Jak być mamą bez dzieci?

17.06.04, 10:45
Witajcie! Przeniosłam się do Was z wątku poronienie - bo to co mnie gnębi to
raczej nie poronienie (chociaż też mi się to przydarzyło), ale narodziny
dwójki moich martwych dzieci - rok po roku. Chciałam wam zaproponować wątek,
który na pewno był już wiele razy poruszany i wałkowany na różne sposoby.
Wciąż jednak czuje niedosyt, jak chyba My wszystkie ...
Jak radzicie sobie po stracie? Przecież trzeba normalnie dalej żyć! Ja
czasami zupełnie nie wiem co robić ... wpadam w dziwne stany, krzyczę,
czepiam się wszystkiego bez powodu. Boję się że cierpi na tym moja córeczka
(6 lat) - bo krzyczę wtedy na nią zupełnie bez sensu. Albo raptem zaczynam
płakać - a ona patrzy na mnie i nie wie o co chodzi.
Mam ogromną potrzeba mówienia o tym co się stało, ale mam wrażenie że raczej
nikt nie chce tego słuchać. Czuję głęboko, że moje dzieci gdzieś są i nie
chce o nich zapomnieć! Jak mówić o dzieciach których nie ma z nami, o których
niewiele kto wie, że kiedykolwiek były? Mój mąż chyba milczenie w tym temacie
potraktował jako obronę.
Znam kilka mam, którym mniej więcej w tym samym czasie urodziły się śliczne
dorodne bobasy. Wiadomo: jest wokół nich zamieszanie, rozmowy, krzyki,
śmiechy - to naturalne, zadroszczę im - ale nie ma we mnie zawiści ani złości
kiedy patrzę na te dzieci. Są to słodkie stworzenia i ciągle wtedy
powtarzam: "Jak to pięknie mieć takiego bobasa w domu!".
Ja też byłam w ciąży prawie dziewięć miesięcy, rodziłam zupełnie normalnie
tak samo jak rodzi się każe dziecko (tym bardziej że mój synek ważył prawie 3
kilo)... drugim razem było podobnie - tylko ciąża jednak była trochę krótsza:
6 miesięcy i dzieciątko było mniejsze ...
Szczęśliwe mamy opowiadają o swoich porodach, karmieniu bądź kłopotach z
karmieniem ...
A ja ... tak jak by się nic nie zdarzyło, nie było ciązy, nie było ruchów
dziecka, nie było porodów - nie było karmienia - (tylko piersi niestety pełne
mleka z którymi musiałam walczyć żeby go więcej nie dawały ...)
tak jak by to nie było dziecko tylko jakiś wrzód którego trzeba było wyciąć
żeby wszystko wróciło do normy ...
Trzeba mieć kamienną minę i udawać że nigdy żadnego dziecka nie było i nie
miało być.
Jak żyć z dziećmi których z nami nie ma? Przecież nie można i chyba nawet nie
powino się tego wykasować z życiorysu, tak jak się czasem kasuje jakieś
przykre sprawy do których się nie chce wracać, przykre przejścia w życiu,
ktore uważa się za rozdział zamknięty. Ten rozdział przecież nigdy się nie
zamknie. Jak się zostało mamą w momencie poczęcia, to się już nią jest do
konca świata! Tylko co zrobić jak nie ma dziecka? tu z nami, fizycznie?!?!?
Jak być mamą bez wszystkich dzieci, które się urodziły?
    • agablues Re: Jak być mamą bez dzieci? 17.06.04, 11:19
      Natko, pamietam Twoje posty z Poronienia. Pamiętam, jak miała się urodzić
      Marysia, jak robiłaś amniopunkcję i jak napisałaś, jaki jest wynik...
      Nie wiem, co mogę Ci napisać. Ja znalazłam wytłumaczenie, wymyśliłam sobie sens
      życia i śmierci Igi. Jest mi z tym łatwiej. Zresztą, u nas od samego początku
      było wiadomo jaki będzie koniec i dla nas każdy dzień był darem.
      Natko, wydaje mi się, że jednym z największych problemów jest właśnie to, że my
      "nie możemy" mówić o naszych zmarłych dzieciach. Jeszcze jeśli przeżyły kilka
      lat, miały kolegów, koleżanki, znali je sąsiedzi, znajomi z ulicy - wtedy oni
      pamietają, że było dziecko. Czasami nawet porozmawiają na ten temat. Ale kiedy
      dziecko umiera zanim się urodzi, albo zanim wróci ze szpitala do domu - wtedy
      jakby nikt nie wiedział. Ludzie się nas boją.
      Myślę, że masz prawo mówić o swoich dzieciach, o Brunonku i Marysi. Bo one były.
      Jest forum Nasze dzieci - tam możesz o nich pisać. A jeśli chcemy, mozemy zrobić
      stronę lub forum pamięci dla naszych dzieci, które odeszły.
      Powiem Wam jeszcze, że utrzymuję kontakt mailowy z p. Olgą Niecikowską z
      Dziecka. Zaproponowałam, żeby w listopadowym nr Dziecka było miejsce dla nas i
      dla naszych dzieci. Będziemy mogły napisać kilka słów o nich, żeby wszyscy
      wiedzieli, że były i dla nas na zawsze będą. Redakcja jest zainteresowana,
      jeżeli Wy też będziecie...
    • ewa5005 Re: Jak być mamą bez dzieci? 17.06.04, 13:21
      czesc Natka,
      ja tez mam w niebie dwa aniołki (z tym ze urodzone razem w 32 tyg). to dopiero
      3,5 tyg od tego faktu ale mam podobne odczucia. Nasze dzieci zyly, nawet jesli
      nie urodzily sie zywe to zyly w nas. ja tez wiem ze juz nigdy nie przestane
      byc ich mamą, mimo ze nie ma przy mnie zadnego zywego dziecka. z jednej strony
      zeby normalnie zyc trzeba o nich zapominac? a z drugiej strony jak mozna
      zapomniec o swoich dzieciach?. mysle ze artykul na temat naszych dzieci to
      dobra rzecz, byle nie w numerze po który sięgają ciężarne - z tematami dla
      ciężarnych. tak mi się wydaje.
      pozdrawiam Ewa.
      • jol5.po Re: Jak być mamą bez dzieci? 17.06.04, 14:16
        Natko, teraz rozumiem Twój post na wielodzietnych. Ty też jesteś mamą wielodzietną, a nawet nie możesz o tym pogadać. Nie umiem dokładnie wczuć się w Twoją sytuację, ale może jakbyś chciała pogadać to podaję Ci mój email j.popinska@op.pl .Jedna z moich córeczek jest w podobnym wieku(7). Bardzo Cię pozdrawiam Jola
        • j0204 Re: Jak być mamą bez dzieci? 17.06.04, 19:08
          Ja teraz zadajhę sobie pytanie - czy jestem matka? czy byłam matką?
          cholera, nie wiem jak mówić ludziom (zakładam,że nikt mnie o to nie spyta)
          Osobiście wiem i czuje ,że Matką moich dzieci będę zawsze i jestem nia na wieki.
          Mój pierwszy maluszek nie doświadczył mojego ciepła i naszej wielkiej miłości,
          tak jak doświadczyła tego Sylwia. Jemu moge o tym opowiadać. Po cichu myslę, że
          Sylwunia juz mu opowiedziała.

          Ciężko jest zyć bez dziecka ...........

          Pozdrawiam mocno,
          jola mama Sylwi
          • czarna33 Re: Jak być mamą bez dzieci? 17.06.04, 19:20
            Jesteś Matką!!I nie zakładaj,że nikt nie zapyta.Jestes Matka o wiele bogatszą
            bo doświadczona o cierpienie,która to cierpienie musi znosić tak jak inne Mamy
            tak doswiadczone przez los.Każda kobieta,która kiedykolwiek nosiła w sobie
            dziecko jest Mamą i pozostanie nia na zawsze.Zwłaszcza dla swoich dzieci.
            No i znowu beczę...
            Cały czas o Was myslę..
            • natkaszczerbatka Re: Jak być mamą bez dzieci? 18.06.04, 00:04
              Chciałabym nauczyć się myśleć o swoich dzieciach z radością. Chciałabym jakoś
              zrekompensować sobie fakt, że nie mogłam, nie miałam odwagi ich przytulić i
              pożegnać. Mój mąż uważał, że wtedy byłoby jeszcze gorzej, nie mówiąc o
              pogrzebie. A teraz właśnie tego mi brakuje. Kiedy wróciłam ze szpitala tuliłam
              w ramionach lalkę-bobasa, która wcześniej pełniła dla naszej córki rolę
              braciszka - jako przygotowanie do roli starszej siostry. Wtedy także, na
              początku ciąży, kiedy w najgorszych snach nie przewidywaliśmy tego co się
              stanie, nazwalismy jej bobasa-lalkę Bruno. I tak siedziałam z plastikowym
              Brunkiem, mleko tryskało mi z piersi, tak, że musiałam zakładać wkładki
              laktacyjne, takie, jakich używałam gdy karmiłam Anię.
              Co tu robić? Może powinnam teraz zakopać w ziemi plastikowego Brunka. Śniło mi
              się kiedyś, że wożę go w wózku po Ani - właśnie w tym wózku, który czekał na
              naszego synka. Wiozłam go, ale wiedziałam że to lalka i bardzo mi było głupio,
              że wożę w dziecinnym wózku plastikową lalkę.
              Nie da się tego rozdziału zamknąć, ale może jakoś odmienić, wykorzystać
              pozytywnie? Czy tak się da? Jak myślicie?
              • agablues Re: Jak być mamą bez dzieci? 18.06.04, 00:36
                napisałam na priv
              • podenka Re: Jak być mamą bez dzieci? 18.06.04, 00:37
                Chciałabym jakoś
                > zrekompensować sobie fakt, że nie mogłam, nie miałam odwagi ich przytulić i
                > pożegnać. Mój mąż uważał, że wtedy byłoby jeszcze gorzej, nie mówiąc o
                > pogrzebie. A teraz właśnie tego mi brakuje.
                Wiesz napisałaś dokładnie to o czym myślę jak tylko mam odwagę wyciągnąć te myśli z pamięci!!! Cały czas zastanawiałam się czy to, że nie miałam odwagi przytulić, pobyć do śmierci i pożegnać, nomen omen też Marysi, to było nienormalne, tym bardziej, że większość dziewczyn tutaj to zrobiło. A ja nie mogłam, myslałam o tym i zanim zdążyłam podjąć decyzję Marysia odeszła. Tęż wszyscy moi bliscy uważali, że tak będzie lepiej a teraz mam o to straszny żal do siebie i jak mam odwagę o tym myśleć to się zadręczam. Pierwszy raz ktoś napisał o podobnej sytuacji. Może chciałabyś napisać na maila: podenka@chemtest.pl. Pozdrawiam Justyna
                • mamaadama4 Re: Jak być mamą bez dzieci? 18.06.04, 01:24
                  Z Hanką pożegnałam się na sali, zanim ja zabrali. Na koniec pocałowałam ja i
                  powiedziałam "dobranoc słoneczko" i odeszłam. Nigdy więcej jej nie widziałam.
                  jej ojciec pojechał z nia do kostnicy, on zawiózł przygotowane przeze mnie
                  ubrania, załatwiał wszystko, nie byłam tez tam przed pogrzebem, żeby ja
                  zaobaczyć. Oglądanie jej w trumnie było dla mnie nie tyle bolesne co tak
                  absurdalne, że nie byłam w stanie tego zrobić. Gdyby nie moja sąsiadka, to nie
                  poszłabym nawet na pogrzeb. Przed pogrzebem byłam sama w domu i gdy zbliżała
                  sie ta godzina miałam ochote wsiąść w samochód i pojechać przed siebie. Wtedy
                  własnie przyszła moja sąsiadka i dlatego poszłam na pogrzeb. Mszy nie pamietam.
                  poza jakimiś urywkami. Było podobno 200 osób a ja pamietam niektóre twarze. Jak
                  zaczęły spadać pierwsze grudki ziemi - wrzuciłam kwiatki i odeszłam.
                  Co było najgorsze potem - nazywałam to syndromem pustych rąk. Nie było małej
                  łapki w mojej ręce, nie było małego człowieka do przytualnia, głowy do
                  głaskania, czoła do całowania. Nic, pustka. Kompletna pustka i cisza.
                  Dopiero Adaś i to nie od razu wprowadził moje zycie na właściwe tory.
                  (Nigdy nie żałowałam, że nie widziałam jej po wyjściu ze szpitala.)
                  • olciak Re: Jak być mamą bez dzieci? 18.06.04, 09:05
                    Drogie, dzielne Mamy...
                    Ja też straciłam moje dwie kruszynki - w lipcu miną 3 lata - kiedy miały
                    kilkanaście tygodni (tc). Widziałam ich bijące serduszka na usg, potem już
                    tylko jedno, a za 2 tygodnie już nic... Ból, poczucie niesprawiedliwości, to
                    były pierwsze uczucia. Potem przyszedł wielki strach - jak ja mam dalej żyć?
                    Już byłam na nie gotowa, już je zdążyłam pokochać... przez rok żyłam, bo
                    musiałam - z mego otoczenia zaledwie kilka osób wiedziało o ciąży, więc nawet
                    nie próbowałam okazać komukolwiek mej straty - nosiłam ją w sobie, płakałam do
                    lustra, do szyby, do kałuży... nie mogłam na siebie patrzeć. Żyłam obok - to
                    śmieszne, ale nawet na zdjęciach z tego czasu to widać! A potem przyszła
                    choroba - do dzis nie wiadomo, czy był skutek, czy przyczyna rozstania z nimi
                    przed właściwym poznaniem moich Foczek. Wtedy uświadomiłam sobie, że chcę
                    jednak żyć, więc wzięałm się z tym co mi dano za bary i teraz jest dobrze. Po
                    rpostu dobrze. Pamiętam i nigdy nie zapomnę, zawsze, gdy myslę o mich
                    dzieciach, któe moze jednak kiedyś bedize mi dane urodzić, widzę te dwie
                    kruszynki - ich starsze siostry:-) Uśmniecham się do nich i wspomnień o nich.
                    Mogę rozmawiac o tym z tą garstką wiedzacych, już bez złych emocji, chociaż nie
                    beznamiętnie. Chciałam Wam w ten długaśny sposób powiedizeć tylko, że mozna żyć
                    dalej, nie mając swych dzieci. Nie wiem jak, ale można. Mnie sie to udaje, nie
                    nawet nie udaje - samo wychodzi - angażuję się we wszytsko, w co tylko mogę,
                    staram sie pomagać moim przyjaciółkom z maleństwami i jest mi z tym dobrze.
                    życzę Wam, abyście odnalazły swoją drogę do życia po stracie dziecka, chociażby
                    takiego "zwykłego", jakie jest teraz moim udizałem ;-)
                • agablues Re: Jak być mamą bez dzieci? 18.06.04, 10:18
                  Justyno, ja wiedziałam, że moja Igusia umrze od grudnia. Było dużo czasu na
                  oswojenie się i przygotowanie.
                  Jak zobaczyłam, że Iga umarła ( położyłam się na godzinę i one w tym czasie...)
                  - bałam się okropnie. Bałam sie jej dotknąć, spojrzeć na nią. W głowie kołatała
                  mi się myśl, że to nie ona, że tu jej nie ma. Bałam się ją widzieć i czuć inną
                  niż do tej pory. Bałam się, że jak poczuję ją inaczej, bedę pewna, że nie żyje,
                  że chyba mi serce pęknie. Tak naprawdę sukieneczkę założyła jej moja córka, a
                  resztę jej wujek - wiedzieli, że dla mnie to trudne. Potem owszem, podchodziłam
                  do niej, dotykałam, ale nie przytulałam. Dopiero jak przekładałam ją do gondolki
                  od wózka wzięłam ją na ręce - jak zawsze. Wtedy była już tylko zimna. To było
                  prawie o północy, a zmarła miedzy 3 a 4 rano.
                  Jestem pewna, że gdybyście miały więcej czasu, przełamałybyście swój strach.
                  Dlatego też jestem wdzięczna, że miała mozliwość odejścia w domu, bo nie wiem
                  jak wyglądałoby nasze pożegnanie w szpitalu.
              • amania Re: Jak być mamą bez dzieci? 18.06.04, 11:47
                Natko, ja też do dzisiaj czuję się winna, ze nie zdecydowałam się na zobaczenie
                Alicji. Wtedy myślałam, że tego nie przeżyję, że oszaleję jak ją zobaczę, że
                będę już zawsze żyła z jej twarzą przed oczami. Teraz żałuję, że tego nie
                zrobiłam, z drugiej jednak strony wiem, że byłoby mi jeszcze ciężej.
                Jednym słowem i tak źle i tak niedobrze...

                A co do mówienia o Alicji, to czasem staram się nie mówić o drugiej ciąży, żeby
                nie wywołać niepotrzebnych pytań, bo przy odpowiedziach często zaczynam płakać.
                Przy tych, którzy o niej wiedza mówię normalnie, o drugiej ciąży, o porodzie.
                Chociaż przez niektórych i tak jestem traktowana jakbym urodziła tylko jedno.
                Ostatnio moja mama, zupełnie niezłośliwie w czasie jakiejś prozaicznej rozmowy
                o centymetrach w biodrach, powiedziala mi, że ona przecież urodziła dwójkę
                dzieci.
                Mój brat się liczy, bo żył 33 lata, jak ktoś żył kilka chwil to już o nim nie
                trzeba pamiętać... Jakoś mnie to wtedy zabolało.
                • podenka Re: Jak być mamą bez dzieci? 19.06.04, 00:53
                  Ja nie płaczę, staram się w ogóle nie myśleć, tylko czasem jak czytam an przykład wasze pożegnania to myślę, że ja nie mam do takiego prawa. Bo ja pożegnałam sie już w czasie ciąży i potem walczyłam już tylko o siebie. I o to mam do siebie pretensje, że zostawiłam dzidzię samą, nie dałam jej tego minimum ciepła (teraz właśnie płaczę i dlatego tak rzadko w ogóle do tego wszystkiego wracam) a mogłam chyba? A przynajmniej powinnam. A o siebie walczyć później. Bo ja jestem silna i dam sobie radę zawsze, a wtedy nie dałam. Powinnam była jednak skorzystać z pomocy psychologa a wzgardziłam i długo myślałam, że słusznie. Dopiero jak urodził się Jeremi(po 2 latach) zrozumiałam, jak Marysi musiało być żle. I jaka byłam samolubna! I przecież czytam to forum juz od jakiegoś czasu a bałam się o tym mówić, bałam się, że potępicie mnie, tak jak sama to robię w głębi duszy. Justyna.
                  • alina1 Re: Jak być mamą bez dzieci? 17.08.04, 22:27
                    Ja także nie pożegnałam swoich dzieci. Córeczkę widziałam tylko chwilę, nie
                    mogłam jej przytulić, nie pożegnała się z nią rodzina. Ta tęsknota tak boli.
                    Synka nie widziałam wcale. Będę to wszystko wyrzucała sobie do końca życia.
                    • ewa5005 Re: Jak być mamą bez dzieci? 18.08.04, 08:20
                      nie powinnyśmy sobie wyrzucać że nie przytuliłyśmy, nie zobaczyłyśmy naszych
                      martwo urodzonych dzieci. Ja też przez jakiś czas żałowałam że tego nie
                      zrobiłam, ale to był chyba instynkt. mam ich wyobrażenie w głowie - i miłość w
                      sercu -to mi wystarczy.
                      • monikamm Re: Jak być mamą bez dzieci? 19.08.04, 14:00
                        Nie zobaczyłam Szymka po urodzeniu. Tak zadecydował przypadek... Po prostu nikt
                        mnie nie zapytał, czy chcę go widzieć, a ja byłam za bardzo otumaniona, żeby
                        jakoś zareagować. Choć chyba i tak bym nie chciała (wtedy) Teraz sobie
                        wyrzucam, że co ze mnie za matka, że nawet nie pożegnałam synka i z tą
                        świadomością muszę żyć. Ale najgorsza jest ta pustka. W moim brzuchu - pustka,
                        w moich objęciach - pustka, a przecież powinno być w mich moje dziecko.
                        Jak czasem siedzę bezczynnie, to się zastanawiam, gdzie się podział Szymek...
                        To uczucie jest tak irracjonalne, że aż chce się wyć.
    • dolotka Do natkaszczerbatka...proszę o radę! 19.08.04, 15:55
      Jestem z forum oczekiwanie z sierpniówek za 4 dni mam termin. Przed chwilą
      dostałam smsa od koleżanki z forum, że urodziła martwą córeczkę - udusiła sie
      pępowinką...Co jej napisać? co zrobić? czy lepiej siedziec cicho?
      • natkaszczerbatka Re: Do natkaszczerbatka...proszę o radę! 19.08.04, 17:13
        Przykro mi bardzo. To straszna tragedia. Trudno powiedzieć, co zrobić, bo
        wydaje mi się że to zależy od osoby ... każdy oczekuje wsparcia i każdy
        spodziewa się go na swój sposób. NIektórzy wolą, kiedy w ogóle nic sie do nich
        nie mówi, nie składa wyrazów współczucia, ne odzywa. Inni - wprost przeciwnie.
        W miom przypadku było tak, że ja miałam potrzebę o tym mówić dużo. Pamiętam, że
        koleżanka zadzwoniła do mnie akurat gdy zaczynałam rodzić. To znaczy akrurat
        kiedy zaczynała działać oksytocyna, którą wywoływany miałam poród. Przyznam
        się, że mi akurat sprawiła tym przyjemność, o ile można w takich sytuacjach
        mówić o przyjemności. Nie wiedziała w ogóle co się dzieje, choć wiedziała że
        jetsem w szpitalu i nie jest dobrze z moim dzieckiem. Dzwoniła do mnie dość
        często. Spytała co słychać. Powiedziałam że właśnie rodzę. Ona na to, żebym się
        nie przejmowała, bo Ania (taka nasza koleżanka) też urodziła dziecko w 32
        tygodniu i wszystko dobrze się skończyło - dziecko obecnie 2-letnie - zdrowe,
        tłuste i dorodne. Ja na to, że moje dziecko juz nie żyje. Ją wtedy zmroziło.
        Tak sobie z nią po prostu pogadałam. Po porodzie zadzwoniła do mnie druga
        koleżanka, która się od tej pierwszej dowiedziała o tym co się stało. Też
        sprawiło mi to przyjemność. Bardzo szczerze i od serca mi współczuła. Pogadałam
        sobie z nią i ulżyło mi trochę. Ja bardzo wtedy potrzebowałam kontaktów z luzmi
        (nie wszystkimi oczywiście, ale takimi wlaśnie bliskimi)
        Ale ludzie są różni. Sama znasz tą osobę i postaraj się wyczuć jak zareaguje i
        na ile jesteś jej bliska. Czasami dobrze zareagować natychmiast, czasami lepiej
        odczekać kilka dni. W tym przypadku może lepiej odczekać ... dziewczyna jest po
        porodzie ... a po porodzie, to wiadomo jak kobieta się czuje - niezależnie od
        tego czy dziecko urodziło się zdrowe, żywe czy nie. A może spróbuje do niej
        zadzwonić i wyczuj jak wygląda sprawa. Ja zawsze pytam się w takich
        sytuacjach "czy dzwonię w odpowiednim momencie" czy coś takiego. I wtedy
        łatwiej po odpowiedzi można się zorientować jaki jest nastrój. Pozdrawiam.
    • dolotka Re: Jak być mamą bez dzieci? 19.08.04, 17:26
      Dziękuję!
      • natkaszczerbatka Re: Jak być mamą bez dzieci? 19.08.04, 17:30
        wobec tego że za 4 dni Twój termin - życzę szybkiego, nieskomplikowanego porodu
        i szczęśliwego Jego zakończenia. Będziemy trzymać kciuki!
    • ani28 Re: Jak być mamą bez dzieci? 24.08.04, 01:07
      Moj pierwszy synek zmarl taki malutki w 22 tyg. byl bardzo chory ciaze mialam
      wywolana rodzilam naturalnie meczac sie 18 godzin i ze swiadomoscia ze rodze
      takiego babelka martwego . Przed "tym wszystkim " rozmawialam z psychologiem i
      lekarzami na temat czy chce aby mi synka zabrali odrazu czy chce sie z nim
      pozegnac . Nie wiedzialam co zrobic balam sie bardzo go zobaczyc ale z drugiej
      strony nie wybaczylabym chyba sobie tego ze to moje pierwsze dzieciatko na
      ktore dlugo czekalam i nie spojrzalam na niego nie przytulilam . Rodzac go juz
      w bolach i cierpieniu nie zastanawialam sie juz nad niczym poprostu
      powiedzialam aby mi go dali . Dostalam owinietego w kocyk , byl taki maluski
      jak plastikowa laleczka taki cudowny nigdy nie zapomne jego widoczku . Pobyl ze
      mna godzine pozniej mi go zabrali a ja pojechalam na druga sale na
      czyszczenie . Na drugi dzien dostalam mala laurke byly odcisniete tam na niej
      mojego syneczka stupki maluskie i raczki w czarnym tuszu (to taka specjalna
      laurka ze specjalnym wierszykiem od dziecka dla mamy aby o nim nigdy nie
      zapomniala ) mam ja do dzis schowana gleboko razem ze zdjeciami z usg. Nie
      zaluje niczego i ciesze sie ze pozegnalam mojego zyneczka w ten sposob tulilam
      go calowalam raczki i maluska glowke .
      • natkaszczerbatka Re: Jak być mamą bez dzieci? 24.08.04, 07:47
        ... i w tym całym nieszczęściu, własnie tego Ci zazdroszczę - ani28 ... ja nie
        dostałam swojego synka, ani córeczki ... jak zapytałam sie czy mogę go
        zobaczyć - powiedzieli kategorycznie, że NIE. A przecież miałam do tego prawo.
        Byłam tak zbolała po porodzie - naturalnym trwającym ok. 10 godzin, a jeszcze
        wcześniej ponad dobę snułam się po szpitalu ze świadomością, że mam martwe
        dziecko w brzuchu, przerzucali mnie z sali do sali, bo w pewnym momence
        stwierdzili, że nie moge być na tej samej sali co inne kobiety - co prawda też
        z powikłaniami ciążowymi, ale żywymi i często zdrowymi dziećmi ... a gdzie
        indziej nie było miejsc, wobec tego najpierw spędziłam trcohe czasu na
        korytarzu oczekując na decyzję, a poten na oddziale ginekologii z jakimiś
        staruszkami, które .... itd.
        Nie dostałam swojego synka, a przecież to było MOJE dziecko ... a na dodatek
        mojego męża wtedy przy mnie nie było ... i nie miał kto o to walczyć ...
        zresztą nawet mój mąż uważał, że lepiej żebym nie widziała ...
        a ja nie mogę sobie tego darować ... wiem już, że dzieci MUSIAłY odejść ... ale
        to nie musiało tak wyglądać ... poród, pogrzeb ... (nie było pogrzebu) w tym
        było coś nie tak ...
        • j0204 Re: Jak być mamą bez dzieci? 24.08.04, 09:39
          Droga Natko,
          pamiętam jak rozmawiałyśmy o tym kiedy spotkałam Cię na grobie Sylwi.
          Zawsze możesz tam przyjść i zapalić swiatełko swym Maluchom. Dziś ja zapalę je
          dla nich, będzie im raźniej.
          Wyobrażam sobie jak bardzo Ci ciężko, przytulam Cię mocno.
          • natkaszczerbatka Re: Jak być mamą bez dzieci? 24.08.04, 10:11
            Dziękuje Ci Jolu. To miejsce w którym leży Sylwunia, jest przepiękne! Smutne i
            przerażające jednocześnie. Tak bardzo chciałabym tam mieć grobek swoich
            dzieci!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja