igga-81
09.11.04, 13:30
nie potrafię dogadać się ze swoim mężem, właściwie to jestem już o krok od
przeprowadzenia się. Podbijamy statystykę dotyczącą ilości rozwodów po
smierci dziecka. Nie mogę znieść tego, że On tak nie cierpi, że ta rozpacz
jest poza nim. To nie była jego córka i właściwie oczywiste jest to że
bardziej martwi się o mnie a nie stratą jej. Ale ja i tak niepotrafię tego
znieść. Jest całkiem obcy. Nagle stał się obojętny, ta miłość straciła na
znaczeniu. Przepraszam mój poost stał sie bardzo osobisty ale nie wiem jak
sobie dalej poradzić z tymi relacjami. czy może ktoś przechodził przez
podobny kryzys? może to jest całkiem naturalne?