1megan Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 09.12.04, 15:30 Marinka odeszła w piątek mogliśmy ją zabrać dopiero w poniedziałek rano, stawiliśmy się razem z ludźmi z zakładu pogrzebowego, panie w dziale statystyki poinformowały nas że ciała dziecka nie możemy zabrać, ponieważ najpierw musi przyjechać po dziecko przedstawiciel zakł. pogrzebowego z którym mają podpisana umowę, zabrać je do prosektorium w szpitalu na Kasprzaka, bo ich prosektorium (szpitala na Działdowskiej) nie spełnia norm i tak to organizują, ja już mocno zirytowana mówię że wiem jak wygląda to prosektorium (notabene jak schowek na szczotki dla woźnej), ale mnie to nie interesuje ja mam samochód pod szpitalem i chce zabrać dziecko - odpowiedź: nie ma takiej moźliwości, Piotr wkurzony totalnie prawie krzyczy że to my mamy prawo decydować o naszym dziecku - ale oni taką mają umowę, więc dla świętego spokoju pytam się kiedy przyjadą ludzie z ich zakładu a pani mi oświadcza obojętnym głosem że nie wie, może jutro pojutrze, kiedy będą mieli czas, nie zdzierżyłam i zaczęłam się drzeć że mają mi natychmiast oddać moje dziecko i nie interesuje mnie ich umowa, więc pani stwierdziła że ona zadzwoni i się dowie, po dziesięciu minutach pani oświadzyła nam że przyjadą za 40 minut, stwierdziliśmy że ustąpimy i odbierzemy Marinkę z Kasprzaka - tyko parę minut drogi, na koniec powiedziałam że dla mnie takie postępowanie to jest to samo co mafia łódzka, a pani wielce oburzona stwierdziła że ja ją obrażam bo oni mają legalną umowę, na koniec chciałam pani życzyć zeby ją może dotknęła również taka tragedia to wykazałaby może więcej taktu i zrozumienia i elastyczności ale odpuściłam miałam dość Odpowiedz Link
mharrison Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 09.12.04, 15:37 To jest niestety kolejny "problem" szpitalny. Dział statystyki i biurokracja. Mój Alek zmarł w sobotę i do poniedziałku nie można było nic zrobić. Smutny wniosek statystyczno-biurokracyjny: Dzieci nie powinny umierać pomiędzy 15 w piątek a 8 rano w poniedziałek... Odpowiedz Link
wlekliczka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 11:43 mharrison napisała: > > Smutny wniosek statystyczno-biurokracyjny: Dzieci nie powinny umierać pomiędzy > 15 w piątek a 8 rano w poniedziałek... Nie powinny umierać też w Święta Bożego Narodzenia, przed i zaraz po Sylwestrze. Noelek umarł 23 grudnia wieczorem, jakiś prokurator skur...syn zarządził sekcję i wszczął wobec mnie postępowanie. Czekaliśmy na sekcję do 3 stycznia! 11 dni! Mąż telefonował i jeździł wielokrotnie do prokuratury, do Zakładu Medycyny sądowej. Prosił, chciał nawet podpłacić, żeby zrobili sekcję zaraz po tych głupich świętach. Tłumaczył, że żona chce zobaczyć jeszcze synka zanim go pochowamy, że jestem w 6 miesiącu ciązy i mogę nie znieść tego strasznego oczekiwania. Tak to wszystko załatwili, że pogrzeb mogliśmy zrobić dopiero 9 stycznia. Papierkologia i poświąteczne rozleniwienie. Mąż nie pozwolił mi zajrzeć do trumny, mówił że nie zniosłabym tego. Nie widziałam już naszego synka ani razu. Odpowiedz Link
maga202 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 17.12.04, 19:02 Mój synek Igorek także zmarł w nocy zpiątku na sobotę i też musiał leżeć w obskórnym prosektorium do poniedziałku oczekując na sekcję zwłok, aż byłam zła na siebie że to zobaczyłam bo było by mi lżej nie wiedząc w jakich warunkach leży Odpowiedz Link
nunu Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 09:19 Na usg w 38tc lekarz poinformowal mnie (moze nie z wielkim wspolczuciem, ale z pewnym smutkiem w glosie), ze pojawily sie problemy z przeplywami. Jedna z towarzyszacych lekarek pospieszajac go stwierdzila: przeciez wiesz, ze przy tej wadzie moze sie tak dziac, zapisz zdjecie do dokumentacji. Inna sprawa, ze dzialo sie tak nie z powodu 'tej wady' tylko przez wezel na pepowinie... Ja zostalam poinformowana, ze moge 'przestac czuc ruchy' (co za delikatnosc!) i wtedy mam sie zglosic na izbe przyjec. Dwa tygodnie pozniej przyszlam znowu do poradni, rzeczywiscie nie czulam ruchow, a pielegniarka nie znalazla tetna przy ktg. Poszla do p.doktor zeby zrobili mi usg. Zaczelam tlumaczyc, ze slabo czuje ruchy (bezwodzie) i nie jestem pewna..., a lekarka (ta sama co 2tyg. wczesniej) na to, ze przeciez nie znalazlo sie tetno wiec czego ja jeszcze chce! Usg zrobiono mi pozniej po przyjeciu na (inny) oddzial, a wszyscy po kolei pytali mnie dlaczego nie mialam usg i na jakiej podstawie stwierdzono w takim razie smierc dziecka... Odpowiedz Link
mab5 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 11:40 Słowa, które bolaly okropnie i wciąż wracają w pamięci jak bumerang: lekarz którego dziś cenię za kompetencje i trafność podejmowanych decyzji - dzień przed rozwiązaniem ciąży na USG po wnikliwym wpatrywaniu się w monitor przez dłuższą chwilę, powiedział do mnie: no, proszę pani, cudów nie ma...Decyduje się pani na cięcie? Tylko proszę się nastawić na to, ze dziecko nie przeżyje....a po chwili... a jeśli nawet przeżyje, to nie wiadomo co TO będzie... A słowa, które nie powinny paść i też wracają w pamięci jak zły koszmar: po tym jak neonatolog zajmujący się Agatką powiedziała otwarcie, spokojnie, uczciwie - że przy takiej wadze wszystko jest możliwe i że trudno cokolwiek wyrokować, ale musimy być przygotowani, że wkażdej chwili może być koniec i pozwoliła nam z uwagi na sytuację być przy niej ile chcemy - inna lekarka, pediatra na wcześniakach, zrugała jak psa mojego męża i za to, że siedzi tu już od godziny i kazała mu opuścić oddział... jeszcze ciepły przykład lekarskiej ignorancji: wczoraj robiliśmy Małej tomograf pod narkozą, to była jej pierwsza narkoza... zapytałam anestezjologa czy ta narkoza może mieć wpływ na wzrok u dziecka na co on odwrócił się do mnie i powiedział,że mam nie zadawać głupich pytań... odpowiedziałam mu, ze ja jestem matką, on lekarzem i jeśli coś podaje mojemu dziecku to jego cholernym obowiązkiem jest odpowiedzieć na każde moje pytanie, nawet, jeśli jest głupie... Magda Odpowiedz Link
gi-za Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 12:11 Pierwsze slowa po urodzeniu Maciusia-polozne: "jaki sliczny szczurek ,przepiekny..."No nie wiem jak Wam,ale szczur,czy nawet szczurek kojarzy sie z czyms obrzydliwym ...To ze sie urodzil malutki to nie znaczy zeby o nim tak mowic. Ale to pryszcz, Macho leci helikopterem do Krakowa,a tu przychodzi na ranna zmiane pediatra i mow mi statystyce umieralnosci noworodkow z wadmi serca...Bylam chamska,powiezialam mu sp....aj Na szczescie wszystko potoczylo sie dobrze,ale tylko dzieki innemu pediatrze ktory zajal sie moim dzieckiem (dr.Blaz, Rzeszow). Odpowiedz Link
bejoy Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 12:15 " co pani nie wie? co pani nie umie, nie rozumie? a czy to WAŻNE?" Odpowiedz Link
1megan Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 15:12 przypomniałaś mi tym określeniem "szczurek" sytuację kiedy urodziłam swoje pierwsze dziecko. Maciek ważył 2600 i był naprawdę drobniutki, lekarze na siłę próbowali doszukać się jakiś uszczerbków jego zdrowia naszczęście nic się nie działo ale ja spędziłam w szpitalu 9 dni w stresie i przy okazji pani ordynator powiedziała do mnie ze takie małe dzieci nazywają tu " wypierdek" jakoś mnie to nie rozbawiło Odpowiedz Link
gi-za Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 15:00 Moje malenstwo( juz duze), tez ma na imie Maciek(wazyl 2460) i tez nie zycze sobie takich slow...Wypierdek, to niech ona sobie okresli swoj stan po zezarciu fasolki lub bigosu... Odpowiedz Link
karpatka1 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 14:31 Moja córka (urodzona w zamartwicy, z niedotlenieniem, 1 pkt Apgar) jako maleństwo w dziwny sposób patrzyła. Wkrótce okazało się, że inne dziecko w rodzinie patrzy dokładnie w ten sam sposób i ma podejrzenie o wodogłowie. Kiedy więc miała 3 tygodnie pobiegłam do lekarki by zapytać, czy tzw. syndrom zachodzącego słońca może występować samoistnie, czy też jest ściśle powiązany z wodogłowiem. Pani doktor popatrzyła na mnie i oświadczyła: ja się dziwię, że pani jest taka spokojna! Tu trzeba natychmiast zrobić USG głowy i zastanowić się, co dalej... Jak się okazało, na skierowaniu wpisała wodogłowie i wodniaki. Na wykonanie badania czekaliśmy z powodu awarii sprzętu całe dwa tygodnie. Najdłuższe dwa tygodnie w naszym życiu. Prowadząca badanie lekarka nie kryła zaskoczenia i w wzburzenia. Dziecko było całkowicie zdrowe, a patrzyło tak, bo lubiło. Z wiekiem jej przeszło. Ściskam słonecznie! Odpowiedz Link
martek40 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 21:57 Takim paskudnym dniem w moim życiu był 3 lipca 2001 roku.W Centrum Zdrowia Matki Polki "zdiagnozowano" moją dzidzię-rozszczep kręgosłupa i rozległe wodogłowie wraz z towarzyszącym temu zespołem innych wad.Po badaniu USG "miły" radiodiagnosta powiedział mi coś,a raczej poradził z "dobrego" serca.Brzmiało to mniej więcej tak:proszę pani,proszę wraz z mężem poszukać jakiegoś dobrego domu opieki dla tego dziecka,bo ono nie będzie widzieć,siedzieć,chodzić,mówić,będzie po prostu roślinką.Macie przecież już troje zdrowych dzieci,po co więc brać sobie na głowę TAKI KŁOPOT.Dziś owa roślinka czy tam kłopot ma już 27 miesięcy,jest wspaniałym rozgarniętym dzieciakiem,a od zdrowych rówieśników odróżnia Mysię tylko to,że nie chodzi.Nie chodzi na razie!Całe szczęście,że TE słowa tylko dodały mi sił do walki i o życie mojej córeczki i o jakość jej życia.A co by było,gdybym była psychicznie słaba?Od tamtego dnia minęło 2,5 roku i mimo,że przewidywania tego człowieka nie sprawdziły się,jego słowa nadal tkwią jak zadra w moim sercu.I myślę,że tak już pozostanie do końca dni moich... Odpowiedz Link
dororka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 23:22 Może nie były to tak drastyczne przypadki, jakie tu opisano, ale uwierzcie mi - BOLAŁO. *Zgłaszam się z krwawieniem w 13tc, a pielegniarka na izbie przyjęć " jak poleży, to może utrzyma" (ze znudzoną miną) *Gdy zabierano małą na inny oddział w pierwszej dobie życia, a ja leżałam po cc dyzurna pediatra "a co pani sobie mysli, tu było za późno zrobione ciecie, odessano zielone wody, dziecko ma zakazenie wewnatrzmaciczne" ( a ja lezałam bity miesiąc na patologii i cesarkę łaskawie mi zrobili 22 godziny po odejsciu wód) *W 17 tc stwierdzono brak tetna w badaniu USG, do mojego męża lekarz, który potwierdzał diagnozę "miech sie pan tak nie gorączkuje z martwym płodem mozna chodzić i 2 tygodnie i nic się żonie nie stanie.(przyznam sie, nauczeni wczesniejszymi doswiadczeniami chcielismu dać koperte za szybsze wywołanie poronienia, na szczescie ordynator oddziału miał w tej sprawie inny pogląd) *W tej samej sytuacji jedna z połoznych tym razem do mnie "niech sobie pani pomysli, że ono jekies ułomne było i lepiej, że stało się tak niż zeby sie miało męczyć" (Uwierzcie wierzyła w to co mówiła i w jej oczach widziałam prawdziwe współczucie?!?) Ale spotkałam tez wielu ludzi dobrych i wrażliwych - i o nich chcę pamietac. Odpowiedz Link
zinaida Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 23:32 urodzilam swoja coreczka w 22 tygodniu. Odeszly mi nagle wody. Zawiezli mnie na Karowa. Tam - w izbie przyjec panie nie mialy swojego magicznego kolka - wiec liczyly na kalendarzu sciennym ktory to tydzien (maz dzwoniac po pogotowie postarzyl Marysie o dwa tygodnie). A ja juz wiedzialam ze od tego bedzie zalezalo co bedzie dalej. Dalej panie uznaly, ze nic nie bedzie, i ze nie maja dla mnie miejsca. Czekalam dwie godziny w izbie przyjec zeby znalezli mi miejsce gdzie indziej. W miedzyczasie dowiedzialam sie, ze to jest stan do indukcji porodu, ze moge sie na nia nie zgodzic, ale i tak dziecka nie uratuje, a - tu pani doktor mnie zapytala czy mam dzieci, powiedzialam ze nie - wiec dowiedzialam sie ze MUSZE MYSLEC O SWOJEJ MACICY! Na Madalinskiego, gdzie mnie zawiezli lekarz sie zdziwil cala sytuacja. Na usg okazalo sie ze Marysia zyje, i ze szyjka trzyma, wiec dali rozkurczowa kroplowka i polozyli w koncu na patologii ciazy, gdzie mad ranem urodzilam w lozku (dzwoniac do siostry co 15 a potem juz co 5 minut) ze mam regularne skurcze co 2 minuty. Za kazym razem slyszalam "niech pani obserwuje". Kiedy w koncu zdecydowala sie zawiezc mnie do lekarki, okazalo sie, ze widac juz glowke. Potem biegiem lekarka - siostra biegnie po rekawiczki, nozyczki. Jeszcze w calym tym zamieszaniu - akurat sie zmienialy na dyzurze - wchodzi jakas kobieta do pokoju i smiejac sie mowi: a co tu sie dzieje? rodzi ktos czy co? Za to na lyzeczkowanie zawiezli mnie do sali do porodow rodzinnych... zeby bylo mi bardziej smutno w tych kolorowych scianach. Potem typowy totalny szpitalny balagan. Problemy z metryka Marysi, ktora moj maz dzielnie wywalczyl i moglismy ja pochowac. I oczywiscie nie pokazali mi jej. Od razu po porodzie nie mialam sily o to walczyc - szybciutko ja zwineli w bialy tlumoczek. Potem maz z mama uznali ze lepiej bedzie, jesli jej nie zobacze. Mialam termin na 18 grudnia - za tydzien. Im jestem go blizej tym jest gorzej, chociaz juz bylam dosyc pozbierana. Marcin, moj maz, zreszta tez. Pozdrawiam dziewczyny Odpowiedz Link
anett8 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 23:42 -pielęgniarka pyta "czy on juz jadł?" moja siostra mówi, że to ONA, pielęgniarka z pogardą w głosie "dla mnie to dziecko" Sama jestem "ciało medyczne" i mogłabym przytoczyć tu wiele przykładów, których byłam świadkiem- może mnie bezpośrednio nie dotyczą, ale bardzo ruszają! podam jeden przykład który zapamiętam do końca życia: -odbywając praktyki na patologii ciąży (akurat byłam na sali reanimacyjnej noworodków), dzwoni porodówka, pielęgniarka odkładając tel."znowu niosą jakiegoś padalca"... i jeszcze jeden: Kobieta przyjeta z krwotokiem (odklejone łożysko, 30 tydz ciąży) lekarz robiąc USG- "no niestety ta ciążą obumarła" kobieta zaczęła bardzo płakać on- "proszę mi tu nie histeryzować!" Odpowiedz Link
aqua696 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 07:46 lekarze umieja ranic jak malo kto Kilka minut po porodzie-dziecko ma zespol downa, i wyjscie z sali porodowej... Potem ogladanie przez wszystkich bo 20latka urodzila zd wiec ciekawe jak wyglada. Synek trafil do inkubatora z sali porodowe, urodzil sie w nocy wiec rano chce isc i co slysze - a po co lepiej zostaw go i nie ogldaj mloda jestes urodzisz nastepne po co DOWN....I INNE SLOWA. nIERAZ slyszalam te dzieci te cowny-od lekarzy czy pielegniarek, albo na widok mojego synka , ja sama nie dam rady przed popraniem krwi. Ale chyba to co przezylam na komisji orzekajacej o niepelnosprawnosci przechodzi wszystko- rozmowa z pania doktor, wymieniam wszystkie choroby a mama ich troche moj synek i karte od psychiatry pani juz przejrzala gdzie jest napisane cechy autyzmu i zaburzenia emocjonalne, no i dochodzi do badania-najpierw zwracam uwage ze stetoskop jest zimny aby ogrzala go wrece, ona cos mamrocze na szczescie ja nie slysze bo maly jest zly i w swoim locie, ale dal sie zbadac , chce zobaczy gardlo a maly mowi patyk wez i badaj patrzy na mnie doktor ze zdziwieniam a ja mowie ze bez szpatulki on nieda zbadan gardla-ok robi to, i potem ona chce dotknac szyji a on z krzykiem odskakuje mowi nielubie i co slysz==CO ON NIENORMALNY JEST?? Ja nabralam powietrza i wypalilam -tak dlatego tu jestesmy!! A Mlody rezolutnie-Niewidzisz mam zespol downa i autyzm a ty co masz?? do pani doktor. Wiem piszecie o dzieciaczkach ktore odeszly ale gdy dziecko jest i slyszy sie takie slowa to nieiwadomo bic czy zabic a moze lepiej sie nieodezwac bo oni i tak nie zrozumieja. Niedaleko patrzec po powaznejoperacji w tym roku leze na sali pooprecyjnej 8 osob kolomnie mezczyzna i na przeciwko tez proze o basen a siostra nawet podala, a ja mowie a parawan, poaptrayla ale przyniosla, niestety niedalo mi sie za chwile mycie =daje mi miske oczywiscie parawan zabrala i mowi-myc sie. wiec ja znow a parawan, to juz gada pod nosem wstydliwa sie znalazla! Oczywiscie dostalam atak dusznosci, bo darly sie ze zaraz cewnik mi zaloza i sie skonczy wrazliwosc moja i niewiedzila ze lek lezy kolo mnie na szafce- bylo napisane w karcie(operowane mialam pluca) no i jak doszlam do siebie to sie wsciekla wstalam i z zlami powiedzialam ze albo zaprowadzi mnie do toalety albo ide sama i mam je gdzies..... Poszla i zdziwila sie ze doszlam zalatwilam sie i dalam rade wrocic. Ale za kare na druga dobe byla w sali normalnej. Nie bede juz pisac o braku kompetencji lekarz i gruboskornosci. przepraszam ze troche nie na temat Odpowiedz Link
katlin25 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 18:30 Nie moge powiedziec lekarze byli dla nas bardzo dobrzy i mili,ale zawsze trafi sie "taki jeden".Kiedy Karolinka leżała na oiomie po wszczepieniu zastawki zapytalismy lekarza dyżurnego jaki jest jej stan? Oparł sie o inkubator,pocmokał i powiedział nie miłym tonem : po co państwo pytacie przecież wiadomo,że z tego dziecka nic nie będzie,a wy doskonale o tym wiecie.Zamurowało nas.Jak wyszlismy na korytarz mój mąż chciał się wrócic i go strzelić,ale go pohamowałam.Widział,ze jestesmy przerażeni sytuacją,a on nam jeszcze dowalił,a rokowania wcale nie były złe.Odniosłam wrażenie,że miał do nas pretensje,ze po co wogóle chcemy takie dziecko.Kiedyś się śmielismy,że pójdziemy do niego z Karolinką,żeby się do niego pośmiała i powiemy mu,ze to jest to dziecko z którego nic nie będzie.I gdyby nie to cholerne zapalenie płuc to byśmy poszli :( Odpowiedz Link
rendziak Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 19:31 u mnie po porodzie była Pani psycholog, która "na pocieszenie" powiedziała: Niech sie Pani nie martwi ja sześć razy byłam w ciąży i sześć razy poroniłam i nie mam dzieci - ale Pani to sie na pewno kiedyś uda" budujące - prawda? Odpowiedz Link
reszka2 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 21:52 Wiecie co przebija z wszystkich waszych relacji? Głęboka pogarda wszelkich odmian personelu medycznego dla słabszych i odmiennych. Jestem zawodowo załamana. Odpowiedz Link
mharrison Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 10:26 Reszko, Dla równowagi: Pozytywne gesty lekarzy: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=18434714&v=2&s=0 i Pozytywne gesty różnych osób: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=18453200&v=2&s=0 Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
kartoflanka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 21:56 Ja miałam szczescie, bo w zasadzie wszyscy byli bardzo dla nas mili i troskliwi. Oprocz lekarki prowdzacej. Ale ona zwyczajnie nie byla mila i nie chciala nam pomoc przeniesc Piotrusia do Warszawy. nic specjalnie okropnego nam nie powiedziala. Jedyny zal jaki mam to do pediatry przy porodzie. Jeszcze lezalam na stole porodowym, a ona przyszla i mowi: "dziecko ma rozszczep podniebienia, jest dysmorficzne, podejrzewamy syndrom Pierre Robina i itd..." ja na to: a co to oznacza dla mojego synka? a ona "no wie Pani, w zasadzie to ja nie wiem jakiej dziecko jest plci, bo budowa narzadow jest nieprawidlowa." odwrocila sie na piecie i wyszla, na szczescie polozna ja zatrzymala i mowi: "Alez Pani doktor, Pani ma jeszcze pytania, prosze mnie wychodzic". wolalabym te wszystkie rewelacje usłyszec juz po szyciu krocza... www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec55.htm Odpowiedz Link
ladyhawke12 słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 09:54 Drugi miesiac wybych w czarnobylu, poszlam do lekarza, dostalam skierowanie na usuniecie ciazy, po pierwszym poronieniu nie chialam usuwac, uslyszlam tekst " prosze podpisac ze pani sama chciala ta rosline donosic.." Aga skonczyla 18lat, i jak narazie jest odpukac zdrowa. Nastepny kwiatek tez z Agusia 8 rano bylam juz na porodowce, wody dawno odeszly, konsternacja lekarki i tekst " o rany zawsze na moim dyzuze takie przywoza, na Usg ja" mam scisniete miednice i o 8:30 wiedzieli o tym ze sama nie urodze, moj przypadek ogladalo z 30 studentow, i tylko jeden zapytal czy cos mi nie podac, nie wymasowac nog jestem mu za to bardzo wdzieczna, to on powiedzial swoim kolegom ze jestem zmeczona pytaniami, i zeby sobie poszli. Miedzy czasie dowiedzialam sie ze nie ma kto operowac bo jest po Barbary, i byla impreza 2 dni. Lekarza sciagneli z domu zeby zrobil cc, kiedy Aga we mnie umierala i kiedy ja tez juz odchodzilam. Sala pooperacyjana, pielegniaraka wspaniala, jak sie obudzilam podeszla i zapytala czy moze zwilzyc mi usta, poprawic poduszke, a moze juz srodek przeciwbolowy nie dziala to da nastepny, poglaskala po glowie powiedziala ze sylyszala jaka dzielna bylam, i ze mam wspaniala core. to bylo w nocy, poranna zmiana okropna, lezalam w rozchelastanej koszulince, otwarte drzwi i walesajacy sie po korytarzu robotnicy ( bo trwal remont) na moja prosbe zeby koszulke mi poprawila i przykryla kocem, odburknela ze jestem jakas dziwna, ona nie ma czasu teraz bo czyta, ja jaj na to ze nie chce zeby mnie wszyscy taka ogladali, ona ze oni nie jedno widzieli, niewatpie. Po tej wymianie zdan przyszedl lekarz i powiedzial" gratulyje pani, urodzila pani normalne dziecko, az dziw bieze po taki porodzie, mala powinna byc nienormalna przec tyle czasu glowka na kregoslup, ale szczesciara i do tego czarnobylek" i poszedl a ja nie wiedzialam czy mam sie smiac, czy plakac. Z Darkiem juz bylo lepiej widzialam co mnie czeka i bylam na to gotowa. I mile zaskoczona mily personel(ten sam szpital, to samo pietro). Wszystko dokladnie mi wyjasniono, ze dziecko poniewaz wczesniak to chwilke w inkubatorze bedzie, zebym sie ni denrwowala). Tylko jedno mnie denerwowalo, ksiadz przychodzacy w porach karmienia, ngdy nie przyszedl innaczej, dziwne. Darek 6 tygodni, niekompometencja lekarki z pogotowia doprowadzila by do smierci dziecka. W szpitalu gdy przywiozlam Darka w ciezkim juz byl stanie zajeto sie wspaniale, lekarz wszystko powiedzial, zeczowo, bez zbednych informacji, operacja trwala 5 godzin, i najwsapanialszy ( w tym dobrym znaczeniu) tekst lekarki " hura udalo sie, jestem szczesliwa, malenstwo bedzie calkiem zdrowiutkie, gratuluje panstwu takiego dzielnego dzieciaka, a pani intuicji, bo tak to chyba moge nazwac ze instyktownie pani wiedziala jak z malym postapic, i uratowala malenstwu zycie, Dzieciaczek ma niestety jeszcze po drugiej stronie przepuklinke, przeszkolimy jak postepowac, jeszcze raz gratuluje.." Ja jej gratulowalam ze uratowala Darka. Pozniejsze operacje Darka i wspaniala opieka, moge tylko byc wdzieczna. I ostani pobyt w szpitalu, wspaniali lekarze, traktujacy dzieciaczki jak swoje dzieci, przychodzacy rozmawiajacy z dziecmi, i musze jeszcze napisac o salowych, usmiech i dobroc, dziekuje. Odpowiedz Link
bornholmka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 09:26 W szpitalu gdzie urodzilam Claudie i w Instytucie gdzie byla badana lekarze i pielegniarki byli cudowni. Na pierwszym szczepieniu nasz lekarz rodzinny zadal mi takie pytanie" czy gdybys wiedziala w czasie ciazy ze Claudia urodzi sie z fenyloketonuria zdecydowalabys sie na aborcje?" Najpierw mnie zatkalo i w koncu ze scisnietym gardlem odpowiedzialam ze oczywiscie ze nie.Z pku mozna zyc, Claudia ma tylko diete a ona na to"no ale jak dieta nie bedzie dobrze prowadzona to ona bedzie nienormalna".Powiedzialam mu wtedy ze nienormalny to on jest i ze nie powienien nawet zwierzat leczyc bo szkoda stworzen i wyszlam.Bylam wsciekla jak mogl?? Oczywiscie od razu zmienilam lekarza. Odpowiedz Link
bornholmka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 10:22 Musze jeszcze napisac o swojej mamie co ona bieda przezyla. Urodzila mojego mlodszego brata 22 lata temu jako trzecie dziecko w konflikcie syrologicznym(nie wiem czy tak sie pisze). Robert mial 6 transfuzjii krwi.Bylo z nim bardzo bardzo zle.Po dwoch miesiacach w szpitalu, przyszla do mojej mamy lekarka pediatra i powiedziala "Pani moze isc do domu ale TEGO dziecka nie radze zabierac do domu bo i tak za kilka dni umrze a ma pani jeszcze w domu dwoje dzieci, po co maja patrzec na smierc brata"Mama powiedziala ze bez wzgledu na wszystko zabierze Roberta do domu.Lekarka popatrzyla na nia z pogarda i powiedziala ze"jakas dziwna pani jest , ja dobrze radze a pani.." Po nastepnych dwoch miesiacach mama poszla na kontrol z dzieckiem do przychodni przy szpitalu.Rozegrala sie tam taka akcja ze mimo ze minelo 22 lata , mama wspominajac ja placze.Ta sama lekarka wyrzucila doslownie mame z dzieckiem z gabinetu wykrzykujac ze robi z niej debilke(przepraszam za wyrazenie)i przynosi jej jakies inne dziecko do kontroli bo"tamta roslina nie miala prawa przezyc". Robert byl zdrowym dzieckiem,nigdy nie chorowal.Teraz studiuje i mieszka w Sztokholmie. Odpowiedz Link
sdr Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 15:18 Kiedy moja córeczka miała 3.5 miesiąca kiedy po serii specjalistycznych badań okulistycznych ordynator okulistyki na Niekłanskiej powiedział do mnie tak poprostu - dziecko nie widzi i widziec nie bedzie, teraz musi pani zadbać o prawidłowy rozwój psychoruchowy. I wyszedł. A ja czułam się jak grunt usuwa mi sie pod nogami, chociaz chyba nie było ze mna az tak źle, skoro jedyne pytanie jakie mi cisnęło sie na usta brzmiało - gdzie mam teraz pójść. nikt mi nie powiedział jak walczyc o córke. sama przecierałam szlaki. zabolało mnie też, kiedy sława dziecięcej neurologii powiedziała o mojej córce pełna pretensji do nas rodziców, że dziecko jest opóxnione. Kompletnie nie brała pod uwagę faktu, że córeczka jest niewidoma i poprostu inaczej się rozwija.A nawiasem mówiąc, własnie ta pani doktór pieknie opisała wszelkie objawy u Natalii, ale jakoś nie wpadła by wtedy zdiagnozować je jako autyzm. Mielibyśmy dwa lata więcej czasu i mniej kłopotów.Ale, i tak jest nieźle. PS. Jestem pod wrazeniem forum i strony. Kiedys byłam tam w nocy... Jesteście dzielne. dajcie trochę tej siły... Odpowiedz Link
marta_i3 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 15:48 Na salę poporodową przywieziono kobietę, która urodziła córeczkę w 6 miesiącu ciąży. W czasie obchodu zapytała lekarkę o stan dziecka. Lekarka powiedziała - Dziecko? Jeszcze żyje. Ta sama lekarka wiedząc że mój pierwszy syn zmarł z powodu wady serca po porodzie drugiego przegladała wyniki syna. Dodam, że były zielone wody płodowe, ja miała silne przeziębienie i podejrzewano zakażenie wewnątrzmaciczne. Jej komentarz - krew prawidłowa, mocz bez zmian, prześwietlenie płuc bez zmian, saturacja prawidlowa ale nie woadomo czy dziecko jest zdrowe. Marta Odpowiedz Link
ewikgo Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 16:46 Po zabiegu, właściwie operacji, która była jednym z działań służacych podtrzymaniu mojej ciąży, kiedy nie wszystko było w porządku, lekarz - człowiek starej daty - powiedział mi: proszę przygotować sie na niepowiedzenie (poród przedwczesny i w zasadzie stratę dziecka, bo był to stosunkowo wczesny tydzień ciąży). Usłyszałam też, że gdzie indziej dziecko może można by uratować, ale tu nie ma odpowiedniego sprzętu. W zasadzie nie były to tak straszne słowa, nie tak straszne jak te, które czytałam powyżej, ale i tak zabolały mocno. Inny lekarz powiedzaił w tym samym momencie: proszę cały czas leżeć. I myślę, że to by wystarczyło, nie musiałam słyszeć tego, co padło wcześniej. Na wszelki wypadek nie przygotowałam się - urodziłam w 39 tygodniu. Często sami lekarze, albo Ci którzy starają się ich bronić tłumaczą, że sa przemęczeni, że rutyna, że złe warunki. Myślę, że gdy lekarz mówi coś niestosownego to nie dlatego, że jest przemęczony, czy coś jeszcze, sa lekarze, którzy mówią odpowiednie rzeczy w każdej sytuacji. Jeżeli lekarz nie jest empatyczny, to nawet żeby się starał taki być - nie będzie. Z tym chyba trzeba sie urodzić. I oczywiście tylko takich ludzi, którzy mają ten dar, uważam za powołanych do zawodu lekarza. Odpowiedz Link
aania25 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 14.12.04, 19:44 Agnieszko, lzy same sie cisna jak czytam Twojego posta. Nie moge uwierzyc jak okrutnie sie z Toba, z Wami, obszedl personel szpitalny. Ten ktory ma ratowac zycie, moim zdaniem w tym przypadku dopomogl smierci. Badz dzielna, modle sie za Ciebie, abys nigdy juz nie przezyla takiej tragedii,chociaz to w pewnym sensie zostanie juz z Toba. Badz dielna. Amelko, kochanie, pociesz swoja mamusie i opiekuj sie Nia. Spij slodko z Aniolkami. (*)(*)(*) Ania-mama Asi Odpowiedz Link
aania25 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 14.12.04, 19:46 Przepraszam Agnieszko, chcialam napisac Anielko zamiast Amelko. Odpowiedz Link
mmmmmm2 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 15.12.04, 08:44 Twoje przeżycia wyglądają jak zestaw najgorszych fragmentów powycinanych z przeżyć poszczególnych osób wpisujących się tutaj. Ja po prostu jestem w szoku. Czyli jednak jest coś gorszego niż strata dziecka. Gorsza jest strata dziecka w takim otoczeniu i wśród takich bezdusznych debili jakich Ty miałaś nieszczęście spotkać. Bardzo Ci współczuję i jednocześnie podziwiam. Podaj może adres tego "szczególnego" miejsca żeby ostrzec inne dziewczyny. I tu nasuwa się idiotyczna rada dla przyszłych mam. Jak zaczną się skórcze możecie zapomnieć o kapciach, koszulce, szlafroku czy dokumentach. Zabierzcie dyktafon!!! Będzie dowód! Pozdrawiam Cię i życzę żebyś jak najszybciej zapomniała o pobycie w tym cholernym szpitalu. Ewa - mama Aniołka Julii Odpowiedz Link
zorka7 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 15.12.04, 09:36 Agnieszko - jaki to szpital, gdzie??? Odpowiedz Link
tokitg Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 15.12.04, 23:20 to nie byli ludzie... tak nie zachowuje się człowiek a tym bardziej lekarz. Brak słów. Odpowiedz Link
wieczna-gosia Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 16.12.04, 00:07 Znajoma lekatrka do mojej przyjaciolki, ktorej umarlo dziecko: Moja droga to oczywiscie nie twoja wina, ale trzeba bylo uwazac co sie dziecku daje i zaszczepic je martwym polio. A tak zachorowalo. Tak dla wyjasnienia: Kuba byl chory na atrofie, ktora jest choroba genetyczna. I tak by sie ujawnila smiem twierdzic z polio czy bez. Odpowiedz Link
ania981 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 17.12.04, 20:35 Agnieszko, Bardzo Ci współczuję, że musiałas przez to wszystko przechodzić. Ja usłyszałam wiele gorzkich słow od lekarza zwłaszcza na początku ciązy. Po każdym USG wychodziłam z płaczem, ale to co ty przeszłaś w szpitalu to się nie mieści w głowie. Odpowiedz Link
azoorek Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 17.12.04, 21:23 Gdy czekalam na przyjecie do szpitala, przywiezli dziewczyne w 30 tyg. ciazy. Wiezli ja na wozku przez poczekalnie a orynator krzyczal na cale gardlo do telefonu: mam pacjetke z martwa ciaza, rzyga mi jak kot. Odpowiedz Link
miriam_b Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 17.12.04, 22:37 jako młoda 19-letnia mama byłam zpanikowana kiedy moją córę zabrano do inkubatora,zaraz po porodzei nawet nikt nie powiedział mi dlaczego za to na drugi dzień...rano przyszła pani ordynator z wielce kwaśną miną i powiedziała...to pani dziecko leży w inkubatorze??? ...wydawało mi się że powinna wiedzieć ale mówię.."tak"..a ona jeszcze jej nie badałam ale chyba ma krwiak w mózgu,i jakieś parę genetycznych wad bo wydaje mi się że nie widzi i nie słyszy....po czym wyszła.....wyobrażacie sobie coś takiego?????????????????????????????????? Odpowiedz Link
nunu Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 18.12.04, 12:40 Przypomnialam sobie jeszcze opowiesci mamy. Kiedy urodzila sie moja siostra, w nocy przyszla do mamy polozna i bez zadnych wstepow zapytala jak dziecko ma miec na imie, bo bedzie mialo przetaczana krew, a takie zabiegi roznie sie koncza i chca je ochrzcic. Odpowiedz Link