yen74
19.09.04, 21:44
i sama nie wiem czy to dużo czy mało?
Czas rzeczywiście coś zmienia. Pozwala spojrzeć z innej perspektywy.
Mam coraz większe poczucie nieodwracalności tego co się wydarzyło.
Zadaję tylko pytanie czy śmierć takiej niewinnej istotki to nie za duża cena,
aby coś zmieniło się w moim życiu? Czy potrzeba czyjeść śmierci, aby ktoś
inny odnalazł "swoją drogę"? Nie wiem. Bo nie chcę myśleć, że Ta śmierc była
bezsensowna. Nie mojego dziecka.
Dzisiaj nnie płaczę. Słucham tylko The Doors "An American Prayer". To jakoś
współgra z moim nastrojem.
Wiem tylko jedno, że pewne fakty i wydarzenia przerodzą się we wspomnienia,
inne natomiast pozostaną w nas do końca - ten smutek na dnie serca i ta
tęsknota i ten siwy włos, który wcale już nie przeszkadza...
I ta miłość ... i wiara, że ktoś na ciebie czeka, kiedy przyjdzie czas... i
ta nierozerwalna więź między matką a dzieckiem która pozostanie na zawsze.