zorka7
03.01.05, 11:56
Najtrudniejszy i najważniejszy miesiąc w moim życiu.
Same ważne i trudne daty.
Rok temu, drugiego stycznia, Bartuś miał bardzo poważną operację. Ważył wtedy
2400g, miał dwie dziurki w sercu, torbiel w główce, silną anemię i był
jeszcze miesiąc przed planowanym terminem porodu. Lekarze nie potrafili nam
obiecać, że przeżyje.
Trzy lata temu, 7 stycznia, trafiłam w 26 tyg. ciąży na porodówkę.
Szok, panika.
11-stego urodziła się Martynka.
17-go skończyłam 25 lat i ochrzciłam z wody moje dziecko.
20-go Martynka zmarła.
21-go miałam imieniny, a moja mama pierwszy dzień babci.
24-go pogrzeb Martyny.
...Pięc lat temu, ostatniego dnia stycznia, zaręczyliśmy się w pewnej bramie
na Grodzkiej w Krakowie i byliśmy bardzo, bardzo szczęśliwi.