Strata dziecka pośrednia

12.11.04, 11:25
Witam
nie wiedziałam jak nazwac ten wątek,ale ja straciłam Dziecko posrednio, To
był chłopak mojej córki Damianek, wraz z jego śmiercią straciłam też częsć
swojej córki. Kochałam Damiana jak własnego syna, jego Mama kocha maja
Agnieszkę,a ja nie wiem jak sobie dac radę z ich bolem, i z swoim. Moze to
sie komus wydawać dziwne On mial dopiero 15lat, moja córka ma 18 ale oni
kochali się takim uczuciem jakie teraz trudno spotkac, planowali wszytko
wspolnie, a teraz Aga nie widzi celu i sensu wszystkiego. Ja tylko moge byc,
ale serce rozdziera sie z bolu, ze nie potrafie im tak pomoc jak bym
chciala. Wiem ze pisze chaotycznie lzy przyslaniaja mi to co pisze
    • ladyhawke12 Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 13:04
      prosze o jakiekolwiek wsparcie, nie potrafie z tym wszystkim sobie
      poradzic
    • tokitg Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 13:06
      w takiej sytuacji za dużo nie da się napisać... Dla młodych ludzi rozstanie bo
      się pokłócili jest tragedią. Co w tym przypadku powiedzieć? To nie jest
      normalne. Każda taka śmierć boli... Trzymaj się i bądź teraz dla nich podporą.
      • ladyhawke12 Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 13:14
        Moze nie dokladnie napisalam, ale to wlasnie nie bylo tak, tonie klotnia ich
        rozdzielia a smierc. Oni nie robili tragedi ze maija inne zdanie i sie czasami
        z tego powodu kloca, tylko romawiali ze soba i wyjasniali o co im chodzilo.
        Dlaczego tak trudno jest zrozumiec ze milosc w takim wieku, moglaby przetrwac
        cale zycie, bo w ich przypadku tak wlasnie moglo by byc.
        • tokitg Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 13:18
          chyba oboje namieszaliśmy. Podałem to tylko jako przykład że dla niektórych
          zerwanie jest tragedią nie do przeżycia. A czym jest taka sytuacja?
    • agablues Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 13:40
      Aniu, nie ma gotowej recepty :(
      Bardzo byśmy chceli, żeby po jakiejkolwiek stracie można było wcisnąć jakis
      guziczek, żeby przestać czuć cokolwiek lub zasnąć i obudzić się jak już nie
      bedzie bolało. Chyba tak jest, że swoje trzeba przeboleć i nie ma na to rady.
      Można towarzyszyć w tym bólu, ale to też nie jest wcale proste. Wiem, że Ty
      cierpisz podwójnie. Raz - starciłaś niemal syna, dwa - patrzysz na ogromne
      cierpienie swojej córki. Dla matki to jest okrpne - patrzeć na cierpienie
      dziecka i nie być w stanie mu pomóc. To jest bezsilność.
      Przeczytaj sobie wątek - jak udzielać wsparcia. Odnosi się on wprawdzie do
      rodziców osieroconych, ale pewne założenia są wspólne dla każdego rodzaju
      straty. To, żeby nie powtarzać córce - jesteś młoda, poznasz kogoś innego, całe
      życie przed Tobą. Przede wszystkim bądź dla niej dobra, znoś jej płacze,
      złorzeczenia, humory. Ona cierpi i jest skupiona na swoim bólu. Mimo, ze trudno
      w to uwierzyć, kiedyś znowu zacznie się uśmiechać. Teraz nie warto o tym nawet
      mówić, teraz trzeba przeczekać, przetrwać. Dużo miłości i cierpliwości.
      Może zechce sama tu pisać? Myślę, ze nikt nie będzie miał nic przeciwko temu, by
      napisała tutaj o nim, o swojej miłości, o planach, które snuli. Staramy się nie
      wartościować tutaj cierpienia, bo tego nie da się wartościować. A jeśli nie ma
      innego miejsca, by podzielić się swoim bólem - zapraszamy tutaj. aga
      • agablues P.S. 12.11.04, 13:43
        dla mnie strata ukochanej osoby, to zawsze taki sam ból.
        Kocham piosenki Anny Marii Jopek i te, które mówią o tęsknocie, ja odnoszę do Igi.
        choć wiem, ze były pisane w innych celach, ja często sobie je śpiewam, np
        "wiedz, że Ty to me jedyne niebo", albo "Szepty i łzy".
        Zawsze byłam zdania, ze Miłość jest jedna, tylko inaczej się ją wyraża w
        stosunku do różnych osób.
        • zorka7 Re: P.S. 12.11.04, 14:36
          Kurcze, ja mam dokładnie to samo z Anną Marią Jopek.

          Te same tytuły (plus np. "Kołysanka dla Stasia" ["Zbliża sie zmierzch do twioch
          stóp...] - zawsze myślę wtedy o synku Anatewki, Stasiu, i mojej Małej).
      • ladyhawke12 Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 13:51
        Agunia dzieki
        Czytalam ten watek, wiele, wiele, razy szukajac ratunku. Nidy jej nie
        powiedzialam slow typ a wszystko przed toba itp. bzdury, staralam sie
        wytlumaczyc calej rodzinie zeby tego nie robili. Z roznym skutkiem ale chyba w
        koncu zrozumieli, albo milcza. I jestem przy niej, kocham ja i jestem
        cierpliwa, ale to wydaje mi sie zamalo. Na swoim blogu napisala jednego dnia ze
        chce odejsc, a ja sie zalamalam i nie moge sie podniesc
        • tokitg Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 13:53
          jej szczęście jest w tym że ma mamę która potrafi z nią to cierpienie dzielić.
          Wiele osób takiej możliwości nie ma.
          • ladyhawke12 Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 14:15
            tokitg Dziekuje

            A ja mam taka, piosenke Kasi Kowalskiej "To co dobre" przyczepila sie do mnie,
            jak jechalam do Aguni,( nie wiem jak to napisac)powiedziec jej o smierci
            Damiana. A jeszcze jedno, o maly wlos a jeszcze oplakiwalabym syna. mial 3 tyg
            przed smiercia Damiana, wypadek. Lekarz z pogotowia beztrosko powiedzial
            milimetr dalej, a syn by sie pani wykrwawil, nie dojechalibysmy na czas.
    • tokitg Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 14:17
      nie dziękuj, w tym miejscu nikt nie powinien nikomu dziękować...
      • ladyhawke12 Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 14:24
        moze masz racje, ale ja tak czuje i nic na to nie poradze, to jedno slowo
        dziekuje do kogos kto chce mi pomoc, jest dla mnie czyms waznym, nie czuje sie
        juz tak strasznie bezradna. Zbieram sily do walki o Agunie
        • katse Re: Strata dziecka pośrednia 12.11.04, 15:08
          nie przezylam tego samego
          jednak bol tez byl wielki
          tuz przed matura dowiedzialam sie ze Daniel wraz z rodzicami wyjezdza na stale
          za ocean. I byli nieublagalni.
          Dla nas wtedy umarl swiat.
          Ale poskladalismy go, niestety kazde z nas juz z innych klockow.
          A potem przezylam smierc Sebastiana. Ledwo przezylam. Przyjaciel. Przyjazn
          zamieniala sie w cos wiecej. Wypadek w górach.

          Badz przy Agnieszcze. Walcz o nia. A moze daj jej przeczytac niektore posty o
          cierpieniach mam.

          Poporostu bądź. Nie wiem czy coś więcej się da zrobić. Ona musi wiedzieć, czuć,
          że musi zostać po tej stornie. Z Tobą.

          K
          • paulka25 Re: Strata dziecka pośrednia 13.11.04, 02:32
            Kilka lat temu moja kuzynka została młodziutką wdową. Własnie mieli zacząć
            starania o dzieciątko. Świat zawalił jej się na głowe. Była w strasznym
            stanie.Dobre pare miesięcy "otumaniona" lekami. Cała rodzina powtarzała jej
            właśnie, że jest młoda i jeszcze ułoży sobie życie. Wiem, że te teksty
            doprowadzały Ją do szału. Ciocia, wujek, kuzyn i wszyscy jej przyjaciele robili
            wszystko żeby tylko nie myslała o tej tragedii. Jednak przełom musiał dokonać
            się w jej głowie. Trwało to jakiś czas ale pozbierała się. Teraz jest w
            szczęśliwym związku i ma malutkie dziecko. Pewnie to co napisze jest banalne
            ale Twojej córce potrzeba czasu. Najpierw na żałobe a potem na powolny powrót
            do "normalnego" życia. Najważniejsze żeby miała wsparcie w najbliższych
            osobach. Wierze, że do do niej też jeszcze usmiechnie się szczęście..
            • ladyhawke12 Re: Strata dziecka pośrednia 15.11.04, 07:16
              Wiem ze trzeba czasu, tylko jest jeden problem, czy ja to wytrzymam. Poniewaz
              ludzie w stosunku do Rodzicow Damiana i Agi sa taktowni, ale ja jestem w
              centrum ich pytan, dobrych rad. Nikomu nie przychodzi do glowy ze za kazdym
              razem, poteguja moj bol, przeciez ja tez nie jestem z kamienia. Swiadomosc
              ludzi jest juz lepsza, potrafia sie zachowac, lub staraja sie, nie zrobic
              przykrosci osobom ktorych tragedia dotyczy w pierwszej linni, ale istnieja
              takie osoby jak np. ktore sa w centrum tylko innaczej i tego juz nikt nie
              zauwaza. Poprostu nie wiem jak sobie poradzic z tym wszystkim co mnie otacza,
              nie mam z kim na ten temat pogadac. Bagatelizuje sie moje odczucia jak zaczynam
              o tym mowic, dlatego tu napisalam. To wlasnie ja slysze teksty, ze jest jeszcze
              mloda, ze w tym wieku to co to za milosc, i ze mlodzi sie teraz roztaja i nie
              powinno byc zadnej tragedii. Tylko nikomu nie przychodzi do glowy ze, dla mnie
              slowo "nigdy" tez nabralo innego znaczenia.
    • ladyhawke12 Strata dziecka pośrednia P.S. 15.11.04, 09:47
      Prosze poradzcie cos, bo oszaleje. Nie mam pojecia jak powiedziec ludziom ze
      swoimi pytaniami drecza mnie do granic wytrzymalosci.
    • ladyhawke12 Re: Strata dziecka pośrednia 15.11.04, 11:11
      Właśnie odebrałam nastepny telefon, kolega bezpardonu zapytal cyt. "Jak tam
      Twoja Córa. Czy juz znalazła sobie kogos..., takie milosci przeciez nie trwaja
      dlugo..", siedze i rycze
      • ladyhawke12 Re: Strata dziecka pośrednia 16.11.04, 13:40
        Zbliza sie 20 juz drze co bedzie, Jak Gunia bedzie sie czula
        • katse Re: Strata dziecka pośrednia 16.11.04, 17:25
          nie wiem co Ci napisać
          jeśli masz tyle siły - mów tym ludziom, że dla Ciebie to nie był jakiś tam
          chłopiec.
          Mów, że był Ci równie bliski co Twojemu dziecku.

          K
Inne wątki na temat:
Pełna wersja