aniao3
22.10.04, 00:07
Kochane dziewczyny i chłopaki!
Jak pamiętacie 10.10 była audycja w TOKU, gdzie w imieniu naszego forum
tokowałam. A było to tak:
Dzień wcześniej Ewa Podolska dzwoni do mnie na komórkę by się przygotować.
Ustalamy jak to technicznie zrobić: oni w studio, ja w Kotlinie Kłodzkiej.
Okazuje się, że chyba nie mają tu zasięgu. Będą się ze mną łączyć na żywo, a
ja mam mówić coś inteligentnego – tylko może być to trudne gdy nie będę
wiedziała o czym była mowa w studio. Nie śpię z wrażenia przez pół nocy.
Martwię się jak to będzie, czy uda mi się powiedzieć to wszystko co chcę.
Rano koło Złotego Stoku łapiemy zasięg, ale że jesteśmy umówieni na zdjęcia
dalej, więc pełni optymizmu jedziemy ku Dusznikom. O 12.00 okazuje się że z
zasięgiem jest różnie, do tego Agablues nie będzie mogła być w studio.
Melka_x też nie bo dziś pierwsza rocznica śmierci Natalki. Oto urok audycji
na żywo, prawo Murphy’ego działa zawsze tak samo: jak coś się może posypać,
na pewno tak się stanie wtedy gdy się najbardziej przykładasz.
Ewa zdenerwowana, ale nic – ustalamy że będę pod telefonem i będę się
wypowiadać jako autorka tekstu i przedstawicielka kobiet po stracie dziecka.
O 14.30 okazuje się, że pasmo FOK FM koło Dusznik zajęła nostalgiczna stacja
z Czech nadająca Vondrackową i Karela Gotta. Kochany mąż nic nie mówi tylko
naciska gaz i z okrzykiem: „Za tymi górami musi być zasięg!” gna na Kłodzko.
Vondrackowa rzęzi nakładając się na inne stacje, ale wciąż zagłusza TOK.
Mężulek dodaje gazu, jedziemy na Bardo. Cały czas Ceskie Radio. 14.55 –
dojeżdżamy do Ząbkowic. Jestem całą w nerwach, bo na antenie wciąż przeboje z
bratniego kraju! W końcu nagle jakaś dziura między górami i z piskiem opon
hamujemy. Z radia lecą Wiadomości w Toku – parkujemy na drodze w szczere
pole.
Za chwilę telefon: do studia nie dotarł dr, Niemiec, będzie tylko Beata
Rosińska, terapeutka z Fundacji Rodzić po Ludzku, prowadząca i ja - przez
telefon. Nasz szaleńczy rajd okazuje się niepotrzebny, bo całą audycję będę
słyszała w komórce. I tak sprawdza się kolejne prawo
Murphy’ego: „Doświadczenie to coś, co zdobywasz z chwilą, gdy przestaje ci
być potrzebne”... Siedzę w samochodzie, patrzę na pole po którym czarne
ptaszyska wydziobują coś z ziemi, mąż siedzi obok.
Audycję zaczyna Ewa od słów: „nie sądziłam, że w Polsce, wciąż mogą dziać się
takie rzeczy. Zamiast opowiadać przeczytam Państwu początek artykułu”. Czyta
lead: o tym że dziecko poczęte jest święte, ale gdy umiera kilka mies.
Później nikogo poza matką to nie obchodzi. Zaczynam mówić. Chciałabym tyle
powiedzieć, wiem o dużo za dużo by móc to wszystko przekazać, choć te
najważniejsze sprawy... Dzwonią słuchacze: pan który mówi, że od pomocy
kobiecie po stracie jest psycholog, a lekarz ma dobrze wykonać swoją pracę.
Ale jak to się ma do pożegnania z dzieckiem?! Na porodówce nie decydują
psycholodzy tylko lekarze!
Inna pani cytuje prawo kanoniczne o dotyczące pogrzebów dzieci zmarłych
przedwcześnie, że rodzice jak są wierzący to powinni to prawo znać. Jasne,
jak kobieta idzie na poród to najpierw czyta podręczniki ze szkoły rodzenia,
a potem swe prawa dotyczące pogrzebu dziecka. Absurd jakiś, mam ochotę gryźć,
a tu trzeba kompetentne, bez nadmiernych emocji rzeczowo odpowiedzieć.
Wreszcie audycja się kończy – za szybko, o dużo za szybko. Jestem tak
nabuzowana, że muszę gdzieś ten nadmiar energii stracić. Mężulek zabiera mnie
na spacer.
I mówi że jest ze mnie dumny. :)))
A ja jestem szczęśliwa, że on jest dumny, że byliście myślami przy mnie i że
tylu wspaniałych ludzi dzięki forum poznałam :)
A gdy następnym razem będzie audycja na żywo, pomyslcie o trudzie ludzi
wolnego zawodu, ile praw Murphy'ego muszą przerobic :)
Sciskam was mocno
a
PS - audycja jest nagrana na CD, jak odbiore ja z radia zrobie kopie i mzoe
daloby sie to na nasza nowa strone dac w formie: Posluchaj fragmentu audycji?
Natko co ty na to?
a