"Schizofrenik na spacerze

IP: *.tktelekom.pl 27.05.09, 11:58
jest lepszym wzorem do naśladowania niż neurotyk na leżance psychoanalityka",
pisał w "Sexusie" Henry Miller. To moja pierwsza myśl, kiedy w Wiadomościach
pojawiły się komentarze na temat artykułu w Der Spiegel. Pomyślałem, wszyscy
jesteśmy neurotykami, aż do ostatniej kobiety i ostatniego mężczyzny.
Telewizualni uzdrowiciele to tylko superneurotycy. Każdy z nas mógłby, co
prawda, stać się uzdrowicielem z chwilą, gdy zapomniałby o swoim ja. Wtedy,
nie-neurotyczna forma polityki stałaby się możliwa, znikłaby sprzeczność
pomiędzy jednostką i społeczeństwem, a pragnienie odnalazłoby się w
kolektywnej ekspresji.

Na razie jednak leżymy na sofie u Freuda zmuszeni zaakceptować, co Lacan
nazywał "freudowskim cogito": freudowskim krokiem od wątpliwości do pewności;
utwierdzeniem się w pewności przy pomocy samej wątpliwości.

Według Lacana, freudowska wersja "Myślę, więc jestem" brzmi: "gdzie podmiot
(pacjent)ma wątpliwości tam jest jego nieświadomość": wątpliwości pacjenta,
jego wahania i opieranie się przed zaakceptowaniem interpretacji
zaproponowanej przez analityka są najlepszym możliwym dowodem, że interwencja
analityka dotknęła jakiegoś traumatycznego nieświadomego nerwu. Dopóty dopóki
podmiot akceptuje interpretacje analityka bez zaburzeń i niepokoju "to coś"
nie zostało jeszcze dotknięte; nagłe pojawienie się oporu (od ironicznej
wątpliwości po przerażone zaprzeczanie) potwierdza, że w końcu jesteśmy na
dobrej drodze.

Pomimo formalnego podobieństwa, logika freudowskiego sposobu wykorzystania
wątpliwości dla osiągnięcia pewności, różni się radykalnie od kartezjańskiego
odwrócenia wątpliwości w pewność. Freud nie czyni z wątpliwości gestu
zawieszenia wszelkiej heterogenicznej do niej treści, przeciwnie używa jej
jako ostatecznego dowodu na istnienie jakiegoś traumatycznego niedostępnego
naszej myśli jądra. Filozoficzną homologią tej procedury jest heglowska
strategia rozpoznania heteronomii w sposobie, w jaki świadomość zapewnia swoją
autonomię (na przykład asceta, który obsesyjnie wyrzeka się świata
materialnego udowadnia przez to swoje uzależnienie od tego świata.)
    • Gość: pysio Re: "Schizofrenik na spacerze IP: 213.25.24.* 27.05.09, 18:12
      Neurotykow ci u nas dostatek. Nie piszesz czy chodzi Ci o neurotykow
      zaangazowanych w polityke czy o szarych obywateli? Politycy to
      stuprocentowi neurotycy z objawami obsesji i kompleksami . Ich styl
      zycia powodowany checia zrobienia kariery musi wywolywac takie
      odchyly.powodem niepewnosci jest brak informacji a oni nigdy nie
      wiedza kiedy zneurotyzowanemu szefowi cos strzeli do lba.Przyklady
      mamy na codzien; zaden z PO czy PiS-u nie wypowie sie przed
      szefem.Zasada jest niewyskakiwanie przed szereg. Kazdy obserwator
      zycia politycznego widzi zaklamanie, falsz i oblude wsrod politykow
      w ich dzialalnosci.Na wiecach potrafia obiecywac zlote gory a po
      wyborach zwalczac je jako bzdurne pomysly.
      Twoje egzystencjalne problemy sa dosc niebezpieczne i powinienes
      raczej zainteresowac sie filozofia cynikow. Osiagniesz spokoj ducha
      a dociekania na ktore nie ma odpowiedzi beda Ci zwisac.Nie warto
      walczyc z wiatrakami.
      Co do Der Spiegel to tez nie bardzo kumam o co szwabom chodzi?
      Planowali wymordowac cale narody a teraz chca za to
      odszkodowania.Zagadka jakich wiele na tym swiecie. Ale to szwaby i
      ich tok rozumowania tez jest niejasny dla nas.
      • Gość: tolek Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 21:32
        Ta Panie, ta nie filozuj Pan! Ta tu proste ludzie są... Tu si albo błotem
        obrzuca, albo... Ni. Jednak tylko si błotem obrzuca!
        • Gość: pysio Re: "Schizofrenik na spacerze IP: 213.25.24.* 28.05.09, 08:58
          Tolek to co napisales to tez swoista filozofia.Mozna powiedziec ze z
          gatunku chlopska. A co dziwne jest chyba najszerzej stosowana na
          swiecie.Bezkrytczne podejscie do zagadnien serwowanych przez
          politykow jest niebezpieczne i smutno sie konczy.
          • Gość: tolek Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 10:26
            Chodzi o to, że nie rzuca się pereł ...
            • Gość: pysio Re: "Schizofrenik na spacerze IP: 213.25.24.* 28.05.09, 10:52
              Perly tak jak bloto nalezy rzucac! Zawsze cos z tego przylgnie.
              • Gość: maszyna prosta Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.tktelekom.pl 28.05.09, 17:56
                Dobra uwaga z tym błotem i perłami. Japońska pisarka Sue Sumi w książce "Rzeka
                bez mostu", pokazuje bezsensowność japońskiej hierarchii kastowej, opisując jak
                pewien 'burakumin' - członek najniższej kasty japońskiej (do dzisiaj są to
                grabarze, rzeźnicy i luzie pracujący z martwą naturą),oddawał honory cesarskim
                odchodom, ponieważ skoro ciało cesarza jest święte więc i to co z niego wychodzi
                też jest święte.

                Platon też miał poważne wątpliwości co do relacji "podłych obiektów" jak błoto,
                brud i ekskrementy do ich wiecznych form i idei. Odważnie jednak konfrontuje ten
                krępujący problem w "Parmenidesie".

                Natomiast ja żadnego tu błota nie widzę.
    • Gość: darek Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.ptvk.pl 28.05.09, 18:20
      "...znikłaby sprzeczność pomiędzy jednostką i społeczeństwem, a pragnienie odnalazłoby się w kolektywnej ekspresji..." Gdyby każdy zapomniał o wlasnym ja znikłaby granica między jednostką a jej postrzeganiem świata, świadomością itd. Mam małą uwagę, czy nie mogłbyś wprost napisać, że Kaczory to wariaty?
      • Gość: pysio Re: "Schizofrenik na spacerze IP: 213.25.24.* 28.05.09, 19:02
        dla niektorych ekskrementy to ich srodowisko naturalne np. politycy.
        Z luboscia taplaja sie w go....h. Przy tym nie chodzi o sens
        biologiczny ale z gatunku psyche. Dla czlowieka ktory wyznaje
        zasade; prawo moralne we mnie - sprawa jest prosta.On sie nigdy nie
        musi zastanawiac jak postapic. On wie! Jesli chodzi o wolnosc
        jednostki to jest ona mozliwa tylko wtedy gdy czlowiek jest
        sam.Jesli jest dwoje to trzeba sie liczyc z tym drugim.A co sie
        dzieje przy miliardach? O wolnosci nie mozna nawet myslec.To nie
        sprzecznosc to zasada.Kiedys czytalem takiego wariata co uwazal ze
        po smierci kazdy osobnik laduje na jakiejs planecie i nia wlada i to
        by bylo na tyle.
        • Gość: darek Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.ptvk.pl 28.05.09, 19:18
          A teraz są też co uważają, że po smierci idziesz do piekła bądź nieba ... Wariaci?
      • Gość: maszyna prosta Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.tktelekom.pl 28.05.09, 19:13
        Mogłem ale nie wiedziałem,że to wariaty. Myślałem, że to psychiatrzy. Mają
        recepty na wszystko, zalecają, zakazują...

        Rozmowa Tuska z Kaczyńskim przypomina eksperyment z dwoma psychiatrami. Przed
        rozmową każdemu z nich powiedziano, że jego rozmówca jest obsesyjnym
        paranoikiem, któremu wydaje się, że jest wybitnym psychiatrą.

        W eksperymencie Tusk/Kaczyński my wszyscy bierzemy udział, to myśmy ich
        przekonali że są wybitni i niezastąpieni. A teraz nikt z nas nie ma odwagi
        powiedzieć im prawdy.
        • Gość: darek Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.ptvk.pl 28.05.09, 19:21
          Zaczęło się to wcześniej w relacjach: psychiatra Macierewicz i jego pupile Ziobro, Kaczory i inni. A potem zabrakło im wszystkich psychiatry bo psychiatra dołączył do pupili ...
          • Gość: maszyna prosta Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.tktelekom.pl 28.05.09, 20:35
            Jednym z założeń psychiatrii krytycznej jest to, szaleniec jest 'produktem'
            patologii grupowej, że sam nie jest szalony , jest natomiast centralnym punktem
            w którym napięcie patologiczne przenika całą grupę np.rodzinę. Jest jakby
            "punktem symptomatycznym".

            Jednak przypadek znanego francuskiego filozofa Bertranda Russela, który do
            późnej 90tki prowadził "normalne" życie, bardzo twórcze pełne sprawności
            seksualnej, nieco weryfikuje to założenie. Podziwiany Russel wydawał się
            normalny, natomiast ludzie wokół niego, wszyscy członkowie jego dużej rodziny
            byli jakby opętani jakimś szaleństwem - tymczasem facet miał romans z
            większością żon swoich synów i większość jego synów i bliskich krewnych
            popełniło samobójstwo. Ta historia odwraca standardową logikę zdrowia
            psychicznego grupy gwarantowanego przez wyeliminowanie szaleńca. Tutaj centralna
            postać wydaje się zdrowa dzięki temu, że rozprzestrzenia swoje szaleństwo na
            całą swoją najbliższą rodzinę.

            Psychiatria krytyczna w istocie pokazuje, że prawdziwym punktem szaleństwa jest
            ten element sieci społecznej który wydaje się całkowicie zdrowy


            • Gość: pysio Re: "Schizofrenik na spacerze IP: 213.25.24.* 28.05.09, 21:47
              Zeby byc wariatem trzeba odbiegac od normy.A cz my wiemy jaka jest
              prawdziwa? Mamy norme ustalona odgornie i jaka jest pewnosc co jest
              idealna norma? Dlubanie w nosie czy wiszacy sopel to dla nas ochyda.
              Z kolei cesarz Klaudiusz wydal edykt; Kto wyciera nos ten podlega
              karze. Uwazal ze sopel jest z pochodzenia naturalny a z natura nie
              nalezy walczyc.Mozna smialo twierdzic ze cos mu nie sztymowalo.Lub
              mial zryty beret.Nie ma takiego delikwenta ktory by twierdzil ze
              jest walniety- chyba ze w sadzie- i na odwrot uwaza wszystkich wokol
              siebie za przslowiowych czubkow.Czy srodowisko wplywa czy wariat
              wplywa na otoczenie? Dokladnie do dzis nie wiadomo.Zawsze zaczyna
              sie niewinnie a czesto konczy tragicznie.Socjopaci nie spadaja z
              nieba Albo oni zdominuja grupe albo grupa ich.W pewnym okresie
              historii Niemiec jeden czlowiek potrafil caly narod w ramach
              patologii grupowej - uczynic socjopatami.Echa tego wyczynu trwaja do
              dzis.
              • Gość: jobrave Re: "Schizofrenik na spacerze IP: 89.195.10.* 28.05.09, 22:58
                Warto przypomnieć tu przypopmnieć postać prof.Antoniego Kępińskiego, w którego
                "Lęku" czy "Schizofrenii" zaczytywali się nie tylko studenci pschologii.
                Kępiński traktował niektóre zaburzenia psychiczne,takie jak nerwice, psychopatie
                czy choroby psychosomatyczne, jako rezultat sprzeniewierzenia się porządkowi
                moralnemu: Ludzie dotknięci tymi zaburzeniami znoszą piekło za życia za
                przekroczenie tkwiącego w przyrodzie prawa moralnego, za swoje zapiekłe
                negatywne uczucia, za swoje lenistwo i niechęć podjęcia wysiłku życia, za swój
                egoizm itp.
                Widzę go teraz, jako krystalicznie czystą "anima naturaliter christiana", tak
                charakterystyczną dla pierwszych chrześcijan i opartą na Biblii i Dekalogu.
                Kępiński przyjął chrześcijańskie przykazanie miłości bliźniego za podstawową
                powinność moralną jednostki ludzkiej, oraz za główną dyrektywę deontologii
                lekarskiej. zresztą, co tu dużo mówić, On zawsze twierdził, że Biblia, to
                doskonały podręcznik psychiatrii, tym samym chyba dość oczywiste, co stanowi
                tzw. normę psychiczną.
                • Gość: darek Re: "Schizofrenik na spacerze IP: *.ptvk.pl 29.05.09, 00:49
                  Dzięki za streszczenie i przyznam, że do Kępińskiego podchodziłem kilka razy ale nie dałem rady skończyć jego dzieł. Jednak sa pewne inne dziwne rzeczy, które ostatnio spotykają mnie w życiu: budzę się, idę do pracy i widzę, że wszyscy zwariowali. Czy to już jest ta królewska choroba?
                  • Gość: pysio Re: "Schizofrenik na spacerze IP: 213.25.24.* 29.05.09, 07:40
                    JESLI CHODZI O SCISLOSC TO NA CALYM SWIECIE NIE MA NORMALNEGO KTORY
                    ODPOWIADA NORMOM!
                    Kazdy psychiatra ma taka zasade do wyznawania.Prawde mowiac
                    podzielam ten poglad w calosci.Jest tyle dziedzin zycia ze zawsze
                    mozna znalezc jakies odchyly od normy.Wszystko co wystaje ponad
                    poziom lub jest ponizej od razu nazywaja neuroza,obsesja,patologia i
                    Bog wie czym jeszcze.Do dyspozycji maja olbrzymi arsenal nazw.Nie
                    dotyczy to tylko negatywnych zachowan ale takze pozytywnych.Mamy
                    wiele przykladow na to;Chocby nadmierna filantropia czesto konczy
                    sie ubezwlasnowolnieniem lub pobytem u czubkow.Myslenie na jeden
                    temat powoduje spetanie myslowe i tu nalezy spodziewac sie
                    tragicznych skutkow.
Pełna wersja