proszę o radę

27.08.04, 18:35
Witajcie. Napisałam do Was, bo zostałam poproszona o przysługę, o pomoc i nie
wiem jak mogę to zrobić, nie czuję się na siłach. Napiszę o co chodzi.
Niecałe trzy tygodnie temu zaprzyjaźnione z nami małżeństwo straciło
trzyletniego synka. To nieszczęśliwy wypadek, chłopiec był zdrowy. Mama
chłopca wyszła za wdowca, który ma starszego syna (9 lat). Od pięciu lat jest
więc przybraną mamą no i trzy lata temu doczekali się wspólnej pociechy. To
jest, było (?) dobrze dobrane małżeństwo, kochające się, szanujące… A po tej
tragedii żona powiedziała, że odchodzi. Nie może mieszkać w tym mieszkaniu,
gdzie wszystko jej przypomina zmarłe dziecko. Ale to nie tylko to, bo tu
przeprowadzka mogłaby troszkę pomóc. Oświadczyła mężowi, iż nie może patrzeć
na jego syna i odchodzi, bo wie, że nie będzie mogła być dla niego dobra.
Zakazała mówić na siebie „mamo”, w domu już nie bywa, (głównie jest na
cmentarzu lub spacerach), ojciec został sam ze wszystkimi obowiązkami
domowymi, służbowymi itd. I to on poprosił mnie o pomoc. Nie chce stracić
żony, ale ta jest zdecydowana. Byłam wczoraj u nich i cały dom wygląda jak
przed wielką przeprowadzką – już jest spakowana, przeprowadza się do swoich
rodziców, 70 km od naszego miasta. Też jestem drugą żoną, wychowuję dziecko
mojego męża i nasze wspólne. On uważa, że jestem kompetentna, że może znajdę
z nią porozumienie i wytłumaczę jej, żeby nie odtrącała jego dziecka, że oni
wszyscy przeżyli tragedię, żeby żyła dla jego dziecka. Ja czuję, czuję
podświadomie, że dla niej – matki po stracie własnego dziecka, to nie będzie
argument. Chciałam mu to jakoś powiedzieć, ale nie chciałam też sprawiać
bólu. Ubłagał mnie, bym przyszła do nich w poniedziałek – na rozmowę. Z
innymi ona nie chce rozmawiać ani słyszeć o specjalistach. Powiedziała mu, że
ich dziecko zabrało do grobu ich wspólne życie. Nie sądzę, bym ja miała jakiś
wpływ na jej postanowienie. Ale z drugiej strony nie chcę mu odbierać tej
odrobiny nadziei, bo widzę jak mu zależy. Jak mam przeprowadzić tę rozmowę?
Kompletnie brak mi natchnienia. I odwagi też…

Pozdrawiam
lidka
    • mamaadama4 Re: proszę o radę 27.08.04, 19:36
      Lideczka. łatwo nie będzie. Jak Hanka zmarła od prawie 4 lat mieszkalismy z P.
      razem, jego dzieci były wtedy jeszcze u nas częstym gościem - nie tak jak
      teraz, ale jednak zylismy razem. hanka nie była dzieckiem P. Może dlatego u nas
      sytuacja wyglądała mniej dramatycznie, że P. miał swoje mieszkanie, u mnie
      mieszkalismy gdy nie było jego synów. Może dlatego jestesmy razem i mamy
      Adasia, bo mieliśmy dwa mieszkania, chociaż pewne sprawy do dziś odbijają mi
      się czkawką. I mocno wpłynęły na moje relacje z jego synami.
      W przypadku twoich znajomych sytuacja wyglada zdecydowanie ciężej. Trudno mi w
      tej chwili pozbierac mysli, ale nie naciskałabym na jego miejscu w tej chwili,
      bo to może tylko pogorszyc ich sytuację. Myslę, że nic nie zmieni jej decyzji.
      Wyprowadzi się na pewno. Jedyne co on może zrobić, to pozwolić jej na to ale
      utrzymywac z nia kontakt, widywać się, rozmawiać. Ale bez dziecka.
      Lideczka ja ja doskonale rozumiem i naprawdę nie widzę innego wyjścia. Jeżeli
      on będzie cierpliwy i jej ból postawi ponad swoje racje to mają szansę
      przetrwać. Tylko musi dać jej czas. Jak masz jakies pytania, to odpowiem
      później.
      • lideczka_27 Re: proszę o radę 27.08.04, 21:19
        Ja sama wyczuwam, iż jej potrzebny jest ten czas. I wyjazd. Myślę, że rodzice
        będą dla niej ostoją. Może nabierze trochę dystansu... To jej rodzinne miasto,
        tam ma przyjaciół, rodzinę... On mówił mi, że jeśli wyjedzie - będzie na nią
        czekał, kontaktował się. Ale widzę, że tu bardzo chodzi o Michała. Matki
        biologicznej nie znał, nie pamięta, jego matką zawsze była Ada. Na moje
        macochowe oko widzę, że była dobrą matką. Chłopak teraz cierpi, bo stracił
        brata, a "mama go nienawidzi". I jest w tej prośbie Ryszarda jakieś skomlenie o
        miłość dla syna. Przepraszam, że tak napisałam, ale dokładnie tak to wygląda i
        tak się to odczuwa. Jako rodzic wiem, co on czuje. Ale jestem też w stanie jako
        macocha - zrozumieć ją. Jest mi niezmiernie żal całej trójki i nie wiem jak
        rozpocząć tę rozmowę i co jej powiedzieć. Może tylko pytać? Nie chciałabym im
        zaszkodzić, to bardzo delikatna, bolesna sprawa, nie mam doświadczenia i
        szczerze mówiąc jestem przestraszona tą sytuacją. Umiałam rozmawiać z nimi o
        tej tragedii, ale w tym temacie, tej "misji" czuję się jak w obcej skórze...
    • kasia64 Re: proszę o radę 27.08.04, 20:58
      Dać jej czas na oswojenie się z tą sytuacją.Wiem że totrywialnie zabrzmi ale
      czas zaliżni trochę rany.rozmowę na tym etapie skierować raczej na rozwiązanie
      aktualnej sytuaci(przeprowadzki) i utrzymanie kontaktów całej trójki na
      neutralnym terenie.Najbardziej mi żal tego 9-latka.Jak mówił do niej mama - to
      chyba był z nią emocjonalnie związany.No i ta śmierć braciszka....
      • lideczka_27 Re: proszę o radę 27.08.04, 21:24
        Tak. Dla chłopca to jest po prostu mama. Jedyna, jaką ma. Teraz on nie
        odstępuje ojca na krok i płacze, że gdy mama wyjedzie to tak, jakby umarła
        razem z braciszkiem. Gdy u nich byłam, to mnie prosił, bym uprosiła mamę, by
        ich nie opuszczała, a on będzie dla niej "bardzo idealny". Beczałam całą
        powrotną drogę, a teraz łażę z kąta w kąt, mąż też na wszystkie strony
        analizuje temat i nic budującego nie możemy wymyśleć :(
        • mamaadama4 Re: proszę o radę 27.08.04, 21:29
          Dla niej czas, a dla chłopca psycholog. Bo bez pomocy na pewno się nie obędzie.
          Ojciec musi z nim tez rozmawaić. Może ma dobrą babcię?
          Jeżeli możesz to spróbuj porozmawiać z ta kobieta i poproś choć o parę słów
          wyjasnienia dla tego chłopca, niech nie wyjeżdża bez pożegnania.
    • agablues Re: proszę o radę 27.08.04, 22:01
      Dla niej szczególnie - namiary na forum. Musi ze sobą zrobić porządek, poukładać
      sobie wszystko, potem może będzie miała siłę i ochotę na układanie wspólne.
      a dziecko cierpi :(
      • lideczka_27 Re: proszę o radę 27.08.04, 22:05
        agablues napisała:

        > Dla niej szczególnie - namiary na forum. Musi ze sobą zrobić porządek,
        poukłada
        > ć
        > sobie wszystko, potem może będzie miała siłę i ochotę na układanie wspólne.
        > a dziecko cierpi :(

        Myślałam o tym. Jeśli uda mi się ją zachęcić, to poproszę o usunięcie tego
        wątku, dobrze? Nie chciałabym, by to przeczytała, mogłoby ją to chyba
        zdenerwować - nie wiem jak się zapatruje na rozmowy o takiej tragedii na forum
        publicznym.
        W poniedziałek napiszę jak przebiegła rozmowa. Dziekuję Wam za posty.
        lidka
Pełna wersja