Jak udzielać wsparcia

07.05.04, 16:58
Rady dla przyjacół i członków rodziny

Pamietacie naszą gorącą dyskusję w wątkach " Do zdrowych i szczęśliwych i nie
tylko " i " PROSZĘ !!!" ?
W książce " Jak przeżyć stratę dziecka" , w rozdziale o w/w tytule, jest to
wszystko zebrane. Jako, że ta książka jest adresowana bardziej do nas,
zacytuję tutaj, co napisała autorka, bo nie sądzę, żeby rodzice zdrowych
dzieci ją mieli ochotę czytać.

>>
Często się zdarza, ze to, co mówimy raczej drażni niż pomaga. Użycie jakiegoś
szablonowego lub niezgodnego z prawdą zwrotu w rodzaju: ”wiem, co czujesz”,
może tylko zezłościć cierpiącą osobę i sprawić jej przykrość. Jedynie ona wie,
co czuje. Tego rodzaju uwagi są niestosowne szczególnie w wypadku śmierci
dziecka, kiedy to emocje rodziców najbliższych członków rodziny tak bardzo
różnią się od innych osób.
Istnieją dwie kategorie pomocy, którą możemy oferować ludziom: zewnętrzna i
wewnętrzna. Ta pierwsza jest analogiczna do sympatii, nastawiona jedynie na
rozwiązania problemów. Człowiek udzielający tego typu pomocy mówi:
„znam twoje położenie. Wiem, ze się szamoczesz. Zdaję sobie sprawę, ze
przechodzisz ciężki okres, ale nie jestem tobą. Ja nie musze tego wszystkiego
przezywać, ty – tak. Pomogę ci, jeśli mnie o to poprosisz, ale sam nie będę
się wtrącać i ingerować w twój ból – to ty cierpisz, nie ja. Rozwiąże twoje
problemy, ale jeśli dotyczą one codziennych spraw. Mam przecież swoje własne
kłopoty, z którymi musze sobie radzić.”

Pomoc wewnętrzna wyraża nieco inny stosunek do drugiego człowieka – przejawia
się w niej znacznie więcej troski i współczucia. Bardziej przypomina empatię
niż sympatię. Osoba udzielająca takiej pomocy, mówi:
„cierpię razem z tobą. Widzę twój ból i wiem jak się męczysz. Choć nie znam
dokładnie twoich uczuć, to daję sobie sprawę, że twoja rozpacz jest najcięższa
z możliwych. Będę z tobą, żeby cię wspierać. Nie mam zamiaru cię osądzać. Będę
cię przez cały ten czas kochać, szanować twoje zmaganie się z losem, podziwiać
odwagę i w miarę możliwości dodawać ci sił. Nie masz wyboru, musisz przez to
przejść, ale dzielenie się z drugą osobą swoim bólem pomaga. Nie będę udzielać
ci rad, chyba, że o nie poprosisz – a i wtedy będą one zupełnie
niezobowiązujące. W pełni uznają twoje prawo do decydowania o własnym życiu”
<<
    • coronella Re: Jak udzielać wsparcia 07.05.04, 18:08
      Aga- dzieki!!
      Bo rzeczywiscie jest tak, że otoczenie człowieka, którego dotknęła tragedia,
      nie bardzo wie, jak się zachować. Próbuje wdepnąc w czyjeś życie, uważając się
      za zbawicieli, albo odsuwa się na bok dając przez to osobie cierpiącej poczucie
      osamotnienia, odrzucenia...

      Przypomniała mi się pewna tragiczna historia.
      Mielismy kiedys kolezankę. Nie przyjaciólkę- psiapsiółkę, ale tez nie obcą nam
      osobę.
      Żona, matka dwójki małych dzieci, szczęśliwa w małżeństwie i w rodzinie.
      Krótko. Jednego dnia straciła wszystko- męża i dwie córeczki. Zostali
      staranowani w samochodzie przez pijanego kierowcę.

      Szok. Dla nas, bo w stosunku do niej to słowo to marna namiastka.
      Gdyby wtedy ktos z nas bardziej umiał jej pomóc! Próbowalismy, ale...
      Nie dała rady, 3 miesiące później ją żegnaliśmy.
      Wtedy własnie wyszła nasza słaba psychika, nasza niewiedza, nieoswojony
      strach...nikt jej wtedy nie pomógł, bo nie umiał.

      Ech...życie...
      Dobrze, że jest Bóg, inaczej nie miałoby ono żadnego sensu.
      • agablues Re: Jak udzielać wsparcia 07.05.04, 21:48
        Coronella, tragedia, jaka dotknęła Twoją koleżankę jest tak ogromna, że wcale
        się nie dziwię jej reakcji. Nie wiem czy ktokolwiek mógł jej pomóc...
    • agablues Re: Jak udzielać wsparcia II 07.05.04, 19:09
      Jest wiele sposobów, by pomóc osieroconym, szczególnie tuz po śmierci bliskiej
      im osoby. Nie pytaj, co możesz dla nich zrobić, po prostu to rób. Człowiek
      cierpiący nie jest w stanie się zastanawiać nad tym, jakie jego potrzeby powinny
      zostać zaspokojone. Swoje zadania wykonuj spokojnie.

      1. Zaproponuj, ze zadzwonisz lub napiszesz do przyjaciół spoza waszej
      miejscowości, którzy jeszcze nie wiedzą o śmierci

      2. Przywoź ze sobą posiłki lub jakieś specjalne dania. Twoja troskliwość dobra
      wola przygotowania czegoś do jedzenia na pewno zostanie doceniona

      3. Zrób zakupy w sklepie spożywczym

      4. Zaproponuj, że zaopiekujesz się małymi dziećmi

      5. Odbieraj telefony

      6. Umyj samochód, nalej benzyny do baku

      7. Popilnuj domu

      8. Posprzątaj mieszkanie

      9. Upierz rzeczy, które tego wymagają

      10. Wyślij list z wyrazami sympatii i zamieść w nim kilka zdań, z których będzie
      wynikało, że pamiętasz o zmarłym dziecku. Dal rodziców, rodziców sensie
      emocjonalnym, ono wciąż żyje, stąd wszystko, co może im je przypominać, jest dla
      nich niezwykle ważne.


      Po pogrzebie:
      1. Zaproś osieroconych rodziców na kawę, herbatę lub coś mocniejszego
      2. Zaproponuj, że pójdziesz nimi na cmentarz
      3. Pomóż w segregowaniu rzeczy dziecka
      4. Odwieź/ odprowadź dzieci na lekcje
      5. Rób w dalszym ciągu to, co znajduje się na pierwszej liście
      6. Nie przestawaj dzwonić do nich lub ich odwiedzać, ale nigdy, w żadnym
      wypadku, nie zapominaj o wcześniejszym ustaleniu terminu wizyty
    • agablues Re: Jak udzielać wsparcia III 07.05.04, 21:44
      i ostatnie wskazówki :

      - nie umniejszaj przeżyć osieroconych rodziców opowiadaniem o własnych
      doświadczeniach związanych ze śmiercią i chorobą. Komunały w rodzaju "
      Powinieneś się cieszyć, że miałeś go przez......lat" mogą tylko rozzłościć.

      - na pierwszej wizycie nie musisz dużo mówić. Ciepły uścisk może dać więcej niż
      jakiekolwiek słowa. Domownicy chcą jedynie wiedzieć, że jesteś z nimi, że ich
      kochasz i troszczysz się o nich.

      - osieroceni rodzice nie myślą o niczym innym, tylko o swoim dziecku.
      Jakiekolwiek próby odwrócenia ich uwagi, np. przez rozmowę o sprawach banalnych,
      wywołują z ich strony złość i oburzenie. Uważają, że poruszanie błahych tematów
      dowodzi lekceważenia ich nieszczęścia.

      - słuchaj, ale nie osądzaj. Powstrzymaj się od udzielania rad dotyczących tego,
      co twoi przyjaciele mają myśleć czy odczuwać. Każdy z nas jest kimś
      niepowtarzalnym, a więc i sposób opłakiwania straty bliskiej osoby bywa różny.

      - Jeżeli rodzice dziecka płaczą, nie próbuj zmieniać tematu rozmowy ani nie
      staraj się ich uspokoić. Przyjaciele osieroconej osoby myślą, że jeśli zaczyna
      ona płakać, to widocznie oni są tego przyczyną, ponieważ powiedzieli coś
      niewłaściwego lub popełnili jakąś niezręczność. Nie przejmuj się tym; smutek i
      tak nie opuszcza tego domu ani na chwilę i nic tu już nie możesz pogorszyć.
      Przeciwnie - łzy leczą. osoby osierocone potrzebują przyjaciół, którzy przed ich
      płaczem nie rejterują.

      - potrzebują też takich przyjaciół, którzy nie poczują się zszokowani ich
      gniewem czy złością i nie będą ich za to potępiać. Tego rodzaju emocje są
      naturalną reakcją na frustrację i bezradność.

      - nawet jeśli smutek i żal po stracie dziecka trwa długo ( miesiące lub lata),
      nie pozostawiaj osieroconych rodziców samych, nie wycofuj swojego wsparcia. Ich
      cierpienie jest niezwykle ciężkie i nie skończy się szybko. Twoja obecność,
      jakkolwiek by ona nie miała wyglądać, będzie ich stale podtrzymywać na duchu w
      ich dążeniu do odzyskania pełnego zdrowia

      Catherine M.Sanders "Jak przeżyć stratę dziecka"
      • mamaadama4 Re: Jak udzielać wsparcia III 07.05.04, 21:48
        Aga, czy autorka tej książki jest może matką, której dwójka dzieci utopiła sie
        podczas kapieli w morzu? Bo kiedys cos takiego czytałam i były tam podobne rady.
        • agablues Re: Jak udzielać wsparcia III 07.05.04, 21:55
          Tak, autorką jest matką syna , który miał wypadek - na nartach wodnych,
          staranowała go łódź. chodzi prawdopodobnie o tę samą książkę i osobę

          Catherine M.Sanders "Jak przeżyć stratę dziecka"
          • mamaadama4 Re: Jak udzielać wsparcia III 07.05.04, 21:57
            To jednak nie ta sama osoba. Tam dwoje dzieci utopiło sie w jednym moemncie
            podczas kąpieli. Swego czasu wyszukiwałam wszystkie tego typu książki i
            czytałam jedna za drugą. Poszukam, może jeszcze gdzies je mam. Szczególnie
            jedna była interesująca (?). Ale nawet tytułu nie pamietam.
            • j0204 Re: Jak udzielać wsparcia III 07.05.04, 22:01
              Tak , i w tej książce jest autentyczne zdjęcie nad brzegiem morza, gdzie stoi
              matka i patrzy w puste morze, gdzie "przed sekundą " utopiły się jej dzieci, to
              była chwila nieuwagi, a nad morzem rozciąga się piękna tęcza.............

              Osobiście nie czytałam tej książki, ale słyszałam,że jest warta przeczytania.

              Jola i Królinio
        • slonecznik15 'Moja droga od rozpaczy do nadzieji Pocieszenie po 12.10.04, 03:30
          nawiazujesz do 'Moja droga od rozpaczy do nadzieji Pocieszenie po smierci
          dziecka" Magdaleny Krzeptowskiejwydawnictwa Znak Krakow 2002
    • anuteczek też do góry 15.05.04, 21:58
    • hubcio14 Re: Jak udzielać wsparcia 01.06.04, 20:13
      Kiedy urodził się nasz Hubcio zostaliśmy sami jak palec. Nasi znajomi nie
      odwiedzali nas, bo jak dzisiaj mówią nie wiedzieli co mają nam powiedzieć i jak
      się zachować. Ale kiedy wróciliśmy do domu z kiklumiesięcznym pobycie ze
      szpitala sami zaczeli przychodzić dzwonić. Przepraszali, ze nie odwiedzali, nie
      dzwonili. Dziś już wiedzą, że dla mnie to był okres strachu o życie Hubcia a
      oni nie chcieli "przeszkadzać". Obecnie mogę powiedzieć, że sama znalazłam się
      w podobnej sytuacji, bo moja najlepsza przeyjaciólka poroniła. Sama nie
      wiedziałam co mam jej powiedzieć. Najważniejsze jest to, że dziesiaj są
      wspierają, pomagają, poprostu są. Dla mnie nie ma nic ważniejszego jak rodzina
      i przyjaciele na których mogę liczyć.

      Pozdrawiam dorota mama Hubcia.
      • spyheart Re: Jak udzielać wsparcia / tak dla pamieci 09.06.04, 21:34
        podzucam moze i z czystego egoizmu i nieumiejetnosci
        ale nie wstydze sie tego
    • agablues teraz już ode mnie 14.06.04, 11:43
      Prawdą jest, że się ciągle chce mówić o dziecku.
      Przecież przez ponad pół roku ona była z nami. Każdy mój dzień był uzależniony
      od niej. Nie można tak po prostu przestać myśleć, mówić. A teraz - każda
      wzmianka o niej przez kogokolwiek - jest dowodem pamięci, że była.
      Kochani, nawet nieporadne czy niefortunne pocieszenie tak nie zaboli, jak
      milczenie o ukochanym dziecku.
      Wiem, że boicie się naszych łez, naszej rozpaczy. Myślicie może, że wspominanie
      dziecka boli, rozdrapuje rany. Boli, ale inaczej. Inna sprawa czy jesteście
      gotowi na wspólne łzy, rozmowy o dziecku.
      Jeżeli kiedykolwiek dowiecie się, że ktoś z Waszych znajomych, bliskich czy
      dalekich, stracił dziecko - zawsze dajcie znać, że współczujecie, że Wam też
      jest przykro. Najgorsze, co możecie zrobić, to udać, że nic się nie stało i
      trzeba żyć dalej. Dla mnie każde wspomnienie o Igusi jest bardzo ważne, bo ona
      była i jest ważna.
      Bardzo nieposkładany ten post, ale mam nadzieję, że wiecie o co chodzi.
      • marciam13 Re: teraz już ode mnie 15.06.04, 08:42
        Aga, całkowicie się z Tobą zgadzam. Dlatego tak bardzo buntuję się przeciw
        milczeniu wokół...Przecież nasze Dzieciaczki są nie mniej ważne od tych
        żyjących...Wczoraj, kiedy powiedziałam to człowiekowi, który sam nazywa się
        moim przyjacielem usłyszałam, że moje żale są bezzasadne, że on w mojej
        sytuacji nie chciał by mówić, "roztrząsać i rozdrapywać"... A przecież nie o
        to chodzi... Między "roztrząsaniem" a milczeniem jest jeszcze pare innych
        postaw i zachowań...Myślę, że taką argumentacją on usprawiedliwia tylko swoje
        własne zachowanie czy raczej brak umiejętności zachowania się w takiej
        sytuacji. Tak jest zresztą dla niego o wiele wygodniej-to trudna sytuacja,
        kiedy trzeba "towarzyszyć" osobie przeżywającej stratę.
        Ściskam Cię mocno
        Marta
    • ewamonika1 Re: Jak udzielać wsparcia 14.06.04, 15:39

      Załączam dla tych, którzy być może takiej informacji potrzebują:

      www.lps.pl/warsztaty_rozwoju_osobistego/main.html#jak_przezyc_zalobe
      wprawdzie termin już minął, ale na pewno są to spotkania cykliczne, więc może
      po wakacjach będą nowe zajęcia.

      ewa
      ps. to dotyczy Warszawy, Laboratorium Psychoedukacji, ul. Katowicka.
      • mharrison Re: Jak udzielać wsparcia 21.06.04, 17:40

        Gdy coś zbliża się nieuchronnie,
        Nie chcemy o tym wiedzieć,
        To nie ma prawa być nieuniknione,
        Nie tak.
        Nie teraz.
        Nie w ten sposób.
        Pojawia się zbyt wcześnie i zbyt nieoczekiwanie.
        To, co nieuchronne
        Jest potwornie przedwczesne.
        Powinno przyjść dopiero później.
        Jutro. Za rok. Za sto lat.

        Gerhard Zwerenz
        "Miłość w Szwecji"
        -----------------------

        Śmierć dziecka, własnego dziecka, jest czymś niemal niemożliwym do ogarnięcia
        umysłem. Można odnieść wrażenie, że jest uchybieniem naturze. Brutalne
        przerwanie życia, które jest w fazie rozwoju lub właśnie się zaczęło jest
        niewyobrażalnym okrucieństwem. Nie do pomyślenia a jednak się zdarza. Czasem
        rodzice muszą być świadkami choroby lub cierpienia i wreszcie śmierci dzieci,
        którym dali życie. Co więcej rodzice muszą jakoś dalej żyć. Choć mogą mieć
        pod swoją opieką inne dzieci lub stać się ponownie rodzicami w przyszłości
        nic już nigdy nie wypełni tej pustki, które zmarłe dziecko zostawia po sobie.

        Należy jednak pamiętać, że pomimo tak ogromnej straty rodzice zmarłego
        dziecka nadal mają przed sobą przyszłość, jakkolwiek bezbarwna i
        bezwartościowa może się ona z początku wydawać. Niezależnie od wieku dziecka,
        czy to niemowlę, czy nastolatek, czy osoba dorosła, kiedy umiera, uczucia,
        które wywołuje ta śmierć są druzgocące. Rolą rodziców jest kochać, ochraniać,
        uczyć swoje dziecko, stwarzać mu warunki do rozwoju. Zanim umrą dzieci
        powinni umrzeć ich rodzice. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Jednak nigdy
        nie wiemy dlaczego ktoś umiera a ktoś inny żyje. Wiemy tylko, że ci, którzy
        pozostali przy życiu, muszą wyleczyć swoje rany i żyć dalej. Choć śmierć może
        zabrać dziecko miłość do niego nigdy nie przeminie. Śmierć dziecka jest
        jednym z najcięższych doświadczeń, z jakim trzeba nauczyć się żyć.



        ŚMIERĆ DZIECKA NA SKUTEK CHOROBY

        Jeśli dziecko i rodzice są uprzedzeni o zbliżającej się śmierci, istnieje
        szansa, że zanim nadejdzie, będą mogli już zacząć przeżywać rozpacz i ból w
        obliczu mogącej nastąpić rozłąki. Nieuchronnie nasuwa się pytanie – mówić czy
        nie mówić dziecku o tym, że niebawem umrze. Przy podejmowaniu takiej decyzji
        przede wszystkim bierze się pod uwagę wiek dziecka. Jeśli ma ono trzy lata
        lub niewiele więcej, forma, w jaką ta prawda zostanie ujęta i przekazana
        dziecku, nie może wykraczać poza zdolności pojmowania jego umysłu. Być może
        spotkało się ono ze śmiercią pieska, rybki lub ptaszka bądź też dalekiego
        krewnego. Podobne fakty mogą posłużyć jako przykłady i skojarzenia pomocne w
        wyjaśnieniu zaistniałej sytuacji. Można również w tym celu odwoływać się do
        pojęć natury religijnej lub wyobrażeń, które wzbudziły jego zainteresowanie.
        Śmierć dziecka zmusza rodziców, aby sami zgłębili, w jaki sposób pojmują
        śmierć.

        Uczuciem najbardziej zbliżonym do śmierci, które może być punktem odniesienia
        dla dziecka, jest odłączenie od rodziców. Lęk przed odseparowaniem to w
        przeważającej części strach przed utratą matki. Małe dzieci będą postrzegały
        śmierć w tych kategoriach, wyobrażając ją sobie jako porzucenie, odejście,
        bycie samym. Ich dziecięca koncepcja śmierci nie wywoła u nich tak głębokiego
        uczucia smutku, jakie będzie udziałem jego pogrążonych w rozpaczy rodziców.
        Rodziców może dręczyć obawa, że na oczach swego dziecka załamią się i zaczną
        płakać, a przecież łzy, smutek i inne emocje są naturalne i prawdziwe.
        Ukrywanie się za maską stoicyzmu i odwagi będzie nie tylko z gruntu fałszywe,
        ale spowoduje, że dziecko zacznie się zachowywać w podobny sposób, unikając
        płaczu i odcinając sobie tym samym dostęp do swobodnego wyrażania nurtujących
        go uczuć.

        Z przekazów jakie docierają do nas od umierających dzieci, można
        wywnioskować, że zależy im w szczególności na tym, aby otaczała je atmosfera
        prawdy, otwartości i szczerości. Nienaturalność powoduje zamęt w umyśle i
        pochłania wiele energii życiowej. Tym samym odmawia się umierającej osobie
        prawa do zakończenia spraw ziemskich ze szczerością i w poczuciu
        rzeczywistości.


        WYPADEK

        Śmierć dziecka na skutek wypadku jest tak tragiczna, ponieważ wydaje się być
        niesprawiedliwa i bezsensowna. Życie dziecka zostaje przedwcześnie
        zdmuchnięte, niczym płomień nie dopalonej świecy. W pamięci rodziców kodują
        się poszczególne obrazy – fotograficzny lub filmowy zapis całego tragicznego
        zajścia bez końca odgrywający się w ich umysłach. Zastanawiają się,
        roztrząsają, biorą pod uwagę wszystkie możliwe okoliczności, wyobrażając
        sobie inny przebieg wypadków, usiłują po fakcie zmienić bieg wydarzeń.
        Starają się żyć dalej w obliczu swojej straty. Starają się pamiętać, usiłując
        jednocześnie zapomnieć. Siłą woli chcą zmusić czas, aby się cofnął, i w jakiś
        sposób wymazać to, co się stało.


        ŚMIERĆ TUŻ PRZED URODZENIEM LUB TUŻ PO

        Dziecko, które ginie z powodu poronienia lub rodzi się już martwe, albo które
        śmierć zabiera u progu jego życia z innej przyczyny, nie ma jeszcze tek
        uformowanej osobowości, jak dziecko kilkumiesięczne lub kilkuletnie. Jednak i
        ono jest opłakiwane, a żałobę pogłębia dodatkowo fakt, że było ono oczekiwane
        z pełni radości nadzieją.
        Gdy rodzi się dziecko z defektem fizycznym lub umysłowo niedorozwinięte,
        świadomość tego, że nigdy nie będzie żyło pełnią życia, wywołuje ból i
        poczucie straty. Rodzice muszą liczyć się z dodatkowymi obciążeniami, jakie
        będą się łączyć z opieką nad nim. Niektórzy są w stanie przyjąć na siebie
        taką odpowiedzialność w atmosferze miłości, inni zdają sobie sprawę, że nie
        są wystarczająco silni i odporni psychicznie, aby podjąć się tego zadania.
        Konflikty mogą się ciągnąć latami, chyba że rodzice uporają się ze swoimi
        emocjami.


        PORONIENIA

        Utrata oczekiwanego dziecka w wyniku poronienia może przynieść okrutne
        rozczarowanie obojgu rodzicom. Dla kobiety może to być szczególnie ciężkim
        doświadczeniem, ponieważ dotyczy jej ciała i to ona, zawiedziona w swoim
        niedoszłym macierzyństwie, musi przestawić się fizycznie i psychicznie. Może
        odnieść wrażenie, że poniosła klęskę. Może się również zdarzyć, że dozna
        uczucia ulgi, szczególnie kiedy ciąża nie była po jej myśli. Jednak jeśli
        pogodziła się z tą perspektywą i oczekiwała narodzin dziecka, w momencie, gdy
        go zabraknie, może doznać szoku i poczucia straty. Będzie to dla niej bolesne
        przeżycie, ale żałoba nie będzie trwała długo. Pewna kobieta, która poroniła
        powiedziała, iż najcięższym przeżyciem było dla niej tłumaczenie się
        życzliwym ludziom, którzy pytali ją, czy nadal odczuwa poranne nudności. Nie
        było jej łatwo powtarzać wielokrotnie tę samą historię. Raniło ją naruszanie
        jej prywatności przez innych.

        NARODZINY MARTWEGO DZIECKA, ŚMIERĆ ŁÓŻECZKOWA

        Kobiety, które wydały na świat martwe dziecko bądź umarło ono tuż po porodzie
        mogą dręczyć wątpliwości dotyczące pogrzebu, nadania imienia dziecku oraz
        tego, co powiedzieć znajomym. Mogą mieć poczucie winy, że zrobiły coś, co
        przyczyniło się do tej śmierci. Szczególnie wtedy, gdy z narodzinami dziecka
        łączyło się wiele nadziei, radosnego oczekiwania i planów na przyszłość. Jego
        brak może być przyczyną niewysłowionych cierpień. Wiele jest objawów i emocji
        związanych z żałobą. Z przekazów rodziców wynika, że często potrafią
        miesiącami, a nawet latami zastanawiać się, czy to wszystko stało się
        naprawdę. Znajomym wydaję się, że wydarzenie to ma rangę epizodu i powinno
        być szybko zapomniane. Trzeba, aby rodzice mogli w spokoju przeżyć swoją
        żałobę, zanim zdecydują się na następne dziecko. Zespół nagłej śmierci
        łóżeczkowej jest szczególnie szokującym zjawiskiem. Pozornie zdrowe niemowlę
        zostaje znalezione martwe w kołysce. Śmierć łóżeczkowa jest główną przyczyną
        śmierci niemowląt po pierwszym tygodniu życia. Statystycznie, na każdy tysiąc
        niemowląt dwoje umiera z tej przyczyny. Lekarze nie w pełni jeszcze poznali,
        co jest powodem takiej śmierci oraz nie dysponują żadnymi środkami, dzięki
        którym mo
        • mharrison Re: Jak udzielać wsparcia 21.06.04, 17:41
          Znajomym wydaję się, że wydarzenie to ma rangę epizodu i powinno być szybko
          zapomniane. Trzeba, aby rodzice mogli w spokoju przeżyć swoją żałobę, zanim
          zdecydują się na następne dziecko. Zespół nagłej śmierci łóżeczkowej jest
          szczególnie szokującym zjawiskiem. Pozornie zdrowe niemowlę zostaje znalezione
          martwe w kołysce. Śmierć łóżeczkowa jest główną przyczyną śmierci niemowląt po
          pierwszym tygodniu życia. Statystycznie, na każdy tysiąc niemowląt dwoje umiera
          z tej przyczyny. Lekarze nie w pełni jeszcze poznali, co jest powodem takiej
          śmierci oraz nie dysponują żadnymi środkami, dzięki którym mogliby przewidzieć
          jej nastąpienie lub jej zapobiec. Rodzice niechybnie będą czuli się
          odpowiedzialni za tą śmierć, choć ich poczucie winy nie ma żadnego
          uzasadnienia. Nagła śmierć niemowlęcia jest prawdopodobnie spowodowana jego
          wrodzonymi wadami, które na obecnym etapie wiedzy nie są możliwe do wykrycia
          przez lekarzy.



          JAK POMÓC OSOBIE OPŁAKUJĄCEJ ?


          1. Skontaktuj się. Zatelefonuj. Porozmawiaj z osobą osieroconą lub z kimś jej
          bliskim i spytaj w jaki sposób mógłbyś być użyteczny oraz czy możesz przyjść.
          Nawet jeśli upłynęło już sporo czasu, nigdy nie jest za późno, aby dać wyraz
          swojej trosce i zainteresowaniu.

          2. Podczas pierwszego spotkania bądź oszczędny w słowach. W początkowym okresie
          przed pogrzebem serdeczny gest i kilka czułych słów może być właśnie tym, co
          będzie najbardziej potrzebne.

          3. Unikaj banalnych stwierdzeń i oklepanych odpowiedzi Nie próbuj minimalizować
          tej straty.

          4. Bądź sobą. Okazuj troskę i żal na swój własny, naturalny sposób oraz swoimi
          słowami.

          5. Pozostawaj w stałym kontakcie. Bądź osiągalny. Jeśli jesteś bliskim
          przyjacielem lub krewnym, twoja obecność może być wskazana od samego początku.
          Później gdy odwiedziny najbliższych nie będą już tak częste, każdy telefon oraz
          wizyta staną się źródłem pociechy.

          6. Zajmij się sprawami praktycznymi.

          7. Zachęcaj innych do pomocy i odwiedzin

          8. Uszanuj milczenie. Milczenie jest lepsze niż przedmiotowa rozmowa.

          9. Po prostu słuchaj. Gdy cierpienie uzewnętrznia się w słowach, jedyne czym
          możesz przysłużyć się osieroconemu człowiekowi to go wysłuchać.

          10. Nie usiłuj opowiadać osobie osieroconej o jej uczuciach.

          11. Nie wnikaj w szczegóły śmierci.

          12. Unikaj błahych tematów w obecności osoby przeżywającej stratę.

          13. Powstrzymuj przed podejmowaniem ważkich decyzji, dopóki nie skończy się
          okres ciężkiej żałoby.

          14. Po pewnym czasie zacznij zachęcać osobę opłakującą do aktywniejszego życia
          poza domem. Jej samej może brakować inicjatywy aby zacząć działać.



          Pomoc to coś więcej, niż postępowanie zgodne z kilkoma przykazaniami.
          Szczególnie gdy strata jest przytłaczająca, a my jesteśmy blisko tych, których
          dotknęła, może się zdarzyć, że będziemy musieli poświecić znacznie więcej
          czasu, troski i uwagi – więcej samego siebie- aniżeli mogliśmy przypuszczać.
          Niewykluczone, że do nas będzie należeć odgadywanie specjalnych potrzeb naszego
          pogrążonego w smutku przyjaciela oraz podejmowanie prób ich zaspakajania. Takie
          oddanie i wysiłek mogą nawet ocalić czyjeś życie, a my poznamy czym jest
          uczucie satysfakcji, wynikające z autentycznego poświęcenia się drugiej osobie


          ********************************************************************************


          Ten odniósł sukces, kto żył dobrze, śmiał się często i kochał mocno, kto
          cieszył się szacunkiem inteligentnych ludzi, kto znalazł miejsce w świecie i
          wypełnił swoje zadanie; zostawił świat lepszym niż go zastał, czy to poprzez
          wyhodowanie piękniejszej odmiany maku, napisanie dobrego wiersza czy uratowanie
          czyjejś duszy; kto zawsze w pełni doceniał piękno Ziemi i potrafił to wyrazić;
          kto stale szukał tego, co najlepsze w bliźnich i dawał im to ci miał
          najlepszego; ktoś czyje życie było natchnieniem, a pamięć o nim jest
          błogosławieństwem.
          Bessie Anderson Stanley




          BIBLIOGRAFIA


          1. Nancy O’Connor „Pożegnanie miłości. Jak przetrwać stratę ukochanej osoby” ;
          Jacek Santorski & CO Agencja Wydawnicza ;Warszawa 1994r.
          2. Mary Sheepshanks „Kiedy odchodzą na zawsze ci, których kochamy”; Diogenes;
          Warszawa 1999r.
          3. Gertraud Sander „Słońce ma dziewięć promieni”; Piloteja; Warszawa 1999r.
          4. „Pomóż mi. Świadectwa Wolontariuszy Hospicjum Cordis”; Gościna serca św.
          Tersy od Dziciątka Jezus; Mysłowice 2001r.
    • misia311 do góry 12.10.04, 08:22
    • i.nes Dziękuję... 03.12.04, 20:56
      Ps. 34:19

      "Bliski jest Pan tym, których serce jest złamane,
      A wybawia utrapionych na duchu."
      • urszula5 Re: Dziękuję... 30.01.05, 05:50
        Aguniu
        Dziękuje Ci za ten wątek , cały czas szukam czegoś w necie .......sama niewiem
        czego.
        Do tej pory tego nie mówiłam nikomu , tydzień temu dokładnie w tym dniu kiedy
        pożegnałam Bartusia na zawsze ( jakoś nie potrfie powiedzieć pochowałam ,
        niewiem dlaczego ) wyszłam w nocy na e-16 stanęłam na przeciw tira-a pomyślałam
        wtedy sobie ( nic mnie tu już nie trzyma , a dzieci dadzą sobie rade )niewiem
        co to było nie potrafie tego określić coś skierowało tego tira na bok , a ja
        dalej stałam i płakałam że nawet to mi się nie udało ;;-(((
        Później niewiem cosię stało ........ jakieś olśnienie !!! i zadałam sobie wtedy
        pytanie co ja tutaj robie ?? Przecierz czekają nAMNIE dzieci !!
        Wtedy przysięgłam Bartusiowi że nigdy tego nie zrobię .
        Ale czy mi starczy sił ?? niewiem !!!!
        Może nie powinnam tego pisać tu tylko na Twoją poczte , ale sama niewiem czy ja
        wogóle jeszcze istnieję .... czy żyję ..... wogóle niewiem czy jeszcze jestem.
        Ostatnio zastanawiam się nad tym że mi psycholog nie pomaga ......... ja
        poprostu nazywając rzeczy po imieniu muszę iść do poradni zdrowia
        psychicznego....znowu... inaczej nie dam rady !!! już NIE!!!!
        Dopuki jeszcze nie jest za późno !!
        Nie potrafie znieść tego jak ktoś pyta ( jak tam dzidziuś ) nie potrafie znieść
        tego jak ktoś się wypowiada na forum GW potępiając mnie ( babo skoro wiedziałaś
        że urodzisz śmiertelnie chore dzieci to po co je ściągałaś na ten świat ) tamte
        aniołki były zdrowe tylko że za szybko przyszły na ten CHOLERNY ŚWIAT
        Boże chcieliśmy mieć tylko drugie dziecko!!!!!!! .......... czy to grzech ???
        Zabrałeś nam całą piątke ;;;-(((((((((((
        Nienawidzę cię .... czy ty wogóle jesteś ? istniejesz ?
        Przestałam już w to wierzyć !!!!


        Aga przepraszam
        musiałam to gdzieś napisać

        WYBACZ

        Jest miłość co była ciałem, a stała się duchem....
Pełna wersja