aniao3
03.06.04, 09:43
Chyba nie wyślę ci tego listu. Ale to nie ma znaczenia, po prostu muszę go
napisać. Może nawet bardziej dla siebie niż dla ciebie. Przeżyłyśmy w życiu
wiele chwil: tych lepszych i tych gorszych. Pamiętasz nasze godzinne rozmowy
o rzeczach – wtedy nam się tak zdawało – bardzo istotnych? Egzaminy, faceci,
uczucia i wartości... Miałyśmy wspólne marzenia i plany. Tak wiele z nich
udało nam się zrealizować. Pamiętasz, jak sobie obiecywałyśmy wspólne spacery
z wózkami? A teraz ty masz wózek, a ja pustkę w sercu. I między nami rośnie
szklany mur. Nie dzwonisz, nie wysyłasz SMS, nie piszesz. Mieszkasz
niedaleko, w tym samym mieście, ale jeśli się nie umówimy, to nie wpadniemy
na siebie na ulicy. Tak bardzo chciałabym ci powiedzieć o tym co się stało, o
tym co czuję, o tym jak mi źle. Popłakać przy tobie i wiedzieć, że po prostu
będziesz obok. Ostatnio zadzwoniłaś. Chciałam pogadać tak od serca. Ale się
chyba tego przestraszyłaś, szybko zmieniłaś temat na neutralny. Niepotrzebnie
kochana. Ja już umiem nie płakać. Umiem rozmawiać o tym co się stało. Są
chwile gdy mam ochotę oskarżyć cały świat i wykrzyczeć wszystkim swoją
rozpacz, ale nie miej poczucia winy, że nie umiesz sobie wyobrazić tego co
przeżywam, że masz zdrowe dziecko. To co się stało przerosło nas wszystkich.
Potrzebuję cię. Teraz bardziej niż kiedykolwiek. Myślę, że zadzwonię i powiem
ci to wszystko. Bo inaczej nasze drogi mogą się rozejść na zawsze.
Nie bój się mnie i moich łez.
Po prostu pozwól mi być sobą i bądź obok.
Dla mnie zawsze będziesz moją przyjaciółką.
A