Dodaj do ulubionych

Umysł jedenastolatka...

21.04.07, 11:13
Nie rozumiem tego, że harry kończąc zwykła edukację właściwie na klasie 5
jest tak strasznie bystry i inteligentny!!W 5 klasie to niektórzy nie umieją
jeszcze dobrze czytać, a wielki Harry ma umysł filozofa:PNie razi Was to, że
jedyne predmioty w hogwarcie to runy wróżbiarstwo itd:)
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: Umysł jedenastolatka... 21.04.07, 12:51
      zauważ, że w książce opisany jest trochę inny system edukacji (wzorowany na systemie angielskim jak przypuszczam, choć mogę się mylić).
      Harry idzie do pierwszej klasy Hoghwartu kiedy ma 11 lat.
      czyli w klasie piątej ma lat 15.
      no i edukację skończył jednak po kl. szóstej, w wieku lat 16 - bo wtedy zapowiedział, że rzuca szkołę :)
    • mrowka75 Re: Umysł jedenastolatka... 22.04.07, 01:52
      Może był jak ja?
      Zaczęłam czytać w wieku 4 lat, czytać płynnie umiałam w wieku 5 lat, więc na
      resztę edukacji i rozwój bystrości miałam sporo czasu, nie musząc zajmowac się
      tą arcytrudną sztuką
    • a_weasley Re: Umysł jedenastolatka... 23.04.07, 21:45
      corny93 napisała:

      > Nie rozumiem tego, że harry kończąc zwykła edukację właściwie na klasie 5
      > jest tak strasznie bystry i inteligentny!!W 5 klasie to niektórzy nie umieją
      > jeszcze dobrze czytać, a wielki Harry ma umysł filozofa

      E tam. Harry jest normalnym inteligentnym jedenastolatkiem.

      > Nie razi Was to, że jedyne predmioty w hogwarcie to runy wróżbiarstwo itd:)

      Razi. To przypomina szkółkę niedzielną dla dzieci oprócz tego uczących się w
      normalnej szkole.
    • watanabe.miharu co umieją absolwenci Hogwartu.. 26.04.07, 17:55
      Tak. Mnie też wydaje się dziwne, że czarodzieje uczą się tylko przedmiotów
      "zawodowych". A geografia, angielski, języki obce, matematyka?
      Przecież na normalnych (mugolskich;) studiach, np. na ochronie środowiska, też
      nie ma wyłącznie geologii, hydrologii czy ochrony przed hałsem. Jest także
      prawo, podstawy gospodarki rynkowej i materiałoznawstwo:P
      Po skończeniu takiego np. Hogwartu absolwent, 17-letni w końcu, jest nadal na
      poziomie mugolskiego jedenastolatka:)) Oczywiście pod względem wiedzy o świecie
      itp.
      BTW. Potter nie wydaje mi się szczególnie bystry, a skąd! Czasami wręcz jest
      głupawy..
    • jean.grey1 Re: Umysł jedenastolatka... 11.05.07, 19:03
      W wieku 11 lat nie umiesz jeszcze obliczać procentów liczyćtrudniejszych zadań
      matematycznych, to jak czarodzieje obliczają np. swoje zarobki? albo uczniowie
      muszą pisać w hogwarcie rozprawki, ale jak skoro nigdy nie uczyli się jak to
      zrobić?
      • watanabe.miharu Re: Umysł jedenastolatka... 01.06.07, 22:28
        No więc właśnie.. Mnie się wydaje, że oni się tam jednak uczą tego wszystkiego -
        angielskiego, matematyki.. Tylko Rowling nie uznała za stosowne opisywac tego,
        zapewne uznając te przedmioty za nudne.
        Z drugiej strony, wszystkie egzaminy i lekcje opisuje tak szczegółowo, że to
        własciwie niemożliwe, by pominęła niektóre przedmioty, nudne, bo nudne, ale jednak.
    • kasztannova eeeeeeeeeeeeeee 05.06.07, 11:40
      Witam.
      Po pierwsze wydaje mi się że jedenastolatek czytać już potrafi. Obliczyć
      podstawowe sprawy też - i szczerze mówiąc liczenia najlepiej uczy życie, a
      nie "pożal się Boże" lekcje matematyki. A skoro podstawy są to po kiego licha
      czarodziejowi obliczanie pierwiastków?
      Toż to magiczny świat, a nie sen buchaltera!
      11 latkowie nie przedszkolaki.
      Harry wcale nie jest inteligentny, tu raczej Hermiona jest jakaś dziwna jak na
      11. Harry, jak na swoje 11 jest raczej głupawy i nieco irytuje, że tylko łut
      szczęścia pomaga. Ewentualnie inni mu pomagają - i tu się nie dziwię Snape'owi,
      czy Draco Malfoy'owi, że wkurza ich Potter. Harry ani bystrzachą nie jest, a
      już o "umyśle filozofa" nie wspomnę... Z czasem pojawiają się prześwity. I
      tyle. A że runy i wróżbiarstwo...hm... no coż...zdaje się że szkoła magii się
      to nazywa, więc trudno wymagać liczykrupy ;P A chemia czy fizyka są - chemia
      u Snape'a, a fizyka na nauce latania np :)
      • pavvka Re: eeeeeeeeeeeeeee 12.06.07, 14:59
        kasztannova napisała:

        > Witam.
        > Po pierwsze wydaje mi się że jedenastolatek czytać już potrafi. Obliczyć
        > podstawowe sprawy też - i szczerze mówiąc liczenia najlepiej uczy życie, a
        > nie "pożal się Boże" lekcje matematyki. A skoro podstawy są to po kiego licha
        > czarodziejowi obliczanie pierwiastków?
        > Toż to magiczny świat, a nie sen buchaltera!

        Owszem, 11-latek powinien potrafić czytać, ale ktoś go musi najpierw tego
        nauczyć. Harry, wiadomo, musiał chodzić do normalnej mugolskiej szkoły, ale co
        z dziećmi wychowującymi się w rodzinach czarodziejskich? Też chodzą do
        mugolskich szkół czy są jakieś specjalne przedhogwarckie szkoły dla nich, w
        których uczą podstawowych umiejętności typu czytanie, pisanie i liczenie?
        • a_weasley Re: eeeeeeeeeeeeeee 12.06.07, 18:25
          pavvka napisał:

          > Owszem, 11-latek powinien potrafić czytać, ale ktoś go musi najpierw tego
          > nauczyć. Harry, wiadomo, musiał chodzić do normalnej mugolskiej szkoły, ale co
          > z dziećmi wychowującymi się w rodzinach czarodziejskich? Też chodzą do
          > mugolskich szkół czy są jakieś specjalne przedhogwarckie szkoły dla nich, w
          > których uczą podstawowych umiejętności typu czytanie, pisanie i liczenie?

          To, że do nauczenia takich rzeczy niezbędna jest szkoła, jest europejskim
          przesądem. W istocie np. w Polsce uzyskanie zezwolenia na uczenie dziecka w domu
          (z obowiązkiem corocznych egzaminów) jest piekielnie trudne (chyba że dziecko
          jest poważnie niepełnosprawne - wtedy, i owszem, jest łatwe). W Stanach
          natomiast uczą się tak jeśli nie miliony, to setki tysięcy zdrowych dzieci.
          Natomiast w Hogwarcie, i owszem, pewne sprawy umknęły uwadze autorki. Fakt, przy
          okazji eliksirów można uczyć chemii i elementów fizyki, a innych elementów
          fizyki przy lataniu (którego, nawiasem mówiąc, widzimy jedną jedyną lekcję,
          potem miotły pojawiają się wyłącznie w kontekście quidditcha), ale nic z tego
          nie widzimy. Widzimy wyłącznie zajęcia praktyczne (no dobrze, w VI tomie
          pojawiają się prawa Golpalotta). To przypomina zawodówkę, a nie gimnazjum i liceum.
          • pavvka Re: eeeeeeeeeeeeeee 13.06.07, 10:34
            No zgoda, niby można i bez szkoły, ale to nie jest rozwiązanie dla każdego.
            Czarodzieje przecież też pracują zawodowo, nie sądzę, żeby wszyscy mający
            dzieci rezygnowali na kilka lat z pracy żeby siedzieć z nimi w domu i uczyć
            czytania i pisania.
            • a_weasley Nie wszyscy muszą tak jak europejscy mugole 14.06.07, 22:17
              pavvka napisał:

              > No zgoda, niby można i bez szkoły, ale to nie jest rozwiązanie dla każdego.
              > Czarodzieje przecież też pracują zawodowo, nie sądzę, żeby wszyscy mający
              > dzieci rezygnowali na kilka lat z pracy żeby siedzieć z nimi w domu i uczyć
              > czytania i pisania.

              A to jest już kalkowanie świata mugolskiego.
              Pół wieku temu w USA bodajże połowa kobiet - żon i matek pracowała zawodowo.
              Reszta była przy mężu, zajmując się domem i dziećmi. OIW, takiż żywot pędzi dziś
              większość Japonek.
              Powszechna praca zawodowa kobiet jest w świecie mugoli nowością, a i to
              istniejącą tylko w Europie i jej zamorskich odnogach.
              • a_weasley P.S. 14.06.07, 22:18
                Zresztą skoro dzieci nie chodzą do szkół, to ktoś się nimi przeca opiekuje, nie
                latają cały dzień samopas?
                • pavvka Re: P.S. 15.06.07, 10:06
                  a_weasley napisał:

                  > Zresztą skoro dzieci nie chodzą do szkół, to ktoś się nimi przeca opiekuje,
                  nie
                  > latają cały dzień samopas?

                  Ale właśnie nie wiadomo czy nie chodzą. Może jednak chodzą?
              • pavvka Re: Nie wszyscy muszą tak jak europejscy mugole 15.06.07, 10:05
                a_weasley napisał:

                > A to jest już kalkowanie świata mugolskiego.
                > Pół wieku temu w USA bodajże połowa kobiet - żon i matek pracowała zawodowo.
                > Reszta była przy mężu, zajmując się domem i dziećmi. OIW, takiż żywot pędzi
                dzi
                > ś
                > większość Japonek.
                > Powszechna praca zawodowa kobiet jest w świecie mugoli nowością, a i to
                > istniejącą tylko w Europie i jej zamorskich odnogach.

                Ale kobiety-czarodzieje pracują zawodowo, trochę przykładów się znajdzie.
                Chociaż... jak się nad tym zastanowić, to odnoszę wrażenie, że np. wszystkie
                nauczycielki w Hogwarcie są starymi pannami.
    • kasztannova Re: Umysł jedenastolatka... 15.06.07, 13:16
      Eeee... wszystkie nauczycielki w Hogwarcie starymi pannami? A ileż ich tam
      jest? Nauczycielek w Hogwarcie?
      Już pominę fakt, że więcej jest facetów - nauczycieli i też nie są powiązani
      żadnymi małzeństwami...

      Co do nauczania - rany julek, czy nie możemy sobie wyobrazić że jedni chodzą do
      normalnych szkół z czarodziejskich dzieci, niektórzy mogą mieć prywatnych
      nauczycieli...Malfoy? a czytać i pisać to rodzice mogą ich nauczyć.
      Piszecie że widać tylko fizykę "praktyczną" ale po kiego licha czarodziejom
      fizyka niepraktyczna??? To czarodzieje. Świat magii na litość...
      Mugole zajmują się przeliczaniem ile woda wyprze metalowej kulki wrzuconej do
      wody, a czarodziej po prostu jak musi i potrzebuje to ją wrzuci do wody.
      Skoro tak musimy dłubać w szczegółach to mam nowy temat:
      jak zawierają się małżeństwa w swiecie magii?
      jak robią papier toaletowy? i czy mają?
      czy czyszczą zęby i czym?
      • pavvka Re: Umysł jedenastolatka... 15.06.07, 15:15
        kasztannova napisała:

        > Eeee... wszystkie nauczycielki w Hogwarcie starymi pannami? A ileż ich tam
        > jest? Nauczycielek w Hogwarcie?

        Kilka jest. Na pewno McG i Trelawney, jeszcze przynajmniej ze dwie inne się
        przewinęły.

        > Już pominę fakt, że więcej jest facetów - nauczycieli i też nie są powiązani
        > żadnymi małzeństwami...

        To prawda, nad tym też się zastanawiałem. Może bycie nauczycielem w Hogwarcie
        wymaga złożenia ślubów czystości? ;-)
    • biljana Re: Umysł jedenastolatka... 16.06.07, 20:29
      Mnie zawsze raziło, że w Hogwarcie najwyrazniej nie uczą się łaciny. Przecież to
      aż samo się nasuwa. Wszystkie magiczne zaklęcia są po łacinie, nie wyobrażam
      sobie, że oni je tak klepią nie znając znaczenia accio albo imperius.
      Poza tym stare magiczne księgi z pewnoscią były pisane po łacinie, muszą je
      jakos czytac.
    • waldemar_batura Re: Umysł jedenastolatka... 24.06.07, 15:08
      Trzeba by rozróżnić 2 płaszczyzny: Harry na tle rzeczywistych 11-latków (i tu
      nie uważam, żeby jakoś szczególnie się wyróżniał, choć trochę wyrasta ponad
      przeciętną) i Harry na tle rówieśników z literatury dziecięcej. Tu wlecze się
      wręcz w ogonie stawki, na czele której biegną tacy znikomo realistyczni mali
      geniusze jak 12-letni Artemis Fowl czy 9-letni Pacułka z "Długiego deszczowego
      tygodnia".
      Czyli w tym aspekcie raczej nie ma się co czepiać.
      • anja.86 Re: Umysł jedenastolatka... 26.06.07, 12:29
        jeden z tematów lekko trącających o 'bezsenswność' ... bo czy ważne jest to kto
        i kiedy? w jakich okolicznościach? i przez kogo? nauczył się/został nauczony
        czytania? pisania? matematyki? przecież według mojej oceny nie o to w książce
        pani Rowling chodzi ... pokazuje odmienny świat czarodziejów, w którym mają
        zastosowanie inne prawa, skupiają się na praktyce a nie na teorii, i właśnie do
        tego im są potrzebne zaklęcia i różdżki! ... tak samo czarodziej z książki
        mógłby się zapytać dlaczego ci mugole uczą się fizyki? przecież to takie nie
        praktyczne! lepiej zastosować jakieś zaklęcie niż zastanawiać się nad
        obliczeniami czy regułą działania dynama w rowerze!
        Bezsens!
      • olbrachta Re: Umysł jedenastolatka... 04.02.08, 12:12
        Wydaje mi się, że Rowling nie uznała za stosowne opisywać
        wszystkiego. Przecież nie macie opisanych wszystkich lekcji, tylko
        te, na których coś się wydarzy... Matematykę - szczątkową - musieli
        mieć. Ale po co człowiekowi funkcje trygonometryczne w codziennym
        życiu? Ważne, żeby człowiek umiał, dodawać, odejmować, mnożyć i
        dzielić. Przydatne są ułamki i procenty, cała reszta może wylądować
        na śmietniku historii. Z taką wiedzą daję sobie radę z
        projketowaniem budżetu domu i trzymaniem finansów w ryzach. Po co
        więcej?
        Poza tym, na pewno są dalsze szkoły, odpowiedniki naszych studiów.
        Np. na uzdrowiciela czy aurora.
        • waldemar_batura Re: Umysł jedenastolatka... 12.03.08, 21:58
          olbrachta napisał:

          > Wydaje mi się, że Rowling nie uznała za stosowne opisywać
          > wszystkiego. Przecież nie macie opisanych wszystkich lekcji, tylko
          > te, na których coś się wydarzy... Matematykę - szczątkową - musieli
          > mieć. Ale po co człowiekowi funkcje trygonometryczne w codziennym
          > życiu? Ważne, żeby człowiek umiał, dodawać, odejmować, mnożyć i
          > dzielić. Przydatne są ułamki i procenty, cała reszta może wylądować
          > na śmietniku historii. Z taką wiedzą daję sobie radę z
          > projketowaniem budżetu domu i trzymaniem finansów w ryzach. Po co
          > więcej?
          > Poza tym, na pewno są dalsze szkoły, odpowiedniki naszych studiów.
          > Np. na uzdrowiciela czy aurora.

          To raczej studia zawodowe, jednokierunkowe. Ale mniejsza o szczegóły: sprawa
          edukacji młodych czarodziejów to po prostu kolejna luka w twórczości Rowling.
          IMHO lepiej je przyjąć do wiadomości niż starać się za wszelką cenę wypełnić. Co
          tu w ogóle mówić o spójności całości edukacji małych Potterków, kiedy nie
          zgadza się ona nawet tylko w jej aspekcie magicznym i np. w zamku jest za mało
          profesorów w stosunku do liczby studentów? :-)
          • meduza7 Re: Umysł jedenastolatka... 19.02.09, 10:42
            Odświeżam temat, bo zaczęła mnie męczyć sprawa "podstawówek". Harry wiadomo,
            chodził do mugolskiej. A inni? Czy faktycznie należy przyjąć, że mali
            czarodzieje uczą się w domu? W Hogwarcie wszyscy nauczyciele zakładają
            opanowanie już pewnego "poziomu kompetencji", np. każąc pisać wypracowania.
            Tymczasem jak pomyślę o edukacji, jaką mógł dać swym dzieciom taki Marvolo
            Gaunt, to mam wrażenie, że Meropa i Morfin szli do Hogwartu ledwie sylabizując.
            Pytanie do bardziej drobiazgowych szperaczy: czy w książkach da się wyśledzić
            wzmianki, które wskazywałyby na sposób edukacji przed-hogwarckiej?
            • noida Re: Umysł jedenastolatka... 19.02.09, 15:34
              Co racja to racja, ale wzmianki o żadnej szkole podstawowej nie ma w książkach,
              o ile mnie pamięć nie myli. Rzeczywiście poziom edukacji dzieciaków byłby bardzo
              nierówny, no chyba, że mali czarodzieje musieliby zdawać raz do roku sygnowane
              przez ministerstwo egzaminy. Zresztą Hogwart też nie jest obowiązkowy - można
              uczyć swoje dzieci w domu albo wysyłać je do szkół za granicę.
              • a_weasley Re: Umysł jedenastolatka... 13.07.09, 21:40
                noida napisała:

                > Rzeczywiście poziom edukacji dzieciaków byłby bardzo
                > nierówny, no chyba, że mali czarodzieje musieliby zdawać
                > raz do roku sygnowane przez ministerstwo egzaminy.

                Co za głęboka, iście mugolska wiara, że kontrola państwa jest do
                zbawienia koniecznie potrzebna... Podobne obawy miałby pewnie
                obywatel kraju objętego obowiązkową przedszkolizacją od 4-go roku
                życia słysząc o kraju, w którym do szkoły idzie się w wieku 7 lat,
                zerówek nie ma, a do przedszkola posyła dzieci ten, kto musi (bo nie
                ma w odwodzie babci, oboje rodzice pracują, a na opiekunkę nie stać
                ich), czyli mniej więcej połowa obywateli.
                Otóż ja właśnie z takiego kraju pochodzę i specjalnych problemów nie
                było.
    • nchyb Re: Umysł jedenastolatka... 17.12.09, 13:19
      > jest tak strasznie bystry i inteligentny!!W 5 klasie to niektórzy
      nie umieją
      > jeszcze dobrze czytać, a wielki Harry ma umysł filozofa

      ale czy tu jest mowa o szkołach specjalnych? Bo w typowej
      podstawówce to się nie trafia. Opóźnione dzieci wyłapuje się
      wcześniej. Wtórny analfabetyzm trafia się później...
      • eeela Re: Umysł jedenastolatka... 18.12.09, 01:43
        Bo w typowej
        > podstawówce to się nie trafia. Opóźnione dzieci wyłapuje się
        > wcześniej.

        Trafia się, trafia, i w gimnazjach, i w liceach. Wiem z pierwszej ręki, matuś
        moja uczy dziatwę polskiego od 30 lat :-)
        • nchyb Re: Umysł jedenastolatka... 18.12.09, 10:44
          Eeela i A_weasley, macie rację, pojedyncze przypadki się trafiają.
          Ale to nie jest norma!!!

          Normalne zachowanie Harrego w wieku 11 lat nie jest niczym dziwnym.
          To raczej Dudziaczek jest ewenementem. No chyba że mam wyjątkowe
          szczęście i tylko normalne dzieci spotykam, a te opóźnione wszędzie
          poza miastami które znam - mieszkają... ;-)
          • noida Re: Umysł jedenastolatka... 19.12.09, 11:37
            Oczywiście, że się zdarzają takie przypadki i oczywiście, że 11-latek bywa już
            zupełnie do rzeczy młodzieńcem, a 12-latek to już w ogóle. Jasne, że to zależy
            od pojedynczych egzemplarzy i różnie się dzieci rozwijają, ale przeważnie
            11-latki są już naprawdę fajne i mądre.
    • malpa1985 Re: Umysł jedenastolatka... 27.10.10, 16:06
      też się nad tym zastanawiałam ....
      nic nie było w książce żeby dzieci chodziły do jakieś szkoły przed Hogwardem
      a przecież gdzieś musiały nauczyć się czytać .....


      -----------------------------------------------------------------------------------------------
      www.deco.pl/
      www.kursyinstruktorownurkowania.pl/
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka