gdzie my żyjemy?

21.07.04, 20:37
Jak czytam coś takiego, ręce mi opadają:

miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2189043.html
e.
    • driadea Re: gdzie my żyjemy? 21.07.04, 21:19
      :(
    • ali_bey Re: gdzie my żyjemy? 21.07.04, 21:36
      !@#$%@#$%^&*;-(((((((( cisnie mi się na usta.Mam dość, wymiękam!!!Trafia mnie
      cos jak czytam takie rzeczy.Gdzie my żyjemy?Ewa no nie wiem, ale coś bardzo
      niedobrego "TU" się dzieje.;-(
      • j0204 Re: gdzie my żyjemy? 21.07.04, 21:40
        i to jest cały polski naród!!!!!!!!!!!!!!
        bezmyslnośc i brak cech cywilizacji. No i my się pchamy do unii? z czym?
    • kasiagleb Re: gdzie my żyjemy? 22.07.04, 09:44
      tak, dużo jeszcze w tej materii jest do zrobienia
      kilkuletni synek mojej koleżanki porusza się na wózku inwalidzkim
      kiedy poszedł do szkoły postanowili się przeprowadzić, aby chłopiec mógł kiedyś
      samodzielnie dojeżdżać do szkoły
      po kilku miesiącach poszukiwań zrezygnowali, w okolicach szkoły chłopca nie ma
      ani jednego bloku, w którym byłby podjazd dla wózków
      nawet mieszkanie na parterze wiąże się z koniecznością pokonania przynajmniej
      kilku schodów, dodam że mieszka w Warszawie
      nasza przykra rzeczywistość
      ale Jolu, czy w Unii w tej kwestii jest lepiej? któż to może wiedzieć?
      może to trochę nie na temat, ale czytałam ostatnio wywiad z ojcem eutanazji
      w Holandii, tam np dzieci urodzone z wadami genetycznymi nie są mile widziane
      dzieciom takim, jak pisze ten lekarz, podaje się środki nasenne i jednocześnie
      coraz bardziej ogranicza się podawanie pokarmu, dzieci zapadają w śpiączkę i
      umierają, to samo dotyczy osób starszych, których nie kalkuluje się już leczyć,
      często nie informuje się o tym rodziny
      i wtedy, kiedy to czytałam, zadałam sobie wręcz przeciwne pytanie,
      gdzie my się pchamy?

      pozdrawiam
      Kasia
    • renatex Re: gdzie my żyjemy? 22.07.04, 10:13
      Najsmutniejsza jest bezsilność. Odpowiedź: Takie są przepisy. Ręce opadają :-(
Pełna wersja