ewamonika1
27.11.04, 09:15
Dziś przeczytałam, że dziewczynki, o zaginięciu których od pewnego czasu
informowała prasa i maile od wielu osób (również na naszym forum są na ten
temat informacje) - ZOSTAŁY ODNALEZIONE. Wspaniała wiadomość:
-------------------------------------
Antyterroryści odbili uwięzione dzieci
Walka o dziewczynki zakończyła się sukcesem matki
Kilkudziesięciu policjantów szturmem wdarło się do domu przy ul. Bukszpanowej
i odebrało dzieci przetrzymywane od pięciu miesięcy. Dziewczynki całe i
zdrowe wróciły do matki.
Koszmar Agnieszki Krymel-Korzeniowskiej i jej dwóch córeczek, Natalki i
Nikoli, trwał kilka miesięcy. Robert, mąż Agnieszki, bił ją i wyzywał.
Kobieta złożyła pozew o rozwód. Mąż pewnego dnia wziął córki na spacer. Razem
z dziećmi zamieszkał u swoich rodziców. Wydzwaniał do Agnieszki i groził jej
śmiercią, kazał też zapomnieć o dzieciach.19 listopada sąd postanowił o
wydaniu dzieci matce. Robert K. miał to zrobić do 21 listopada.
Agresywni dziadkowie
Dom, w którym były przetrzymywane trzyletnia Natalia i dwuletnia Nikola,
przez kilka godzin był obserwowany przez policję. Antyterroryści dyskretnie
sprawdzali, którędy będzie najlepiej wejść do budynku. Wiadomo było, że
państwo K. dobrowolnie nie oddadzą dziewczynek. Zdenerwowana Agnieszka Krymel-
Korzeniowska była na miejscu. Nerwowo przygryzała wargi paląc jednego
papierosa za drugim. W końcu około godziny 15 policjanci wkroczyli do akcji. -
Policja, otwierać - krzyczeli funkcjonariusze.
- Nie oddamy dzieci, odejdźcie - wykrzykiwał z balkonu dziadek dziewczynek. W
ręku trzymał siekierę. - Będziemy walczyć! Dzieci zostaną u nas - wtórowała
mu żona.Funkcjonariusze weszli przez frontowe drzwi. Zabrali przestraszone
dzieci i oddali je matce. Mąż Agnieszki Robert K. oraz jego rodzice zostali
aresztowani na 14 dni. Wydano za nimi listy gończe za niestawianie się w
sądzie.
Wreszcie razem
- Czułam, że zemdleję. Najgorszy był strach o życie dziewczynek. Myślałam, że
tego dłużej już nie zniosę. Ale w końcu ten koszmar się skończył - mówi
Agnieszka Krymel-Korzeniowska. - Strasznie się bałam, że po tak długiej
rozłące Natalka i Nikola mnie nie poznają. Nie widziały mnie pięć miesięcy.
Ale kiedy policjanci wynieśli je z domu, one zaczęły krzyczeć na mój
widok "Mamo ratunku" - dodaje ze łzami w oczach kobieta.
Dziewczynki zostały zbadane przez lekarza i razem z matką wróciły do domu.
Data: 27.11.2004
-------------
Życie Warszawy