Gość: maszyna prosta
IP: *.tktelekom.pl
06.09.09, 13:47
Nietzsche dokonuje ważnego rozróżnienia pomiędzy siłami aktywnymi i
reaktywnymi. Jedną z cech sił reaktywnych jest to, że tworzą one
różnicę pomiędzy dobrem i złem. Inaczej mówiąc, wytwarzają
hierarchię. Przykładem sił reaktywnych jest resentyment, który
Nietzsche łączy z 'moralnością niewolniczą'. Jako siła reaktywna,
resentyment mówi życiu Nie, jest negacją a nie afirmacją. Zdaniem
Nietzschego, problemem resentymentu jest to, że nie potrafimy
podziwiać (albo nawet kochać!) naszych wrogów:
' Jakże wiele szacunku dla swoich wrogów mają ludzie szlachetni! A
to jest już mostem miłości. Uważa za wroga tylko tego, w którym może
być uhonorowany. Z drugiej strony wyobraźmy sobie wroga poczętego
przez człowieka resentymentu – oto jego dzieło, jego tworzenie; on
stworzył "złego wroga", "złego" – i w istocie stąd wywodzi potem
wizerunek "dobrego" – siebie.' Nietzsche "krytyka moralności"
Inaczej mówiąc, resentyment jako siła reaktywna wytwarza zło
(innego), które produkuje dobro (nas). Trudno nie zauważyć, że
resentyment jest w dzisiejszym świecie (wszech)obecny. Czy debaty o
Ukraińcach i Polakach na tym forum a także wojna z terroryzmem nie
są napędzane resentymentem? Mamy oś zła (axis of evil) jako innego
i "dobrych" tj. 'cywilizowany' zachód albo nawet (koalicję chętnych)
(coalition of the willing)!
Resentyment nie tylko wywołuje nienawiść grupy do innych
postrzeganych jako zło, wywołuje również represje tych, którzy
nienawidzą. Jak powiedziałby Deleuze jest to 'pragnienie bycia
represjonowanym'. Resentyment jest hamulcem stawania się i to jest
moim zdaniem najważniejsza kwestia (etyczna) w całej debacie.
To, co piszę nie znaczy jednak, że musimy ulegać wszystkim żądaniom
tak zwanych mniejszości etnicznych. Wręcz przeciwnie, według mnie
prawdziwa mniejszość ukraińska w Przemyślu to nielegalni emigranci,
pracownicy na czarno i wszyscy wykluczeni, którzy siedzą cicho, bo
boją się, że ich aresztują albo stąd wydalą. Ludzie ci nikomu nie
przeszkadzają, niczego od nikogo nie żądają oprócz drobiny szacunku
i nikt do nich ręki nie wyciąga. Kafkowski świat regulacji prawnych
powoduje, że w całej Europie patrzymy obojętnie na krzywdzenie tych
biedaków. Zwiazek Ukraińców w Polsce też ma ich gdzieś, jeszcze nie
słyszałem, żeby publicznie występował w obronie tych ludzi. Mam
niemal wrażenie, że odżegnuje się od nich, a całą swoją 'etniczność'
ogranicza do maskarady przemysłu kulturowego w strojach ludowych.