konik5
15.10.04, 09:58
Pisze na tym forum po raz pierwszy . Coś Wam opowiem.
Niektórzy z Was wiedzą z "cztu" , że mam chorego na serce synka. W pierwszej
dobie miał wykonany zabieg , który niestety się nie powiódł. Po czterech dnia
lekarz powiedział nam , że naszej maleństwo powinno byc operowane jeszcze raz
ale jest za słabe i może nie przeżyć operacji . Postanowiliśmy z mężem, że
powinniśmy go ochrzcić. Gdy poszliśmy do księdza zapytać się ochrzest to On
nam powiedział , że czekał na nas. Wym samymm dniu nasz kruszynka została
ochrzczona. Następnego dnia (w piątej dobie ) gdy poszliśmy da maszego
maluszka, poinformowano nas , że mały poczuł się lepiej i lekarze postanowili
zaryzykować operacje. Poszliśmy wtedy do szpitalnej kaplicy i modliliśmy się
o zdrowie do naszego synka.modliłam się tak bardzo jak nigdy dotąd. W pewnym
momencie zaczęłam jakby rozmawiać z Bogiem. I powiedziałam , że jeżeli chce
zabrać nam synka to niech to zrobie teraz, bo niezniosłamby tego gdy zabrał
go do siebie w poźniejszym czasie, gdy już będziemy do niego przyzwyczajeni,
gdy rozkochamy go najmocniej na świecie. Operacja zakończyła się pomyśnie.
Mały powoli wracał do zdrowia.
Uwierzcie mi kocham go ponad życie . Z dnia na dzien coraz bardziej . I nie
jest prawdą gdy mówiąc to Bogu nie kochałam swojego dziecka.Wiem, że wielu z
Was chciałoby móc przeżyć ze swoim dziećmi jak najwięcej chwil . Może jakby
Bóg zabrałby mi mojego synka wtedy bardzo bym żałował tych słów. Ale dziś
wiem , że teraz moje maleństwo będzie ze mną bardzo długo .
Możecie mnie znienawidzieć , ale jestem szczera.
KONIK