hubcio14
02.09.04, 22:29
Pamiętam jak byłam w dziewiątym miesiącu ciąży i spotkałam moja koleżankę ze
szkoły, która trzy miesiące wcześniej urodziła zdrową córeczkę. Kiedy ja
urodziłam Hubcia spotkałam Ją(przypadkiem) strasznie mi współczuła, mówiła,
że Ona nie dałaby rady i takie tam. Dwa dni temu znowu ja spotkałam, ale tym
razem była sama. Nic nie wiedząc spytałam jak jej leci. A Ona z bólem serca
powiedziała mi, ze jej córeczka ciężko zachorowała. Po dłuższej rozmowie
przepraszała mnie za to, co mówiła wcześniej, za te wszystkie głupoty, co mi
naopowiadała, że nie dałaby rady żyć z tak chorym dzieckiem. Teraz ja
pocieszałam Ją, że na pewno wszystko będzie dobrze, ze trzeba mocno w to
wierzyć i mieć nadzieję. Mówiłam zobacz mój Hubcio mimo tylu wad żyje i ma
się całkiem dobrze.
Myślę, ze ta rozmowa jej pomogła. I tak sobie myślę jak to wszystko się
zmienia, gdy los "wystawia nas na próbę". Teraz ważne jest tylko zdrowie
dziecka a nie kariera, nowy samochód czy nowe meble.
ściskam Was bardzo gorąco Dorota