strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekarz????

04.02.05, 15:32
Witam wszystkich!
We wrześniu ubegłego roku urodziła mi sie coreczka z bardzo ciezkimi
wrodzonymi wadami, gdy Pani doktor powiedziala mi, ze moja coreczka ma ciezka
wade serca i rozszczep wargi, myslalam, ze to straszny sen, ze to nie ze mna.
Ciąza przebiegala prawidlowo, zadnych zastrzezen, ja zdrowa, maz tez, mlodzi,
nikt w rodzinie nie mial wad wrodzonych, odzywialam sie doskonale, wszystko
robilam, co najlepsze dla dziecka, wydawalo mi sie, ze przy takich
parametrach urodzic chore dziecko, to jak trafic w totolotka, ale natura lubi
sie mylic. Nasz anioleczek odszedl od nas 2 miesiace po urodzeniu... Teraz
strasznie sie boje. Chce dziecko, bardzo chce, ale boje sie, ze moze ze mna
cos nie tak, boje sie, ze to sie powtorzy, mam taką do was prosbe czy ktos
zna moze takiego dobrego lekarza, ktory mogl by poprowadzic od samego
poczatku jeszcze przed staraniem sie o dziecko, zeby sprawdzil organizm, zeby
zrobil wszystkie badania, a jak cos to by leczyl????? Bardzo mi na tym
zalezy, nie wiem czy wytrzymalabym taki cios jeszcze raz.....
    • kartoflanka Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:00
      Nie piszesz z jakiego jestes miasta, wiec nie odpowiem konkretnie...w kazdym
      razie jestem w bardzo podobnej sytuacji do twojej w zwiazku z czym pisze
      wszystko co wiem.
      czy twoja coreczka miala badany kariotyp? albo jakiekolwiek badania genetyczne?
      byc moze wy tez bedziecie musieli sie przebadac.
      jesli tak to potrzebne wam bedzie skierowanie do poradnie genetycznej.
      jesli badania wypadna tak, ze zdecydujecie sie miec kolejne dziecko, zrob
      wszystkie badania: szczegolowy wykaz znajdziesz na forum dla "starajacych sie"
      [url]forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19585[/url] w ciazy
      prawdopodobnie bedziesz miala czesciej robione USG, warto znalezc dobrego
      specjaliste.
      podsumowujac: chyba bedziesz musiala byc pod opieka kilku lekarzy. jesli
      znajdziesz dobrego ginekologa to on cie pewnie do nich skieruje, ale polecam
      tez przeszukiwanie forum, bo dziwczyny czesto podaja namiary na dobrych
      fachowcow.
      • kartoflanka Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:01
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19585
        tak mialo byc
        • lena1981 Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:09
          dziekuje ci odpowiedz, jestem z Warszawy. Chodzilam do dr Wozniakowskiego, ale
          od niego, to trzeba bylo wyciagac info, nie potrafi rozmawiac z pacjentkami,
          usg robil dr Bartoszewski, sugerowal sie moim wiekiem i wynikami badan, ja
          teraz tak sie boje
        • lena1981 Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:11
          Kartofianka mam nadziej, ze otrzymalas moja odpowiedz, bo cos tutaj narobilam z
          komputerem. Jestem z Warszawy.dziekuje
        • lena1981 Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:24
          Powiedz mi tylko Kartoflanka czym te aniolki zawinily????Po co w ogole w takim
          razie przychodza na swiat, skoro moja Izunia nigdy nawet oczy nie otworzyla,
          nigdy sie nie przytulila sie do swojej mamy???Dlaczego tak sie dzieje?
      • lena1981 Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:31
        Kartoflanka czy ty tez stracilas dziecko? Czy ty masz dziecko? Przerraszam, ze
        tak pytam, chce znalezc osobe, ktora tez urodzila tak chore dziecko, ale
        pozniej jej sie udalo urodzic zdrowe dzieciatko
        • agablues Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:40
          lena1981 napisała:

          > Kartoflanka czy ty tez stracilas dziecko? Czy ty masz dziecko? Przerraszam,
          ze
          > tak pytam, chce znalezc osobe, ktora tez urodzila tak chore dziecko, ale
          > pozniej jej sie udalo urodzic zdrowe dzieciatko



          Leno, jeśli pozwolisz odpowiem na Twoje pytanie.
          Ja miałam dziecko z zespołem Edwardsa ( to choroba genetyczna). Nawiązałam
          kontakt z innymi rodzicami, których dzieci także miały tę chorobę i zmarły. W
          tej chwili znam dwie rodziny, które po pierwszym chorym, mają kolejne zdrowe
          dzieci. Znam też mamy, które miały dzieci z innymi, ale podobnymi zespołami -
          zespołem Downa i zespołem Patau ( wszystkie te zespoły są trisomiami różnych
          chromosomów), i również potem urodziły zdrowe dzieci.

          Ja sama jestem teraz w ciązy i mam nadzieję urodzić zdrowe rodzeństwo dla moich
          córeczek.
          Pozdrawiam, Aga
          • lena1981 Aga! 07.02.05, 08:58
            Trzymam za ciebie kciuki!!!!
        • kartoflanka Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 17:01
          mam coreczke, ale urodzila sie wczesniej niz Piotrus.
      • bieta100 pocieszenie 04.02.05, 20:42
        Na wstępie bardzo serdecznie cię pozdrawiam.Pisze aby dodać ci odrobine
        otuchy,abyś nie myślała że jestes sama w swoim nieszczęsciu.Mnie również w
        życiu spotkało wiele przykrości,ale najważniejsze w tym wszystkim jest sie nie
        poddawać.Pierwszą ciąże poroniłam,a drugą ciazą od samego początku bylo coś nie
        tak,urodziłam w terminie córeczke(ważyła zaledwie 1600gr)posiadała wiele wad
        wrodzonych,w tym również bardzo poważną wade serca (ubytki
        międzykomorowe,przedsionkowe,pr zewód bottala)Większość swojego życia moja
        córeczka spędziła w klinikach,a gdy skończyła 9 miesięcy lekarze podjęli
        decyzje o operacji serca.Niestety po operacji wdała sie posocznica i po
        miesiacu zmarła.Nie musze Ci mówic co wtedy przezywaliśmy,sama to przeszłaś.W
        dniu pogrzebu przyżekliśmy sobie z męzem ze sie nie poddamy,za rok znowu
        postaramy sie o dziecko.Dodam iż mój lekarz skierował nas na badania genetyczne
        do Warszawy(wynik dostalismy po pol roku),oprócz tego badanie nasienia
        meża.Dzisiaj jesteśmy najszczęsliwszymi rodzicami pod słońcem mamy
        sliczną ,zdrową córeczke,która w krótce skończy 4 latka.Widzisz nie poddaliśmy
        sie ,nie można stać w miejscu ,trzeba walczyć z przeciwnosciami losu bo
        warto.Życze z całego serca powodzenia,i wszystkim kobietą tak kochajacego meża
        jaki zesłał mi los ,to dzięki niemu jestem pełna optymizmu i nadziei na lepsze
        jutro.Elżbietaz Tychów
    • mamawikusia Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:08
      Witaj Leno.
      Doskonale rozumiem Twój strach.Ja straciłąm mojego Wiktorka miesiąc temu,żył
      sześc miesięcy i jeden dzień.Tak jak Twoja córeczka miał ciężko wadę
      serca.Przedtem byłam dwa razy w ciąży,ale moje maleństwa z niewiadomych
      przyczyn umierały.
      Niedawno poszłam do osrodka zdrowia z mężem i poprosiliśmy o skierowanie do
      poradni genetycznej.Tak zdenerwowaliśmy tam lekarza swoją prośbą, bo on nie
      będzie za to płacił,ze kazał nam poszukać sobie innego lekarza.Kierownik
      osrodka powiedział,ze jest mu przykro,ale oni nie mają takiej możliwości.Jest
      to wierutne kłamstwo,a przekonałam się o tym za parę dni.
      Na forum dla starających się(dwa akapitki niżej od tego forum) znalazłam białą
      i czarną listęginekologów.Piszą tam kobiety i uzasadniając swoją wypowiedz
      polecają lub odradzają danego lekarza.Musisz odnależć tam miasto jakie ćię
      interesuję(u mnie jest to Toruń)i poszukać lekarza z białej listy.
      Ja trafiłam doskonale(mam taką nadzieję).Lekarz sam zaproponował mi takie
      badania,mam już skierowanie i 07.03 idziemy na pierwszą wizytę do
      poradni.Strasznie się boję,ale nie mam wyjścia.Radzę Ci wejdz na forum i
      rozejrzyj się.
      Karolia.
      Ps.daj znać jak znajdziesz kogoś godnego.
      • lena1981 Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 16:18
        Nasza coreczka lezala w centrum zdrowia dziecka i lekarzy zaproponowali nam
        badania genetyczne, tyle ze termin pozniejszy od twojego, bo tam jakos dlugo
        sie czeka, ale poczekam, to jeszcze nic, tylko widzisz, czytalam, ze nawet jak
        sa dobre wyniki, to roznie moze byc, wiec dlatego sie boje, czasami mysle, moze
        w ogole nie probowac, a wziazc dziecko z domu dziecka, ale wtedy odrazu mysle o
        mezu, nie o sobie, chcialabym dac mu jego zycie...Wiem jak on chce, zreszta nie
        chce sie oszukiwac ja tez bardzo chce.
    • mutantowa Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 17:15
      Lena, nasz syneczek też miał wrodzoną wadę serduszka, najgorszą z możliwych:( w
      dodatku urodził się jako wcześniaczek :( bbuu
      Nie ma go już z nami ponad rok. Od pewnego czasu staramy sie o rodzeństwo
      Kubusia, cholernie jest ciężko :( malo tego, że za bardzo nam to niewychodzi to
      do tego nerwy, co bedzie. Ja leczę sie w Novum, tam doktor wysłał nas na badanie
      cytogenetyczne( u nich prywatnie 250 od osoby, czekaliśmy 4 tygodnie na wynik),
      wyniki są ok, ale wada Kuby była wrodzona, a tego w genach nikt niewypatrzy :(
      to faktycznie jak wygrana w totka, nas lekarze z kilku szpitali w kraju
      zapewniali, że to przypadek, że nigdy już nas nic złego nie spotka, mamy sie
      starać o dzidzie bez problemów i nerwów, łatwo powiedzieć:(
      Ale co zrobić, ja podobnie jak Ty chcę dać mojemu mężowi dzidziulka:) to jest
      silniejsze od strachu, choć na samą myśl nogi mi latają z niepokoju.
      Trzymaj się cieplutko Magda.
    • matilda2003 Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 04.02.05, 20:16
      Witaj Lena!
      Ja tak jak Ty straciłam dziecko. Mój synek żył zaledwie 23 godziny. Urodził się
      duży, silny , zdrowy i nic nie wskazywało że ma tylko jedną połówkę serduszka.
      Moje szczęście trwało tak krótko, ale zdążyłam go przytulić, nakarmić i
      pokochać z całego serca. Moja ciąża podobnie jak twoja przebiegała prawidłowo,
      nikt przez te 38 tygodni nie zauważył na USG wady serca mojego synka.
      Dlatego jestem tak negatywnie nastawiona do wszystkich lekarzy.
      Oczywiście też szukałam , bo chciałam jak najszybciej zajść w ciąże. Znalazłam
      lekarza. Młody , miły , bardzo zaangażowany, chciał pomóc.Chodziłam do niego co
      dwa tygodnie. Podawał hormony, razem liczyliśmy dni płodne i nie płodne. Mówił
      kiedy powinnismy się kochać z mężem. Odpuściłam sobie po ośmiu miesiącach, bo
      mój mąż powiedział że taki sex na zawołanie nie sprawia mu już przyjemności.
      Kiedy podeszliśmy do sprawy spokojniej , odrazu udało sie zajść w ciążę.
      Oczywiście dalej chodziłam do tego lekarza, ale po paru witytach poczułam sie
      jak przedmiot, on juz mnie miał, wiedział że teraz będe już biegać do niego co
      dwa tygodnie , bo wiedział jak bardzo się boję o zdrowie dziecka. Robił mi USG
      co 2 tygodnie. Ale zawsze trwało one ok. 2 minut. Dopiero w 20 tygodniu
      dostałam sie do wspaniałej doktor Agaty Włoch ktłóra zrobiła mi 2 razy USG
      które trwało po 45 minut. Wszystko mi pokazała, nagrała córeczkę na kasetą
      video, nagrała mi bicie jej serduszka i powiedziała ze Matylda jest zdrowa.
      Poza ta panią doktór nie miałam szczęścia do lekarzy i uważam ze to nie od nich
      zależy czy nasze dzieci będą żyły czy nie. To natura tym kieruje. I niestety to
      ina nas często zawodzi.
      Zyczę ci abyś przetrwała tą ciężką drogę. I życze żebyś znalazła lekarza który
      będzie człowiekiem , a nie biznesmenem który tylko liczy pieniądze.
      Trzymaj się. Choć teraz pewnie trudno ci w to uwierzyć , wierzę że będziesz
      szczęśliwą mama.
      Jowita. Mama Aniołka Aleksa i 14-stomiesięcznej Matyldzi
      • lena1981 Podziekowanie 07.02.05, 08:56
        Dziekuje Wam dziewczyny!!! Jak urodzila nam sie coreczka, to myslalam, ze
        jestesmy sami, ze tylko nas los tak skrzywdzil, nie ciesze sie, ze spotkalam
        inne rodziny, dotkniete tym nieszczesciem, wolalabym, zeby bylo jak najmniej,
        ale daliscie mi wiare, ze da sie przetrwac i ze warto sie starac. Dziekuje Wam
        z calego serca i goraco trzymam kciuki za dzieciotak, ktore maja przyjsc na ten
        swiat. Z calym szacunkiem, Lena
        Jak beda cos wiedziec, to konicznie dam znac!!!!
        Pozdrawaiam

      • lena1981 Jowita 07.02.05, 09:17
        Czesc Jowita!
        Dziekuje, ze podzielilas sie swoim przezyciem ze mna. Ciesze sie, ze udalo ci
        sie urodzic zdrowa coreczke! Masz racje , ze wzsystko zalezy od natury, ale
        moze lekarz mi podpowie przynajmniej czego mi brakuje, moze to tez byla
        przyczyna tych wad. I w ogole czlowiek inaczej sie czuje, kiedy lekarz sie
        angazuje, pomaga, wspiera, a nie patrzy na zegarek, a dla kobiety w ciazy
        lekarz jest jeszcze wazniejszy, niz dla zwyklego pacjenta....
        • anuszka_bishi_buluu Do Madzi Mutantowej! 09.02.05, 14:41
          Magda, ja miałam akcję drugie dziecko ponad dwa lata temu.
          Pierwsza ciąża była totalną wpadką i to z zabezpieczeniem(ślub brałam w 6
          miesiacu jak głupia!!!)więc po śmierci synka myślałam że no kto jak kto ale ja
          to tylko siądę koło męża i już będę w ciązy. I guzik!!!
          Też byłam w Novum u dr Zamory, on mnie przebadał i nic nie znalazł,męża
          przebadał i nic, były stymulowane cykle i znowu nic, było hsg i też nic,
          chodziałam do dwóch przychodni naraz. I znowu nic!!!!Po drodze wizyta w poradni
          genetycznej i wieść że choroba mojego synka ujawnia się u rodzeństw czyli
          kolejne dziecko też...Na nastepne wizyty szłam już chyba z nadzieją że się nie
          uda bo nie chciałam mieć kolejnego chorego dziecka.
          Zresztą lekarze wspólnie stwierdzili, że mi się coś porobiło z psyche i muszę
          po prostu odpocząć.
          Leczenie sobie odpuściłam, wręcz poprosiłam o pigułki, ale coś czuję że i tak z
          tego zachodzenia w ciążę nic nie będzie.
          Chyba ciągle się za bardzo boje to ciągle siedzi we mnie za mocno.Lekarz
          ostatnio doradził mi , że jak mi się sprawy wyjaśnią, znormalnieją cykle i
          nastąpi generalny luzik to żebym się po prostu dobrze bawiła i zorganizowała
          sobie dziecko na boku-tzn on zasugerował zmianę partnera ,może odebrałam to
          zbyt dosłownie.Iść w miasto, spić się, zabawić...Niezły pomysł co ? A jeżeli to
          jest jedyna droga do posiadania dzieci? eee chyba aż tak mi na dzieciach nie
          zależy żebym ryzykowała jakieś paskudne choróbska i wyrzuty sumienia wobec męża
          do końca życia.
          Magda napisz mi jaki masz etap, jakie leczenie, jestem ciekawa czy ja zrobiłam
          naprawde co się dało żeby to kolejne dziecko mieć?
          Nie nadaję się na formu o bezpłodności bo urodziłam już jedno dziecko i czuję
          się po prostu zablokowana coraz to nowymi komunikatami od lekarzy. To mi wcale
          nie ułatwia życia. Zagryze się chyba z tymi myślami
          Dorota mama Aniołka Marcinka
    • matilda2003 Anuszka.... 09.02.05, 15:05
      Cześć!
      Juz tu na forum pisałam o swoim przypadku. Ja po śmierci synka próbowałam
      ponownie zajść w ciążę przez osiem miesięcy. Jedni powiedza że to nie długo,
      ale dla mnieto była wiecznośc. Wizyty u lekarza, hormony, liczenie dni
      płodnych ,sex na zawołanie. Poddałam się i stwierdziłam ,że co ma byc to
      będzie. Sex zacząl nam się znów podobać, lepiej sie czułam bez hormonów i wiesz
      co zrobiliśmy - kupiliśmy psa!! Suczkę Labradorkę. Może to sie wydac komuś
      śmieszne, ale przelałam na nią swoje uczucia macierzyńskie. W nocy wstawałam
      jak piszczała, zaczęliśmy wychodzić na spacery. I wtedy sie udało. Poprostu
      myślę że wszystko sie we mnie odblokowało. Wszystko siedzi w naszej psychice.
      Teraz mam 14sto miesięczną Matyldzie. Córeczka uwielbia naszego pieska ,a ona
      uwielbia Matyldzię. Ma dla niej mnóstwo cierpliwości i myslę że córka sie
      świetnie rozwija , w poczuciu miłości do zwierząt...
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości w próbach. Powodzenia
      Jowita. Mama Aniołka Alexa i małej Matyldzi
    • muskari Re: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekar 10.02.05, 01:09
      nie wiem skąd jesteś :-(

      jeśli poznań lub okolica i mozesz przyjechać do lekarza to polecam dr zofie
      mikolajewska-fiszer przyjmuje w klinice przy ul. promienistej we wtorki i
      czwartki tel do rejestracji: 8622025

      POWODZENIA

      bede trzymala kciuki


      joanna, mama Weroniki-Aniolka

      jesli chcesz sie dowiedziec czegos wiecej o tej kobietce zapraszam do rozmowy
      na GG 4591442


      • anuszka_bishi_buluu Do Matyldzi 10.02.05, 10:29
        A ja na pociechę strzeliłam sobie kota-się towarzycho rozmnozyło i mam teraz
        3 sztuki-to są moje kochane dzieciaki. W dodatku można je zostawiać same w domu
        na dwa dni i spoks!
        Nie ale serio się tymi kotami zajęłam i mam niezłe urwanie jaj- w niedzielę
        będziemy na wystawie w EXPO XXI-jeżeli jesteś z Wawy to zapraszam będę z moją
        młodszą dwójeczką-są rosyjskie niebieskie. Cudne! Generalnie zwierzę "zamiast"
        to jest moim zdaniem zarąbisty pomysł, człowiek czasami nie w co rąk włożyć
        tyle z nimi roboty. No i nie myśli się za bardzo o dołujących kwestiach jak
        własnie koty zrywają karnisze albo przerabiają meble na styl "angora"
        (drapią!!!).
        Nam po staraniach się i seksie "na gwizdek" ochota wcale nie wróciła, wręcz
        przeciwnie nie mam ochoty współżyć z moim mężem-bo raz boję się ciąży ( w którą
        nie mogę zajść czy to nie paranoja?!) i kolejnego chorego dziecka, a dwa po
        prostu nie pociąga mnie mój mąż. Ale to nie jest chyba dobre miejsce na takie
        dyskusje. Jak to napisała kiedyś chyba Igga- zyjemy jak współlokatorzy. Mamy
        wspólne mieszkanie, konto, samochód, obrośliśmy we wspólne rzeczy i
        wspomnienia, wspólne zdjęcia za wspólnych wakacji, to samo nazwisko i chociaż
        jesteśmy 4 lata po ślubie to chyba jest już tylko przywiązanie i wygoda. Dla
        obu stron. Bardzo to smutne, ale taki stan trwa już chyba ze 2 lata i wcale go
        nie mam zamiaru zmieniać. Nie kocham męża i nie potrafię się zmusić żeby było
        inaczej.
        Ale daję radę!
        Od czego ma się przyjaciół!
        Dorota mama Aniołka Marcinka
Pełna wersja