Dla matek, których dzieci są w lepszym świecie ...

20.12.04, 10:37
Nie wiem, czy o tym już pisałam. Nie wiem czy powinnam napisać. Nie wiem, czy
kogoś tym ucieszę, a może innych urażę (mam nadzieję, że nie). Może zdradzam
największą tajemnicę, którą powierzył mi mój Syn. Może nie powinnam tego
robić. Tomeczku, jeśli to, że o tym publicznie piszę to bład to mi wybacz
synku...
Jakieś dwa tygodnie po śmierci Tomka, odwoziłam kuzynów do domu. Wieczorem.
Jechaliśmy... oni siedzieli z tyłu. Ja miałam obie ręce na kierownicy. Nagle,
zapaliło się swiatełko, w samochodzie. To, które zapala się samoistnie kiedy
odtwierają się drzwi. Zgasiłam je. Po chwili, sekundzie, może dwóch,
zapaliło się ponownie. Znowu zgasiłam i wtedy pomyślałam sobie - Tomeczku,
dziękuję. Zrozumiałam. To światełko nie zapaliło się SAMO nigdy wcześniej ani
już nigdy później. Jak powiedzieli mi potem siedzący na tylnym siedzeniu
kuzyni, ich tok myślenia był taki sam jak mój. Dzięki temu zdarzeniu,
tęsknię, płaczę .... i czekam. Wiem, że mamy szansę na spotkanie, jeśli
tylko dostatecznie godnie przeżyję swoje życie.
    • vinga_o Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 20.12.04, 11:03
      Ulo, dziękuję ... Tomeczku, nie gniewaj się na mamusię, tą historią doda nam
      sił :-)
    • amanda2002 Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 20.12.04, 11:14
      Ja tez wierze w te wszystkie znaki ktore dostaje od mojej coreczki Amanduni..
      Kiedy mam te gorsze dni to.. same wlaczaja sie zabaweczki z pozytywka i graja
      mi ladne melodie. Jest ich kilka i stoja one wysoko na szafie..
      Kiedys myslalam ze sa one poprostu zepsute i dlatego sie wlaczaje same z siebie
      ale potem doszlam do tego ze one sie jednak wlaczje tylko wtedy kiedy jest mi
      zle.
      Teraz juz wiem ze moja ukochana coreczka na mnie gzies u gory sobie czeka i ze
      kiedys sie spotkamy.

      Kocham Cie bardzo Amanduni i dziekuje za te wszystkie znaki od Ciebie kochanie!
      • urszula5 Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 20.12.04, 12:25
        Jest coś takiego WIERZĘ w to gdy mój Bartuś był przeworzony a Jastrzębia do
        kliniki na operacje serduszka w Zabrzu .
        Siedziałam tu na forum i w pewnym momencie poczułam zapach dziecka, do tej pory
        nie mówiłam tego nikomu, ale wiem już teraz że musiał przejeżdżać koło naszego
        domu , bo nie minęła nawet godzina dostałam telefon że mój synuś został
        przewieźony . Innej drogi nie ma , więc wiem że napewno dał mi jakiś
        znak.Zaznaczam że mój skarb moje maleńkie szczęście jeszcze żyje , jeszcze
        walczy. Też wszystko na Niego czeka , łóżeczko , zabawki tyle że są powieszone
        tuż nad łóżeczkiem. Ja też nadal walcze choć wiem że dni nasze są liczone,ale
        wiem też że Bartuś daje mi sygnały że coś jest nie tak. Wiem to napewno . Ula
    • zuzia1 Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 20.12.04, 12:50
      witajcie,


      jakże ja wam zazdroszcze mnie mój synek nigdy nie dał zadnego znaku jakze wam
      zazdroszczę :(((

      edyta mama Pawełka (aniołka) i izuni 20.02.2004
    • nunu Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 22.12.04, 13:35
      Ulu,
      ja tez dziekuje, ze o tym napisalas. Wspominalas kiedys w innym watku o Znaku,
      ale nie pisalas na czym polegal. Chcialam nawet zapytac, ale to bardzo osobiste
      przezycia...
      Ja chyba tez taki znak otrzymalam. Nic 'nadprzyrodzonego' i w innych
      okolicznosciach tylko bym sie zdziwila... Staram sie pamietac o tym zdarzeniu
      kiedy mi bardzo zle.
    • ulkar Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 22.12.04, 14:21
      heh znanki mówisz? Wydawało mi się dwa razy, że czuję jak sie do mnie przytula.
      Czuję fizycznie .. dosłownie, ale to mogła byc tylko moja wyobraźnia a nie
      fakt... a światełko to FAKT, naoczny, namacalny, niepodważalny .... Mam
      nadzieję, że Bóg się na niego za ten znak nie obraził....
    • dosa2 Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 22.12.04, 15:01
      Jeat taka piękna ksiązka "Anioł Johny", o chłopcu który zginąl w wypadku . Po
      śmierci ma on jednak kontakt z matką aby pomóc jej złagodzić bol po swoim
      odejściu. Jest to naprawdę przepiękna książka i myślę, ze po przeczytaniu jej
      wielu osieroconym rodzicą łatwiej będzie żyć . Serdecznie polecam. Dosa
      • heath2 Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 26.12.04, 17:24
        Cieszę się, że ktoś poruszył ten temat, odważył się.Ja mojego synka nawet nie
        widziałam - umarł w 35 tc. Mój mąż widział Go w szpitalu, a ja byłam w takim
        stanie, że nawet nie pomyślałam o tym. Potem modliłam się o to by dostać jakiś
        znak od Niego, że jest, czeka na nas, jest Mu dobrze. Byłam przekonana, że
        zostałam podwójnie ukarana, bo nic się nie chciało wydarzyć. Mój mąż słyszał
        delikatne skrobanie w łóżku w tę okropną noc (to nie były korniki!!!), w pracy
        nagle sfrunęło Mu na klawiaturę maleńkie piórko (nie pracuje na fermie gęsi,
        tylko w biurze), a mnie nic nie się nie pojawiało. Śniły mi się dzieci, ale nie
        były moje. Pewnego dnia na cmentarzu zauważyłam na kwiatkach biedronkę (
        pażdziernik 2004). Na drugi dzień motylek, potem jakieś robalki, muszki. Gdy
        przyszła prawdziwa jesień skończyły sie robaczki i zaczęłam widzieć ptaki. Może
        to przypadek (cmentarz jest przytulony do małego zagajnika sosnowego)ale
        pewnego ranka powitała mnie na wprost grobu mojego Maksia duża sójka,
        niebieska!!! Znam się na zwierzętach, bardzo mnie interesują.Patrzyła na mnie,
        skakała po płocie, krążyła niedaleko. Po chwili dołączyła do niej druga i
        odleciały.Słyszałam je jeszcze długo spacerując po cmentarzu. Kiedyś wieczorem
        (grudzień) słyszałam nad cmentarzem dzikie gęsi lub kaczki. Potem widziałam
        dzięcioła, znów na wprost grobu. A wczoraj śmignął mi przed nosem jakiś
        ptaszek, niziutko nad grobami przeleciał jak strzała. To mój synek, wiem o
        tym.Wierzcie w znaki, czekajcie na nie, pojawią się, wcześniej lub
        póżniej.Zastanawiam się, jacy będziemy, gdy w końcu się spotkamy?Czy
        będziemy 'dorosłymi' duszami, czy spotkamy duszę 'dzidziusia', dziecka naszego?
        Co wy o tym sądzicie jeśli wytrwaliście do końca mojej ornitologicznej
        opowieści?
        • vinga_o wygląd duszy ? :-) 27.12.04, 11:06
          Ciekawe pytanie ... Ja też się zastanawiam jak będziemy wyglądać. Ponoć dusza
          nie ma wieku, jako takiego wyglądu niby też nie. Ale ludzie, którzy przeżyli
          śmierć kliniczną mówią, że w tunelu powitała ich zmarła babcia czy mama, więc
          jakoś musieli się poznać :-) Na razie nie mogę sobie wyobrazić jaka będzie
          Julka, jak już się spotkamy, ale na pewno będę wiedziała, że to Ona :-)
    • agnieszkaw8 Re: Dla matek, których dzieci są w lepszym świeci 30.12.04, 18:55

Inne wątki na temat:
Pełna wersja