nikt nie chce żeby dziecko cierpiało

28.03.05, 15:56
my, pielęgniarki pediatryczne też nie. Niestety jeszcze nie wynaleziono
innego sposobu pobierana krwi jak przez igłę, i szczęściem, że są wenflony,
bo wcześniej każdorazowo kłuło się dziecko. Na moim oddziale rodzice
wpuszczani są do zabiegowego, pomagają trzymać nam dziecko. Fakt, często
udaje się założyć wkłucie za pierwszym razem, bywa też, że wszystkie żyły
pękają, dziecko ma zrosty, i musimy kłuć go kikakrotnie. Dla pielęgniarek nie
jest to żadna frajda. Pewnie, najlepiej by było aby wszystkie dzieci długo
leczone dożylnie miały wkłucia centralne. To wielka wygoda i dla dzieci i dla
nas. Ale o tym decyduje lekarz. Nie podejmuje tej decyzji pochopnie,
centralka do dodatkowe, poważne źródło zakażenia. Dzieci bardzo w zabiegowym
krzyczą. Ale to nie dlatego, że je tam bijemy czy dziobiemy dla zabawy igłą,
tylko dlatego, że się boją, że kłucie to nic przyjemnego, my pomagamy mu
wyzdrowieć i spełniamy tylko zlecenia lekarskie. Kiedy czytam posty o
pielęgniarkach, czuję się jakbym była rzeźnikiem. Moje dziecko też miało
kilkakrotnie pobieraną krew, robione różne badania. Wrzeszczało
niemiłosiernie. Ale do głowy mi nie przyszło oskarżać o to personel medyczny.
A jeśli chodzi o ukłucia w głowę: z moich obserwacji wynika, że bolą mnniej
niż w stopy lub w wewnętrzną część dłoni. Zakłada się je szybko i oszczędza
dziecku dodatkowych stresów. A krem emla? pewnie, można smarować dziecko
przed zabiegiem. Najlepiej wcześniej uzgodnić z pielęgniarką w których
miejscach.
Wczoraj kłułam 5letniego chłopca, trzymał go kolega pielęgniarz i ojciec,
wrzeszczał w niebogłosy i wyrywał się strasznie. Po zabiegu tata spytał:
bolało? odpowiedział:nie.
Pozdrawiam poświątecznie.
    • jelvet Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 28.03.05, 16:05
      myśle,ze masz duzo racji a wina w krzyku dzieci lezy tez po naszej stronie ilez
      to razy słychac przed gabinetem zabiegowym nie bopj sie nie bedzie bolało
      przeciez nawet my wiemy ze to bzdura i bedzie bolało chwilke ale bedzie moje
      starsze dziecko wymaga czestych badań krwi czesto ma podawane leki dozylnie ma
      takie zrosty,ze naprawde nia ma gdzie kłuc jest drobniutka żyły pekają poza tym
      ich nie widac stanowi wyzwanie dla pielegniarek ingdy nie kończy sie na jednym
      razie. boi sie kazdej wizyty w gabinecie ale staramy sie jej jakos to
      uprzyjemnić sa oczywiscie jakies nagrody jakieś obiecanki itp. ostatnio tylko
      weszła i oznajmiła Pani pielegniarce -bede płakac bo sie boje ale usiąde
      grzecznie i Cię nie pogryze ;)do morfologi sama wyciaga paluszek bo wie,ze tu
      bedzie tylko raz i koniec wiem kazde dziecko jest inne poza tym kady rodzic
      jest inny inaczej podchodzi do swego dziecka do słuzby zdrowia i trudno tu
      generalizowac
      ja chwale tylko te naklejki dzielny pacjent ipt pielegniarki ktore zbieraja
      jakies małe zabaweczki i wreczaja dzieciom to naprawde pomaga
    • eleanorrigby Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 28.03.05, 20:21
      Naprawdę nikt?To dlaczego stosowanie kremu emla na zachodzie jest STANDARDEM a
      nasze pielęgniarki wydziwiają i często sa niezadowolone,jeśli rodzice smarują
      dziecko chociażby przed szczepieniem?Skąd to przeświadczenie,że emla nie działa?
      Dlaczego często i lekarze i pielęgniarki ból uwazają za coś normalnego i
      koniecznego?Dlaczego tak bez emocji piszesz,ze dziecko sie wyrywało i trzeba je
      było trzymać i że Twoje też tak reaguje?"Rodzice pomagają trzymać dziecko"!!!A
      może zamiast tego powinni pomagać je uspokoić,uciszyć,tak,zeby zabieg dało się
      przeprowadzić bez przemocy.Czy to normalne,że dzieci się boją?Dlaczego ciągle
      pokutuje przekonanie,że po zabiegach czy operacjach musi boleć?Czy do
      cierpienia,jakie niesie życie dzieciom ciężko chorym trzeba dokładać jeszcze
      to,którego mozna uniknąć?Wybaczcie,ale nie rozumiem takiego podejścia.
      A emla działa,tylko trzeba go założyć odpowiednio wcześnie i stosować
      zawsze,żeby dziecko nie zdążyło się wystraszyć.
      • anatemka Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 28.03.05, 21:00
        ja nie mówię, że emla nie działa. To, że u swojego dziecka nie stosuję, nie
        znaczy że nie jest skuteczna. Problem jest jedynie w tym, że matka nie potrafi
        precyzyjnie przewidzieć miejsca gdzie dziecko będzie ukłute. Często trzeba by
        smarować prawie całe. A rodzice na sali zabiegowej? Uspokajają, przytulają
        dziecko. Ciężko kilku czy kilkunastomiesięcznemu dziecku wytłumaczyć, że musi
        chwilę się nie ruszać. Rodzice są bardzo pomocni. Zwłaszcza ci świadomi
        konieczności leczenia. A co ja mogę poradzić? Zawsze można pójść do lekarza
        prowadzącego i nie zgodzić się na leczenie dożylne. Rodzice mają do tego prawo.
        Tak samo jak mają prawo do egzekwowania swoich praw i praw dziecka w szpitalu.
        Więcej świadomych, stanowczych rodziców, a sytuacja w polskich szpitalach się
        zmieni. Wiecie, że macie prawo do przebywania 24 godz z dzieckiem? U mnie w
        szpitalu jest to możliwe. Z tego prawa korzysta ok. 10% rodziców. Jest to
        nieodpłatne.
    • bianka1977 Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 28.03.05, 22:30
      A ja uważam, że Emla nie działa. I to wcale nie dlatego, że pomimo jej
      stosowania, moje dziecko darło się przy szczepieniu jakby go obdzierali ze
      skóry... Mam w rodzinie lekarzy i po kilku dyskusjach odpuściłam jej
      stosowanie. Myślę, że to taka maść poprawiająca samopoczucie rodzicom, że
      zrobili wszystko, aby dziecko jak najmniej bolało... Z samego założenia i
      składu - Emla znieczula tylko trochę skórę w tym miejscu pod plasterkiem. A
      igła wchodzi trochę głębiej...
      • eleanorrigby Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 28.03.05, 23:05
        Na moje dzieci działa.Trzeba ją nałożyć grubo,1-1.5h przed zabiegiem.Świetnie
        znieczula przed pobieraniem krwi z żyły,trochę gorzej przy szczepieniach,gdzie
        może boleć nie wkłucie,tylko samo podawanie szczepionki. W cywilizowanych
        krajach ( i gdzieniegdzie w Polsce) stosuje się ją w szpitalach np.przed
        operacją,jesli ma być podane znieczulenie,albo przed punkcją,jeszcze przed
        właściwym znieczuleniem.Problem bólu może wydawać się mniej istotny,jeśli mamy
        do czynienia z dzieckiem zdrowym,które kłute jest sporadycznie,ale gorzej jest
        z tymi,które z racji choroby mają różne bolesne zabiegi często.I chodziło mi
        nie tylko o emlę,ale o podejscie do problemu łagodzenia bólu maluszków i
        traktowania ich (także tych z którymi nie ma kontaktu)jak czującej,wrażliwej
        istoty,nie jak przedmiotu,który mozna złapać,przytrzymać i zrobić zabieg na
        siłę.
        eleanorrigby
      • ulkad Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 29.03.05, 02:56
        Mój najstarszy syn mial dwie operacje i za kazdym razem najpierw byl
        znieczulany emla, a dopiero potem mial zakladany welflon, ewentualnie pobierana
        krew. Oczywiscie, moze byc sytuacja w której nie ma czasu na "zabawy" z emla,
        ale zwykle zabiegi sa planowane i nawet ta pielegniarka, która potem bedzie sie
        wkluwala, powinna wczesniej odpowiednie miejsce znieczulic. Tyle, ze "nie ma
        czasu" itp. Tylko, ze zalozenie emli to powiedzmy 5 minut, a opanowanie
        histeryzujacego na widok igly dziecka moze zajac wiecej czasu i osob. Nawet
        jesli emla nie dziala gleboko, to najwyraźniej wystarczajaco, zeby dziecko
        odpowiednio uprzedzone i nastawione nie balo sie tak bardzo.

        Pozdrawima - Ula
    • maadzik3 Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 29.03.05, 03:54
      Przez pierwszych 14 miesiecy zycia Mlodego uzywalam EMLI do kozdego
      szczepienia. Nigdy nie plakal, nigdy nie bal sie wizyt w gabinecie lekarskim.
      Potem wyjechalam do USA i wbrew obiegowej opinii tu EMLA przy szczepieniu
      zdrowych dzieci nie jest standardem. Szczepien zostalo nam niewiele, ja bylam
      malo jeszcze wciagnieta w miejscowosc. Postanowilam te ostatnia ture przezyc.
      Mlody bardzo plakal, a ja mialam straszne wyrzuty sumienia. Takze na mojego
      chlopczyka EMLA jak najbardziej dzialala. Kolejna procedura niestosowana
      powszechnie w Polsce (pono na zachodzie tak, ale mam nadzieje ze nie dane
      bedzie mi sie o tym przekonywac) jest podawanie srodkow przeciwbolowych przed
      operacja. Malo kto o tym wie (ja dowiedzialam sie od zaprzyjaznionego lekarza
      gdy sama czekalam na operacje), ze lykanie zwyklych srodkow przeciwbolowych -
      pyralgina itp. przez 3-4 dni przed planowanym zabiegiem gdy jeszcze nic
      czlowieka nie boli lagodzi bol po zabiegu (niezaleznie od srodkow podawanych do
      znieczulenia i przeciwbolowych po zabiegu). Tak niewiele a tak wiele. Tylko
      dlaczego to taka wiedza tajemna?
      Magda
      • jelvet Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 29.03.05, 07:21
        poza tym jest jeszcze cos nie mozna podchodzić do wszytskich dzieci tak sama a
        co za tym idzie do ich rodziców inaczej reaguja zdrwoe dzieci ktore
        sporadycznie maja robione badania czy sporadycznie laduja w szpitalu a inaczej
        chore ktore podczas swojego krótkiego zycia zaznały wiele cierpienia tyle,ze o
        ironio te chore sa spokojniejsze czesto bardziej pogodzone z losem przykre to
        lasnie im powinno sie nalezec standartowe znieczulenie i życzliwość ludzka do
        wszystkiego nawet do najdrobniejszej rzeczy
    • mamakasia5 Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 29.03.05, 15:25
      Przypadkiem tu kliknęłam,normalnie tu nie piszę.Chciałabym opowiedzieć Wam
      historię mojej koleżanki i jej 11-letniej córki Kasi.Kasia jest
      zdrowa,wesoła.Ale ma histerię na punkcie igieł.Jeżeli ma drzzgę,wyjmowanie trwa
      5 godzin(naprawdę)kosztuje ją mnóstwo łez i krzyków.Gdy miała 7 lat była
      szczepiona na grypę.Kiedy pani pielęgniarka wbiła igłę,Kasia odskoczyła z
      wrzaskiem na bok powodując rozdarcie sobie ręki...do dzisiaj została jej 3
      centymetrowa igła.Cód że się nie złamała...Kiedy zatnie się w palec nie
      płacze.Od tego czasu Kasia nie była szczepiona z prostego powodu.dostawała
      histerii na samo słowo igła.Jako 9-latka zagroziła swojej mamie że podetnie
      sobie żyły jeżeli ją zmusi do szczepienia/pobierania krwi.Dorota(jej mama)była
      z nią u psychologa.Nie pomogło.Teraz w jej klasie jest OBOWIĄZKOWE szczepienie
      (próba tuberkulinowa,czy jakaś tam)Była kilka dni temu.Przed TYM Dniem,Kasia w
      nocy dostała gąrączki 39,2 i została odwieziona do szpitala.Z nerwów.Tak się
      bała szczepionki że dostała gąrączki 39,2.Oczywiście nie była szczepiona,ale
      jej mama nie wie co robić.Emla nie pomaga.Nawet testów alergicznych sobie nie
      dała zrobić!I co wy na to?Jej mama rozważa NARKOZĘ.Ale istnieje
      prawdopodobieństwo(maleńkie)że z narkozy się nie wybudzi.Zawsze jest takie
      zagrożenie...I co Wy na to?
    • mamakasia5 Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 29.03.05, 15:26
      Jezu,co ja napisałam! "do dzisiaj zostałą jej 3 centymetrowaIGŁA" chciałam
      napisać blizna!
      • maadzik3 Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 29.03.05, 19:44
        Jak w przypadku wiekszosci fobii mozliwe jest stopniowe "odczulanie" przy
        pomocy dobrego psychologa. Proponowalabym jej mamie poszukanie takowego jeszcze
        raz - specjalisty klinicznego, najlepiej z doswiadczeniem wlasnie w leczeniu
        fobii. Warto poswiecic troche czasu na znalezienie go no i oczywiscie proces
        jest dosc dlugi, ale zwykle skuteczny.
        Magda
    • annall do anatemka:) 29.03.05, 20:13
      witam:)
      Mój synek- no cóż od prawie 5 lat stały bywalec szpitali, kilka operacji co
      jakiś czas kolejne szpitalne badanka, masa specjalistów itd...Mały już się
      przyzwyczaił- wie że trzeba, ba, nawet dziękuje za kolejne wkłucia,
      wenflony(motylki)...Jest inny??, nie po prostu ja nastawiałam go zawsze tak-
      może i będzie bolało, ale ciocie(czyli wszystkie pielegniarki) nie chcą aby
      bolało, one też nie lubią kłuć dzieci, a mama będzie razem z tobą
      itd...podziałało, mały się troszkę boi, ale zawsze ze mną, nie płacze, nie
      krzyczy, nie wyrywa się. Ma masę zrostów i siostry zazwyczaj mnie pytają czy nie
      wiem gdzie najlepiej załozyć kolejny wenflon- bo ja już znam to chorutkie(nie
      spełna 14-to kilogramowe) ciałko- i jest dobrze...Nie znieczulamy- bo nie możemy...

      Nie zawsze oczywiście jest miło- ale to zależy też od ludzi, ja nigdy nie
      podchodzę do personelu medycznego ze złościa, tylko z uśmiechem- im też nie jest
      łatwo, ale gdy bywa niemiło- proszę o inną siostrę(chyba 3 razy tylko nam się
      tak przytrafiło) lub nawet lekarza(choc to zdaża się nam na prawdę sporadycznie).
      Pojutrze znów szpital, kolejne badania, wenflony itd. ale ja już od tygodnia
      nastawiam synka pozytywnie- :)
      Pozdrawiam cieplutko
      Ania
      • anatemka Re: do anatemka:) 29.03.05, 21:11
        przytulam ciepło Twojego Synka:)
    • tarba Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 30.03.05, 12:45
      Anatemko piszesz
      "Kiedy czytam posty o pielęgniarkach, czuję się jakbym była rzeźnikiem."
      Nie bierz proszę wszystkiego do siebie. Jak w każdym zawodzie są ludzie i .....
      Rzeczy w wykonaniu pielęgniarek które widziałam na oddziale pediatrycznym w
      warszawskim szpitalu wolałabym zapomnieć: 3 dni nie przewijane bandarze na
      wyciągach, dziecko siedzące na basenie ponad godzinę bo w telewizji jest cos
      ciekawego, wrzaski, poniżanie dzieci....wiele innych. Ale były i pielęgniarki
      które zachowywały się jak ludzie a nawet jak anioły.Było ich tak pół na pół,
      ale trudno zapomnieć te koszmarne. Fakt to nie jest sprawiedliwe.
      Jesli chodzi o wkłucia to prawie wszystkie pielegniarki próbowały wcisnąc moim
      dzieciom że "nic nie będzie bolało" i dzikim wzrokiem i słowami piorunowały
      mnie kiedy tłumaczyłam że owszem może boleć ale krótko i przestanie.
      Tłumaczyłam zawsze od niemowlaka do starszaka i mimo kilkunastu operacji moje
      dziecko wie, że nie jest to miłe ale jest konieczne i bez histerii jakos to
      znosi (odwraca tylko wzrok).
      Powodzenia na drodze do zostania aniołem
    • izabela1976 Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 30.03.05, 13:53
      Moje dziecko przez dwa miesiące po urodzeniu leżało w szpitalu, cały czas pod
      kroplówkami, zmiana wenflonu czasami nawet dwa razy dziennie, bo żyły tego nie
      wytrzymywały. Efektem tego jest to, że mój synek ma same zrosty i żadnej żyły,
      z której można pobrać krew. Ostatnio (synek miał wtedy 13 m-cy) bylismy na
      urografii i trzeba było podać mu kontrast. Niestety przy stanie jego żył
      graniczyło to prawie z cudem. 8 prób założenia wenflonu. I to nie dlatego, że
      pielęgniarki nie miały doświadczenia, za każdym razem trafiały w żyłkę (do tej
      pory nie wiem jak im się to udawało, bo nic nie było widać, robiły to na
      wyczucie)i żyła, jedna za drugą, po prostu nie wytrzymywała. Aż przyszła
      starsza (z 50 lat) super doświadczona pielęgniarka wezwana z innego oddziału i
      zrobiła to za pierwszym podejściem. Nie muszę Wam mówić jak przeżyło to
      wszystko moje dziecko. Spłakało się strasznie. A i pielęgniarki miały łzy w
      oczach. Bo nikomu nie jest przyjemnie sprawiać ból, zwłąszcza niewinnemu
      dziecku.

      Często też jeździmy do IMiDz na pobrania krwi. tam pielęgniarki robią wszystko
      by odwrócić uwagę dziecka od tego co robią. Tzn. 1 pobiera, a ze dwie inne
      zabawiają, a mama trzyma dziecko na kolankach. I czasami nawet jest tak, że
      mały dopiero zaczyna płakać jak wyjęto mu igiełke.
      • kingusi Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 30.03.05, 19:08
        Sadze, ze bardzo duzo zalezy od rodzicow. Czesto sie zdarza, ze rodzice po
        prostu strasza dzieci: jak bedziesz niegrzeczny to pielegniarka przyjdzie i
        zrobi ci zastrzyk i zobaczysz jak cie bedzie bolalo... Wiem, ze sa rodzice
        ktozy stosuja takie metody nawet w szpitalu, w efekcie dziecko potem boi sie
        juz na sam widok pielegniarki. Wierze, ze jesli rodzice beda miec odpowiednie
        podejscie i tak jak te mamy ktore sie tu wypowiadaly, beda pozytywnie nastawiac
        swoje dziecko, nie beda oklamywac, ze nie bedzie bolalo (bo niestety na ogol
        boli), wowczas naprawde latwiej bedzie dzieciom znosic te trudne chwile
        spedzone w szpitalu, bo pielegniarki to wlasnie takie dobre ciocie ktorym tak
        samo jak wam kochani rodzice-zalezy na pomocy i ulzeniu waszemu dzieciatku w
        cierpieniu i dla tych cioc to naprawde trudna pod wzgledem nie tyle nawet
        fizycznym (choc czesto tez) co psychicznym-praca.
    • smoki2 Re: nikt nie chce żeby dziecko cierpiało 01.04.05, 09:57
      Moje dzieci "zaliczyly" juz szpital i wiem ze pielegniarki robia wszytko co moga zeby im oszczedzic bolu.

      Jedyne co moge im zarzucic (raz mnie to spotkalo) to nie wpuszczanie matki 2-letniego dziecka ) do zabiegowki. Kiedy Dawid jest ze mna i ja mu wytlumacze co i jak to daje sie ukluc a jak raz odebraly mi go sila to nie moglam uspokoic go przez godzine. Nie dosc, ze bol to jeszcze nie mylo przy nim matki... Horror...
      To samo bylo przy obchodach lekarskich: wchodzi stado lekarzy, WYPRASZAJA matke, sila (bez slowa) rozbieraja dziecko i chca zeby np. chodzilo, kucalo itp. A po 5 minutach wybiegaja na korytarz z haslem "no niech pani cos zrobi zeby przestal krzyczec". Powiesilabym takich za jaja....
      Na szczescie takie akcje spotkaly mnie tylko raz. Drugi raz nie dalam sie wyrzucic
Pełna wersja