słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lekarza

    • 1megan Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 09.12.04, 15:30
      Marinka odeszła w piątek mogliśmy ją zabrać dopiero w poniedziałek rano,
      stawiliśmy się razem z ludźmi z zakładu pogrzebowego, panie w dziale statystyki
      poinformowały nas że ciała dziecka nie możemy zabrać, ponieważ najpierw musi
      przyjechać po dziecko przedstawiciel zakł. pogrzebowego z którym mają
      podpisana umowę, zabrać je do prosektorium w szpitalu na Kasprzaka, bo ich
      prosektorium (szpitala na Działdowskiej) nie spełnia norm i tak to organizują,
      ja już mocno zirytowana mówię że wiem jak wygląda to prosektorium (notabene jak
      schowek na szczotki dla woźnej), ale mnie to nie interesuje ja mam samochód pod
      szpitalem i chce zabrać dziecko - odpowiedź: nie ma takiej moźliwości, Piotr
      wkurzony totalnie prawie krzyczy że to my mamy prawo decydować o naszym
      dziecku - ale oni taką mają umowę, więc dla świętego spokoju pytam się kiedy
      przyjadą ludzie z ich zakładu a pani mi oświadcza obojętnym głosem że nie wie,
      może jutro pojutrze, kiedy będą mieli czas, nie zdzierżyłam i zaczęłam się
      drzeć że mają mi natychmiast oddać moje dziecko i nie interesuje mnie ich
      umowa, więc pani stwierdziła że ona zadzwoni i się dowie, po dziesięciu
      minutach pani oświadzyła nam że przyjadą za 40 minut, stwierdziliśmy że
      ustąpimy i odbierzemy Marinkę z Kasprzaka - tyko parę minut drogi, na koniec
      powiedziałam że dla mnie takie postępowanie to jest to samo co mafia łódzka, a
      pani wielce oburzona stwierdziła że ja ją obrażam bo oni mają legalną umowę, na
      koniec chciałam pani życzyć zeby ją może dotknęła również taka tragedia to
      wykazałaby może więcej taktu i zrozumienia i elastyczności ale odpuściłam
      miałam dość
      • mharrison Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 09.12.04, 15:37
        To jest niestety kolejny "problem" szpitalny.
        Dział statystyki i biurokracja.
        Mój Alek zmarł w sobotę i do poniedziałku nie można było nic zrobić.

        Smutny wniosek statystyczno-biurokracyjny: Dzieci nie powinny umierać pomiędzy
        15 w piątek a 8 rano w poniedziałek...
        • wlekliczka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 11:43
          mharrison napisała:

          >
          > Smutny wniosek statystyczno-biurokracyjny: Dzieci nie powinny umierać
          pomiędzy
          > 15 w piątek a 8 rano w poniedziałek...


          Nie powinny umierać też w Święta Bożego Narodzenia, przed i zaraz po
          Sylwestrze. Noelek umarł 23 grudnia wieczorem, jakiś prokurator skur...syn
          zarządził sekcję i wszczął wobec mnie postępowanie. Czekaliśmy na sekcję do 3
          stycznia! 11 dni!
          Mąż telefonował i jeździł wielokrotnie do prokuratury, do Zakładu Medycyny
          sądowej. Prosił, chciał nawet podpłacić, żeby zrobili sekcję zaraz po tych
          głupich świętach. Tłumaczył, że żona chce zobaczyć jeszcze synka zanim go
          pochowamy, że jestem w 6 miesiącu ciązy i mogę nie znieść tego strasznego
          oczekiwania.
          Tak to wszystko załatwili, że pogrzeb mogliśmy zrobić dopiero 9 stycznia.
          Papierkologia i poświąteczne rozleniwienie. Mąż nie pozwolił mi zajrzeć do
          trumny, mówił że nie zniosłabym tego. Nie widziałam już naszego synka ani razu.
          • maga202 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 17.12.04, 19:02
            Mój synek Igorek także zmarł w nocy zpiątku na sobotę i też musiał leżeć w
            obskórnym prosektorium do poniedziałku oczekując na sekcję zwłok, aż byłam zła
            na siebie że to zobaczyłam bo było by mi lżej nie wiedząc w jakich warunkach leży
    • nunu Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 09:19
      Na usg w 38tc lekarz poinformowal mnie (moze nie z wielkim wspolczuciem, ale z
      pewnym smutkiem w glosie), ze pojawily sie problemy z przeplywami. Jedna z
      towarzyszacych lekarek pospieszajac go stwierdzila: przeciez wiesz, ze przy tej
      wadzie moze sie tak dziac, zapisz zdjecie do dokumentacji. Inna sprawa, ze
      dzialo sie tak nie z powodu 'tej wady' tylko przez wezel na pepowinie...
      Ja zostalam poinformowana, ze moge 'przestac czuc ruchy' (co za delikatnosc!) i
      wtedy mam sie zglosic na izbe przyjec.
      Dwa tygodnie pozniej przyszlam znowu do poradni, rzeczywiscie nie czulam ruchow,
      a pielegniarka nie znalazla tetna przy ktg. Poszla do p.doktor zeby zrobili mi
      usg. Zaczelam tlumaczyc, ze slabo czuje ruchy (bezwodzie) i nie jestem pewna...,
      a lekarka (ta sama co 2tyg. wczesniej) na to, ze przeciez nie znalazlo sie tetno
      wiec czego ja jeszcze chce! Usg zrobiono mi pozniej po przyjeciu na (inny)
      oddzial, a wszyscy po kolei pytali mnie dlaczego nie mialam usg i na jakiej
      podstawie stwierdzono w takim razie smierc dziecka...
    • mab5 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 11:40
      Słowa, które bolaly okropnie i wciąż wracają w pamięci jak bumerang: lekarz
      którego dziś cenię za kompetencje i trafność podejmowanych decyzji - dzień
      przed rozwiązaniem ciąży na USG po wnikliwym wpatrywaniu się w monitor przez
      dłuższą chwilę, powiedział do mnie: no, proszę pani, cudów nie ma...Decyduje
      się pani na cięcie? Tylko proszę się nastawić na to, ze dziecko nie
      przeżyje....a po chwili... a jeśli nawet przeżyje, to nie wiadomo co TO
      będzie...
      A słowa, które nie powinny paść i też wracają w pamięci jak zły koszmar: po tym
      jak neonatolog zajmujący się Agatką powiedziała otwarcie, spokojnie, uczciwie -
      że przy takiej wadze wszystko jest możliwe i że trudno cokolwiek wyrokować, ale
      musimy być przygotowani, że wkażdej chwili może być koniec i pozwoliła nam z
      uwagi na sytuację być przy niej ile chcemy - inna lekarka, pediatra na
      wcześniakach, zrugała jak psa mojego męża i za to, że siedzi tu już od godziny
      i kazała mu opuścić oddział...

      jeszcze ciepły przykład lekarskiej ignorancji: wczoraj robiliśmy Małej tomograf
      pod narkozą, to była jej pierwsza narkoza... zapytałam anestezjologa czy ta
      narkoza może mieć wpływ na wzrok u dziecka na co on odwrócił się do mnie i
      powiedział,że mam nie zadawać głupich pytań...
      odpowiedziałam mu, ze ja jestem matką, on lekarzem i jeśli coś podaje mojemu
      dziecku to jego cholernym obowiązkiem jest odpowiedzieć na każde moje pytanie,
      nawet, jeśli jest głupie...
      Magda


    • gi-za Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 12:11
      Pierwsze slowa po urodzeniu Maciusia-polozne: "jaki sliczny szczurek
      ,przepiekny..."No nie wiem jak Wam,ale szczur,czy nawet szczurek kojarzy sie z
      czyms obrzydliwym ...To ze sie urodzil malutki to nie znaczy zeby o nim tak mowic.
      Ale to pryszcz, Macho leci helikopterem do Krakowa,a tu przychodzi na ranna
      zmiane pediatra i mow mi statystyce umieralnosci noworodkow z wadmi
      serca...Bylam chamska,powiezialam mu sp....aj Na szczescie wszystko potoczylo
      sie dobrze,ale tylko dzieki innemu pediatrze ktory zajal sie moim dzieckiem
      (dr.Blaz, Rzeszow).
      • bejoy Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 12:15
        " co pani nie wie?
        co pani nie umie, nie rozumie?
        a czy to WAŻNE?"
      • 1megan Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 15:12
        przypomniałaś mi tym określeniem "szczurek" sytuację kiedy urodziłam swoje
        pierwsze dziecko. Maciek ważył 2600 i był naprawdę drobniutki, lekarze na siłę
        próbowali doszukać się jakiś uszczerbków jego zdrowia naszczęście nic się nie
        działo ale ja spędziłam w szpitalu 9 dni w stresie i przy okazji pani ordynator
        powiedziała do mnie ze takie małe dzieci nazywają tu " wypierdek" jakoś mnie to
        nie rozbawiło
        • gi-za Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 15:00
          Moje malenstwo( juz duze), tez ma na imie Maciek(wazyl 2460) i tez nie zycze
          sobie takich slow...Wypierdek, to niech ona sobie okresli swoj stan po zezarciu
          fasolki lub bigosu...
    • karpatka1 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 14:31
      Moja córka (urodzona w zamartwicy, z niedotlenieniem, 1 pkt Apgar) jako
      maleństwo w dziwny sposób patrzyła. Wkrótce okazało się, że inne dziecko w
      rodzinie patrzy dokładnie w ten sam sposób i ma podejrzenie o wodogłowie. Kiedy
      więc miała 3 tygodnie pobiegłam do lekarki by zapytać, czy tzw. syndrom
      zachodzącego słońca może występować samoistnie, czy też jest ściśle powiązany z
      wodogłowiem. Pani doktor popatrzyła na mnie i oświadczyła: ja się dziwię, że
      pani jest taka spokojna! Tu trzeba natychmiast zrobić USG głowy i zastanowić 
      się, co dalej...
      Jak się okazało, na skierowaniu wpisała wodogłowie i wodniaki. Na wykonanie
      badania czekaliśmy z powodu awarii sprzętu całe dwa tygodnie. Najdłuższe dwa
      tygodnie w naszym życiu. Prowadząca badanie lekarka nie kryła zaskoczenia i w
      wzburzenia. Dziecko było całkowicie zdrowe, a patrzyło tak, bo lubiło. Z
      wiekiem jej przeszło.
      Ściskam słonecznie!
    • martek40 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 21:57
      Takim paskudnym dniem w moim życiu był 3 lipca 2001 roku.W Centrum Zdrowia
      Matki Polki "zdiagnozowano" moją dzidzię-rozszczep kręgosłupa i rozległe
      wodogłowie wraz z towarzyszącym temu zespołem innych wad.Po badaniu USG "miły"
      radiodiagnosta powiedział mi coś,a raczej poradził z "dobrego" serca.Brzmiało
      to mniej więcej tak:proszę pani,proszę wraz z mężem poszukać jakiegoś dobrego
      domu opieki dla tego dziecka,bo ono nie będzie
      widzieć,siedzieć,chodzić,mówić,będzie po prostu roślinką.Macie przecież już
      troje zdrowych dzieci,po co więc brać sobie na głowę TAKI KŁOPOT.Dziś owa
      roślinka czy tam kłopot ma już 27 miesięcy,jest wspaniałym rozgarniętym
      dzieciakiem,a od zdrowych rówieśników odróżnia Mysię tylko to,że nie chodzi.Nie
      chodzi na razie!Całe szczęście,że TE słowa tylko dodały mi sił do walki i o
      życie mojej córeczki i o jakość jej życia.A co by było,gdybym była psychicznie
      słaba?Od tamtego dnia minęło 2,5 roku i mimo,że przewidywania tego człowieka
      nie sprawdziły się,jego słowa nadal tkwią jak zadra w moim sercu.I myślę,że tak
      już pozostanie do końca dni moich...
    • dororka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 23:22
      Może nie były to tak drastyczne przypadki, jakie tu opisano, ale uwierzcie mi -
      BOLAŁO.
      *Zgłaszam się z krwawieniem w 13tc, a pielegniarka na izbie przyjęć " jak
      poleży, to może utrzyma" (ze znudzoną miną)
      *Gdy zabierano małą na inny oddział w pierwszej dobie życia, a ja leżałam po cc
      dyzurna pediatra "a co pani sobie mysli, tu było za późno zrobione ciecie,
      odessano zielone wody, dziecko ma zakazenie wewnatrzmaciczne" ( a ja lezałam
      bity miesiąc na patologii i cesarkę łaskawie mi zrobili 22 godziny po odejsciu wód)
      *W 17 tc stwierdzono brak tetna w badaniu USG, do mojego męża lekarz, który
      potwierdzał diagnozę "miech sie pan tak nie gorączkuje z martwym płodem mozna
      chodzić i 2 tygodnie i nic się żonie nie stanie.(przyznam sie, nauczeni
      wczesniejszymi doswiadczeniami chcielismu dać koperte za szybsze wywołanie
      poronienia, na szczescie ordynator oddziału miał w tej sprawie inny pogląd)
      *W tej samej sytuacji jedna z połoznych tym razem do mnie "niech sobie pani
      pomysli, że ono jekies ułomne było i lepiej, że stało się tak niż zeby sie miało
      męczyć" (Uwierzcie wierzyła w to co mówiła i w jej oczach widziałam prawdziwe
      współczucie?!?)
      Ale spotkałam tez wielu ludzi dobrych i wrażliwych - i o nich chcę pamietac.
    • zinaida Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 23:32
      urodzilam swoja coreczka w 22 tygodniu. Odeszly mi nagle wody. Zawiezli mnie na
      Karowa. Tam - w izbie przyjec panie nie mialy swojego magicznego kolka - wiec
      liczyly na kalendarzu sciennym ktory to tydzien (maz dzwoniac po pogotowie
      postarzyl Marysie o dwa tygodnie). A ja juz wiedzialam ze od tego bedzie
      zalezalo co bedzie dalej. Dalej panie uznaly, ze nic nie bedzie, i ze nie maja
      dla mnie miejsca. Czekalam dwie godziny w izbie przyjec zeby znalezli mi
      miejsce gdzie indziej. W miedzyczasie dowiedzialam sie, ze to jest stan do
      indukcji porodu, ze moge sie na nia nie zgodzic, ale i tak dziecka nie uratuje,
      a - tu pani doktor mnie zapytala czy mam dzieci, powiedzialam ze nie - wiec
      dowiedzialam sie ze MUSZE MYSLEC O SWOJEJ MACICY! Na Madalinskiego, gdzie mnie
      zawiezli lekarz sie zdziwil cala sytuacja. Na usg okazalo sie ze Marysia zyje,
      i ze szyjka trzyma, wiec dali rozkurczowa kroplowka i polozyli w koncu na
      patologii ciazy, gdzie mad ranem urodzilam w lozku (dzwoniac do siostry co 15 a
      potem juz co 5 minut) ze mam regularne skurcze co 2 minuty. Za kazym razem
      slyszalam "niech pani obserwuje". Kiedy w koncu zdecydowala sie zawiezc mnie do
      lekarki, okazalo sie, ze widac juz glowke. Potem biegiem lekarka - siostra
      biegnie po rekawiczki, nozyczki. Jeszcze w calym tym zamieszaniu - akurat sie
      zmienialy na dyzurze - wchodzi jakas kobieta do pokoju i smiejac sie mowi: a co
      tu sie dzieje? rodzi ktos czy co? Za to na lyzeczkowanie zawiezli mnie do sali
      do porodow rodzinnych... zeby bylo mi bardziej smutno w tych kolorowych
      scianach. Potem typowy totalny szpitalny balagan. Problemy z metryka Marysi,
      ktora moj maz dzielnie wywalczyl i moglismy ja pochowac. I oczywiscie nie
      pokazali mi jej. Od razu po porodzie nie mialam sily o to walczyc - szybciutko
      ja zwineli w bialy tlumoczek. Potem maz z mama uznali ze lepiej bedzie, jesli
      jej nie zobacze. Mialam termin na 18 grudnia - za tydzien. Im jestem go blizej
      tym jest gorzej, chociaz juz bylam dosyc pozbierana. Marcin, moj maz, zreszta
      tez. Pozdrawiam dziewczyny
    • anett8 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 10.12.04, 23:42
      -pielęgniarka pyta "czy on juz jadł?" moja siostra mówi, że to ONA,
      pielęgniarka z pogardą w głosie "dla mnie to dziecko"
      Sama jestem "ciało medyczne" i mogłabym przytoczyć tu wiele przykładów, których
      byłam świadkiem- może mnie bezpośrednio nie dotyczą, ale bardzo ruszają! podam
      jeden przykład który zapamiętam do końca życia:
      -odbywając praktyki na patologii ciąży (akurat byłam na sali reanimacyjnej
      noworodków), dzwoni porodówka, pielęgniarka odkładając tel."znowu niosą
      jakiegoś padalca"...
      i jeszcze jeden: Kobieta przyjeta z krwotokiem (odklejone łożysko, 30 tydz
      ciąży) lekarz robiąc USG- "no niestety ta ciążą obumarła" kobieta zaczęła
      bardzo płakać on- "proszę mi tu nie histeryzować!"
    • aqua696 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 07:46
      lekarze umieja ranic jak malo kto
      Kilka minut po porodzie-dziecko ma zespol downa, i wyjscie z sali porodowej...
      Potem ogladanie przez wszystkich bo 20latka urodzila zd wiec ciekawe jak
      wyglada.
      Synek trafil do inkubatora z sali porodowe, urodzil sie w nocy wiec rano chce
      isc i co slysze - a po co lepiej zostaw go i nie ogldaj mloda jestes
      urodzisz nastepne po co DOWN....I INNE SLOWA.
      nIERAZ slyszalam te dzieci te cowny-od lekarzy czy pielegniarek, albo na
      widok mojego synka , ja sama nie dam rady przed popraniem krwi.
      Ale chyba to co przezylam na komisji orzekajacej o niepelnosprawnosci
      przechodzi wszystko- rozmowa z pania doktor, wymieniam wszystkie choroby a
      mama ich troche moj synek i karte od psychiatry pani juz przejrzala gdzie
      jest napisane cechy autyzmu i zaburzenia emocjonalne, no i dochodzi do
      badania-najpierw zwracam uwage ze stetoskop jest zimny aby ogrzala go
      wrece, ona cos mamrocze na szczescie ja nie slysze bo maly jest zly i w swoim
      locie, ale dal sie zbadac , chce zobaczy gardlo a maly mowi patyk wez i
      badaj patrzy na mnie doktor ze zdziwieniam a ja mowie ze bez szpatulki on
      nieda zbadan gardla-ok robi to, i potem ona chce dotknac szyji a on z
      krzykiem odskakuje mowi nielubie i co slysz==CO ON NIENORMALNY JEST??
      Ja nabralam powietrza i wypalilam -tak dlatego tu jestesmy!!
      A Mlody rezolutnie-Niewidzisz mam zespol downa i autyzm a ty co masz?? do
      pani doktor.
      Wiem piszecie o dzieciaczkach ktore odeszly ale gdy dziecko jest i slyszy
      sie takie slowa to nieiwadomo bic czy zabic a moze lepiej sie nieodezwac
      bo oni i tak nie zrozumieja.
      Niedaleko patrzec po powaznejoperacji w tym roku leze na sali
      pooprecyjnej 8 osob kolomnie mezczyzna i na przeciwko tez proze o basen a
      siostra nawet podala, a ja mowie a parawan, poaptrayla ale przyniosla, niestety
      niedalo mi sie za chwile mycie =daje mi miske oczywiscie parawan zabrala i
      mowi-myc sie. wiec ja znow a parawan, to juz gada pod nosem wstydliwa sie
      znalazla!
      Oczywiscie dostalam atak dusznosci, bo darly sie ze zaraz cewnik mi zaloza
      i sie skonczy wrazliwosc moja i niewiedzila ze lek lezy kolo mnie na szafce-
      bylo napisane w karcie(operowane mialam pluca) no i jak doszlam do siebie
      to sie wsciekla wstalam i z zlami powiedzialam ze albo zaprowadzi mnie do
      toalety albo ide sama i mam je gdzies.....
      Poszla i zdziwila sie ze doszlam zalatwilam sie i dalam rade wrocic.
      Ale za kare na druga dobe byla w sali normalnej.
      Nie bede juz pisac o braku kompetencji lekarz i gruboskornosci.
      przepraszam ze troche nie na temat
      • katlin25 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 18:30
        Nie moge powiedziec lekarze byli dla nas bardzo dobrzy i mili,ale zawsze trafi
        sie "taki jeden".Kiedy Karolinka leżała na oiomie po wszczepieniu zastawki
        zapytalismy lekarza dyżurnego jaki jest jej stan? Oparł sie o
        inkubator,pocmokał i powiedział nie miłym tonem : po co państwo pytacie
        przecież wiadomo,że z tego dziecka nic nie będzie,a wy doskonale o tym
        wiecie.Zamurowało nas.Jak wyszlismy na korytarz mój mąż chciał się wrócic i go
        strzelić,ale go pohamowałam.Widział,ze jestesmy przerażeni sytuacją,a on nam
        jeszcze dowalił,a rokowania wcale nie były złe.Odniosłam wrażenie,że miał do
        nas pretensje,ze po co wogóle chcemy takie dziecko.Kiedyś się śmielismy,że
        pójdziemy do niego z Karolinką,żeby się do niego pośmiała i powiemy mu,ze to
        jest to dziecko z którego nic nie będzie.I gdyby nie to cholerne zapalenie płuc
        to byśmy poszli :(
    • rendziak Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 19:31
      u mnie po porodzie była Pani psycholog, która "na pocieszenie" powiedziała:
      Niech sie Pani nie martwi ja sześć razy byłam w ciąży i sześć razy poroniłam i
      nie mam dzieci - ale Pani to sie na pewno kiedyś uda"
      budujące - prawda?
      • reszka2 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 21:52
        Wiecie co przebija z wszystkich waszych relacji?
        Głęboka pogarda wszelkich odmian personelu medycznego dla słabszych i
        odmiennych.
        Jestem zawodowo załamana.
        • mharrison Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 10:26
          Reszko,
          Dla równowagi:
          Pozytywne gesty lekarzy:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=18434714&v=2&s=0
          i
          Pozytywne gesty różnych osób:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=18453200&v=2&s=0
          Pozdrawiam serdecznie
    • kartoflanka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 12.12.04, 21:56
      Ja miałam szczescie, bo w zasadzie wszyscy byli bardzo dla nas mili i troskliwi.
      Oprocz lekarki prowdzacej. Ale ona zwyczajnie nie byla mila i nie chciala nam
      pomoc przeniesc Piotrusia do Warszawy. nic specjalnie okropnego nam nie
      powiedziala.
      Jedyny zal jaki mam to do pediatry przy porodzie. Jeszcze lezalam na stole
      porodowym, a ona przyszla i mowi: "dziecko ma rozszczep podniebienia, jest
      dysmorficzne, podejrzewamy syndrom Pierre Robina i itd..." ja na to: a co to
      oznacza dla mojego synka? a ona "no wie Pani, w zasadzie to ja nie wiem jakiej
      dziecko jest plci, bo budowa narzadow jest nieprawidlowa." odwrocila sie na
      piecie i wyszla, na szczescie polozna ja zatrzymala i mowi: "Alez Pani doktor,
      Pani ma jeszcze pytania, prosze mnie wychodzic".
      wolalabym te wszystkie rewelacje usłyszec juz po szyciu krocza...


      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec55.htm
      • ladyhawke12 słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 09:54
        Drugi miesiac wybych w czarnobylu, poszlam do lekarza, dostalam skierowanie na
        usuniecie ciazy, po pierwszym poronieniu nie chialam usuwac, uslyszlam tekst "
        prosze podpisac ze pani sama chciala ta rosline donosic.." Aga skonczyla 18lat,
        i jak narazie jest odpukac zdrowa. Nastepny kwiatek tez z Agusia 8 rano bylam
        juz na porodowce, wody dawno odeszly, konsternacja lekarki i tekst " o rany
        zawsze na moim dyzuze takie przywoza, na Usg ja" mam scisniete miednice i o
        8:30 wiedzieli o tym ze sama nie urodze, moj przypadek ogladalo z 30 studentow,
        i tylko jeden zapytal czy cos mi nie podac, nie wymasowac nog jestem mu za to
        bardzo wdzieczna, to on powiedzial swoim kolegom ze jestem zmeczona pytaniami,
        i zeby sobie poszli. Miedzy czasie dowiedzialam sie ze nie ma kto operowac bo
        jest po Barbary, i byla impreza 2 dni. Lekarza sciagneli z domu zeby zrobil cc,
        kiedy Aga we mnie umierala i kiedy ja tez juz odchodzilam. Sala pooperacyjana,
        pielegniaraka wspaniala, jak sie obudzilam podeszla i zapytala czy moze zwilzyc
        mi usta, poprawic poduszke, a moze juz srodek przeciwbolowy nie dziala to da
        nastepny, poglaskala po glowie powiedziala ze sylyszala jaka dzielna bylam, i
        ze mam wspaniala core. to bylo w nocy, poranna zmiana okropna, lezalam w
        rozchelastanej koszulince, otwarte drzwi i walesajacy sie po korytarzu
        robotnicy ( bo trwal remont) na moja prosbe zeby koszulke mi poprawila i
        przykryla kocem, odburknela ze jestem jakas dziwna, ona nie ma czasu teraz bo
        czyta, ja jaj na to ze nie chce zeby mnie wszyscy taka ogladali, ona ze oni
        nie jedno widzieli, niewatpie. Po tej wymianie zdan przyszedl lekarz i
        powiedzial" gratulyje pani, urodzila pani normalne dziecko, az dziw bieze po
        taki porodzie, mala powinna byc nienormalna przec tyle czasu glowka na
        kregoslup, ale szczesciara i do tego czarnobylek" i poszedl a ja nie wiedzialam
        czy mam sie smiac, czy plakac. Z Darkiem juz bylo lepiej widzialam co mnie
        czeka i bylam na to gotowa. I mile zaskoczona mily personel(ten sam szpital, to
        samo pietro). Wszystko dokladnie mi wyjasniono, ze dziecko poniewaz wczesniak
        to chwilke w inkubatorze bedzie, zebym sie ni denrwowala). Tylko jedno mnie
        denerwowalo, ksiadz przychodzacy w porach karmienia, ngdy nie przyszedl
        innaczej, dziwne. Darek 6 tygodni, niekompometencja lekarki z pogotowia
        doprowadzila by do smierci dziecka. W szpitalu gdy przywiozlam Darka w ciezkim
        juz byl stanie zajeto sie wspaniale, lekarz wszystko powiedzial, zeczowo, bez
        zbednych informacji, operacja trwala 5 godzin, i najwsapanialszy ( w tym dobrym
        znaczeniu) tekst lekarki " hura udalo sie, jestem szczesliwa, malenstwo bedzie
        calkiem zdrowiutkie, gratuluje panstwu takiego dzielnego dzieciaka, a pani
        intuicji, bo tak to chyba moge nazwac ze instyktownie pani wiedziala jak z
        malym postapic, i uratowala malenstwu zycie, Dzieciaczek ma niestety jeszcze
        po drugiej stronie przepuklinke, przeszkolimy jak postepowac, jeszcze raz
        gratuluje.." Ja jej gratulowalam ze uratowala Darka. Pozniejsze operacje Darka
        i wspaniala opieka, moge tylko byc wdzieczna. I ostani pobyt w szpitalu,
        wspaniali lekarze, traktujacy dzieciaczki jak swoje dzieci, przychodzacy
        rozmawiajacy z dziecmi, i musze jeszcze napisac o salowych, usmiech i dobroc,
        dziekuje.
    • bornholmka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 09:26
      W szpitalu gdzie urodzilam Claudie i w Instytucie gdzie byla badana lekarze i
      pielegniarki byli cudowni.
      Na pierwszym szczepieniu nasz lekarz rodzinny zadal mi takie pytanie" czy
      gdybys wiedziala w czasie ciazy ze Claudia urodzi sie z fenyloketonuria
      zdecydowalabys sie na aborcje?" Najpierw mnie zatkalo i w koncu ze scisnietym
      gardlem odpowiedzialam ze oczywiscie ze nie.Z pku mozna zyc, Claudia ma tylko
      diete a ona na to"no ale jak dieta nie bedzie dobrze prowadzona to ona bedzie
      nienormalna".Powiedzialam mu wtedy ze nienormalny to on jest i ze nie powienien
      nawet zwierzat leczyc bo szkoda stworzen i wyszlam.Bylam wsciekla jak mogl??
      Oczywiscie od razu zmienilam lekarza.
    • bornholmka Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 10:22
      Musze jeszcze napisac o swojej mamie co ona bieda przezyla.
      Urodzila mojego mlodszego brata 22 lata temu jako trzecie dziecko w konflikcie
      syrologicznym(nie wiem czy tak sie pisze).
      Robert mial 6 transfuzjii krwi.Bylo z nim bardzo bardzo zle.Po dwoch miesiacach
      w szpitalu, przyszla do mojej mamy lekarka pediatra i powiedziala "Pani moze
      isc do domu ale TEGO dziecka nie radze zabierac do domu bo i tak za kilka dni
      umrze a ma pani jeszcze w domu dwoje dzieci, po co maja patrzec na smierc
      brata"Mama powiedziala ze bez wzgledu na wszystko zabierze Roberta do
      domu.Lekarka popatrzyla na nia z pogarda i powiedziala ze"jakas dziwna pani
      jest , ja dobrze radze a pani.."
      Po nastepnych dwoch miesiacach mama poszla na kontrol z dzieckiem do
      przychodni przy szpitalu.Rozegrala sie tam taka akcja ze mimo ze minelo 22
      lata , mama wspominajac ja placze.Ta sama lekarka wyrzucila doslownie mame z
      dzieckiem z gabinetu wykrzykujac ze robi z niej debilke(przepraszam za
      wyrazenie)i przynosi jej jakies inne dziecko do kontroli bo"tamta roslina nie
      miala prawa przezyc".
      Robert byl zdrowym dzieckiem,nigdy nie chorowal.Teraz studiuje i mieszka w
      Sztokholmie.
    • sdr Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 15:18
      Kiedy moja córeczka miała 3.5 miesiąca kiedy po serii specjalistycznych badań
      okulistycznych ordynator okulistyki na Niekłanskiej powiedział do mnie tak
      poprostu - dziecko nie widzi i widziec nie bedzie, teraz musi pani zadbać o
      prawidłowy rozwój psychoruchowy. I wyszedł. A ja czułam się jak grunt usuwa mi
      sie pod nogami, chociaz chyba nie było ze mna az tak źle, skoro jedyne pytanie
      jakie mi cisnęło sie na usta brzmiało - gdzie mam teraz pójść. nikt mi nie
      powiedział jak walczyc o córke. sama przecierałam szlaki. zabolało mnie też,
      kiedy sława dziecięcej neurologii powiedziała o mojej córce pełna pretensji do
      nas rodziców, że dziecko jest opóxnione. Kompletnie nie brała pod uwagę faktu,
      że córeczka jest niewidoma i poprostu inaczej się rozwija.A nawiasem mówiąc,
      własnie ta pani doktór pieknie opisała wszelkie objawy u Natalii, ale jakoś nie
      wpadła by wtedy zdiagnozować je jako autyzm. Mielibyśmy dwa lata więcej czasu i
      mniej kłopotów.Ale, i tak jest nieźle. PS. Jestem pod wrazeniem forum i
      strony. Kiedys byłam tam w nocy... Jesteście dzielne. dajcie trochę tej siły...
    • marta_i3 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 15:48
      Na salę poporodową przywieziono kobietę, która urodziła córeczkę w 6 miesiącu
      ciąży. W czasie obchodu zapytała lekarkę o stan dziecka. Lekarka powiedziała -
      Dziecko? Jeszcze żyje.
      Ta sama lekarka wiedząc że mój pierwszy syn zmarł z powodu wady serca po
      porodzie drugiego przegladała wyniki syna. Dodam, że były zielone wody płodowe,
      ja miała silne przeziębienie i podejrzewano zakażenie wewnątrzmaciczne. Jej
      komentarz - krew prawidłowa, mocz bez zmian, prześwietlenie płuc bez zmian,
      saturacja prawidlowa ale nie woadomo czy dziecko jest zdrowe.
      Marta
    • ewikgo Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 13.12.04, 16:46
      Po zabiegu, właściwie operacji, która była jednym z działań służacych
      podtrzymaniu mojej ciąży, kiedy nie wszystko było w porządku, lekarz - człowiek
      starej daty - powiedział mi: proszę przygotować sie na niepowiedzenie (poród
      przedwczesny i w zasadzie stratę dziecka, bo był to stosunkowo wczesny tydzień
      ciąży). Usłyszałam też, że gdzie indziej dziecko może można by uratować, ale tu
      nie ma odpowiedniego sprzętu. W zasadzie nie były to tak straszne słowa, nie
      tak straszne jak te, które czytałam powyżej, ale i tak zabolały mocno. Inny
      lekarz powiedzaił w tym samym momencie: proszę cały czas leżeć. I myślę, że to
      by wystarczyło, nie musiałam słyszeć tego, co padło wcześniej.
      Na wszelki wypadek nie przygotowałam się - urodziłam w 39 tygodniu.
      Często sami lekarze, albo Ci którzy starają się ich bronić tłumaczą, że sa
      przemęczeni, że rutyna, że złe warunki. Myślę, że gdy lekarz mówi coś
      niestosownego to nie dlatego, że jest przemęczony, czy coś jeszcze, sa lekarze,
      którzy mówią odpowiednie rzeczy w każdej sytuacji. Jeżeli lekarz nie jest
      empatyczny, to nawet żeby się starał taki być - nie będzie. Z tym chyba trzeba
      sie urodzić. I oczywiście tylko takich ludzi, którzy mają ten dar, uważam za
      powołanych do zawodu lekarza.

    • aania25 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 14.12.04, 19:44
      Agnieszko, lzy same sie cisna jak czytam Twojego posta. Nie moge uwierzyc jak
      okrutnie sie z Toba, z Wami, obszedl personel szpitalny. Ten ktory ma ratowac
      zycie, moim zdaniem w tym przypadku dopomogl smierci. Badz dzielna, modle sie
      za Ciebie, abys nigdy juz nie przezyla takiej tragedii,chociaz to w pewnym
      sensie zostanie juz z Toba. Badz dielna.
      Amelko, kochanie, pociesz swoja mamusie i opiekuj sie Nia. Spij slodko z
      Aniolkami. (*)(*)(*)

      Ania-mama Asi
    • aania25 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 14.12.04, 19:46
      Przepraszam Agnieszko, chcialam napisac Anielko zamiast Amelko.
    • mmmmmm2 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 15.12.04, 08:44
      Twoje przeżycia wyglądają jak zestaw najgorszych fragmentów powycinanych z
      przeżyć poszczególnych osób wpisujących się tutaj. Ja po prostu jestem w szoku.
      Czyli jednak jest coś gorszego niż strata dziecka. Gorsza jest strata dziecka w
      takim otoczeniu i wśród takich bezdusznych debili jakich Ty miałaś nieszczęście
      spotkać. Bardzo Ci współczuję i jednocześnie podziwiam. Podaj może adres
      tego "szczególnego" miejsca żeby ostrzec inne dziewczyny.
      I tu nasuwa się idiotyczna rada dla przyszłych mam. Jak zaczną się skórcze
      możecie zapomnieć o kapciach, koszulce, szlafroku czy dokumentach. Zabierzcie
      dyktafon!!! Będzie dowód!
      Pozdrawiam Cię i życzę żebyś jak najszybciej zapomniała o pobycie w tym
      cholernym szpitalu.
      Ewa - mama Aniołka Julii
    • zorka7 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 15.12.04, 09:36
      Agnieszko - jaki to szpital, gdzie???
    • tokitg Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 15.12.04, 23:20
      to nie byli ludzie... tak nie zachowuje się człowiek a tym bardziej lekarz. Brak słów.
      • wieczna-gosia Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 16.12.04, 00:07
        Znajoma lekatrka do mojej przyjaciolki, ktorej umarlo dziecko:
        Moja droga to oczywiscie nie twoja wina, ale trzeba bylo uwazac co sie dziecku
        daje i zaszczepic je martwym polio. A tak zachorowalo.

        Tak dla wyjasnienia:
        Kuba byl chory na atrofie, ktora jest choroba genetyczna. I tak by sie ujawnila
        smiem twierdzic z polio czy bez.
    • ania981 Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 17.12.04, 20:35
      Agnieszko,

      Bardzo Ci współczuję, że musiałas przez to wszystko przechodzić. Ja usłyszałam
      wiele gorzkich słow od lekarza zwłaszcza na początku ciązy. Po każdym USG
      wychodziłam z płaczem, ale to co ty przeszłaś w szpitalu to się nie mieści w
      głowie.
    • azoorek Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 17.12.04, 21:23
      Gdy czekalam na przyjecie do szpitala, przywiezli dziewczyne w 30 tyg. ciazy.
      Wiezli ja na wozku przez poczekalnie a orynator krzyczal na cale gardlo do
      telefonu: mam pacjetke z martwa ciaza, rzyga mi jak kot.
      • miriam_b Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 17.12.04, 22:37
        jako młoda 19-letnia mama byłam zpanikowana kiedy moją córę zabrano do
        inkubatora,zaraz po porodzei nawet nikt nie powiedział mi dlaczego za to na
        drugi dzień...rano przyszła pani ordynator z wielce kwaśną miną i
        powiedziała...to pani dziecko leży w inkubatorze???
        ...wydawało mi się że powinna wiedzieć ale mówię.."tak"..a ona
        jeszcze jej nie badałam ale chyba ma krwiak w mózgu,i jakieś parę genetycznych
        wad bo wydaje mi się że nie widzi i nie słyszy....po czym
        wyszła.....wyobrażacie sobie coś takiego??????????????????????????????????
    • nunu Re: słowa, które nigdy nie powinny paść z ust lek 18.12.04, 12:40
      Przypomnialam sobie jeszcze opowiesci mamy.
      Kiedy urodzila sie moja siostra, w nocy przyszla do mamy polozna i bez zadnych
      wstepow zapytala jak dziecko ma miec na imie, bo bedzie mialo przetaczana krew,
      a takie zabiegi roznie sie koncza i chca je ochrzcic.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja