Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dziecka?

16.07.04, 16:53
Temat nie na wakacje, ale... wpadla mi w rece jakas publikacja, pisane
powierzchownie o rozstaniach i bylo tam m.in ze po smierci dziecka wiekszosc
par sie rozpada. Nie mowie o sytuacji gdy ta smierc jest w jakis sposob przez
ktroegos z rodzicow zawiniona. Mowie o sytuacji gdy para stracila dziecko i
nie bylo w tym ich winy. Z tych par ktore ja znam - jest wrecz przeciwnie. U
nas smierc naszych dzieci tylko nas jeszcze bardziej zblizyla.
A jak wy to widzicie?sciskam
anka
    • j0204 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 16.07.04, 18:20
      aniao3 napisała:

      Nie mowie o sytuacji gdy ta smierc jest w jakis sposob przez
      > ktroegos z rodzicow zawiniona.

      hm............?
      Aniu, możesz jakoś prościej na to zdanie mi napisać?
    • joannajarek Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 16.07.04, 18:22
      Od smierci Zuzi dzisiaj mija dokladnie 4 miesiace.
      Z mezem jestesmy razem ponad 10 lat i nigdy jeszcze w jego oczach nie widzialam
      tyle uczuc co teraz. Bedac jeszcze w szpitalu i czekajac na operacje malutkiej
      czesto siedzielismy razem mocno sie sciskajac i placzac.
      Teraz jestem sama bo Jarek jest marynarzem i ogrom czasu spedza poza domem, ale
      piszemy do siebie codziennie i jak jest mozliwosc to dzwoni do domu.
      Wiem ze bardzo sie martwi moim stanem psychicznym i czesto powtarza ze zawsze
      bedziemy razem mimo tych stasznych chwil.
      Wada Zuzi byla ( jak mowia lekarze) niczyja wina, ot taki los , ale gdyby nawet
      tak bylo mysle ze tak samo okazywalibysmy sobie tyle milosci co teraz.

      Myslimy o nastepnej kruszynce, choc wiem ze maz sie bardzo boi( ja tez ) ale
      razem jakos postaramy sie aby ten strach nie zapanowal nad naszym przyszlym
      szczesciem.
      Moze troche to wszystko nieskladnie ale staralam sie napisac ze nic sie nie
      zmienilo miedzy nami.
      Pozdrawiam. Asia
      • mharrison Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 16.07.04, 18:45

        Mysle, ze Ania piszac o smierci zawinionej przez ktoregos z rodzicow miala na
        mysli wypadek(samochodowy?) spowodowany przez rodzica badz tez niedopilnowanie
        badz zaniedbanie.

        Moj maz, po odejsciu Alka, stal mi sie jeszcze blizszy. Dlatego, ze wiedzial
        jak sie zachowac, postapic, powiedzic. Co powiedziac Alkowi, gdy lazal
        nieprzytomny w szpitalu, jak go dotknac, pocalowac, jak rozmasowac mu nogi i
        nawet zapukac do trumny zegnajac sie z nim.

        Ciesze sie, ze to wlasnie ON jest moim mezem i wraz z nim przez to przechodze.


        Magda
      • aniao3 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 16.08.04, 23:47
        Witaj Asiu!
        wlasnie sie doczytalam w twoim innym poscie ze twoj maz to marynarz.
        Jako corka marynarza wiem cos o takim zyciu :) oj nie jest latwo, choc moja
        mama mowi, ze tylko dzieki listom nauczyla mego tate rozmawiac :)))
        bo wiadomo "prawdziwy" facet nie gada tylko co najwyzej skomentuje mecz.
        I ku pokrzepieniu serc: mimo wielu sztormow wlasnie moi rodzice obchodzili 37
        rocznice slubu. Tata - tardycyjnie - na morzu :)
        Ale sa razem szczesliwi jak norki!
        Czego i tobie oraz wam wszytkim zycze :)))
        Anka
    • olivka27 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 16.07.04, 21:25
      Ja tu pisałam kiedyś o pewnej dziewczynce która zmarła w wypadku,jej rodzice już nie mieszkaja razem.
    • aniao3 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 16.07.04, 21:55
      Piszac "smierc zawiniona' mialam na mysli sytuacje w ktorej byc moze mozna bylo
      postapic inaczej. Np zabieram dziecko nad wode i nie zauwazam jak sie topi,
      jade na rowerze i sie przewracam - a dziecko zabralam bez kasku - czyli takie
      sytuacje w ktorych sila rzeczy zaczyna sie obwiniac siebie lub partnera o
      zaniedbanie.
      Ale jesli ta smierc nie byla wina rodzicow - bo bylo to absolutnie przez nich
      niezawinione, to mam wrazenie ze wtedy - jesli ten zwiazek opieral sie na
      milosci - to takie przezycie chyba ta milosc jeszcze bardziej umacnia.A
      jednoczesnie - przy smierci dziecka mozna sie zamknac w sobie, zaczac ta
      rozpacz przezywac osobno i stracic przez to jeszcze ta ukochana osobe z ktora
      bylismy.
      Tak mi to lazi malo poskladanie po glowie, ale jak pisalam z tych par ktore
      znam oraz z wlasnego doswiadczenia widze, ze jestesmy jeszcze bardziej dobrzy
      dla siebie.
      I tak sobie mysle - jak to wlasciwie jest? Wiem ze nie ma regul, bo zycie to
      nie matematyczna formulka. Mowi sie tez czesto, ze mezczyzni odchodza, gdy
      urodzi sie niepelnosprawne dziecko, bo dla nich jest to czesto "cios na
      ambicje" ze nie sprawdzili sie jako ojcowie. Nie moga zaakceptowac sytuacji ze
      ich dziecko jest chore, wiec wypieraja fakt ze to ich dziecko ze swego zycia.
      Ale to tez chyba nie regula.
      moze wiec po prostu jest tak, ze tam gdzie jest prawdziwa milosc, to
      ona "wszystko zniesie, wszytko przetrzyma"?
      sciskam wam
      anka
      • j0204 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 17.07.04, 09:24
        Aneczko, wielkie dzięki
        moja wyobraźni działą chyba za daleko
        Mój Tomek po odejściu Sylwuni stał mi się przyjacielem, na ramieniu którego
        moge popłakać, pożalic sie i pogadać.
        Czasem tylko myslę, że może to za dużo jak na faceta, ale w końcu oni sa z tej
        samej gliny ulepieni.
    • martagoryczka Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 17.07.04, 12:30
      Wiktoria, przyszła na świat w momencie naszego największego kryzysu. Być może
      gdyby nie Ona, nie bylibyśmy z mężem razem. Tak sobie pomyslałam, że chyba "Ten
      na Górze" tak chciał i po to podarował nam córeczkę, abysmy inaczej spojrzeli
      na siebie i świat. Oparcia wielkiego, nie miałam, męza cały czas nie było a
      stan Wikusi go przerażał i odstraszał. Na swój sposób przeżywał jej chorobę i
      śmierć. Teraz to wiem. Bardzo długo czekaliśmy - czekałam Na Maksia. Mąż nie
      chciał. Teraz też przeżywamy, problemy związane z synkiem. Przypomina nam się
      Wiktoria i to nas bardziej oddala niż łączy. To dziwne... U nas to jest na
      krawędzi. Czasem sobie myślę, że jeszcze jedna choroba Maksia i to co nas
      powinno scalić, podzieli nas na zawsze. Mój mąż obwinia się, że może powinniśmy
      wcześniej zrobić jakieś badania i niedopuścić do "tego".Choć nie ma w tym
      naszej winy, on tego nie pojmuje. Oparcie w partnerze to najpiekniejsza i
      najcenniejsza rzecz... Cieszcie sie, jeżeli tak jest.

      Pozdrawiam ciepło i ściskam wszystkie Mamy i Tatusiów
      Marta, Maksik i Aniołek Wiktoria
      • mamaadama4 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 17.07.04, 16:17
        Znam wiele rodzin, które straciły dziecko i słyszałam, że tylko jedna z nich
        się rozpadła. Inni są razem.
        A co do smierci "zawinionej" lub nie. Bardzo często zdarza się, że nawet jeżeli
        dziecko umiera w skutek choroby rodzice przechodzą fazę wzajemnego obwiniania
        się o złe geny, nawyki, zaniedbania itd. Naturalne jest, że wobec tak wielkiej
        niepsrawiedliwości jaka jest smierć i cierpienie dziecka szuka się winnych i
        przyczyny. Wiekszym ryzykiem jest chyba to, kiedy oboje przezywaja ten dramat
        każde w "swojej ciszy" i nie rozmawiaja wcale ze sobą. Jeżeli związek ma dobre
        podstawy, oboje są dla siebie wsparciem, łączy ich uczucie to chyba najwieksza
        tragedia nie spowoduje, że każdy pójdzie w swoja stronę. Tak mysle, chociaz
        jest to jedna z tych sytuacji w zyciu, która w żaden sposób nie poddaje się
        uogólnieniom.
        • ewamonika1 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 17.07.04, 16:22

          Danka napisała: Wiekszym ryzykiem jest chyba to, kiedy oboje przezywaja ten
          dramat każde w "swojej ciszy" i nie rozmawiaja wcale ze sobą.

          W związku z tym zdaniem - załączam swój post sprzed paru dni. Myślę, że może
          być pomocny:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=14148283
          ewa
    • melka_x Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 19.07.04, 10:03
      Aniu, ale to nie jest zdanie autora publikacji, tylko statystyki. Z wszystkich
      wynika, że faktycznie odsetek rozwodów wśród par, które straciły dziecko jest
      dużo wyższy, niż u pozostałych. I nie ma znaczenia, czy śmierć była w
      jakiejkolwiek mierze zawiniona przez któregoś z rodziców (aczkolwiek bardzo
      możliwe, że w takich przypadkach rozstań jest jeszcze więcej). I mnie te
      statystyki nie dziwią, łatwiej budować szczęśliwe małżeństwo, gdy nie imają się
      nas choroby, bieda, śmierć. Przyrzekamy "na dobre i złe", ale tak naprawdę mało
      kto sobie to złe wyobraża. Natomiast zgadzam się ze stwierdzeniem, że jeśli
      para przejdzie razem przez śmierć dziecka, to związek jest dużo silniejszy.
    • ulkar Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 19.07.04, 10:44
      A u mnie jak wiecie jest inaczej, ślepy i chromy najwyrażniej pójdą każdy swoją
      droga , zamiast się wspierać. Cóż ....
      • melka_x Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 19.07.04, 10:48
        Ulkar bardzo mi przykro. Nie wiem co powiedzieć, chyba nic nie mogę, poza tym,
        że bardzo Ci współczuję i ściskam Cię z całego serca.
    • amania Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 19.07.04, 13:28
      My się zbliżyliśmy. Zobaczyłam, jak nagle może się wszystko odwrócić i dzięki
      temu zaczęłam doceniać to co mam. Także męża.
    • aluc Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 19.07.04, 19:33
      mam nadzieję, że nigdy nie dowiem się jak to jest po stracie dziecka
      mój związek rozpadł się po poronieniu - 10 lat temu
      po prostu nagle okazało się, że oprócz niezbyt niewyczekanej ciąży nie mamy już
      nic ze sobą wspólnego, że został tylko niewypowiedziany nigdy żal po obu
      stronach, w sumie też nie wiadomo o co ...
      i znam kilka innych związków, które w takich okolicznościach się rozpadły
      może same z siebie nie były na tyle silne, żeby to przetrwać?
      ale znam też takie, które po stracie ciąży wzmocniły się i okrzepły
      może od początku były wystarczająco mocne?
    • agablues Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 09.08.04, 17:32
      Ja to widzę bardzo prosto - jak ludzie się kochają, to przejdą razem przez
      wszystko szczęście i nieszczęście. Pewnie, że mogą zdarzać się nieporozumienia,
      pomyłki, złe dni. Może to trwac dłużej lub krócej. Czasami musi zrozumieć jedna
      strona, czasami ta druga. Ale jeśli chcą być razem - będą.
      A jak się nie kochają - same wiecie....Może być wszystko - dom, dzieci,
      pieniądze, praca - co tam jeszcze i...i tak się rozejdą.
    • calineczka71 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 09.08.04, 18:06
      Mam ten sam problem co ulkar.
      Agablus dobrze napisala ze raz powinna zrozumieć jedna strona, raz druga. W
      moinm związku stroną która ma zrozumieć muszę być zawsze ja. Nie można płakać,
      nie można marzyć i mam zrozumieć że ktoś ma dość mojego płaczu. Wiem że każde z
      nas przeżło stratę dzieci na swój sposób, ale...
      Przepraszam macie dość swoich zmartwień i bólu.
      calineczka
      • olga-roy Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 12.08.04, 11:42
        Z mojego podworka..Maz byl bardzo zzyty z naszym synem.Oczywiscie kochalismy go
        oboje,ale ich rodzaj milosci byl szczegolny.Czesto zazdroscilam mu tego
        kontaktu i jednoczesnie cieszylam sie ,ze tak swietnie sie zgrywaja.Po smierci
        to ja wydalam sie chyba silniejsza,choc przerazliwie chcialo mi sie wyc..Wydaje
        mi sie ,ze czesc mezczyzn stara sie byc odpowiedzialna za nas i to co nas
        dotyczy.Kiedy jednak cos sie zalamuje,cos tragicznego czego nie mozna naprawic
        ich odpowiedzialnosc lgnie w gruzach.Niektorzy chyba dlatego odchodza..czasami
        uciekaja od tego co sie stalo.Podobnie jest chyba tez z nami kobietami
        • zorka7 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 12.08.04, 19:40
          My przyrośliśmy do siebie na amen.
          Dziękuję Bogu za takiego męża. To on mnie uratował mając nieziemską
          cierpliwość, wyrozumiałość. Kompletnie zapomniał o sobie. Teraz moja kolej - bo
          okazało się, że lepiej sobie radze z Jej odejściem niż on.
          • alina1 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 16.08.04, 23:26
            A ja z mężem jestem w mniejszości. Byliśmy bliscy rozstania.
            Może fundamenty naszego związku nie były zbyt mocne, nie wiem.
            Problem tkwił i tkwi nadal w różnym przeżywaniu śmierci naszych dzieci.
            Mój mąż nie chce jeździć na cmentarz, nie mówi o nich, nie pyta o mój stan.
            On wszystko bardzo przeżył w sobie, ja wiem, bo kiedys mi to wykrzyczał ale
            nosiliśmy żałobę niby razem a jednak osobno.
            Przyczyna rozstania (gdybym jednak odeszła) byłaby inna, ale strata dzieci
            miała tu duże znaczenie.
            My inaczej przeżywamy emocje.
            Dziś nasz związek jest inny, myślę, że lepszy niż kilka lat temu.
            Na pewno pełen blizn, mnóstwa spraw i rozmów do przeprowadzenia ale dojrzalszy.
            Mąż był przy mnie w szpitalu, przed porodem, ale nigdy nie mówił o emocjach,
            nie przytulał, nie pocieszał, nie lubił gdy płakałam.
            Może sam sobie nie radzi z takimi emocjami.
    • agablues Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 27.09.04, 21:03
      podbijam
    • kam.rat Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 27.09.04, 23:04
      mysle, ze kazdy z nas rozpacza na swoj sposob, nie zawsze rozumiemy sie, moj
      maz bardzo mnie wspieral po porodzie martwego dzieciatka w 23 tygodniu ciazy,
      ale inaczej niz ja to przezyl, zamknal ten rozdzial i zaczal zyc przyszloscia,
      ja wrecz przeciwnie myslalam tylko o tym co bylo, wpadlam w depresje,
      wytrwalismy, jeszcze, minelo pol roku, nie wiem co bedzie dalej, on caly czas
      wierzy, ze bedziemy mieli dzieci, ja roznie, marze o tym, ale wiem, ze zycie to
      nie bajka, wiem, ze wszystko moze sie zdarzyc, co bedzie jesli nie bedzie
      dobrze? Nie wiem, ale wierze, ze wytrwamy, jednak w obliczu takiej tragedii
      wszystko moze sie zdarzyc rowniez rozstanie, niestey, to nie chodzi o milosc,
      przychodzi taki moment gdzie ludzie sa zmeczeni taka sytuacja i oboje lub jedno
      z nich po prostu ucieka, bo nie wytrzymuje nieszczescia drugiego, a moze
      swojego, ktore kryje i nie potrafi go wyrazic??? Nie odwazylabym sie tego
      oceniac...
    • agafa30 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 28.09.04, 10:24
      byliśmy razem w momencie narodzin naszej Igusi, walczyliśmy razem o jej życie.
      Wiadomośc o jej śmierci usłyszeliśmy bedąc razem, długo płakaliśmy przytuleni
      mocno. Bardzo się zbliżyliśmy. po śmierci naszej córeczki nie wiedziałam co ze
      sobą robić i co dalej z moim życiem. po dwoch tygodniach stwierdziłam, że nie
      mam po co ani dla kogo żyć, więc spakowałam jego rzeczy i wyniosłam z naszego
      mieszkania do przyjaciół, żeby go więcej nie oglądać.przez kilka dni mieszkał
      jeszcze w niedokończonym domu i u rodziców. cierpliwie przeczekał i wrócił.
      zrobiłam tak samo jeszcze raz. znów przeczekał i przyjechał. teraz jest już
      lepiej. tak jak powiedział: musimy być razem dla Igusi, żeby nie była smutna -
      tam gdzie teraz jest, przeciez się kochamy i Igusie, tak bardzo. że jeśli
      bardzo mi jej brakuje, to mogę przytulić się do niego, to tak jak bym
      przytulała Malutką- przecież ona była tez jego częścią.
      nie dokończę, bo jestem w pracy i nie chcę płakać...
    • blankka_m Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 28.09.04, 14:10
      Tsak ja się rozeszłam z mężem. Zupełnie oddaliśmy się od siebie jak nasz
      malutki zmarł. Wiecie zaczęło się już w dniu pogrzebu. Zaraz po nim mąz mnie
      zostawił w 4 ścianach bo matka jego zapragnęła kupić sobie buty. Zostałam sama
      z myslami ... Potem kilka dni później teściowa powiedział mi , że to moja
      wina , że tak się stało a mąz nie powiedział ani słowa jej na ten temat. Potem
      było jeszcze gorzej, denerwowały go moje łzy, smutek, chodzenie na cmentarz.
      Zupełnie mi nie pomógł. Nie wiem sam może sobie z tym też nie radził ale nigdy
      nic nie mówił on wiedział jak jest ze mną. Rozstalismy się. Teraz odwiedza grób
      naszego malucha tylko raz do roku w świeto a tak to ma to gdzieś. Wiecej nie
      pisze jestem już zła jak o tym myśle i łez dużo.
    • jentl Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 29.09.04, 12:19
      Witam,
      Z własnego otoczenia widzę, jak po prawie 20 latach zajmowania się bardzo
      chorym dzieckiem więź miedzy kiedyś kochającymi się ludźmi bardzo osłabła. A w
      zasadzie trudno mówić o jakiejkolwiek więzi rodzinnej. Podobnie jest z
      relacjami miedzy rodzicami i resztą rodzeństwa i samym rodzeństwem.
      Strasznie trudna ta sprawa i tłumaczenie że jak się ludzie kochaja to...nie
      wystarcza. Zwłaszcza po 20 latach cięzkiego zycia. :(
    • marta_i3 Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 29.09.04, 13:09
      A może jest tak, ze jeżeli przyczyną "powstania" pary było dziecko (czyli
      ciąża) i jest to jedyne co tych ludzi łączy to po odjściu tego łacznika znika
      przyczyna bycia razem i ludzie się rozchodzą. Jeżeli związek jest oparty na
      miłości i przyjaźni i nie wydarzyło się nic czego partnerowi nie można by
      wybaczyć (to odnosnie "śmierci zawinionej") to śmierć dziecka nie może być
      przyczyną rozejścia się.
      Ale to oczywiście tylko moja opinia.
      Marta
    • aniao3 trudno tak byc nam ze soba... 29.09.04, 14:39
      ...bez siebie nie jest lzej.

      Bardzo dlugo sie z moim mezem szukalismy po swiecie. Pozno sie znalezlismy.
      Dlugo wczesniej bylismy sami. Moze dlatego mamy w sobie wiecej tolerancji dla
      swoich slabosci, dla swojej innosci.

      Po smierci coreczki on uciekl w prace, w remont domu, w zamkniecie i
      nierozmawianie. Ja ucieklam w internet, lzy i pisanie o tym co czuje w listach
      do przyjaciol. Kiedy on usilowal wybrac farby do pokoju mi chcialo sie wyc, bo
      przeciez nasza malenka tego nie zobaczy, nigdy...
      On czasem mnie w takich chwilach przytulal a czasem sie wkurzal bo ile mozna
      plakac? Dalismy sobie prawo do przezycia rozpaczy po swojemu.
      On woli nie mowic, nie wracac. Ja - przeciwnie. Dlatego on nie czyta forum a ja
      jstem tu co dzien :)
      Sciskam was mocno
      anka
      • agafa30 Re: trudno tak byc nam ze soba... 29.09.04, 17:36
        jakbym czytała o sobie...zamieniłąbym tylko remont domu na budowę domu.
      • kam.rat Re: trudno tak byc nam ze soba... 01.10.04, 21:02
        te scenariusze sa bardzo podobne, czesto faceci po prostu zamykaja sie w sobie,
        a my chcemy sie otworzyc i to wyrzucic. Ja czesto jestem tutaj, on tego nie
        lubi, twierdzi, ze pozniej placze i "to wraca". Moze tak jest, ale widocznie
        tego potrzebuje, mysle, ze jemu byloby latwiej gdyby sie otworzyl, ale nie
        chce. Ja dalam mu prawo szybkiego powrotu do zycia, on mi do rozpaczy, pewnie
        dlatego nadal jestesmy razem. Kazdy cierpi na swoj sposob, bo kazdy jest inny,
        tak samo jest w malzenstwie. Los zdecydowal o tym co bylo, zdecyduje tez o tym
        co bedzie...chyba na pewne rzeczy nie mamy wplywu...niestety.
        "trudno tak razem byc nam ze soba..."
    • 1megan Re: Dlaczego ludzie sie rozchodza po smierci dzie 01.10.04, 20:34
      Marina urodziła sie z poważną wdą genetyczną od początku wiedzieliśmy że ma
      znikome szanse. Tata Marinki Piotr od razu nastawił się na to aby się nie
      angażować ja kochałam ją bardzo, najbardziej. niestety nie znajduję w nim
      oparcia, ale nie roztaliśmy się, poprostu o tym nie rozmawiamy. Ciężko mi z
      tym, ale cóż mamy jeszcze wspólne dziecko, dwuletniego Maćka i musimy sobie
      jakoś wspólnie radzić
Inne wątki na temat:
Pełna wersja