j0204
19.10.04, 08:02
Wspomnienia listopadowe.
1 listopad zbilża sie "wielkimi krokami", by o nim nie myśleć - nie jestem w
stanie, mogę jedynie nie przełożyć kartki w kalendarzu, choć i tak to nic nie
zmieni.On przyjdzie a z nim wiele wspomnień, jakże radosnych, pięknych i
szczęśliwych.
1 listopad 2003 - to był nasz pierwszy wspólny spacer z Sylwunią w wózeczku.
czemu akurat wtedy? nie wiem.... pamiętam była to niedziela, świeciło piękne
jesienne słońce i było pięknie.
Szliśmy razem, dumnie pchająć przed sobą wózek z Naszym Szczęściem. Obok nas
szli ludzie z torbami zniczy, szli na cmentarz do bliskich im osób.....nie
myślałam wtedy o tym, byłam najszczęśliwszą matką pod słońcem, co to była za
radość!!!
Dziś już wiem, ze i ja pójdę w stronę cmentarza z torbą zniczy do Mojego
Szczęścia. Nie będzie to radosny spacer w promieniach słońca, ale bolesny ze
łzami w oczach.....................
Mój listopad bęzdie bardzo smutny, wrócą wszystkie wspomnienia. Potem będzie
msza -7 listopad - bardzo ciężka dla mnie - minie wtedy, tego dnia 5 m-cy od
odejścia Sylwuni, a potem ucieknę w Bieszczady by wszystko sobie
wykrzyczeć!!! Czy tak można?