mamrysia78
24.11.04, 13:02
Muszę to z siebie wyrzucić bo od czasu wizyty u lekarza cały czas mnie to
boli.
Jak już kiedyś pisałam mój synek obok poważnych wad mózgu ma rozszcep wargi i
podniebienia. W sierpniu poszliśmy z nim do chirurga który kazał przyjść
ponownie na początku listopada żeby umówić termin opercji.
Poszłam a on że musi się zwołać konsylium anestezjologów i dopiero wtedy
będzie decyzja "bo wie pani tu mogą być powikłania i dziecko może dłużej
poleżeć w szpitalu a siostro ile operacja sama to 250 punktów czyli 2500
zł"....
No to poszłam po konsylium do anestezjologów zapytać jaka jest decyzja.
Oprócz sympatycznej pani doktor był tam jakiś może ordynator a może po prostu
stary lekarz (zapomnijcie że sie chociaż przedstawiła albo miał
identyfikator) - i się zaczęło " wie pani to jest skomplikowany przypadek i
nie wiadomo czy to ruszać bo mogą być kłopoty z oddychaniem" ja na to że mały
nie miał problemów po dwóch operacjach jakie przeszedł a dzieci po operacji
zszycia wargi jakoś też nie słyszałam żeby miały kłopoty z oddychaniem bo to
w końcu operacja która ma im pomóc". No ale to lepiej poczekajmy - poleciały
mi łezki bo miałam wrażenie że oni chcą poczekać nie dla dobra dziecka tylko
dlatego że a nuż Rysiu odejdzie i nie będą mieli problemu. Powiedziałam mu że
skazuje dziecko na takie życia a on oczywiście że nie . Ale za chwilę to co
powiedział wytrąciło mnie z równowagi zupełnie. Spytałam a co z operacją
podniebienia - " ja nie wiem cy to w ogóle będzie sie robić " "a czy panie
doktorze można żyć bez podniebienia?" "przecież widzi pani że dziecko
żyje " !!!!!!!!!!!!! "a co z mową?" "te dzieci i tak kiepsko mówią".
Pozostawiam Wam to bez komentarza.
Czasami mam wrażenie że lekarze woleliby żeby takie dzieci jak Rysiu miały
podpisany wyrok śmierci to nie mieliby problemów... Skoro są tak bardzo chore
to po co robić dla nich cokolwiek?
Do tej pory trafiałam na sympatycznych lekarzy (oprócz pani neurolog na
oddziale neonatologicznym, która patrzyła na Rysia jak na jakiś "odrzut" a
nie na dziecko) ale to co usłyszałam od tego anestezjologa i ton jakim to
było wypowiedziane przeszły moje najśmielsze oczekiwania...
Zaraz zadzwonie do chirurga plastycznego i jestem ciekawa co on powie - tak
czy tak pojedziemy to skonsultować jeszcze gdzieś indziej - już nigdy w życiu
po mojej ciąży (dziecko jest zupełnie zdrowe) nie zaufam jednemu lekarzowi...
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję że mogłam to z siebie wyrzucić