzyszenie Muzyka Dawna w Jarosławiu.
                            W tym sensie "Galicja" była powiewem normalności - miasta ("ratusze") już dawno
                            przestały organizować tego typu imprezy, a jedynie współpracują i przekazują
                            dodatkowe środki pieniężne (czerpiąc przy tym zyski - choćby promocyjne). Mam
                            wrażenie, że w Przemyślu czas się trochę zatrzymał i wciąż się czeka, aż "spece
                            od kultury z ratusza" coś wymyślą i zorganizują, a ci sami specjaliści nie zdają
                            sobie sprawy, że fundacje czy stowarzyszenia chcące coś zorganizować to nie
                            dodatkowy kłopot, tylko że to właśnie normalność.
                            P.S. Miło Cię widzieć po dłuższej przerwie :-)
                            • Gość: Maciuś ! Re: pracydent miasta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.08, 18:44
                              Leniu o przemyslu to akurat w ogóle malutko sie pisze i raczej jest postrzegany
                              jako punkt na mapie, do roboty leniu.
                              • Gość: jobrave Re: pracydent miasta IP: *.zone2.bethere.co.uk 06.10.08, 16:59
                                Również miło Cię widzieć, ale pozwolę sobie nie do końca się z Toba zgodzić.
                                Przemyśl prawdę mówiąc jest obecnie postrzegany nijak, właściwie to w ogóle nie
                                jest postrzegany. Ostatnio koleżankom i kolegom z pracy (zaznaczam, ze są to
                                ludzi młodzi, wykształceni, bywali w świecie) pokazałem zdjęcia, przeszło 500,
                                które zrobiłem kiedy wpadłem w lipcu na parę dni do Przemyśla. Byli autentycznie
                                zachwyceni. Nie spodziewali się takiej architektury, takiego usytyowania.
                                Spośród kilkunastu osób, które obejrzały zdjęcia, tylko jedna w zamierzchłych
                                czasach, przejeżdżała przez Przemyśl w drodze do Bieszczad. Ja oczywiście nie
                                przeceniam tego zachwytu, bo wiem, że jest on raczej wynikiem pewnego
                                zaskoczenia, że gdzieś na zadupiu Polski, jest miasto, które wygląda jak miasto,
                                i po którym widać, że BYŁO miastem wielu kultur,niestety już nie będzie, choć
                                bardzo bym tego chciał. Jakąś namiastką owej wielokulturowości mogłaby być
                                "Galicja", ale tylko w Przemyślu i tu się władzom nie dziwię, że nie chciałyby
                                się z nikim "Galicją" dzielić. Nie potępiałbym bym "szwejkowania", ale według
                                mnie jakimś hitem, który wyjdzie poza opłotki Przemyśla nigdy ono nie będzie.
                                Reanimacja wielokulturowości, przynajmniej na kilka lub kilkanaście dni była by
                                możliwa, tylko wówczas, gdyby udało się znaleźć sponsorów z Polski, Słowacji,
                                Czech, Austrii, wówczas można byłoby zaprosić znanych i mniej znanych artystów z
                                tych krajów, zorganizować koncerty, wystawy itp. Wymyślenie formuły należałoby
                                zlecić specjalistom, bo organizowanie jakiejś kolejnej pseudo imprezy nie
                                miałoby sensu. Gdyby sie to udało, to nie tylko Polska, ale i pół Europy
                                dowiedziałoby sie o Przemyślu. Zorganizowanie jednak czegoś takiego jest
                                znacznie trudniejsze, niz festiwalu jazzowego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja