Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka

01.04.04, 10:59
Dziewczyny,
Razem z Aniąo3 żyjemy w dużej mierze ze słowa pisanego i mediów, więc
postanowiłyśmy te doświadczenia zawodowe spożytkować. Chcemy napisać o
przeżyciach kobiet, które mają za sobą poronienie, przedwczesny poród
martwego dziecka lub poród o czasie zakończony śmiercią dziecka. Interesuje
nas:

- W jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
zakończy się śmiercią dziecka?

- Jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?

- Czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
czy musiałyście pytać?

- Czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
Miejscowym, ogólnym?

- Czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?

- Czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?

- Czy kogoś interesowało nie tylko jak się czujecie, ale i co czujecie?

- Z kim leżałyście po zabiegu/porodzie (z kobietami po poronieniach, z
kobietami w zagrożonej ciąży, z położnicami? Czy wykonywano przy Was KTG?)

- Czy w przypadku późnego poronienia, przedwczesnego porodu lub porodu
martwego dziecka dano Wam możliwość zobaczenia dziecka?

- Czy w przypadku przedwczesnego porodu lub porodu zakończonego śmiercią
dziecka poinformowano Was o procedurach prawnych, czy pozwolono podjąć
decyzję o tym co zrobić z ciałem?

- Czy i jak w przypadku porodu zakończonego śmiercią dziecka powiedziano Wam
wcześniej o szansach na przeżycie?

- Czy zaproponowano Wam jakieś badania?

Te pytania to tylko punkt wyjścia, generalnie interesuje nas wszystko o czym
zechcecie nam opowiedzieć. Piszcie do nas z podaniem szpitala. Odpowiadając
podamy Wam oczywiście nasze nazwiska. Prosimy też o zgodę na wykorzystanie
wypowiedzi, które są już na forum. Gwarantujemy anonimowość. Artykuł będziemy
starały się umieścić w tytule o dużym nakładzie. Jeśli uda nam się znaleźć
sponsora roześlemy go również do wszystkich szpitali z oddziałami
położniczymi (koszt takiej wysyłki nie jest duży, więc sądzimy, że jest to
realne).
Pozdrawiamy i czekamy na odzew,
Ania i Magda
    • melka_x Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 05.04.04, 16:37
      Wiem, że niełatwo jest wracać do tego typu wspomnień, dlatego tym bardziej
      dziękuję za dotychczasowe listy i oczywiście czekam na następne.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Magda
    • agablues Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 14.04.04, 10:34
      podbijam, moze ktos jeszcze skorzysta?
    • j0204 Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 18.04.04, 19:56
      melka_x napisała:


      > - W jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
      > zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
      > zakończy się śmiercią dziecka?

      Będąc w pierwszej ciąży,poszłam na rutynowe badanie USG (ale po wcześniejszym
      plamieniu i hospitalaizacji, po której nic nie wskazywało,że z ciążą jest coś
      nie tak) i na monitorze komputera, zobaczyłam moje maleństwo, któremu juz nie
      biło serduszko.Pani dr, która p rowadziła ciążę odniosła się do nas bardzo
      pozytywnie. Przyszedł drugi lekarz, by potwiedzić obumarłą ciążę i skierowac na
      zabieg.

      > - Jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
      > zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
      > otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?

      Po poronieniu,była ze mnmą siostra i mąż,miałam świetna opieką zarówno z ich
      strony jak i personelu.Osobiście jakoś nie czułam się jak kolejny przypadek.
      Trochę inaczej było juz, kiedy ciąża była "większa" ale chora.Tu chyba czułam
      się jak przypadek medyczny (żadka wada genetyczna).Ale było znośnie.


      > - Czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
      > z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
      > śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
      > ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
      > czy musiałyście pytać?

      Odnośnie przyczyny poronienia, rozmawiałam z lekarka i mówiła,że często się
      zdarza, ale zaraz wypisała mi liste niezbędnych badań do zrobienia i szukała
      podłoża poronienia.
      Kolejna ciąża zaplanowana była na 100%pod okiem lekarza.Ale widać medycyna jest
      bezsilna jeżeli chodzi o genetykę.

      > - Czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
      > Miejscowym, ogólnym?

      miałam znieczulenie ogólne.

      > - Czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
      > wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
      > poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?

      Osobiście prosiłam o znieczulenie,(bóle krzyżowe !!!) ale lekarz stwierdził,że
      akcja porodowa może się cofnąć io podano mi relanium (to chyba nie jest
      odpowiedni lek w czasie porodu?).lekarze samio zdecydowali,że lepiej będzie dla
      mnie na przyszłość, kiedy urodzę maleństwo "dołem" mimo,że był pośladkowy poród.

      > - Czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?

      Tak, w szpitalu w którym rodziłam Sylwię, był psycholog.pani psych sama
      przyszła do naszej sali i spytała czy ktoś ma ochotę na rozmowę
    • ursgmo Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 18.04.04, 22:58
      melka_x napisała:

      >Witam,mam na imię Urszula, moja historia jest z roku 2001 , Warszawa szpital
      na Inflankiej,
      >
      > - W jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
      > zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
      > zakończy się śmiercią dziecka?
      Byłam ladnych kilka dni po terminie, mimo trudnego 1 porodu ( także kilkanaście
      dni po terminie),lekarze nie zdecydowali sie drugiego wywołać. Ja miałam złe
      przeczucia, bałam się bardzo, nie czułam się bliska rozwiązania .Byłam odsyłana
      do domu z zapewnieniem że każda kiedyś musi urodzić.
      Tego dnia , mimo że dzień wcześniej lekarz zapewniał że nic się nie dzieje ,
      wybralismy sie z mężem do szpitala.
      Lekarz ( z wielką łaską )raczył zbadać mnie i orzec że nic się nie dzieje
      ipowiedział że na KTG nie ma czasu tylko przyłoży na chwile głowicę. Probowal
      znalezc serduszko dziecka ,spoważniał, nawet usiadł, a poniewaz mu sie to nie
      udalo, nic nie mowiac wypadl z izby przyjec ,ja roztrzesiona czekalam na
      korytarzu ,potem lekarz przybiegl z kluczami od gabinetu USG ,poszliszmy do
      gabinetu ( lekarz zapewnial ze cos sie dzieje z KTG - aparatem ).Jezdzil USG po
      moim brzuchu , bąkając coś,ja niestety nie pamiętam co to było, instynktownie
      juz wiedziałam że jest źle.......
      Wypadł znowu z gabinetu NIC MI NIE MOWIAC i wrocił z innym lekarzem i dopiero
      ten po badaniu powiedzial "ze jest mu przykro ale serduszko dziecka przestalo
      bic,i ze prawdopodobnie obwiazalo sie pepowina".


      >
      > - Jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
      > zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
      > otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?
      > Tzw.średni i niższy personel medyczny, bardzo dobrze , taktownie i ze
      współczuciem.
      Najgorzej sk........ ordynator który orzekł ze będzie mnie trzymał 8 !!!!!! dni
      i dopiero mi pomoże wywołać poród. Wzywał mnie na bezsensowne badania
      (m.in.masaż szyjki) , dodając bólu oraz mówił przy mnie do wszystkich lekarzy
      co mi sie przydarzyło.


      > - Czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
      > z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
      > śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
      > ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
      > czy musiałyście pytać?
      Ja pytałam ,oni kłamali...........zgineła gdzieś cała dokumentacja ,także
      prywatne ktg, usg itp. które robiłam po terminie , ktg zrobione 6 dni
      wczesniej !!!! w szpitalu okazalo sie ze bylo bardzo niepokojace,a przeoczono
      to ( moja rodzina znalazla polozna, krewną znajomej, od niej mam te wiesci) ,
      nie poinformowano mnie m.in o zielono -brazowych wodach i ich znikomej ilosci
      >
      > - Czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
      > Miejscowym, ogólnym?
      > ________________________________

      > - Czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
      > wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
      > poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?
      Ja musiałam się sama postarać opomoc przy porodzie zeby nie zwariowac i nie
      czekac 8 dni. Porod byl wiec wywolywany, a znieczulenia nie chcialam. A i
      wolałam rodzic naturalnie ,żeby móc szybko zajść ponownie w ciążę.
      >
      > - Czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?
      > Księdza !!!! a ja jestem niewierząca.

      > - Czy kogoś interesowało nie tylko jak się czujecie, ale i co czujecie?
      > Jedna młoda lekarka bardzo się interesowała przyszła do mnie w czasie porodu
      i została, oraz lekarz który mi pomógł w wywołaniu .

      > - Z kim leżałyście po zabiegu/porodzie (z kobietami po poronieniach, z
      > kobietami w zagrożonej ciąży, z położnicami? Czy wykonywano przy Was KTG?)
      >Na ginekologii ze starszymi paniami i młodąkobietą w 9 miesiącu z ospą !!!!!!

      > - Czy w przypadku późnego poronienia, przedwczesnego porodu lub porodu
      > martwego dziecka dano Wam możliwość zobaczenia dziecka?
      > Tak jak najbardziej ,choc ja prosiłam żeby mi córeczki nie pokazywać.Mimo
      mojego życzenia personel bardzo nalegał co mi sie nie podobało. Ja zdawałam
      sobie sprawę że jak zobaczę malutką będę cierpieć o wiele bardziej, będę ją
      widzieć w każdym dziecku.

      > - Czy w przypadku przedwczesnego porodu lub porodu zakończonego śmiercią
      > dziecka poinformowano Was o procedurach prawnych, czy pozwolono podjąć
      > decyzję o tym co zrobić z ciałem?
      > Pozwolono,ale dopiero po podpisaniu dokumentu ze nie winie szpitala.

      > - Czy i jak w przypadku porodu zakończonego śmiercią dziecka powiedziano Wam
      > wcześniej o szansach na przeżycie?
      >
      > - Czy zaproponowano Wam jakieś badania?
      >
      > Te pytania to tylko punkt wyjścia, generalnie interesuje nas wszystko o czym
      > zechcecie nam opowiedzieć. Piszcie do nas z podaniem szpitala. Odpowiadając
      > podamy Wam oczywiście nasze nazwiska. Prosimy też o zgodę na wykorzystanie
      > wypowiedzi, które są już na forum. Gwarantujemy anonimowość. Artykuł będziemy
      > starały się umieścić w tytule o dużym nakładzie. Jeśli uda nam się znaleźć
      > sponsora roześlemy go również do wszystkich szpitali z oddziałami
      > położniczymi (koszt takiej wysyłki nie jest duży, więc sądzimy, że jest to
      > realne).
      > Pozdrawiamy i czekamy na odzew,
      > Ania i Magda

      Pytajcie jakby co , chetnie odpowiem :-))
    • maria1927 Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 21.04.04, 16:27
      melka_x napisała:

      > Dziewczyny,
      > Razem z Aniąo3 żyjemy w dużej mierze ze słowa pisanego i mediów, więc
      > postanowiłyśmy te doświadczenia zawodowe spożytkować. Chcemy napisać o
      > przeżyciach kobiet, które mają za sobą poronienie, przedwczesny poród
      > martwego dziecka lub poród o czasie zakończony śmiercią dziecka. Interesuje
      > nas:
      >
      > - W jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
      > zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
      > zakończy się śmiercią dziecka?
      > pojechałam do szpitala bo bolał mnie brzuch.gdy wchodziłam na izbę przyjęć
      odeszły mi wody.wiedziałam że coś jest nie tak bo byłam w 33 tyg.ciąży.na izbie
      przyjeć poni lekarka bez żadnego wstępu powiedziała mi że dziecko jest
      martwe.moja pierwsza ciąża poprostu szok...
      > - Jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
      > zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
      > otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?
      > czułam się gożej niż kolejny przypadek koszmar.gdy mi powiedzieli że dziecko
      jest martwe pan ordynator stary sku.....n zwrócił się do studentów tymi
      słowami;proszę możecie panią badać to ciekawy przypadek...a ja tam cały czas
      byłam i wszystko słyszałam.więc moja reakcja była chyba prawidłowa aczkolwiek
      jak się spodziewacie nie miła dla tego starego pryka epitetów nie przytoczę cenzura
      > - Czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
      > z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
      > śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
      > ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
      > czy musiałyście pytać?
      > żadnej rozmowy nigdy nie było
      > - Czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
      > Miejscowym, ogólnym?
      > miałam cesarkę pod narkozą bo tak mnie naszpilkowali że straciłam
      przytomność,a mojej mamie wmawiali że mam podaczkę debile
      > - Czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
      > wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
      > poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?
      > nakazano mi poród dołem po 10 godz.miałam 1 cm rozwarcia więc dali mi taką
      dawkę że podłam.kretynioczywiście nikt nie mówił o konsekwencjach.
      > - Czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?
      > jaką pomoc?w tym szpitalu!
      > - Czy kogoś interesowało nie tylko jak się czujecie, ale i co czujecie?
      > mowy nie było przez mój 5 dobowy pobyt w tym szpitalu ani razu nie było u mnie
      lekarza z którym można by było porozmawiać.
      > - Z kim leżałyście po zabiegu/porodzie (z kobietami po poronieniach, z
      > kobietami w zagrożonej ciąży, z położnicami? Czy wykonywano przy Was KTG?)
      > w tym szpitalu matki leżą z dziećmi na sali.u mnie to wszystko wydarzyło sie w
      poniedziałek a w piątek przeniesiono mnie ma salę właśnie matek z
      dziećmi.wstałam i wypisałam się na własne żądanie.jakas stara ku..a powiedziała
      mi że dla takich jak ja nie ma miejsca.
      > - Czy w przypadku późnego poronienia, przedwczesnego porodu lub porodu
      > martwego dziecka dano Wam możliwość zobaczenia dziecka?
      > nie mogłam i nie chcialam za bardzo by bolało!
      > - Czy w przypadku przedwczesnego porodu lub porodu zakończonego śmiercią
      > dziecka poinformowano Was o procedurach prawnych, czy pozwolono podjąć
      > decyzję o tym co zrobić z ciałem?
      > o niczym nie informowali.moim rodzicom nie kozano zabierać ciała małego bo ja
      mogę nie przeżtć i nie ma co się spieszyć z pogrzebem kure...o co?
      > - Czy i jak w przypadku porodu zakończonego śmiercią dziecka powiedziano Wam
      > wcześniej o szansach na przeżycie?
      > żadnych informacji dziecko jest martwe i tyle.nie ma się co spieszyć z porodem
      cesarką moze gdyby mnie cieli dziecko by żyło nie wiadomo.
      > - Czy zaproponowano Wam jakieś badania?
      > sami chcieliśmy sekcję która nic nie wykazała.żartem jest to że sekcję robił
      ten sam szpital na polnej w poznaniu.dodam że gdy ja rodziłam to zdażyły się
      jeszcze dwa podobne porody dzieci były martwe .szpital poprostu rzeź
      niewiniątek.zero współczucia ,serca ,zrozumienia tylko ciekawy przypadek.omijam
      ten szpital szerokim łukiem i wszystkim to radzę pozdrawiam pa
      > Te pytania to tylko punkt wyjścia, generalnie interesuje nas wszystko o czym
      > zechcecie nam opowiedzieć. Piszcie do nas z podaniem szpitala. Odpowiadając
      > podamy Wam oczywiście nasze nazwiska. Prosimy też o zgodę na wykorzystanie
      > wypowiedzi, które są już na forum. Gwarantujemy anonimowość. Artykuł będziemy
      > starały się umieścić w tytule o dużym nakładzie. Jeśli uda nam się znaleźć
      > sponsora roześlemy go również do wszystkich szpitali z oddziałami
      > położniczymi (koszt takiej wysyłki nie jest duży, więc sądzimy, że jest to
      > realne).
      > Pozdrawiamy i czekamy na odzew,
      > Ania i Magda
    • katroz Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 24.05.04, 12:26
      W jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
      zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
      zakończy się śmiercią dziecka?
      Ja 2 x poroniłam i 1 x urodziłam synka ale miał wadę serca i po 8 godz zmarł.
      *przy 1 por. zaczęłam krwawić i na usg już było po lek (2) SKIER MNIE NA
      ZABIEG -ZIMNO I BEZ WYJASNIENIA
      *PRZY 2 POR lekarz za długo patrzył w usg i wiedziałam że coś nie tak pokazał
      mi że serce nie bije i pogłaskał po głowie
      *przy porodzie tętno słabło i musieli mi zrobiś cesarkę

      - Jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
      zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
      otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?
      * mój lekarz (prywatny) przychodził pocieszał , reszta personelu nic -nie byłam
      ich pacjentką


      - Czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
      z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
      śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
      ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
      czy musiałyście pytać?
      * trzeba o to pytać bo lek sami czasem nie wiedzą dlaczego było poronienie
      * przy porodzie kazano mi zrobić badania

      - Czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
      Miejscowym, ogólnym?
      * 2x w ogólnym ale za 1 razem dali mi coś na skurcze i strasznie cierpiałam (
      podobno "TO" miało zejść niżej ) a za 2 razem już robił mi to prywatny lek.

      - Czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
      wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
      poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?
      * nie miałam wyboru trzeba było szybko działać potem 2 tyg nie wiedziałam co mi
      jest miałam cięzką gestozę poporodową

      - Czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?
      * nie

      - Czy kogoś interesowało nie tylko jak się czujecie, ale i co czujecie?
      *nie

      - Z kim leżałyście po zabiegu/porodzie (z kobietami po poronieniach, z
      kobietami w zagrożonej ciąży, z położnicami? Czy wykonywano przy Was KTG?)
      * po por w sali ginekologicznej
      * po por też

      - Czy w przypadku późnego poronienia, przedwczesnego porodu lub porodu
      martwego dziecka dano Wam możliwość zobaczenia dziecka?
      *NIE ---widział go tylko mąż przy chrzczcie


      - Czy w przypadku przedwczesnego porodu lub porodu zakończonego śmiercią
      dziecka poinformowano Was o procedurach prawnych, czy pozwolono podjąć
      decyzję o tym co zrobić z ciałem?
      * nie wiem rodzina załatwiła pogrzeb

      - Czy i jak w przypadku porodu zakończonego śmiercią dziecka powiedziano Wam
      wcześniej o szansach na przeżycie?
      * chyba tak ale niewiele pamiętam , aż do sekcji nie było wiadomo co się stało

      - Czy zaproponowano Wam jakieś badania?
      * tylko polecono które zrobić prywatnie

      Szpital Sw Lukasza w Tarnowie ,małopolskie
      1 poronienie w 09 1999
      poród 07.08.2000
      2 poronienie 23.04.2004

      gdyby jakieś pyt gg 2944609
    • melka_x Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 25.05.04, 12:01
      Podciągam. Wprawdzie artykuł o poronieniach jest jest prawie skończony, ale
      czekamy jeszcze (do 2 czerwca) na wypowiedź IMiDz, więc można jeszcze coś dodać.
      M.
      • usiek78 Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 25.05.04, 12:21
        Do kogo moge napisać na piv. w celu opowiedzenia swojej historii do tego
        arykułu?
        • melka_x Re: Artykuł_poronienia, poród martwego dziecka 25.05.04, 12:45
          Najlepiej na oba adresy: melka_x@gazeta.pl; aniao3@gazeta.pl. Odpowiemy z
          maili "imiennych"
          Pozdrawiam i czekam,
          M.
          • daaisy1 Poród martwego dziecka w 24 tyg ciazy... 26.05.04, 00:38
            Wysłałam Was moją historię na adres e-mail.
            Pozdrawiam i czekam na wszelkie pytania.
            Edytka
Pełna wersja