ojcowie, nie udawajcie już

01.12.04, 23:41
Witam wszystkich, szczególnie tych nieśmiałych. Jestem nowy i piszę dziasiaj
pierwszy raz. Czytam drugi lub trzeci. Czy naprawdę ojców nie ma na forum?
Nie wierzę, myślę, że możemy porozmawiać.
5,5 tygodnia temu straciłem tragicznie 9,5 rocznego synka Adrianka. Tyle
jeszcze rzeczy miałem Go nauczyć... cierpię...
    • stary71 Re: ojcowie, nie udawajcie już 02.12.04, 00:10
      Nie mam słów! Trudno o większe cierpienie. Ściskam Cię mocno.
      Stary71
    • fibo1 Re: ojcowie, nie udawajcie już 02.12.04, 02:16
      Jestem fibo. Witaj!
      Bardzo Ci współczuję, bardzo. Cóż powiedzieć co sam również chciałbym usłyszeć?
      Nie mam pojęcia. Tylko cisza wokół nas wszystkich i pytania do Pana B. na małych
      karteczkach, które wiatr rozwiewa...
      Życzę siły, wytrwałości i aby Twa miłość nie wygasła.
      Ściskam bardzo mocno
      fibo1
      • ostsee Re: ojcowie, nie udawajcie już 02.12.04, 02:49
        witaj,rozumiem co przezywasz,poniewaz sam stracilem synka.wiedz,ze nie jestes
        sam w swym cierpieniu.my faceci mamy takze do niego prawo.moze tylko w inny
        zamkniety sposob je okazujemy,walczac ze soba.co moge powiedziec-TRZYMAJ SIE
        STARY...
    • tata13 Re: ojcowie, nie udawajcie już 02.12.04, 07:53
      Witam
      Nie wiem co powiedzieć, może dlatego że nie wiem co sam bym chciał usłyszeć.
      Trzymajcie się!
    • mharrison Re: ojcowie, nie udawajcie już 02.12.04, 09:25
      Nie jestem co prawda tatą, ale straciłam mojego syna Alka (9 lat i 7 miesięcy)
      w wypadku 5 miesięcy temu. Mój mąż się nie odzywa m. im z powodu ograniczeń
      językowych ale jest zawsze obok, wspiera, kocha, pamięta, cierpi...
      A planów mieliśmy całą masę...
    • alina30 Re: ojcowie, nie udawajcie już 02.12.04, 11:06
      Chłopcy, trzymajcie sie! Nawet nie wiecie jakie to ważne dla nas, waszych
      kobiet. Mój mąż nie potrafi ze mną rozmawiać o naszym zmarłym synku (3 latka).
      Wzrusza tylko ramionami i natychmiast oboje płaczemy. Tak, od dwóch lat,
      wyglądają nasze rozmowy o Mateuszku... Z czasem przywykłam do tego, że nie
      bedziemy już na ten temat NIGDY rozmawiać. Trudno. Każdy cierpi jak chce.
      Tydzień po pogrzebie mąż wrócił do pracy, do ludzi i trzymał się dzielnie, a mi
      to wystarczało, żeby też brać się w garść.
      Teraz widzę jakie to było ważne, bo dzisiaj nagle, niespodziewanie dla mnie, po
      dwóch latach od śmierci Mateuszka, mój mąż mówi mi otwarcie, że już nie daje
      rady, że mu się nic nie chce i jest wyraźnie załamany.
      Jestem tym przerażona. I znowu oboje płaczemy, co wieczór otwieramy wino, ale
      juz nie działa jak kiedyś - rozluźniająco. Jest tragicznie.
      Pozdrawiam
      Alina
      • ladyhawke12 Re: ojcowie, nie udawajcie już 02.12.04, 11:14
        Moge tylko sie cieszyc ze istnieja tacy Tatusiowie, tacy Mezczyzni, Mojego nie
        bylo przy mnie kiedy bylo zle, mowil ze wpadam w histerie po czyms co nie bylo
        wedlog niego dzieckiem, Nie mog zrozumiec dlaczego jak syn byl pierwszy raz w
        szpitalu kiedy mial 6 tyg, chcialam byc z nim stale ale wtedy tylko pory
        odwiedzin byly, a ja jezdzilam w porach karmienia, bez wzgledu jak sie czulam.
        Odszedl zostawil problemy z dzieciakami, i czasami mu sie przypomina ze ma
        dzieci wtedy gdy potrzebuje wywrzec na mnie nacisk to je wykorzystuje.
    • prusiu1 Re: ojcowie, nie udawajcie już 03.12.04, 19:55
      Jesteśmy, klikamy, cierpimy, pocieszamy się, też się śmiejemy, jesteśmy
      zapracowani, zmęczeni, weseli, a tu czuje się czasem jak w wielkim pluszowym
      fotelu, otoczony wsparciem i ciepłem.
      Czasem sam ogrzewam, choć ile łez otarłem ukradkiem i całkiem oficjalnie,
      czytjąc i pisząc na forum, sam nie wiem.
      A najważniejsze dla mnie jest to, że forum jest jedynym miejscem na ziemi, gdzie
      jesteśmy razem z Naszym Aniołkiem Wiktorią.
      I nikogo to niedziwi, bo tu od Aniołków to aż się roi.
      może to i dobrze że jes tu wszystkie pozbieraliśmy, żebyt miały jakąś opiekę
      forumowych mama tatusiów, cioć i wujków.
      A gdy zechcesz pogadać w miłym gronie, zajżyj na najwspanialszy czat na świecie
      - na stronie Natki, te miłe chwile są nie mniej ważne w Naszej Żałobie.
      Modlę sie za Waszego Adrianka.
      Pruius Tata Aniołka Wiktori i Mąż Bilboa
    • pawelek22 Re: ojcowie, nie udawajcie już 05.12.04, 15:43
      Ja też jestem tutaj od niedawna .Będę się modlił aby Bóg zmniejszył Wasze
      cierpienia ,jestem z Tobą . p.
    • tokitg Re: ojcowie, nie udawajcie już 05.12.04, 15:49
      może i jesteśmy, ale co w takiej sytuacji powiedzieć. Można poklepać po ramieniu ale to i tak nie zmniejszy bólu. Jesteśmy z Tobą i Twoją ukochaną. Nie zapomnij o tym maluchu nigdy... Trzymaj się i pisz jak tylko jest bardzo źle i nie będziesz potrafił sobie z tym poradzić.
    • betty69 Re: ojcowie, nie udawajcie już 05.12.04, 22:54
      daras
      jestem tu regularnie od 7 lipca tego roku...
      kazde slowo, ktore chcialbym teraz powiedziec zabrzmi jak banal
      pomilcze wiec...

      trzymaj sie bracie
      sebastian - tata Laury
Pełna wersja