mała impresja z peryspektywy dziecka

06.04.04, 20:53
Przybyłam tu za założycielka

Patrze na te sprawy z pozycji dziecka ktore choc dorosle z perespektywy
rodzicow zawswze bedzie dzieckiem

Powiem szczerze bez ogrodek wiem czego moja mama nienawidzila ....
tak raniacych slow jak patrz jakie biedne dziecko
jak ja pania podziwiam

Wiecie co zastanawialam sie wielokrotnie nad tym jak chcialabym by mnie
traktowano i jak bym chciala by traktowanio moich bliskich

Doszlam do nastepujacych wnioskow

jezeli chcesz mi cos powiedziec nie mow nic

jezeli chcesz pomagac byc potrzebnym bądz czynem nie slowiem i badz gotowy na
to ze czasem bedzie mi trudno poprosic o pomoc
czasem sama obecnosc duzo daje a moze najwiecej z mej peryspektywy tak to wyglada
Mojej mamie bylo trudno prosic o pomoc wiem to
Jestem dorosla w tej chwili i bardzo mojej mamie dziekuje ze wychowala mnie
takie ze sama sobie radze w zyciu bez niczyjej pomocy.
kosztowalo to moja rodzine bardzo wiele

Mysle ze przez to jak ludzie postrzegaja niepelnosprawnych ze razi ich to w
oczy (czlowiek calyczas musial udowadniać to ze to jest inteligentne madre
dziecko co z tego ze troszke innaczej sie np. porusza )

przez takie udowadnianie swiatu
tak czuje
ucierpialy moje relacje z matka ....
Nieustanna walka moze męczyć ....
i meczy wierze i wiem
potem to juz polecialo

teraz troche to sie zmienilo poziom tolerancji jest minimalnie wyższy

ale podstawowka i szkola srednia to byl maly koszmarek

Studia no coz - czlowiek juz mysli innaczej
i szczerze powiedziawszy to zaczelam doceniac to co mam nie szukalam nic na siłe
Jakos lżej :)

I tak uwarzam ze mi sie poszczescilo bo trafilam na cudownych lekarzy
i moja rodzina byla uparta
wiec wyprowadzili mnie lekaze jako tako

W 100% sprawna ruchowo nie bede
przywyklam

Szkoda ze spoleczenstwo czy towazycho czy pojedyncze jednostki nie umieja byc
ponad czasem to boli

Mysle ze Wy mamy chorych dzieciakow tez macie dosyc pustoslowia
Chcesz byc kims pomocnym pomagaj ale daj serce skoro chcesz ale chciej naprawde
pozdrawiam

ps Moje Kalectwo wynika z mózgowego porażenia dzieciecego
zeby nie bylo ze jestem pustoslowna

Trzymajcie sie ludziki cieplo
    • agablues Re: mała impresja z peryspektywy dziecka 06.04.04, 21:43
      i Ty też, Serce moje szpiegujące, z Holandii?
      Dzięki za ten głos w dyskusji
      Ściskam Aga
    • anuteczek Re: mała impresja z peryspektywy dziecka 06.04.04, 23:27
      Moja mama też walczyła i udowadniała światu, że jestem normalnym,
      pełnowartościowym człowiekiem. Nie garbusem (kyfo-skolioza IV stopień, po kilku
      operacjach i masie komplikacji). Wiesz co spyheart, ja też wspominam podstwówkę
      jako koszmar i docinki rówieśników (czasami w oczy, częściej za plecami). Nie
      wiem dlaczego, ale zawsze byli "równiejsi" niż ja. Pamiętam do dziś jak
      cholernie bolało, gdy do pocztu sztandarowego wybrano dwie moje koleżanki, z o
      wiele niższą średnią - bo tak będzie lepiej wyglądać. Szczerze mówiąc kiedy
      opublikowano mój pierwszy tekst nalegałam, by podpisać go moim panieńskim
      nazwiskiem i wysłałam to do swojej byłej szkoły, strasznie to głupie, ale niech
      tam.
      Praktycznie z nikim z towarzycha z podstawówki nie utrzymuję kontaktów, no poza
      paroma kumplami. Wychowawczyni w ogólniaku - w sumie miła kobieta, nalegała
      abym powtarzała pierwszą klasę - bo przecież przez te ciągłe pobyty w szpitalu
      (pomimo, że miałam tam normalne lekcje, no ale czego uczą w TAKIEJ szkole i
      jaki tam jest poziom) opuściłam wiele lekcji. Dopiero później zrozumiała, że
      jestem normalna.I tak mogę w kółko. Przez cały ogólniak też byłam inna, co
      prawda dobrze się maskowałam, ale wszyscy wiedzieli, że coś jest nie tak.
      Wszystko zmieniło się na studiach, wyprowadziłam się z rodzinnego miasta,
      niczego nie ukrywałam, olałam tą tzw. akceptację i przyjęłam jedną zasadę -
      albo lubisz mnie taką, jaka jestem, albo spadaj. Nie będę zabiegać o ciebie.
      Mama zawsze mi wpajała, że nie muszę dostosowywać się do środowiska na siłę.
      oprócz tego, że walczyła o moje życie, wpoiła mi poczucie godności. Dzięki niej
      nigdy nie czułam się odrzucona.
      Dziś jestem starą, mężatą krową i mam z nią świetny kontakt. Jedyne o czym nie
      potrafię z nią rozmawiać, to strata mojej Małej. W najgorszych chwilach po
      prostu była przy mnie, razem ze mną cierpiała i uszanowała moje milczenie.
      Tak jak ona nie chciała zbędnych głupich pytań na mój temat, pozwoliła mi
      milczeć. Rozumiała mnie bez słów.
      Może ta moja choroba wydawać się pryszczem w porównaniu z innymi. Przecież
      mówię, widzę, chodzę, jestem sprawna intelektualnie. Wszystko to zawdzięczam
      mojej rodzinie i lekarzom. Jestem też silna i szczęśliwa.
      Mama dobrze mnie wychowała, była wymagająca, powtarzała :"Andzia nie
      odpuszczaj".
      Spyheart, piszesz "jeśli chcesz mi coś powiedzieć, nie mów nic", czasmi słowa
      ranią, ale dobrze jest też coś usłyszeć, pytania są jak najbardziej na miejscu.
      Pamiętam swoją pierwszą rozmowę o mojej chorobie z obecnym mężem, oj ciężko mi
      było mówić..., dobrze, że on wprost pytał. czasami mi pomagała i pomaga ta
      pomoc słowna. Ja nie wymagam czynów. Nie udaję, że jestem w pełni sprawna i
      samodzielna.
      Najważniejsze rzeczy, których nauczyła mnie mama to proszenie o pomoc i
      bezinteresowna miłość do ludzi - są ludzie, którym nawet ja mogę pomóc i staram
      się to robić.
      Rozpisałam się strasznie bez ładu i składu, ale post spyheart zmusił mnie do
      myślenia i refleksji. Do tej pory głównie koncentrowałam się na tym, że mama
      kilka razy dosłownie wyrwała mnie śmierci. Dziś zrozumiałam, że wszystko co mam
      i kim jestem zawdzięczam jej ciężkiej pracy. To ona nie dała mi się zamknąc w
      skorupie (miałam takie tendencje) i zrobiła ze mnie człowieka. Dzięki jej
      miłości potrafię znieść wszystko i jakoś się pozbierać
      pozdrawiam Was serdecznie holenderskie mamy
      oby nigdy nie zabrakło Wam siły i miłości
      andzia
      • aniao3 Re: mała impresja z peryspektywy dziecka 06.04.04, 23:48
        Witajcie!
        Anutku - napisalas ze nie mozesz z Mama porozmawiac o smierci swojej Coreczki -
        mam to samo. Z najblizszymi o sprawach najbardziej bolesnych czasem najtrudniej
        porozmawiac. Ja zaczelam z mama pisac listy, choc mieszkamy w tym samym miescie
        i co dzien gadamy przez telefon. Ale o tym co przezywam mowic z nia nie
        potrafie. Ona tez nie, bo obie placzemy od razu. A pisanie pomaga.
        Sciskam was wszystkie
        Anka
        • anuteczek Re: mała impresja z peryspektywy dziecka 07.04.04, 00:21
          Aniu,
          Ja wiem, że mama wie co przeżywam. Wie, że nie mogę znieść kolędy "Lulajże
          Jezuniu", choć to nie te święta. Wie, że będę wyła jak bóbr przy nakrywaniu do
          stołu (ale za nic w świecie nie pozwolę zrobić tego nikomu) i przy
          przygotowywaniu święconki. Wtedy ona przyjdzie i bez słowa mnie prztuli i
          wytrze oczy. Przez to co razem przeszłyśmy rozumiemy się bez słów.
          Nie pamiętam kto to powiedział "prawdziwa miłość nie potrzebuje słów", ale miał
          rację. Czy może być prawdziwsza miłość niż matki do córki?
          Zresztą sama wiesz, że ten ból jest tak straszny, że nie da się go opisać i
          wyrazić słowami. Tu trzeba mówić sercem i nasze Mamy tak z nami rozmawiają
          pozdrawiam cieplutko
          Andzia
      • spyheart Re: mała impresja z peryspektywy dziecka 07.04.04, 00:24
        Andziu :)
        male sprostowanko
        Jestem kobietą :)

        Bardzo dziekuje ci za to co napisalas

        Co do tego tez nie udaje ze jestem pelnosprawna bo nie da sie tego ukryc Tyle
        Co do słow to wole by nie mowiono za wiele jakiegos sztucznego poklasku

        powiem szczerze przyjaciele sie jakos instynktownie nauczyli by nie pytac od
        razu i traktowac jak wynalazek natury :D

        moze dlatego ze to sa klasa ludzie i mieli na tyle taktu
        poza tym sadze ze nie mialo to znaczenia skoro im sie chcialo mmnie poznawac
        najpierw jaka jestem osobą

        potem jakos samo wylazilo pytali a i owszem nie bronie sie przed tym zeby mowic
        ale mam zasade pewna

        pod tytulem nie zaprzyjaznisz sie ze mna jezeli zaczniesz "przyjaźn" od tego co
        bedziesz widzial nAa 1 zut oka

        wierze w to bardzo ze kazdy dostaje to co umie zniesc
        i to niose bo jest jakis plan bym ja to niosla mimo ze tak trudno to czasem
        zrozumiec

        dlatego mam w sobie radosc zycia, bo skoro jestem to napewno mam cos do zrobienia

        choc czasem staje sie tak ze osoby ktore bardzo cenie umieraja tak mlodo

        3Mamy się z Wami
        Pozdrowionka
        Szpieg serdeczny rodzaju zenskiego:)))
        • anuteczek Re: mała impresja z peryspektywy dziecka 07.04.04, 00:39
          Przepraszam,
          Jakoś tak automatycznie potraktowałam Twój nick ;)
          Babcia mojego męża mówi "Kogo Bóg miłuje, tego krzyżykuje", a to mądra kobieta
          ma 97 lat. Widać musi bardzo kochać te wszystkie holenderskie rodziny.
          Wiesz, może czasami holenderskie mamy potrzebują takiego naszego "bocznego
          spojrzenia" i potwierdzenia, że ich wysiłki nie idą na marne. Taka nasza rola,
          utwierdzać je w tym, co robią.
          Wiesz, ja też w ciągu ostatnich kilku lat straciłam paru młodych znajomych - a
          to dystrofia (magiczna dwudziestka, cholera), a to ostra niewydolność
          oddechowa, a to brak zgody na takie życie, sama wiesz. Strata dziecka -
          myślałam, że mnie dobije. Nie stało się tak - choć boli jak nie wiem co.
          Nie oczekuję żadnych słów podziwu, poklasku, piszę tylko dlatego, że wiem, że
          moje doświadczenia mogą się komuś przydać.
          ściskam cieplutko, wiosennie i mimo wszystko radośnie
          andzia
          • spyheart Re: mała impresja z peryspektywy dziecka 07.04.04, 21:03
            Andzia tak wlasnie dlatego napisalam ten temacik by MAMUSIE
            WIEDZIALY że dzieci widza wiecej niz mogą sobie wyobrazic to raz Że sa WDZIECZNE

            a 2 żeby w tej walce nie zapomnialy o czyms bardzo waznym
            niemierzalnym
            czyli USMIECHU I CIEPLE
            to bardzo trudne wiem :( ale bardzo pomaga Dzieciom i Wam!!

            mimo calego bólu i okropnosci tego co Was dotyka
            Ściskam WAS WSZYSTKIE bardzo serdecznie Mamusie!!
Pełna wersja