Moj syn nie chce zyc....

25.02.05, 01:52
Dzisiaj mi to powiedzial, a ja myslalam ze mi serce peknie...
Moj maly kochany biedny schorowany czlowieczek...
i jego 100 cholernych skomlikowanych nieuleczalnych chorob.
Po co ty mnie w ogole urodzilas, Ja nie chce zyc. - powiedzial
A za 2 tygodnie skonczy dopiero 6 lat.

FFF
    • azjawusa Re: Moj syn nie chce zyc.... 25.02.05, 02:36
      Fasolko trzymam kciuki za Ciebie i Synka
      Asia
      • anka1 Re: Moj syn nie chce zyc.... 25.02.05, 09:43
        biedne Dzieciaczki, nigdy nie zrozumiem dlaczego musza cierpiec...
        mocno usciskaj Synka ode mnie , Ciebie tez sciskam !
        • zorka7 Re: Moj syn nie chce zyc.... 25.02.05, 09:44
          Tak bardzo mi przykro...

          Nie wiem co mądrego napisać.

          Oby jutro poczuł się choć trochę lepiej...
    • melka_x Re: Moj syn nie chce zyc.... 25.02.05, 10:03
      Nie wiem co powiedzieć Fasolko. Tak strasznie przykro. Nigdy nie zrozumiem
      sensu dziecięcego cierpienia.
    • 1megan Re: Moj syn nie chce zyc.... 25.02.05, 10:29
      bardzo mi przykro , tak ciężko jest patrzeć jak własne dziecko cierpi i czuć
      się bezsilnym życzę wam dużo wytrwałości i spokoju ,ciepełka na serduchu
      pozdrawiam
    • gosiap10 Re: Moj syn nie chce zyc.... 25.02.05, 11:12
      Fasolko....co ja moge Ci napisac! Sama od kilku lat zyje w takim samym leku.
      Co powiem mojej Marcie, gdy nie bedzie chciala wiecej zyc i podobnie jak Twoj
      synek zada mi pytanie "Dlaczego ja urodzilam?"!!! Jest to dla mnie tym
      trudniejsze, ze decyzje o jej przyjsciu na swiat podjelam sama i to wbrew radom
      lekarzy. Kocham moje dziecko tak bardzo, ze az czasami do obledu doprowadzaja
      mnie mysli o jej niepewnej przyszlosci.
      Usciskaj mocno Twojego synka od nas. Powiedz mu, ze sa dzieci, ktore tak jak on
      urodzily sie troszke inne, ale przez to sa dla nas-rodzicow najwiekszymi
      skarbami na swiecie.
    • aania25 Re: Moj syn nie chce zyc.... 25.02.05, 14:28
      Fasolko,
      tak bardzo mi przykro ze musisz stawiac czolo takiemu wyzwaniu, ze musisz
      spojrzec swojemu synowi w oczy i chocby spojrzeniem zlagodzic jego bol, tak mi
      przykro ze on cierpi, bo niby dlaczego. Niczym nie zasluzyl sobie na to. Zycze
      Wam aby nastepny dzien przyniosl wiecej pomyslnych i pozytywnych mysli dla was
      dwojga. Zycze przede wszystkim wytrwalosci i trzymam za Was kciuki.
      Ania
    • aqua696 Re: Moj syn nie chce zyc.... 26.02.05, 04:03
      Fasolko
      Mam to juz za soba i nadal przed soba , ten temat u mojego syna powraca co
      jakis czas, szczegolnie gdy cos jest nietak w szkole-jest jednym dzieckiem z
      zespolem downa w swojej podstawowce.
      Teraz w 4 klasie w rozdziale omawiajacym rozwoj plodu pada zdanie" Jaka
      szkoda ze niemoglem wam powiedziec, ze jestem zdrowym chlopcem" -
      Mi lzy sie cisnely i jak zwykle padlo pytania a ja niebylem zdrowy, czemu
      zyje??
      itp rozwijanie watku......
      Ksiazke napisaly 3 kobiety-coz maja szczegolna wyobraznie!!!!!!!
      Pierwszy raz to pytanie padlo jak byl w zerowce.
      Nigdy nie ukrywalam prze nim jego chorby, nieraz nawet potrafi sie wrecz jakby
      tym chwalic..., sam widzi roznice ze sa rozne dzieci z jego choroba i potrafi
      byc wrogi do nich bo sa np. zaniedbane-brzydko ubrane nieczysto itp.
      Ale tez sa niestety ty pytania po co ja??
      Niechce zd zabierz to??
      Trzymam kciuki za was
      Kiedys odp by;y prostrze z wiekeim sa ciezsze bo bardziej konkretne.
    • aqua696 Re: Moj syn nie chce zyc.... 26.02.05, 04:03
      jesli masz ochte napisz na priv
      • ada296 Re: Moj syn nie chce zyc.... 26.02.05, 21:21
        ten świat nie jest dobrze urządzny :-(((
    • tataasi1 Re: Moj syn nie chce zyc.... 27.02.05, 23:59
      Nie słuchaj tego. Tylko dlatego tak mówi bo jeszcze jest zbyt malutki aby
      UWIERZYĆ w szansę wygranej i koniec bólu. To twoja rola, niestety. Musisz Mu
      dać nadzieję choćbyś sama jej nie miała. Musi wierzyć - być przekonana że
      kiedyś będzie lepiej i to nie KIEDYŚ a w dającej objąć sie przez młodziutki
      umysł przyszłości. Bezpiecznie a dobrze działajace jest: niedługo, jeszcze
      trochę. Drugie i to może ważniejsze nie szansa na lepiej tak odlegle ale małymi
      kroczkami, - widzisz, dzisiaj podnosisz rączkę wyżej, wyżej niż wczoraj. Albo:
      dzisiaj boli mniej jak wczoraj (mimo że tak moze nie jest), źle może pamiętasz
      bo przykre odczucia zwykle dłużej się pamięta itp.
      Życzę wytrwałości ...
      Pozdrawiam serdecznie
      -------------------
      • fasolka3 Re: Moj syn nie chce zyc.... 28.02.05, 11:27
        Dziewczyny, bardzo Wam dziekuje.
        Moj syn nie jest smiertelnie, ale nieuleczalnie chory: ma anemie hemolityczna,
        niektore infekcje, dla mojej corki banalne, koncza sie dla niego stanem ciezkiej
        anemii, kiedy nie pomaga nic, tylko transfuzja. I wtedy: szpital, klucie,
        studenci, wszyscy go obmacuja.. Nienawidze tego.
        Na dodatek regularnie zapychaja sie mu uszy. I nikt nie wie dlaczego,
        prawdopodobnie poniewaz ma waskie kanaly uszne. Zapychaja sie te jego uszy do
        tego stopnia, ze nic nie slyszy i trzeba je w narkozie operacyjnie czyscic.
        Do tego ma chroniczna niedoczynnosc jelit. Nie reguluje swych jelit!!!! Im
        starszy tym bardziej ten problem jet krepujacy.

        Mam, mamy tego wszystkiego dosyc.... Zaczelam z nim chodzic do psychologa, bo ja
        i wszyscy dziadkowie czujemy ze nas problem przerosl. Mimo wszystko sa takie
        dni, ze pytam sama siebie: po co..
        Wszystko sie kreci wokol problemow. Jestesmy juz wszyscy od tych chorob chorzy a
        najgorzej dotyka ten problem jego mlodsza siostrzyczke. Dla niej nikt nie mam
        juz sily. A przeciez ona tez ma swoje przedszkolne problemy..

        FFF
Pełna wersja