Gość: maszyna prosta
IP: *.tktelekom.pl
13.08.09, 15:08
1. Technokrata odlany z brązu siedzi na ławce u stóp World Trade
Center, pochylony nad swoją teczką. Pokrwywa go kurz zawalonych wież
jak jedno z ciał znalezionych w ruinach Pompei. Wydaje się być
sygnaturą wydarzenia, patetycznym upiorem władzy globalnej
dotkniętej nieprzewidzianą katastrofą.
2. Artysta pracujący w studioo na 42 pietrze World Trade Center nad
rzęźbą samego siebie - jego ciało przebite samolotami miało zostać
wystawione na placu przed WTC, coś jak nowoczesny Świety Sbastian.
11 września wciąż pracował nad swoją rzeźba, kiedy zmiotło go wraz z
nią właśnie to samo wydarzenie, ktore jego dzieło miało zapowiadać.
Najwyższ poświęceni się dla dzieła sztuki: zrealizować się przez
wydarzeni, które je niszczy.
Dwie algorie rozrywającego ziemię wydarzenia, ktore jednym
uderzeniem przeszyło monotoni końca historii. Jdyne wydarzenie warte
swojej nazwy, odróżniające się od nie-wydarzeń, na które skazani
jesteśmy w efekcie hegemonii porządku świata, którego nic nie ma
prawa zakłócać.
W dzisiejszej sytuacji łączenia wszystkiech funkcji w sieć - ciała,
czasu, języka - karmienia umysłów drogą kropelkową nawt najmniejsze
wydarzenie jest zagrozeniem, sama historia jest zagrożeniem.