kam.rat
22.09.04, 23:27
Juz niedlugo minie pol roku jak dowiedzialam sie, ze nosze w sobie martwe
dzieciatko, 2 dni pozniej urodzilam je, a tera mija juz prwie pol roku, ja
wciaz mam chwile, w ktorych czuje sie jakby to bylo wczoraj, czasem pewne
slowa, sytuacje z tamtych dni widze tak wyraznie...no i nadal tak bardzo
boli. Wiele osob juz calkowicie sie odsunelo, no bo ilez mozna cierpiec mysla
sobie i tez tak mowie, moze nie doslownie, ale to sie czuje, dla nich to az
pol roku, dla mnie tylko. Nadal gdy pomysle o tym co sie wydarzylo chce mi
sie wyc, cierpienie wcale nie zmniejszylo sie, jedyne w czym pomogl czas to
to ze potrafie opanowac sie zeby nie ryczec 20 godzin na dobe, zeby sie
czasem usmiechnac, zeby posluchac tego co mowia inni, zeby w ogole cos innego
niz to co chodzi po glowie powiedziec. To trudne, ale ucze sie tego, teraz
wiem, ze potrafie zyc normalnie na zewnatrz, ale w srodku cos peklo na
zawsze...