bei
09.11.04, 18:33
i czytam.... wsłuchuję się w historie- które otwieraja oczy....na swiat tak
niezrozumiany, tak niesprawiedliwie ułożony...
jest mi smutno- i jestem taka bezsilna- bo nie umiem pomoc.....
więc co muszą czuć osoby piszące o swoich historiach...
Pamietam- co przechodziłam- gdy przez poprzednią ciąże słyszałam o groźbach
chorób mojego synka....gdy przez całą ciązę drżałam- o jego
życie...pogodziłam się wówczas- ze ceną jego życia bedzie upośledzenie
zdrowia...
teraz też towarzysza mi lęki...
i nie jest mi łatwiej- mimo że obok wspiera mnie człowiek- który powiedział-
nie mamy wpływu na zdrowie synka- będziemy KOCHAĆ GO- bo po to go
powoływaliśmy do życia...
boję się, pomimo już innej dojrzałości...innego wartościowania zycia...innego
jego doświadczania...
nie umiem czerpać siły z WAS...każdy musi mieć swoją...ale jestescie mi tak
bliskie...
Może mijam Was na ulicy..... może siedze w te same godziny i płaczę...może
uśmiecham sie do tych samych zdarzen...a może żyjemy w całkiem innych
światach- ale jestescie mi bliskie....
MAMUSIE....MAMUSIE, KTÓRE KOCHAJĄ...