ulkar
02.04.04, 21:09
Zaglądam tu i zaglądam, czytam i czytam ... Ale chyba nie potrafię napisać o
moim synku... A może potrafię ... Nie wiem... mminęło już prawie 1,5 roku od
kiedy go nie widziałam. A wydaje mi się ...że to było tak niedawno... Tęsknię
za nim, tęsknię każdego dnia ... I kupuję kwiaty i znicze wybierając tak
jakbym kupowała mu spodnie ... Przez 11 lat sądziłam, że mam całkowicie
zdrowe dziecko... A termin kardiomiopatia był mi zupełnie obcy. Nawet o nim
nie słyszałam. Potem trzy lata strachu.... Chociaż nie ... strach był na
początku, potem wszystko wydawało sie toczyć pomyślnie. Dobre wyniki, wizyty
w Klinice w Aninie co parę miesięcy... Nic nie wskazywało,że tragedia jest
tak blisko. Po pobycie w CZD kiedy razem oglądaliśmy "Milionerów" zapytałam
Tomka na co wydałby wygraną , odpowiedział : Oddałbym ją żeby ktoś dał mi
nowe zdrowe serce ... Ale już w 2 lata później na to samo pytanie
odpowiedział: Kupiłym sobie samochod, nowy komp, dałbym trochę babci i
dziadkowi... Zapomniał o chorobie, czuł się dobrze .... Umarł niespodziewanie
siedząc przy swoim ulubionym komputerze... a przecież bez wysiłku miał być
bezpieczny ... Brakuje mi go ciągle, każdego dnia, każdego dnia ... miał 14
lat, był nie tylko synem, ale też kumplem, przyjacielem, partnerem w
dyskusji...
Wydaje mi się, że mam dwa odrębne życia, to z Tomkiem i to teraz, bez
niego... Każdego dnia tęsknię za swoim starym życiem, ale widzę je we
wspomnieniach jak ciastko za szybą, jak coś już nieosiągalnego... Nie jestem
tym kim byłam... bez Ciebie synku nie jestem sobą... Żyję bo muszę, próbuję
budować swój świat od nowa... bo nie mam innego wyjścia....