Dodaj do ulubionych

czasem tak trudno...

27.06.04, 13:20
no wlasnie, tak trudno byc mama chorego dziecka. Dziecka, ktore cierpi. Widzi
sie, ze placze i nie wie sie, co sie dzieje. Tak bardzo chcialoby sie pomoc,
zdjac cale cierpienie z niego, a jesli nie da sie calosci, to choc czesc. Nie
da sie.
Zaczyna sie pomstowanie i pytania czy w ogole Bog istnieje - bo jesli istnieje
to dlaczego doswiadcza tak srogo malutka istotke??? Bo jesli mnie, to ja to
rozumiem, przezylam moje zycie tak, jak to zrobilam, moze to forma mojej
pokuty. Ale co on, malutki czlowieczek zawinil????
Zastanawiam sie czasem, ze i tak mam latwiej, bo moje dziecko wyzdrowieje
pewnie, ze jesli juz to moze bedzie konieczna operacja i wszystko bedzie w
porzadku. Ale i tak jest mi ciezko. I na nic zdaja sie wszelkei tlumaczenia,
ze obok sa matki, ktorych dzieci sa ciezej chore. Bo wtedy mysle, ze przeciez
co mnie to obchodzi? Obchodzi mnie moje dziecko! Moje wlasne dziecko i nikt
wiecej. I to jest moje wlasne egoistyczne podejscie do zycia. I sama nie wiem
czy sie tego wstydze czy nie, ale tak naprawde jest.
Chcialabym wykrzyczec na caly swiat, ze jest mi zle, ciezko, smutno. Ale wiem,
ze tak naprawde to kazdy zyje swoim zycie i ma swoje nieszczescia i zyje
swoimi problemami.
I tym bardziej jest mi ciezko....
Tak ciezko, ze nawet nie umiem tego wypowiedziec.
Obserwuj wątek
    • kartoflanka Re: czasem tak trudno... 27.06.04, 14:54
      "I na nic zdaja sie wszelkei tlumaczenia,
      ze obok sa matki, ktorych dzieci sa ciezej chore" bo to wcale nie jest
      wytłumaczenie...tego, ze mamy chore dziecko nic nie tłumaczy
      Pojmowanie tego w kategoriach pokuty moim zdaniem też jest niesłuszne, bo
      choćby nie wiem co, jest to kara niewspółmierna do winy...
      Czasem jak patrze na Piotrusia i widze, ze jest głodny, a karmienie co 3
      godziny na dodatek przez sonde i mało, bo niedawno była operacja to po prostu
      wyc mi sie chce...Takiej głupiej podstawowej potrzeby własnego dziecka nie
      można zaspokoic...Mysle wtedy o Marysi, ze ona miala tak fajnie, mama 24godz,
      cyc na zawołanie, a Piotrus?
      Cholera jasna! Nawet na sprawiedliwosc nie można pomstować, bo teraz juz widze
      ze sprawiedliwosci nie ma...
      Ale i tak najgorsze dla mnie jest to, że ludzie się litują, Boże, jakie to
      upokarzajace.
      Cierpienie nasze i Piotrusia jakoś bym zniosła, chociaż wiadomo to jest
      koszmar, ale myśl, ze ludzie mi współczuja, bo moje zycie dotkneło
      nieszczescie, krzyz, jest nie do zniesienia. Chciałabym wtedy krzyczec -
      przeciez Piotrus jest normalny! po swojemu, ale normalny i tez moze dawac
      radosc!
      Irmina

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka